(Od naszego korespondenta białostockiego).
W dzisiejszych czasach trudno z siebie wykrzesać nawet drobną iskierkę optymizmu, a przecież mimo wszystko, gotowiśmy uwierzyć, że zanosi się na likwidację rodzimej odmiany Wild Westu, w którym tropioną zwierzyną był biedny straganiarz żydowski, zaś „bohaterskim” kolekcjonerem semickich skalpów — pierwszy z brzegu członek bojówki oenerowskiej. Nie musimy chyba wyjaśniać, że mamy na myśli województwo białostockie, zwłaszcza dwa tego województwa najbardziej pod tym względem wyróżniające się powiaty: wysoko-mazowiecki i bielsko-podlaski. Wszak na obszarze powiatu wysoko-mazowieckiego znajdują się miasteczka i osady tak ostatnio głośne, jak Wysoko- Mazowieckie, Czyżew, Sokoły, Jabłonka i Wyszonki-Kościelne. A w obrębie dystryktu bielsko-podlaskiego leży bodajże najgłośniejszy — Brańsk.
Pierwszym zwiastunem zmierzchu lokalnych bojówek było zaskoczenie szturmowego oddziału oenerowskiego, który na szlaku swego zwycięskiego pochodu zamierzał wydać powtórną „bitwę” raz już pognębionym żydom, podłoże tej wyprawy nie ulegało żadnej wątpliwości, to też powiatowa komenda policji w Wysoko-Mazowieckim obsadziła graniczący z Wyszonkami las i tu z zasadzki zaatakowała nacierający oddział dywersantów. Jak wiadomo, jeden z napastników został wówczas ciężko ranny, kilkunastu innych ujęto, a reszta wraz z przywódcą, dwudziestokilkuletnim paniczem z dworu w Kierznowiźnie, Skrzerzewskim, pierzchła, kędy pieprz rośnie. Rozesłane za Skrzerzewskim listy gończe i wyznaczona za jego ujęcie wysoka nagroda pieniężna na razie nic nie wskórały…
Lub raczej wskórały — wiele… Bo od owej nocy, kiedy nareszcie obalona została bałamutna, a przecież nagminnie kolportowana, wersja o pobłażliwości wobec pałkarskich „odżydzaczy”, — od tej znamiennej chwili jakby ręką odjął. Napadów już więcej nie było, „bohaterom” w rozsypce zrzedły, jakżeż gęste dotychczas, miny…
I oto teraz na dobitkę jeszcze i to. Pan premier Składkowski w swej ostatniej podróży inspekcyjnej zahaczył o Białystok. Tu pobył krótką chwilę poczym, udał się do… Wyszonek Kościelnych, by na miejscu pochwalić dzielnych policjantów, którzy tak energicznie, i odważnie odparli natarcie liczebnie przeważającej „bandy rabunkowej”. Powiatowy komendant policji i siedmiu posterunkowych zostali z ręki pana premiera odznaczeni Krzyżami Zasługi.
W tym samym czasie, gdy piersi zasłużonych strażników ładu i bezpieczeństwa dekorowano cennymi emblematami uznania, pracowite stenotypistki Urzędu Wojewódzkiego wystukiwały na maszynach ustępy aktu, oceniającego miarodajnie działalność tych, którzy w ład i bezpieczeństwo publiczne godzili.
Na mocy rozporządzenia pana wojewody białostockiego zawieszona została działalność Stronnictwa Narodowego na terenie powiatów wysoko-mazowieckiego i bielsko- podlaskiego za czyny, które „wykraczały poza ramy statutu i zagrażały ładowi i porządkowi publicznemu”. W uzasadnieniu swego zarządzenia woj. Ostaszewski, wyszczególniając karygodne objawy dotychczasowej akcji Stronnictwa Narodowego, powołał się, między innymi, na udział Stronnictwa w organizowaniu zajść antyżydowskich. Ostatnie pociągnięcia najwyższych czynników administracji państwowej na terenie województwa białostockiego uważane są powszechnie za przejaw zdecydowanej woli ukrócenia żydożerczego terroru, który wymierzony był — jak się okazało — po przez mizerne, mało miasteczkowe egzystencje żydowskie w główne filary porządku prawno-publicznego.
NASZ PRZEGLĄD
9 listopada 1937 r.