poniedziałek, 5 sierpnia 2024

EKSCESY W LUTUTOWIE.

 

Rozzuchwalony bezkarnością występnej agitacji motłoch uderza w „czynów stal”

Ksiądz wikary podburza tłum, a poseł piastowski wstawia się za chuliganami.

(Interpelacja posła Siriksa i tow. z Koła Żyd.)

We czwartek, dn. 12 lipca r. b. wynikła drobna sprzeczka pomiędzy miejscowym księdzem wikarym w Lututowie, Kubisem, a 2-ma młodzieńcami żydowskiemi. Nazajutrz, dn. 13. 7, z rana żydzi dowiedzieli się, że wskutek silnej agitacji ze strony księdza wikarego przeciwko całej ludności żydowskiej, która o wynikłej sprzeczce pojęcia nie miała i z zachowaniem się młodzieńców nie solidaryzowała się. — zjeżdżają się do miasta podburzeni okoliczni włościanie. Istotnie w porze południowej zjechało się paręset osób, uzbrojonych w kije, cepy i t. p. Wówczas do księdza proboszcza i księdza wikarego udała się delegacja, złożona z rabina i 2-ch obywateli-żydów. Na podwórzu kościelnym zebrane były tłumy włościan, pośród których znajdowały się również miejscowe męty społeczne.

Delegacji początkowo nie wpuszczono, wreszcie na skutek interwencji jednego z obywateli — chrześcijan — ksiądz wikary przyjął delegację, która wskazała, że za nietakt 2-ch młodzieńców nie może odpowiadać spokojna ludność żydowska, i prosiła o uspokojenie podburzonych włościan. Ksiądz wikary oświadczył, że zatarg z młodzieńcami miał charakter drobny i że to samo oświadczy zebranemu tłumowi.

Istotnie ksiądz wikary kazał tłumowi się rozejść, wskazując im jednocześnie na szkodliwość jakoby żydów i na konieczność zwalczania ich zawsze i tp.

Tłumy rozeszły się.

Po niedzieli żydzi dowiedzieli się, że na najbliższy czwartek na targu szykują się napady na żydów.

Chcąc zapobiec zajściom i rozlewowi krwi, ludność żydowska zwróciła się do Starostwa w Wieluniu o pomoc. Istotnie, we czwartek, dn. 19 lipca rb. przybyło kilkunastu policjantów konnych i pieszych z oficerem policyjnym na czele.

Zjazd włościan na targ był wielki. Do godz. 2-ej po poł. panował spokój. O godz. 2-ej policja wieluńska wymaszerowała z Lulutowa i wówczas momentalnie, jakby na umówiony znak, rozpoczęły się napady i rabunki żydów. Część włościan i ludności miejskiej rzuciły się na domy i sklepy żydowskie. Bito żydów pałkami i tępemi narzędziami. Grabiono i rabowano towary, przeważnie włókiennicze. Prawie we wszystkich domach żydowskich powybijano kamieniami szyby. Rozruchy trwały blizko 2 godziny, t. j. dopóki nie sprowadzono z powrotem z drogi patrolu wieluńskiego. Policji udało się stłumić zajście i przywrócić spokój.

Pobitych jest 100 osób, ciężko rannych 21.

Towarów zrabowano na około miljard marek, nie licząc szyb stłuczonych i wyrządzonych szód w domach, część towarów pochodzących z rabunków, znalazły władze śledcze we wsiach okolicznych i w mieście.

Wśród tłumu bijących i rabujących chuliganów było sporo osób, zajmujących pewne społeczne stanowisko w miasteczku i okolicy.

Agitacja antyżydowska rozpętana przez ciemne indywidua nie miałaby może powodzenia, gdyby grunt nie był przygotowany uprzednio przez systematyczne a bezkarne podburzenie pospólstwa przeciwko żydom, uprawiane przez samego księdza Kubisa, miejscowego aptekarza i gazetkę „Wielunianin”, do której — nawiasem mówiąc — jakiś „Lututowiak” — widocznie jeden z organizatorów pogromu — nadesłał korespondencję powtarzającą bajkę o napadzie żydów na ks. Kubisa i uprzedzającą, że żydzi poniosą konsekwencje tego napadu. Korespondencja ta została wydrukowana w Nr. 12 „Wielunianina” już po pogromie.

Podburzenie ludności przeciwko żydom trwa nadal, zwłaszcza przez niektórych, wypuszczonych na wolność uczestników smutnych zajść. Ludność żydowska wciąż jeszcze jest narażoną na groźbę ponowienia się bicia i grabieży. Miejscowa policja jest stanowczo niewystarczająca dla zapobieżenia dalszym zajściom. Przedsięwzięcie energicznych środków jest konieczne i pilne.

Wypadki lututowskie dowodzą, że nawet tam, gdzie władze bezpieczeństwa robią wszystko co jest w ich władzy, nie mogą one zapobiec exscesom, obniżającym powagę Rzeczypospolitej w oczach całego cywilizowanego świata i zagrażającym bezpieczeństwu obywateli-żydów, a pośrednio szkodzącym i Państwu pod względem materjalnym, jeżeli władze Ministerstwa Sprawiedliwości nie ingerują i pozwalają na przygotowanie materjału palnego zą pomocą występnej agitacji, zakazanej przez art. 129 ust. 6 K. K., a uprawianej przez poszczególne jednostki i pisma. Zaznaczyć też należy, że owo milczące placet ze strony władz prokuratorskich rozzuchwala czynniki występne i obezwładnia policję.

W sprawie lututowskiej ośmielona obojętnością prokuratury policja natychmiast po interwencji posła Chwalińskiego (Piast) zwolniła większą część aresztowanych chuliganów i zaczęła odmawiać podszkodowanym spojrządzania protokułów. Jeżeli prokuratura i władze śledcze nie wezmą się energicznie do dzieła i nie pociągną do odpowiedzialności prawdziwych, a ukrytych inicjatorów i organizatorów pogromu, to wszelkie wyroki przeciwko wykonawcom będą bezcelowe i nie zapobiegną powtarzaniu się takich zjawisk.

Wobec powyższego podpisani zapytują PP. Ministrów: Sprawiedliwości i Spraw Wewnętrznych:

1) czy znany Im jest fakt powyższy?

2) jakie Pan Minister Spraw Wewnętrznych przedsięwziął środki celem uniknięcia powtórzenia się smutnych zajść i z apewnienia ludności żydowski bezpieczeństwa życia i mienia?

3) dlaczego władze prokuratorskie tolerują występną propagandę gazetki „Wielunianin”

4) czy Pan Minister Sprawiedliwości skłonny jest wydać odnośn. prokuratorowi polecenie, ażeby przeprowadzonem było energiczne dochodzenie celem wykrycia istotnych organizatorów pogromu w Lututowie i czy zostaną oni pociągnięci do odpowiedzialności karnej, niezależnie od stanowiska społecznego, jakie piastują?

Nasz Przegląd

5 sierpnia 1923 r.