niedziela, 26 kwietnia 2026

HISTORYA ŻYDÓW W POLSCE, PRZEZ Alexandra Kraushara. II. OKRES JAGIELLOŃSKI.


  

HISTORYA ŻYDÓW W POLSCE,


PRZEZ


Alexandra Kraushara.


II. OKRES JAGIELLOŃSKI.



WARSZAWA.

Nakładem LEOPOLDA GROSSMANA.

1866.


Wolno drukować, pod warunkiem złożenia w Komitecie Cenzury, po wydrukowaniu, prawem przepisanej liczby egzemplarzy.

w Warszawie, d. 5 (17) Października 1865 r.

Cenzor, Stanisławski.


PRZEDMOWA.


Nie bez przyczyny, sam zamiar opracowania dokładnej nowszemi poglądami ożywionej, historyi Żydów w Polsce, obudził tak żywe w czytającym ogóle i w prassie peryodycznej krajowej zajęcie.


Za czasów Księztwa Warszawskiego i kongresowego Królestwa, wiele pisano o Żydach polskich. Szereg tych wszystkich broszur ulotnych i prac obszerniejszych o tym przedmiocie, sporą mógłby utworzyć kollekcyę. Były to jednak, ogólnie biorąc, pisemka, li tylko do danych zasto­sowane potrzeb, więcej czasowej, aniżeli historycznej war­tości. Dzieła wyłącznie poświęconego, przedmiotowemu zbadaniu przeszłości żydowskiego plemienia w Polsce, któreby mogło stanowić materyał naukowy dla przyszłych historyków, nie było. Trudności wewnętrzne i zewnętrzne, jużto w braku odpowiednich zasobów źródłowych, już w duchu czasu leżące, podjęcie takiej pracy niemożebnem czyniły.


Ufny w młodzieńcze siły i ważność przedsięwzięcia, wystąpiłem w roku zeszłym z pierwszą częścią Historyi Żydów w Polsce, obejmującą w szczupłych zarysach prze­gląd faktów, które nam z Piastowskiej pozostały epoki. Praca ta, z natury rzeczy, nie mogła wymaganiom ścisłej historycznej krytyki, w zupełności zadość uczynić. Zebrane w niej materyały, jużto z krajowych, już z obcych czerpane źródeł, pomimo że obejmują to wszystko, co dotychczas tu i owdzie o Żydach Piastowskich napisano, nie stanowiąc ciągu zupełnego, jednolitego, mogły tylko służyć za wstęp do dalszych tejże historyi epok.


Nadzieja jednak, że praca moja, prawdopodobnie obudzi żywszy interes do poszukiwań na drodze, którą w pierwszej części dzieła wytknąć usiłowałem, nie była podrzędną podnietą do osobnego jej wydania. Skutki wykazały, że nadzieja ta płonną nie była.


Ludzie zasługi, gotowi zawsze do podania chętnej dłoni, wstępującemu dopiero w szranki literackie pisarzowi, nie odmówili mi swego współudziału i naukowej pomocy. Życzliwe, mimo całej bezwzględności rozbiory, pierwszej części dzieła, mogły tylko dodać autorowi otuchy do nowych badań i wskazać konieczny kierunek dalszego ich rozwoju.


Przyzwyczajony do dawania chętnego posłuchu wszelkim radom, które nie będąc w sprzeczności ze zdobytemi usilną pracą, naukowemi przekonaniami, mogą tylko korzystnie oddziałać na sam przedmiot badania, starałem się zużytkować te uwagi, które historyczna krytyka nad pierwszą częścią wydanego dzieła poczyniła, a sposób traktowania drugiego okresu, będzie najwłaściwszą na te uwagi odpowiedzią.


Okazawszy tym sposobem gotowość do tranzakcyj z naukowemi wymogami historycznej umiejętności, mogę teraz słów kilka poświęcić rozbiorowi niektórych mi uczynionych zarzutów.


Nieusprawiedliwionym wydaje się recenzentowi Gazety Polskiej, brak źródeł żydowskich w pierwszej części wydanego dzieła. „Wszak mieli u nas Żydzi— pisze on — własne sądownictwo i własny zarząd. Kabały ich stanowiły nawet dość niezależne stosunkowo ześrodkowanie ich powagi religijnej i prawnej, były zarazem ich organami i reprezentacyą

w obec władz krajowych; zbiegało się tam, agitowało i rozstrzygało mnóstwo interesów. A że epoka, którą p. K. w pierwszym tomie swej pracy traktuje, zdała się być dla ludności izraelskiej najpomyślniejszą, tem ciekawiej byłoby dowiedzieć się od świadków z tegoż ludu, jak się ten stan pomyślny w massie jego odbijał; czy mianowicie prócz bezpieczeństwa i materyalnego dobrobytu, zabierało się w niej w wieku np. XIV-tym na jakąś przemianę, wyobrażeń i obyczajów” (Gaz. Pol. Nr. 75 z 1865 r.).


Nie przeczę, że gdyby istnienie podobnego świadectwa z tak odległej epoki i z tak bezpośredniego źródła, możebnem było, historya wewnętrznego życia plemienia żydowskiego w Polsce, wieleby na swej ważności zyskała i dziś nie rozjaśnione jeszcze pytania co do jej bytu w przeszłości, jako i zastałości jej społecznych pojęć w czasie obecnym, z łatwością rozwiązanemiby być mogły. Lecz jeśli brak podobnych dokumentów w Historyi Żydów w Polsce, dotkliwie czuć się daje, to zaprawdę nie jest to winą jej autora

ani winą tych, którzy żadnych z Piastowskiej epoki po sobie piśmiennych śladów nie pozostawili.


Skrzętnie czynione przez badaczy poszukiwania, po dawnych kahalnych archiwach, dowiodły, że zabytki jeśli jakie istnieją, nietylko że do bliższych nas należą epok, ale nowszych szczegółów nad te, jakie się po archiwach grodzkich i w wydanych zbiorach dokumentów historycznych krajowych mieszczą, nie zawierają. Przyczyna tego braku nie leży w okolicznościach przypadkowych, ale może być wyprowadzoną z natury społecznego bytu ludu, który mało dbając o historyczną teraźniejszość, żył tylko wspomnieniami przeszłości, do niej wszystkie swoje marzenia i nadzieje odnosił. Cierpienia lub roskosze chwilowe dla potomków tego ludu, nad którego głową przeszły gromy i burze dziejowe, były zbyt małoważnemi, aby je sądził godnemi uwiecznienia na kartach kronikarskich dokumentów. Odkrycia Firkowicza i Szterna poczynione w Krymie, między kilkudziesięciu niememi świadkami losów żydowskiego plemienia w VI, VII i następnych po N. C. wiekach, zaledwie na ślad paru notat ściśle historycznych, przez ówczesnych Żydów pozostawionych, natrafiły. Weźmy np. bliższą nas, epokę królów elekcyjnych. Do najważniejszych epizodów w niej, należy bezwątpienia policzyć bunty kozaczyzny, w ścisłym z historyą żydów polskich zostające związku. Z całej tej epoki, zaledwie jeden nam pozostał memoryał i to tak niedostateczny, że chcąc zbadać dokładnie szczegóły tego faktu, do polskich pisarzy odwołać się koniecznie potrzeba. Najlepszym zresztą dowodem tego braku dokumentów żydowskich, są sami historycy niemieccy, jak Graetz, Jost, Cassel i inni specjaliści, którzy w swych olbrzymich dziełach poświęconych powszechnej historyi kultury Żydów w Europie, mieliby zapewne nąjwiarogodniejszą w tych dokumentach do swych badań nad kulturą Żydów w Polsce podstawę. Wszyscy jednak bez wyjątku uciekają się do źródeł łacińsko-polskich, jako jedynie możebnych i najszczegółowszych. Nie wątpię wszakże, że przybliższych poszukiwaniach, możeby się te dokumenta tu i owdzie wynalazły; ale jak powiadam, epoka Piastowska ich nie dostarczyła i dostarczyć nie mogła, a do wynalezienia dokumentów późniejszych, potrzebaby nie starań pojedynczego człowieka, ale zbiorowego pośrednictwa wielu, ożywionych myślą obywatelskiej posługi dla nauki i praktycznego użytku, co już chyba ad feliciora tempera odłożyć wypada.


Przechodząc do ogólnego poglądu na wydaną pracę, pisze szanowny recenzent: „Co nie miało politycznego życia, to i historyi mieć nie może; dla tego też położenie i stosunki ludności żydowskiej w kraju naszym, będąc niezaprzeczenie ciekawem polem obserwacyj, badań i wywodów, dla zadania prawdziwie dziejopisarskiego nie wystarczają.”


Zdaniem naszem, sąd tak bezwzględnie wypowiedziany, przy bliższem rozpatrzeniu się w nim, utraci wszelką podstawę słuszności. Jeśli dotychczas jeszcze dzieła znane pod nazwą: „Historyi Narodu Polskiego,” są z małemi wyjątkami tylko historyą jego polityczną a nie społeczną historyą Ludu polskiego, w obszerniejszem tego wyrazu znaczeniu; nie może to jeszcze starczyć za dowód, aby historyą warstw ludności które w narodzie bytowały, niemożebną była. Czyż włościanie polscy, dla tego tylko że politycznego nie mieli bytu, nie nastręczyli do dziś dnia przedmiotu do badań nad swą przeszłością? Nie sądzę. Właśnie dla tego, że nie mieli politycznego bytu, należałoby baczną zwrócić uwagę na ich historyę w Polsce, odcieniować dokładnie fazy ich historycznego rozwoju, wykazać owe nieprzyjazne wpływy zewnętrzne, które to życie polityczne włościan tamowały, wpływy, o które się rozbijały usiłowania mężów zdrowo się na rzeczy zapatrujących, aby wydźwignąć z stanu niewoli podstawową klassę narodu. Że dotychczas prócz kilku przyczynków i próby J. K. Gregorowicza, nie posiadamy w literaturze wyłącznego w tej materyi dzieła, to znowu rzecz inna. Zdaniem naszem wszystko cokolwiek w narodzie bytuje, rozwija się, cierpi, wszystko co ma prawo do bytu: przedstawia warunki historyczności i powinno być przedmiotem badań i dociekań historyozofów społecznych.


Żydzi, mniejsze, być może, niż włościanie, mieli prawo do politycznego bytu w Polsce, bo temu stały na zawadzie prze­sądy kastowe i wiekowe, tak w nich samych, jako i w otoczeniu leżące; pomimo to historya ich, nie tylko że jest możebną, ale dla danych stosunków niezbędną, konieczną. Lud który nie żyjąc życiem zewnętrznem, mógł tak niezachwianie, tak upornie do dziś dnia utrzymać się w swój zastałości i tylko od czasu do czasu, dawać bierne, ale znaczące swego istnienia oznaki: jest to zjawisko godne głębszych historycznych badań, choćby nawet dla wyjaśnienia obecnych stosunków. Ekonomista znajdzie w historyi Żydów w Polsce obszerne pole do uwag i dociekań nad marnie straconemi dla kraju siłami; historyozof, nad niezgłębioną zagadką istnienia tego ludu, bez warunków politycznego bytu; teolog znajdzie w niej poparcie dla swoich przekonań o granitowej sile wiary, zdolnej garstkę wychodźców, usposobić do wytrwania w boju z niechętnemi losy; filantrop wreszcie, badając te smutne dzieje, utwierdzi się w swoich dążnościach szlachetnych, stawania zawsze tam, gdzie idzie o podanie dłoni nieszczęsnemu plemieniu.


Przechodzimy do uwag prof. Juliana Bartoszewicza (Tyg. Illustr. Nr. 296 z 1865 r.). „Autor przesadza — pisze szanowny recenzent — stworzył sobie żydowską kwestyą, której nie było, która dziś dopiero jest, w XIX wieku.”


Pozwoli professor, że przy swem zdaniu pozostanę; co więcej, że powiem, iż dziś, w XIX wieku, kwestyi żydowskiej już nie ma. Kwestya tam tylko istnieć może, gdzie są sporne i to wprost siebie stojące opinie o danej rzeczy. Podnieść Żydów najprzód do godności osób (w znaczeniu juridycznem), później do godności obywateli (w znaczeniu politycznym); albo: zostawić ich w kale ciemnoty, uprzedzeń, ucisku i anathemy: — oto byłaby kwestya żydowska. Dziś takiej kwestyi już nie ma. Rok 1789 nadał Żydom godność osób, czyli po prostu ludzi, bo przedtem byli tylko rzeczą, własnością skarbu i szlachty. Emancypacya późniejszych czasów, uczyniła ich obywatelami krajów, w znaczeniu rzymskiem, to jest, członkami czynno-biernemi organizmu nazwanego państwem. Słowem, wieki średnie stworzyły kwestyę żydowską, a wieki nowożytne, które w dziejach cywilizacyi, rok 1789 rozpoczyna, w zasadzie kwestyę tę rozwiązały.


Kwestyi żydowskiej nigdy nie było u nas — pisze dalej recenzent, — i autor nie stoi na gruncie historycznym, skoro buduje niespodziewane wnioski i stawia nieusprawiedliwione teorye.”


Nie zaprzeczyłbym słowom uczonego, gdybym bez powodu, do okresu Piastowskiego, tak dla prostego widzimisię, wprowadził kwestyę sporną. Zdaniem naszem, w rozpatrywaniu położenia Żydów Piastowskich, niepodobna ich oddzielać od innych kolonistów obcych, którzy w średnich wiekach tłumnie przybywali do Polski. Byli koloniści Niemcy, byli Ormianie, byli i koloniści Żydzi. Taż sama wyższa polityka, której się trzymano względem Niemców, dozwalając im własnem się rządzić i sądzić prawem, kierowała władzą i w stosunkach z osadnikami żydowskimi. Mogła ta polityka być wypływem bardzo naturalnych okoliczności, np. jak sądzi Maciejowski, że sobie inaczej z osadnikami radzić nie umiano; mogła być znowu wynikiem wyższych poglądów prawodawcy na stosunki tych przybyszów z odwiecznymi tubylcami: w każdym razie, takie postępowanie Piastów, wykazuje jasno, że im nie szło tyle o uporządkowanie przypadkowego stosunku, ile o stanowcze uregulowanie kwestyi stałej, przeważnie politycznego charakteru. Utrzymanie sądu niemiecko-krajowego, już po zniesieniu Magdeburgii, jest dowodem, iż wyższa polityka kierowała prawodawcą w traktowaniu tej kwestyi cudzoziemskich osadników; w przeciwnym bowiem razie, taka wyrozumiałość rządów średniowiekowych, z trudnością wytłumaczyćby się dała. Takiż sam pogląd mogłem bez obrazy historycznego stanowiska, zastosować i do Żydów. Kazimierz Wielki, opiekując się nimi, mógł mieć i swoje osobiste i fiskalne na widoku cele, ale urządzając stosunki prawne przyzwanych z Zachodu kolonistów, niepodobna, żeby się nie kierował pewnemi wyższemi względami, żeby nie znał głębszych motywów swego postępowania. Kazimierz był prawodawcą. Jako mąż stanu, wiedział zapewne, jakie skutki, uregulowanie stosunków klassy ludu czynnej, przemyślnej i obrotnej, może pociągnąć za sobą. Ztąd też i działanie jego, nosi na sobie ślady podniosłości ducha i owego poczucia potrzeb i warunków danych, które i dziś żyjących prawodawców cechują. „Kwestyi żydowskiej nigdy nie było u nas ” Czyż zresztą sejmy i sejmiki roztrząsając w ciągu wieków, stosunki różnych warstw ludności, miały na widoku tylko jednego lub drugiego Izraelitę? Nie. Wydając uchwały, zawsze się zwracały do Żydów, wszystkich Żydów w Polsce całej, lub w danej miejscowości zamieszkałych, słowem miały na myśli kwestye, którą ta ludność swym pobytem w kraju chrześciańskim, na widownię wywoływała. Więc nadawano Żydom przywileje, ścieśniano ich swobody, cechowano ich stygmatami, wypędzano z miast i na nowo ich do kraju przyzywano, stosownie do okoliczności. Traktowano więc kwestyę a nie pojedyncze jednostki, kwestyę, która zawsze umysły ludzi myślących zajmowała, a która wtedy tylko mogła przestać istnieć, gdy i kwestya równości i wolności ludzi i ludów, przestała być sporną i rozpadła się w nicość.


Nie chcąc żadnego z ważniejszych nam uczynionych zarzutów zostawić bez usprawiedliwienia się otwartego i jasnego, czujemy się w obowiązku dotknąć jeszcze pewnej materyi, mianowicie: tendencyjności, o jaką nas w rozbiorze pierwszego tomu pomówiono.


Kwestya ta, jako wychodząca ze szranek zwykłych krytycznych uwag, bo dotyka zarazem i rdzennej treści dzieła i sposobu zapatrywania się autora na opracowywany przedmiot, zasługuje na bliższe nieco rozpoznanie, bo od przemilczenia tego zarzutu, lub jego stanowczego odparcia, zależeć może stanowisko, jakie praca nasza zajmie w obec czytającego ogółu.


Mówimy o tendencyi w utworach lżejszej osnowy wtedy, jeśli autor w przeprowadzeniu głównych zdarzeń, lub wyborze charakterystycznych faktów, ma pewien uboczny bądź dodatny, bądź ujemny cel, ku któremu umysły czytelników nagiąć i skierować zamierza. W tem znaczeniu pojęta tendencya, jest bardzo naturalną i każdy ją sobie odpowiednio tłumaczy. Utwór literacki pozbawiony tendencyi, samą jedynie fantazyą się posiłkujący, wykazuje brak żywotności i jako strawa lekka żyje chwilowo i przemija bez śladu. Inaczej rzecz się ma z dziełami historycznej treści. Historyk, jako sędzia bezstronny rozpatruje fakta, ale ich nie wybiera; ocenia je, ale ich nie przekształca. Odmienność punktów widzenia, może wprawdzie przyczynić się do wydania niesłusznego o danych faktach sądu, ale wewnętrznego znaczenia tych faktów odmienić nie zdoła, bo te jako elementa po za obrębem jego subjektywności istniejące, same istnieniem swem, o sobie wyrokują. Inna rzecz jest, promień światła kierować ku danemu przedmiotowi, inna znowu, przedmiot ten ustawiać w punkcie, gdzie ten sam promień światła rozstrzelony na różne kolory, odmienne od poprzedniego daje odbicie.


Autor Historyi Żydów w Polsce przystąpił do badania swego przedmiotu bez żadnej, z góry powziętej tendencyi, w przekonaniu, że same fakta wiernie przedstawione i umiejętnie ugruppowane, lepiej o sobie wyrokować będą i głębsze swe wytłumaczą znaczenie, aniżeli wszystkie, choćby najszlachetniejsze tendencyjne omówienia, jakieby tym faktom ze strony autora do towarzystwa dodanemi zostały.


Może niedoświadczenie nie pozwoliło autorowi w pierwszym tomie programmatu tego w zupełności wprowadzić w wykonanie. Wpływ nowszych stosunków, w jakich Żydzi polscy pozostają, za wiele może dał się autorowi uczuć przy ocenianiu tego lub owego faktu, skutkiem czego było przecenienie ich znaczenia wewnętrznego i pewna dorywczość sądu; nie sądzimy jednak aby całość pierwszego tomu nosiła na sobie ślady jakiejś z góry powziętej tendencyi, o jaką nas niektórzy recenzenci pomówili.


Jeśli weźmiemy pod uwagę, że przedmiot taki jak historya Żydów w Polsce w tak ścisłym z dzisiejszemi stosun­kami pozostający związku, mimowoli umysł czytelnika nastraja do pewnych wniosków praktycznego znaczenia, znajdziemy wytłumaczenie trudności, z jakiemi piszący walczyć musi, zanim zdoła stanąć na czysto historycznym gruncie i fakta z przedmiotowego, dziejowego sądzić stanowiska. Trudności te, gdzie idzie o fakta społecznej natury, łatwiejszemi są do usunięcia, aniżeli tam, gdzie przychodzi sądzić o pewnych objawach natury konfessyonalnej, np. o duchowej walce, jaką w Polsce, kościół panujący w pewnych epokach z Judaizmem prowadził, o stosunkach reformacyi Lutra do Żydów i t. d. W takich razach, drażliwe położenie historyka chcącego obok ścisłej bezstronności i wyrozumiałości, zachować samodzielność sądu, koniecznie uwzględnionem być powinno, jeśli nam idzie o rzecz samą, a nie o dopatrywanie się pewnych ubocznych zamiarów, których autor żadną miarą podjąć nie usiłował.


Praca niniejsza jeden i jedyny wytknęła sobie cel: przedstawienie w ścisłych ramach obrazu historycznego życia żydowskiego plemienia w Polsce, pod względem czysto społecznym i ujęcie faktów do wewnętrznego, religijnego życia tego żywiołu się odnoszące w ich zewnętrznym objawie.


Takie było pierwiastkowe założenie autora i z niego się w całości dzieła nieodmiennie wywiązać zamierza. Tendencyjne opracowanie przedmiotu nie leżało i leżeć nie mogło w programmacie autora, zarzut więc powyższy uważamy za nieusprawiedliwiony.


Chcielibyśmy jeszcze słów kilka dodać na swoją obronę co do innych uwag krytycznych, ale zostawiając to samemu przedmiotowi wydanego obecnie tomu, kończymy.


Kończąc czujemy się w obowiązku, złożyć publiczną podziękę tym, przy których pomocy, okres Jagielloński niniejszego dzieła, z ufnością może się poddać w krótszym nad zamierzony zakresie czasu, pod sąd czytającego ogółu.


Oprócz źródeł drugorzędnych, po raz pierwszy występują w tym tomie, liczne cytaty z ksiąg metrycznych tutejszego archiwum. Ważną tę pomoc źródłową zawdzięczamy łaskawości Pana W. Huberta, który dostarczywszy nam dokładnego spisu instrumentów o Żydach polskich z tej epoki, w aktach metrycznych zawartych, tem samem ułatwił nam nużącą pracę wertowania karta po karcie, dla znalezienia potrzebnych materyałów *)(Nie w chęci nadrabiania miną erudyty, opatrzyłem tom niniejszy tak znaczną liczbą przypisków i cytacyj źródłowych. W dziele podobnego rodzaju, jak niniejsze, które po raz pierwszy porozrzucane tu i owdzie wiadomości o Żydach w Polsce w systematyczną gromadzi całość, przytaczanie źródeł, zkąd zaczerpniętemi zostały, jest dla pisarza koniecznością niejako. Przypiski więc te, że już pominę znaczenie, jakie dla krytycznych rozbiorów mieć mogą, stanowią ważną bibliograficzną wskazówkę dla tych, którzyby w obszerniejszych ramach, nagromadzony w niniejszym tomie materyał, traktować przedsięwzięli. Źródła do których się sam nie odniosłem, a któ­re, powołując się na zdania historyków, przytoczyłem tylko, właściwemi są opatrzone nawiasami.).


Światłej radzie Dra A. M. Goldschmidta, który nam podczas kilkutygodniowego pobytu w Lipsku, chętnie ofiarował swe usługi w dostarczaniu potrzebnych materyałów, zawdzięczamy ważne dla pracy naszej nabytki, które już w niniejszym tomie odpowiednio zużytkowanemi zostały.


Również czuję się w obowiązku podziękowania obywatelowi tutejszemu, Panu M. Bersohnowi, który ze swego zbioru notat do Dyplomataryusza Żydowskiego, użyczył mi ważnych szczegółów, także archiwalnych, do epoki Zygmunta Starego, które mi wiele światła rzuciły na ówczesne wypadki i stosunki.


W końcu składam podziękę PP.: J. Bartoszewiczowi, W. A. Maciejowskiemu i K. Łaskiemu, za udzielone mi materyały w książkach do mego przedmiotu się odnoszących, które mi wiele naukowej przyniosły korzyści.


Czy słabe siły moje podołały, pomimo doznanego współ­czucia, choć w części trudnemu swemu zadaniu? — nie do mnie sądzić należy. Jak każda samodzielna praca, może mieć i niniejsza usterki i wady, od jakich nie zawsze dobra wola może piszącego uchronić. Zadaniem gruntownej, na faktach, a nie na domysłach opartej krytyki, będzie wykazanie tych wad, postawienie w miejsce mniemań odrzuconych, dowodów silniejszych, a stanie się to z niewątpliwą korzyścią nauki i prawdy.


Warszawa, Sierpień 1865 r.


WSTĘP.


Pogląd powszechnodziejowy na stanowisko prawne Żydów w Europie, do połowy XVI wieku.


Historya porównawcza stanowiska prawnego ludności żydowskiej w Europie osiadłej, tak w pierwszych czasach Chrześciaństwa, jako i w ciągu epok średniowiekowych, wielce do wyjaśnienia późniejszych jej losów w ziemiach słowiańskich a głównie w Polsce posłużyć może. Stanowisko to, podległe w części dynastycznym zmianom, w części ogólnemu duchowi panujących w narodach opinij, nie mały po wszystkie wieki wpływ, na ustrój moralny i materyalny Żydów wywierało. Żydzi polscy, w ciągu dziejów, zupełnie odmienne, i wybitnie od współplemieńców swych zachodnich odcechowane, wyrobili życie; ale życie to, opierało się zrazu, głównie na instytutach zkądinąd zaczerpniętych i na warunkach, do których od wieków przywykli byli. Prawo dawne polskie, względnie do Żydów, zachowywało się zawsze neutralnie. Regulując tylko stosunki ich zewnętrzne z innymi mieszkańcami, zakreślając pewne granice, po za które Żydom wykraczać nie było wolno, pozostawiało ono im całą dziedzinę wewnętrznych stosunków nietkniętą, tak, że Żydzi, w gminach do których należeli, używając najzupełniejszej autonomii, mogli swe dawne, w innych krajach wytworzone, zachowywać zwyczaje, i cieszyć się tą swobodą, z jakiej nie zawsze, w swych dawnych korzystali siedliskach. Uwzględnienie tak ważnej w historyi Żydów okoliczności, wykazanie różnic położenia ich towarzyskiego, w pośród rozmaitych europejskich narodów, przyczyni się do jaśniejszego wytłumaczenia obecnego ich stanu i poda możność wskazania źródła tak sprzecznej z ogólnym postępem, zewnętrznej ich zastałości.


W początkach wieków średnich, Żydzi w zachodniej osiedleni Europie, nie byli pozbawieni możności rządzenia się swemi własnemi prawami. Panujący zwyczaj, aby każde plemię miało swe rodzinne prawo, sprzyjał temu stanowi rzeczy. W tej opoce położenie Żydów było znośnem o tyle, iż nie doznawali takich, jak w późniejszych czasach, prześladowań. Do VII wieku polityka katolickiego kościoła, w stosunku do Żydów, ograniczała się głównie na tem, aby ich odosabniać od Chrześcian. Synody kościelne, działając w tym duchu, wzbraniały im trzymania niewolników, piastowania urzędów publicznych i wstępowania w związki mał­żeńskie z chrześcianami *)(Hermann. Gesch. der Isr. in Bömen p. 7.). Od VII w. począwszy, wzmaga się nacisk kościoła, mianowicie w Hiszpanii, gdzie za władztwa Wizygotów duchowieństwo katolickie wielkiego dostąpiło znaczenia. Lecz ustawy kościelne miały jeszcze podówczas znaczenie lokalne, i dla tego nie mogły wywrzeć wpływu na ogólne położenie Żydów.


Rozwijając znaczne stosunki handlowe, wzbogacające kraje przywożonemi towarami z rozmaitych okolic, zwłaszcza z Azyi, nie wdając się w drobne kramarstwo, nie budzili Żydzi przeciwko sobie niechęci ani w narodach, ani w rządach (*)(Blanqui. Hist, de l’econ. polit. I. p. 189.). Systematyczne prześladowania Żydów rozpoczęły się dopiero w X w. a głównie w XI, kiedy odrębność żydowskiego plemienia poczęła się nietylko w religijnych i narodowych uwydatniać stosunkach, ale i w całym sposobie ich życia, w przeciwstawianiu się do innowierców. Lecz obok plemiennych i religijnych różnic, był jeszcze inny, niemniej ważny czynnik, cechujący w średnich wiekach całe prawne i socyalne położenie Żydów. Wyłączna dążność Żydów do gromadzenia bogactw, zmuszając ich do lichwiarskich zajęć, podkopywała zwolna moralny charakter całego plemienia, rozwijała w niem nie ze wszystkiem godziwe skłonności. Ta chęć do manipulacyj pieniężnych, bez wielkiego wyboru w środkach, znajdowała dla siebie oparcie, głównie w przywilejach, jakie panujący, dla wygody własnej dawali Żydom. Ci zaś, bogacąc się kosztem reszty mieszkańców, nie krępując się przytem wyborem dróg postępowania, poduszczali tylko przeciwko sobie nienawiść chrześciańskiej ludności. Ta to pieniężna zależność królów i narodu od Żydów, była jedną z głównych przyczyn niestałości towarzyskiego ich położenia. Cierpiano ich dla tego, aby w danym czasie wygnać ich, i po złupieniu na nowo przyzwać do siebie.


Były wreszcie i inne przyczyny nienawiści ku Żydom, np. oskarżanie ich o mniemane zbrodnie dzieciobójstwa, czarów, zatruwania rzek i studzien.


Podczas wypraw krzyżowych, przyczyniła się do tego ogólna nienawiść narodów chrześciańskich ku innowiercom. W tej epoce ginęli oni tysiącami, lub uciekali do innych okolic bardziej im sprzyjających, jak np. do Polski.


Ucisk długie trwał jeszcze wieki i dopiero z końcem XVI wieku utracił swoją, energię.


Powyższe motywa, wcześnie już oddziaływać poczęły na prawne stanowisko Żydów.


Pierwsze ograniczenia w uprawnieniu Żydów, napotykamy w ustawach rzymskich, z czasów ugruntowania się Chrześciaństwa w Cesarstwie Konstantyna W. *)(L 3. C. de Jud.). W nowszych państwach powstałych na gruzach Romy, ścieśnienia te wypłynęły nie tylko z kanonicznego prawa, ale i z prawodawstw germańskich i romańskich narodów. W Hiszpanii zaczęli Żydzi doznawać prześladowań już za Wizygotów, kiedy kościół arjański poddał się apostolskiej stolicy. Podbicie Hiszpanii przez Maurów, znacznie prześladowania te osłabiło i dało Żydom możność ustalenia swego losu. Już w XIV w. korzystali Żydzi w Hiszpanii z dość rozległych praw.


W następnem stuleciu wskutek Inkwizycyi Ś. wypędzono ich zupełnie z kraju. To samo miało miejsce we Francyi i w Anglii. We Francyi dość wcześnie obudziła się nienawiść przeciwko Żydom. Już za Ludwika VII groziło im wygnanie. Wydawano edykta ograniczające ich w prawach, wypędzano i przyzywano na nowo do państwa. Żydzi nie znajdując nigdzie schronienia, wracali i nowym się poddawali uciskom ze strony rządu i narodu. Głównie w północnej Francyi znosili oni straszne prześladowania. Ostateczne wypędzenie Żydów z kraju tego nastąpiło za Karola VI, w 1395 r. Zjawili się oni na nowo we Francyi dopiero w drugiej połowie XVI wieku.


Nieco znośniejszym było zrazu położenie Żydów w Anglii. Henryk I przyznał im pewne przywileje które przetrwały do drugiej połowy XIII wieku. Ustawą z 1260 r. rozpoczyna się szereg dekretów stopniowo ograniczających w uprawnieniu Żydów. W 1290 r. wypędzono ich z Anglii, tak że dopiero po upływie czterech wieków, nowe w tym kraju znaleźli schronienie.


W Niemczech i we Włoszech mieszkali Żydzi bez przerwy, i chociaż w epoce wypraw krzyżowych, niechęć ludowa srodze im się dała we znaki, nigdzie jednak prześladowania te wypędzeniem się nie zakończyły.


Tym więc sposobem, do końca XV wieku, w jednej tylko Polsce, cieszyli się Żydzi stałą opieką władzy, w reszcie Europy, czasowa i miejscowa tolerancya, przerywana była od czasu do czasu wybuchami fanatyzmu i namiętności pospólstwa.


Tolerancya wyjątkowo w niektórych państwach Żydom okazywana, wynikała po części z finansowych względów zależności królów i narodów, od kapitalistów żydowskich. Dla rządów średniowiekowych mieli Żydzi to samo znaczenie, co państwowe dominia, znaczenie przychodowego źródła, napełniającego bogactwy kieszenie panujących i magnatów. Królowie nazywali Żydów własnością skarbu (servi fiscales, servi camerae lub Kammerknechte); wymagali od nich opłaty uciążliwych podatków i danin, pod tym tylko warunkiem zapewniając im opiekę i tolerancję. Z drugiej strony, obarczając Żydów niezmiernemi kontrybucyami, dawano im jako kompensatę pewne przywileje, jakich sami Chrześcianie nie zawsze używali. Temi przywilejami były: prawo zajmowania się bankierstwem, wypożyczaniem na procent, prawo, samym tylko Żydom w wiekach średnich przysługujące.


Zauważyliśmy już, że począwszy od X i XI wieku, głównem zatrudnieniem żydowskiego plemienia były obroty pieniężne. W rzeczy samej, gospodarstwo średniowiekowych Żydów, wykluczonych od prawa własności gruntu i rzemiosł cechowych, polegało głównie

na finansowości. Żyd majętny nie będąc handlującym, musiał być co najmniej kredytorem i lichwiarzem. Przywileje dawane Żydom na podobne operacye, więcej jeszcze budziły w nich skłonność do lichwiarstwa i oddawały kredytowe manipulacye w nieustanny monopol Żydów. Monopol ten, opierał się zresztą na nieuzasadnionym przesądzie duchowieństwa katolickiego, które uważając procentowe obroty za niegodne Chrześcian, zabraniało im trudnić się handlem pieniężnym pod exkommunikacyą *)(Czacki. O lit. I pols. pr. T. II, p. 172. (Wyd. Tur.).). Założone jako środek ochronny przeciw lichwie lombardy (Montes pietatis), konkurrencyi z Żydami nie wytrzymały *)(Blanqui. Hist. de l’econ. pol. I, p. 197.). Dozwalając tym sposobem Żydom pobierania od dłużników wysokich procentów, mieli panujący na celu zwiększenie swych osobistych dochodów, z żydowskich dywidend otrzymywanych. Pod tym względem, byli Żydzi niejako narzędziem, za pomocą którego, nakładano na ludność uciążliwe podatki.


Nie zawsze jednak odnosili Żydzi korzyść ze swego przemysłu. Często się zdarzało, iż nakazywano spłacać wexle nie Żydom, lecz ich panom świeckim, z przedstawieniem wyższej władzy, summy wszystkich wierzytelności żydowskich.


Na równi z kredytowemi operacyami, były w rękach Żydów i inne rodzaje zarobkowań, na celnych i podatkowych dzierżawach oparte. I tu rządy dopuszczały monopol w widokach osobistego interesu. Tym więc sposobem, zawisłość królów i narodów od Żydów, była jedyną rękojmią ich towarzyskiej swobody.


Pod innemi względami, ulegali Żydzi znacznym ograniczeniom, tak ze strony świeckiej, jako i duchownej władzy. Głównie zakazywano Żydom władania posiadłościami ziemskiemi, trzymania niewolników, wstępowania w związki małżeńskie z Chrześcianami, piastowania urzędów publicznych. Chrześcianom zakazywano mieszkać wespół z Żydami, biesiadować z nimi. Innocenty III ustanowił dla nich odrębną odzież, dla zewnętrznego wyróżnienia ich od Chrześcian. Wydzielono im po miastach osobne kwartały i przedmieścia, gdzie przemieszkiwali w właściwych gminach. Każda gmina, stała pod naczelnictwem starszych, wybieranych większością głosów. Sądy żydowskie oddane były rabbinom i assessorom. Zwierzchność składająca komitet (barnese), zajmowała się ekonomicznemi interesami gmin.


Gminy, tylko w czasach tolerancyjnych, podlegały sądownictwu świeckiemu. Za Wizygotów np. podlegały jurisdykcyi duchownej. To samo miało miejsce i za Inkwizycyi Ś. Sykstus V i Klemens VIII, znieśli bullę Grzegorza XIII i na nowo poddali Żydów jurisdykcyi świeckiej.


Jako servi fiscales, podlegali Żydzi bezpośredniej władzy sądów nadwornych (Kammergerichte), przy których w charakterze sędziów i obrońców ustanawiano starszych żydowskich, (justitiarii judaeorum, juges et conservateurs des juifs).


Dawny patryarchat, jednoczący w sobie religijne zbory Żydów, przetrwał do IV w. po C. W następnem stuleciu, miejsce jego zastąpili rabbini, jako bezpośredni naczelnicy gmin i ich przedstawiciele. Rozwój instytucyi rabbinatu, znacznie wpłynął na późniejsze losy żydowstwa. Straciwszy wraz z patryarchatem główny punkt ześrodkowania, ulegli Żydzi silnym wpływom miejsca i czasu, a rozczłonkowanie ich gmin po rozmaitych państwach, wpłynęło na potworzenie się rozmaitych stronnictw. Ubezwładnieni tym rozdziałem i wewnętrznemi spory, coraz bardziej tracili Żydzi na swej solidarności i znaczeniu, a nacisk wywierany na nich przez duchowieństwa chrześciańskie, utrwalał ich tylko w uporze zachowania zewnętrznej odrębności.


Taki był stan Żydów w Europie Zachodniej, do połowy XVI stulecia.


Zobaczmy jakiem było ich stanowisko w ziemiach słowiańskich, a głównie w Polsce i na Litwie.


Ogólne położenie Żydów w tych krajach, tolerancya im okazywana, miały przedewszystkiem źródło w łagodności charakteru słowiańskiego plemienia i okolicznościach lokalnych, które, kolonizowanie obcemi osadnikami rozległych przestrzeni, przy stosunkowo małem zaludnieniu, niezbędnem czyniły. Koloniści przyzywani z Niemiec i z innych okolic, otrzymywali wraz z prawem rządzenia się swemi plemiennemi zwyczajami i znaczne handlowe przywileje.


W liczbie takich kolonistów byli i Żydzi. Wzywano ich do Polski i Litwy w widokach obudzenia targowego i przemysłowego ruchu na jarmarkach, i zasilenia miast znacznemi kapitałami *)(Röpell. Über die Verbr. des Magd. St. Rechts p. 80 i 251.). Lecz i Żydzi sami przybywali bez wezwania, zwłaszcza w epoce wypraw krzyżowych, kiedy się rozpoczęły przeciw nim straszne, we wszystkich prawie państwach prześladowania.


Książęta i królowie polscy i litewscy widzieli przedewszystkiem w Żydach kapitalistów. Chęć posiadania pod ręką stałych kredytorów, była główną dla nich podnietą do udzielenia opieki wychodźcom żydowskim. Przywileje im udzielone, nęciły innych do immigracyj w polsko-litewskie prowincye. Już w XIV wieku stanowili Żydzi część populacyi, jeżeli nie po wszystkich, to po główniejszych miastach tych krajów.


Wszystkie w ogóle nadania Żydów dadzą się na trzy podzielić peryody. Pierwszym był peryod przywilejów ogólnych, do śmierci ostatniego Piasta się ciągnący; drugim peryod litewskich i koronnych statutów do wygaśnięcia dynastyi Jagiellonów trwający; trzecim wreszcie, peryod sejmowych konstytucyj, obejmujący okres elekcyjny *)(Leontowicz. Prawa lit. rus. jew. p. 17.).


W epoce przywilejów ogólnych, widocznym był wpływ opiekuńczego pierwiastku, mocą którego, korzystali Żydzi ze znacznych przywilejów z małemi tylko ograniczeniami. Mieli oni znaczenie osadników przybyłych do państwa w interesie własnym i w interesie królewskiego skarbu. Naród niechętnie spoglądał na obce plemię, ale niechęć ta w naturze rzeczy leżąca, rzadko kiedy objawiała się w gwałtownej z przybyszami kollizyi; przytem opieka panujących niweczyła wszelkie zapędy namiętności ludowych. Trwało to dopóty, dopóki nie wzmogło się znaczenie szlachty i duchowieństwa, i królewska nie upadła władza.


Bezpotomna śmierć Kazimierza Wielkiego, podniosła znaczenie możnowładztwa, a hojność Ludwika Węgierskiego, w nagrodę za poczynione ustępstwa co do sukcessyi tronowej, oddała w rękę szlachty przyszłe losy narodu i przewagę jej ustaliła. To co dawniej wychodząc z inicyatywy najwyższej państwowej władzy, miało niejako sankcyę ogólnego uznania, zaczyna w epoce Jagiellonów ulegać innemu, niemniej silnemu żywiołowi, równoważącemu wpływ królewskiego postanowienia. Różnica stanów w tej epoce utrwalona, niekorzystnie na położenie Żydów oddziaływać poczyna. Szlachta i nieszlachta (nobiles i ignobiles), taki był podział narodu całego, z zupełnem wyłączeniem Żydów z pod tej klassyfikatyi *)(J. W. Bandtkie. Hist, prawa pols. p. 269.). Począwszy od XV wieku, stanowisko Żydów wskutek prawodawczej reakcyi, chwiać się poczyna i staje się zależnem od przewagi stanów duchownego i szlacheckiego. Do tych żywiołów przyłącza się i inny, stopniowo wzbijający się w potęgę — mieszczaństwo.


Ograniczenia w uprawnieniu Żydów, stanowiące treść wszystkich postanowień późniejszych przeciwko nim wydanych, biorą swój początek w XV stuleciu.


Pierwsza ich podstawa polegała na zawiści, jaka na widok wzmagających się stopniowo zasobów pieniężnych w kupiectwie żydowskiem, między mieszkańcami budzić się musiała. Były to ograniczenia z czysto ekonomicznych wypływające pobudek. Żydzi, jako przemysłowcy, kupcy, rzemieślnicy i lichwiarze, władnąc całym przyborem im tylko właściwych przebiegów, siłą konieczności musieli budzić przeciw sobie niechęć wszystkich prawie stanów narodu. Ztąd to ograniczenia wymuszane na panujących, a stosowane do Żydów. Ztąd i pokątne środki kompensaty szkód, ze strony Żydów podejmowane. Ztem wszystkiem interes zachowawczy jaki obie strony w osiąganiu swych

celów miały, nie byłby tak stanowczego na położenie Żydów wywarł wpływu, gdyby doń nie przyłączył się inny jeszcze, ważniejszy wzgląd, którego w epoce Piastów niedostawało.


Ustępstwa Ludwika Węgierskiego przy zjeździć w Koszycach, na rzecz szlachty poczynione, miały na celu wyjednanie korony dla najmłodszej z córek Elżbiety-Jadwigi. Po wielu deliberacyach zgodziła się wreszcie szlachta, tak małopolska jako i wielkopolska, na oddanie korony, ślubem miłości z niemieckim książęciem Wilhelmem, poprzednio już związanej Jadwidze, pod warunkiem, aby ta, zadawszy gwałt sercu swemu, oddała rękę litewskiemu książęciu — Jagielle. Jadwiga została żoną Jagiełły. W osobach ich nastąpiło połączenie dwóch narodów i zwalczenie litewskiego pogaństwa. Zjazd w Horodle 1413 r. kładzie pierwsze, pod symbolem krzyża i wspólnem berłem jednego władzcy, zjednoczenia dwóch narodów podwaliny. Fakt ten nadał panowaniu dynastyi Jagiełły, przeważnie religijny charakter. Idea teologiczna Jagiellonów musiała siłą swego wpływu, usunąć ideę ekonomiczną Piastów, w stosunku do Żydów. Żydzi, jako negacya obrzędowej strony Chrześciaństwa, nie mogli w epoce, gdzie przymierze dwóch narodów dokonywało się pod sztandarem prozelityzmu, doznawać nietylko opieki, ale i uchronić się od ograniczeń i prześladowań, zawsze jak miecz Damoklesa nad nimi wiszących.


Już w akcie zjazdu Horodelskiego ów duch religijny epoki, jasno się uwydatnia: „Na dostojeństwa i urzędy — powiedziano w nim, — niechaj nie będą wybierani, jedno, którzy są powszechnej wiary i poddani świętemu rzymskiemu kościołowi. Albowiem częstokroć różność wiary przywodzi różność umysłów i rady bywają wydawane, które mają być tajemnie chowane” *)(Działyński. Zbiór pr. lit. T. I, p. 14.). Statut Jagiełły z r. 1420 usprawiedliwia przedsięwzięte przeciw Żydom środki tem że: „perversa judaica perfidia semper est Christianis contraria et inimica non solum in fide” i t. d. *)(Vol. leg. I. 35. (Wyd. Ochr.). Religijny charakter epoki, uwydatnia się i w statucie Kazimierza Jagiellończyka (1496): „Cum infideles non debeant ampliori praerogativa gaudere, quam Christi Dei cultores…” więc z tego względu derogują się wszelkie „libertates judaeorum, juri divino ac constitutionibus terrestribus contrarias” *)(Vol. leg. I, 116, 255, 258.).


Jak więc owa pierwsza zasada ograniczeń Żydów w swobodach towarzyskich, wypływała ze względów ekonomiczno-kastowych, tak ta druga zasada, bardziej znacząca, polegała na religijnej niechęci ku innowiercom.


Oto były dwie główne sprężyny, około których, obracały się wszelkie restrykcyjne względem Żydów postanowienia. Bez ich uwzględnienia, trudno byłoby dojść przyczyny, dla czego po tak przyjaznej dla Żydów epoce Piastowskiej, nastały dla nich czasy ucisku i zapasów na rynkach miast, w których za rządów Kazimierza Wielkiego takiej używali swobody.


Historya wyjaśniając wiele, usprawiedliwić jednak wszystkiego nie może, pomimo tego, nie trzeba zapominać, że jak wszystko w świecie, tak i duch wieków swoje prawa mieć musi; że oburzanie się na wieki nietolerancyi, wtedy tylko może mieć miejsce, gdy można faktom przytaczanym, przeciwstawić obraz o jaśniejszych zarysach. Takiego jednak obrazu, wieki średnie w całym swoim ogromie, przedstawić nam nie są w stanie.


ROZDZIAŁ I.

Żydzi na Rusi i Litwie. — Karaici i Chazarowie.


Południowe okolice dzisiejszej Rossyi, nader wielkie w ogólnej historyi Żydów polsko-litewskich, mają znaczenie. Rozproszone po utracie państwowego bytu szczątki żydowskiego plemienia, zanim przebyły tułaczą wędrówkę po prowincyach rzymskiego państwa, tu pierwszy znalazły przytułek i ostatnim dziejowego znaczenia zajaśniały blaskiem. Najważniejsza religij­na reforma w łonie rozproszonego żydowstwa w karaityzmie uwydatniona i dążność do odzyskania moralnej nad ludami przewagi, która w niedługotrwałem istnieniu żydowskiego królestwa Chazarów znalazła odbicie, nadają tym okolicom niezaprzeczone przed innemi w historyi Żydów pierwszeństwo. Okoliczność także, iż późniejsze wędrówki Żydów, do północnych prowincyj Litwy i do ościennych granic Polski, w południowej metropolii Żydów miały swe główne źródło *)(Odesskie zapiski. T. I, p. 647.), i że wschodnie okolice Europy nigdy przez nich zamieszkanemi niebyły *)(Leontowicz. O prawach lit. rus. jew. 1864, p. 1.), tem silniej za uwzględnieniem tego dziejowego przemawia pierwszeństwa.


Pierwsze wzmianki o osiedleniu się Żydów na półwyspie Krymskim, jednoczą się z wiadomością o wielkiem religijnem rozdwojeniu w łonie żydowskiego plemienia, znanem pod nazwą karaityzmu. O powstaniu sekty Karaitów, nie mają badacze ustalonego zdania. Jedni ich uważają za potomków sekty Saduceuszów, drudzy zaś jak Scaligier i Trigland, wyprowadzają zkądinąd ich rodowód i nie mieszają zupełnie z Saduceuszami. Fürst w historyi karaityzmu, bezwarunkowo się na stronę pierwszych przechyla *)(Fürst. Gesch. des Kar., p. 37.).


Stronnictwo to, prześladowane w Syryi, znalazło przytułek i opiekę w Egipcie, gdzie Kair długo był miejscem pobytu naczelników sekty, wywodzących swój ród od Dawida i noszących tytuł: Nazi, który później zmieniony został na nazwę Gaon. Duch zaś stronnictwa powstał daleko wcześniej i sięga najodleglejszych czasów starożytności. Pierwsze odstępstwo od biblizmu poczęło się w czasach niewoli Babilońskiej, kiedy Żydzi przejęli mimowolnie wyobrażenia i podania narodów, pośród których pędzili życie jak nędzni tułacze. Te to wyobrażenia i podania, po powrocie z niewoli przez nich do ojczyzny przyniesione, dostarczyły pierwszego materyału do Talmudu, którego pierwszymi reprezentantami byli Faryzeusze. Ale i współczesnych im Saduceuszów nie można także bezwarunkowo uważać za przedstawicieli Karaityzmu, dla tego, że i oni mieszali z czystą nauką biblii idee i rozumowania pożyczone od ówczesnej filozofii greckiej. Zupełne rozwinięcie talmudyzmu nastąpiło za staraniem znakomitych szkół, jakie kwitły w Babilonie i Tyberyadzie, już po zburzeniu Jerozolimy. W całym przeciągu tego czasu, czysty biblizm, miał zawsze swoich wyznawców, ale nie wystąpił z jawną, systematycznie uorganizowaną protestacyą. Anan (r. 760) był pierwszym apostołem jawnej oppozycyi przeciw talmudowi, w imię powrotu do pierwotnej czystości nauki biblijnej i owa to oppozycya, była istotnem źródłem charakteru sektarskiego przez Karaityzm przyjętego.


Pochód dalszy tej sekty, przez szczątki żydowskiego plemienia w rozmaitych stronach Europy zamieszkałe, wielu jeszcze wątpliwościom podlega. Najnowsze w tym przedmiocie badania, bez względu na to że karaityzm w Krymie najwyższego dostąpił rozwinięcia, milczą zupełnie o tej miejscowości.


Odkrycia Firkowicza i Sterna w r. 1839 na półwyspie Krymskim dokonane, uczonym niemieckim prawie obce, ważne nam w tej materyi przyniosły wyjaśnienie *)(Zabytki te, w Czufut Kale, Karasu Bazarze i Teodozyi znalezione, składały się z 58 nadpisów grobowcowych i 51 rękopisów. Najdawniejszy z nich jest z r. 640 po C., a najświeższy z 1679, inne idą kolejno w niedługich od siebie odstępach przez ciąg sześciu wieków od X do XVI. Rękopisy składały się wyłącznie z biblij, oddzielnych ich części i fragmentów. Nowsze kodexa odnoszą się do XIV w., wiele z nich do XIII i XII, niektóre do XI i X, jeden urywek nawet do IX. Dalej idą dwa wielkie kodexa z XIII w. zawierające prócz pięcioksięgu i przekład Onkelosa. Najważniejszym jednak, jest kodex ostatnich proroków pisany 917 lub 918 r. a wprowadzony do Krymu między 1128 a 1133 latami. Text jego jest punktowany i akcentowany według odrębnego systemu, różniącego się miejscem spoczynku i znaczeniem samogłosek. Prócz tego są jeszcze trzy rękopisy z tąż samą punktacyą. Systemat ten ma być utworem szkół babilońskich, podczas gdy zwykły z Palestyny wywodzą. Trzy rękopisy odnoszące się do nowszej żydowskiej literatury, są godne uwagi. Odnoszą się one do XIII w. Jeden opisuje stan synagogi Karaitów, dwa drugie, zawierają klassyczne hebrajskie utwory. Najważniejszemi jednak są przypiski do każdego manuskryptu, na początku i w końcu w Krymie zrobione. Z liczby 65, historycznych przypisków jest 53.). Zabytki tak grobowcowe jak rękopiśmienne w Czufut Kale, Karasu Bazarze, Teodozyi i w wielu innych miejscowościach znalezione, przekonywająco dowodzą, iż Karaityzm, w końcu pierwszego tysiącolecia po N. Chr. dopiero, między Żydami krymskimi od niepamiętnych czasów w Krymie osiedlonymi rozwinąć się zdołał *)(Napisy znalezione na nagrobkach cmentarzy krymskich. Rękopisy zaś wyciągnięto po większej części z pod spodu, gdzie były złożone przy synagodze rabbanitów w Karasu Bazarze, zamurowane szczelnie w osobnej kryjówce.).


Między najważniejszemi zabytkami, jeden z 902 r., mimo dawności swojej, wykazuje zaledwie rozkwitający pierwiastek Karaityzmu. Inny, późniejszy nieco z 958 r. dowodzi że tylko między Żydami krymskimi nauka Anana swobodnie przyjąć się mogła. Między nimi bowiem, do czasów Karaityzmu żadna wyłączność, lub przeważnie na jedną stronę przechylający się kierunek religijnej nauki, nie panowały. Żydowscy mieszkańcy półwyspu do X w. nie byli ani talmudystami, ani rabbanitami, ale byli w pierwotnej swej niewzruszoności utrzymującymi się Izraelitami, jakimi są dzisiejsi ich jednoplemieńcy w Chinach i Tybecie zamieszkali, którzy, prócz biblii, żadnego innego religijnego źródła nauki nie posiadają *)(Najważniejszy przypisek, zawierający wiadomość o pierwszem pojawieniu się w Krymie nieznanej przez czas długi, nauki talmudu, a trzeciego dziesiątka X w. sięgający, najwybitniej dowodzi że do tej chwili Żydzi krymscy byli czystymi biblistami t. j. prawdziwymi Izraelitami.). Łatwo przeto było karaityzmowi zjednać sobie między mieszkańcami żydowskimi Krymu zwolenników. Nie wielka nawet liczba talmudystów w epoce najazdu Tatarów tu zamieszkała, przeszła w kilkaset lat później na łono nowej nauki. Już w wieku XII, gdy nowa gromada Żydów nadciągnęła ze Wschodu do Krymu, znalazła ona samą tylko karaickiego wyznania, ludność żydowską *)(Odesskie Zapiski. T. I, p. 645..


Pierwotni żydowscy mieszkańcy Krymu, będąc potomkami osobnej gałęzi Żydów oddzielonej od swych współbraci, jeszcze przed niewolą babilońską, posuwając się na północ przez Kaukaz, do brzegów morza Czarnego, zajęli obie strony Bosforu Tauryckiego, zwabieni korzyściami kwitnącego tam handlu, później przenieśli się w okolice południowych stoków krymskich gór, tworząc tam trzy główne żydowskie gminy: w Sołchacie, Kirkierze i Mangupie *)(Przeciwnego zdania jest uczony Cassel w rozprawie swej p. t.: Juden. (Ersch i Gruber. Enc. S. II. T. 27, p. 12). „Der Aufenthalt der Juden — pisze on — in den Gebieten nördlich und nordwestlich vom schwartzen Meere reicht bis in die römischen Zeiten hinauf. Über die, in diesen Gegenden wohnenden Juden richtet Honorius einen Befehl an den Verwalter von Illyrium (Cod. Teod. 16. S. 21). An der Donau errichtet Justinianus einen Thurm mit Namen Judäus. (Procop: de Aedif. 4. 6.). Durch die Verfolgungen der byzantinischen Kaiser, zogen Juden immer nördlicher.”). Jak Żydzi Azyi Wschodniej nie znali oni innych obrządków religijnych nad te, jakie biblia wskazuje, i tak jak oni, żywili tylko jedyną cześć dla zakonu swego, bez żadnego dodatku prawnych więzów przymusu. Otoczone zewsząd bałwochwalczemi plemionami Turko-tatarów, którzy zajmowali całą przestrzeń ziemi między Wołgą a niższym Dnieprem i których język do IX wieku był panującym w Krymie, gminy te, wcześnie już wpływ moralny na ludy je otaczające wywierać poczęły. Powstanie żydowskiego państwa Chazarów, wpływowi temu przypisać należy.


Sprzeczne mamy po dziś dzień o Chazarach wiadomości. Jedne, na kronikarskich zapiskach oparte, utrzymują iż plemię to, nigdy pogańskiem, a zawsze żydowskiem było, pochodząc od tej gałęzi Żydów która po utracie ojczyzny, w Krymie przytułek znalazła i państwowego bytu dobić się zdołała; drugie przeciwnie, podają iż Chazarowie pierwotnie byli poganami i później dopiero wiarę i obyczaje Żydów przyjąwszy, wszelki ślad dawnego pochodzenia przez to zatracili.


Kiedy Włodzimierz Wielki prawnuk przywódzcy Warego-rusinów Ruryka, po rozprzestrzenieniu swoich podbojów do Buga, Sanu i Karpat, zamierzył r. 988 porzucić pogaństwo i narodowi swemu nadać jedną z istniejących podówczas religij, wezwał w tym celu do siebie posłów rozmaitych narodów, chcąc po wy­ słuchaniu ich, ostateczne w tej mierze powziąć postanowienie: „Słysząc to Żydówie Khozarscy — pisze latopisiec Nestor, — przyszli do Włodzimierza mówiąc: Słyszeliśmy iż przychodzili Bułgarowie i Chrześcianie, ucząc cię jedni i drudzy wiary swojej. Owóż Chrześcianie wierzą w tego, któregośmy ukrzyżowali, my zaś wierzym w jedynego Boga Abrahama, Izaaka i Jakóba. I rzekł Włodzimierz: „Jakie jest wasze przykazanie?” — Oni zaś rzekli: „Obrzezać się, nie jeść świniny ani zajęczyny, sobotę święcić.” — On zaś rzekł: „A gdzie jest ziemia wasza?” — Oni zaś rzekli: „W Jerozolimie.” — On zaś rzekł: „Czy tam jesteście i teraz?”— Oni zaś rzekli: „Rozgniewał się Bóg na ojców naszych i rozproszył nas po świecie za grzechy nasze

i oddana została ziemia nasza Chrześcianom.” — On zaś rzekł: „A jakoż wy drugich nauczacie, sami odtrąceni będąc od Boga i rozproszeni? Jeżeliby Bóg kochał was i wasz zakon, tobyście nie byli rozproszeni po cudzych krajach. Czy chcecie aby i nas to złe spotkało?” *)(A. Bielowski. Monum. Pol. T. I, p. 629.).


Trudno nie wywnioskować z opisu tego, iż missyonarze ci, których do Włodzimierza posłano, nie mogli przemawiać w imieniu ludu nawróconego, a skutkiem tego biblijnej tradycyi nie przyjmującego za własną, ale w imieniu ludu który swą przeszłość zna dobrze

i chce wiarę swych ojców przekazać bałwochwalcom. Gdybyśmy nie mieli innych dowodów, rzecz tę wyjaśniających, zmuszeni bylibyśmy do wniosku, iż Khozarowie byli plemieniem rdzennie żydowskiem, które własną siłą, cień swej dawnej odzyskało udzielności, i ztąd Nestor mógł o nich śmiało jako o „Żydach Khozarskich” wzmiankować. Ztemwszystkiem inne fakta, wiarogodniejsze, rzecz tę w odmiennem przedstawiają świetle.


W epoce właśnie, kiedy żydowskie państwo Chazarów było na szczycie materyalnej potęgi, żył na dworze kalifa Abderahmana III w Hiszpanii, wielkiej zacności i nauki Izraelita: Chasdaj Ibn-Szaprut. Służąc jużto jako poseł Abd-al-Rahmana do rozmaitych dworów, jużto jako minister przyjmując deputacye z rozmaitych krajów do Kalifa słane, zyskał sobie Chasdaj powszechne poważanie i sława jego rozbrzmiała po świecie szeroko *)(„Depuis longtemps les juifs cultivaient les sciences des Arabes avec succés en Espagne. Ils y excellaieut surtout dans l’etude de l’astronomie et de la médicine. Parmi les savants de cette dernière science Chasdai ben Aprot inerite la première place. Chasdai ben Aprot, ou comme les Arabes le nomment Hasdai ben Baschrout et dont le nom entier est Chasdai ben Ishak bez Ezra ben Aprot, etait à la fois médecin, astronome, poète et surtout homme d’Etat. Il s’attacha de bonne heure à Abd-al-Rahman III, surnommé Naser-Liddin-Allah, khalife de Cordove, leqnel l’eleva an rang de son premier ministre.” Carmoly: Histoire des medecins juifs T. I, p 30.). Zdarzyło się, że między posłami z ziem słowiańskich do Hiszpanii przybyłemi *)(„Nur einem seefahrenden Staate unter den Slaven-ländern — pisze Zelig Cassel (Erach. Grub. T. 27, p. 127) — konnte daran gelegen sein, Gesandte nach Spanien zu schicken, und das waren die chorwatischen Fürsten allein, deren Fürst Krejezimir (?) jetzt gerade das Reich in eine höhere Blüthe gebracht hatte. Er führte am häufigsten den Namen Dux der sich nationalisirt hatte, in Illirien war Duzd (Doge) heimisch geworden und die Arabischen Autoren berichten, dass der Fürst jener Slavischen Gesandtschaft Dhuku heisse. Auch in andern slavischen Gebieten haben wir schon Spuren jüdischen Lebens aus diesem Jahrhunderte. Jossipon (Ed. Breitchaupt p. 8. 9. Zeitschr. für Gesch von Schmidt, VI, p. 573) kennt die Sla­vischen Nationen und weiss von der Ubertragung des slavischen Namens in den entsprechenden בנעו (Chnez-Kniaź), wenn auch die andern Namen noch unsicher sein sollten, die der Böhmen und Mähren sind es nicht.”), znajdowało się kilku Żydów, którzy rozpytującemu się o swych współbraci Chasdajowi opowiedzieli, iż istnieje na Wschodzie potężne królestwo izraelskie, zwane al-Chazar. Nie wierzył zrazu ich słowom Chasdaj, sądził bowiem iż mówią mu to tylko w celu przypodobania się i zyskania względów, lecz gdy przybyli posłowie z Konstantyny z darami dla kalifa Abdelrahmana, wiarogodność tej opowieści stwierdzoną została. Dodali oni jeszcze, że nazwą tego królestwa jest Al-Chazar, że między Konstantyną a Chazarami jest 15 dni drogi morzem, lądem zaś, rozdziela ich wiele narodów, że imię panującego króla jest Józef, że okręty przybywające do nich z tamtego kraju, przywożą ryby, skóry i wszelkiego rodzaju towary. I są, Chazarowie — rzekli, — przyjaciółmi naszymi, i w wielkiem u nas poważaniu, a między nami i nimi, odbywają się poselstwa i składają się wzajemne upominki. Są oni potężni i odważni i mają liczne wojska, z któremi w pewnych czasach wyprawy przedsiębiorą” *)(Bielowski. Monum. T. I, p. 63.). Słysząc to Chasdaj, umyślił natychmiast napisać list do króla Józefa, ale ponieważ ówczesne środki kommunikacyjne bardzo utrudnionemi były, a król carogrodzki który się zrazu był podjął tego pośrednictwa, od swego zamiaru odstąpił, przeto Chasdaj w wielkiem­ się z tego powodu znajdował frasunku.


Właśnie podtenczas, przybyło z karawaną kupiecką dwóch żydów: Saul i Józef, którzy na usilne naleganie Chasdaja, aby się pośrednictwa w przesłaniu listu chazarskiemu królowi podjęli, taką mu dali radę: „Daj nam — powiedzieli, — twój list, my go oddamy naszemu królowi; on przez szacunek dla ciebie pośle go do Węgier, ztamtąd Izraelici prześlą go do Bizancyum, zkąd przez Bulgaryę, dostanie się do Chazaryi.” W dalszym ciągu rozmowy napomknęli ci posłowie Chasdajowi, iż przed sześcią laty, przybył do nich wprost z Chazaryi, ich rodak, niejaki Amram, wielce uczony, który w czasie pobytu swego w Chazaryi do stołu królewskiego był zapraszany. Usłyszawszy to Chasdaj, posłał natychmiast ludzi, aby tego żyda doń przyprowadzono; lecz go znaleźć nie można było. List jednak, jak posłowie przyrzekli, po wielu błąkaniach się, istotnie królowi Chazarów doręczonym został *)(Książka Zbior. Wójcickiego. 1862, p. 84.).


Bóg wie — pisał w nim Chasdaj, — że nie kreślę tych słów dla próżnej chluby, lecz dla zbadania prawdy, i dowiedzenia się, czy też znajduje się miejsce takie, w którem wygnańcom Izraela swobodne słońce i królestwo niepodległe przyświeca, gdzie nikt ich nie uciska i nikt obcy nie panuje nad nimi. O gdybym wiedział że tak jest w istocie, porzuciłbym moją godność, moje zaszczyty i mą rodzinę, puściłbym się przez góry, lądy i morza, abym przyszedł do miejsca, gdzie siedziba króla mego i pana. Tambym oglądał wielkość i majestat jego, siedliska jego poddanych, stan sług jego i spokój izraelskich wychodźców. A obaczywszy wielkość i wspaniałość jego, zajaśniałyby oczy moje i rozradowałyby się moje wnętrzności, a wargi moje, zabrzmałyby chwałą Wszechmocnego, który upokorzonym łaski swej nie odmówił.” Po tych rzewnych wylaniach, przechodzi Chasdaj do właściwego powodu napisania listu, to jest do pytań historycznych o pochodzeniu Chazarów, o zwyczajach i obyczajach tego ludu i o formie rządu jaka u nich panuje. Pytania te w pełnym obrazie przedstawiają nam to, co nas w kwestyi istnienia żydowskiego królestwa w krajach słowiańskich obchodzi, mianowicie czy Chazarowie, jak z Nestora wnioskowaćby należało, byli plemieniem rdzennie żydowskiem, czy też byli tylko nowochrzczeńcami żydowskimi, którzy sobie jedynie instytucye biblijne przyswoić zdołali.


Z jakiego, miłościwy królu, pokolenia, sam pochodzisz? — zapytuje Chasdaj. — Jaki jest skład twego rządu? Jakim sposobem królowie twego narodu tron obejmują— czy z jednego szczepu, jednej rodziny królowania godnej? Czy syn po ojca królowaniu do królestwa przychodzi, jak to był zwyczaj u naszych przodków, gdy jeszcze w ziemi swojej pozostawali? Jaka jest rozciągłość kraju, jaka długość i szerokość jego, jakie warownie i miasta? Czy wodociągi lub deszcze ziemię twą użyźniają i jak daleko sięga twa władza? Jaka jest siła zbrojna, liczba wojska i wodzów? Donieś mi też panie o wielości krain nad któremi panujesz, mnogości podatków które mu płacą i czy mu dają dziesięciny? Czy mieszkasz, panie mój, zawsze w stolicy królestwa lub objeżdżasz kraj cały; czy masz w bliskości wyspy i czy pierwotni mieszkańcy przechodzą, na izraelską wiarę? Czy sam sądzisz swój lud, lub postanowiłeś sędziów? Jak uczęszczasz do domu bożego? Z którym narodem toczysz wojnę i czy sobota czynności wojenne przerywa? Jakie są kraje i narody ościenne? Jakie są jednych i drugich nazwiska? Jakie imiona miast? Jakim sposobem przybywają kupcy do kraju króla mego i pana? Ilu królów panowało przed tobą? Jakie ich imiona? Jak długo każdy z nich panował? Jakim językiem rozmawiacie?”. *)( Bielowski. Monum. T. I, p. 68.)


Na zapytania te, w których wiara Chasdaja iż królestwo Chazarów było rdzennie żydowskiem, jasno się przebija, odpowiedział po niejakim czasie król Józef listownie: *) (Listy te, ogłosił po raz pierwszy Izaak syn Abrahama, wnuk Jehudy Akrisz, w Konstantynopolu r. 1577. Oznajmia on w przedmowie, że postanowił je wydać na dowód że Izraelici już po swojem rozproszeniu, mieli państwo udzielne. Książka ta 32 stronnic druku w 8-ce zawierająca, jest tak rzadką, że Bielowski, nietylko w Polsce ale i w Paryżu, dokąd się listownie udawał, znaleźć jej nie mógł. Tytuł jej jest: „Historya domu Dawida, w dniach panowania Persów.” Buxtorf w r. 1660 wydając księgę Chozri w Bazylei, listy te wydrukował, z łacińskim niezupełnym przekładem. Carmoly posiada tych listów przedruk krakowski. Część listu Chasdaja w oryginale z przekładem niemieckim, umieścił Zedner w zbiorze pism historycznych hebrajskich (Berlin, 1840). Carmoly wydał w dziele: „Itineraires de la terre Sainte” (Bruxella, 1847), przekład francuzki tych listów z geograficznemi objaśnieniami Lelewela. Zelig Cassel w „Magyarische Alterthümer” (Berlin, 1848), wydrukował odpowiedź króla Józefa w przekładzie niemieckim. August Bielowski w pomnikowem swem dziele w 1865 r. wydanem, oba te listy zamieścił w przekładzie polskim Münza i ks. Solikowskiego, wraz z oryginałem, i z tego to dzieła czerpaliśmy nasze notatki.) „Żądasz aby ci donieść jakim sposobem przodkowie nasi przyjęli zakon izraelski, jak Bóg otworzył oczy nasze? Pochodzimy od synów Jafetowych siódmego syna Togarmy. Przez Bulana *)(„Bulan” jest jedynem nazwiskiem chazarskiem, które się do­chowało z czasów nawrócenia się ich na żydowstwo, odtąd bowiem Chakanowie nosili nazwiska żydowskie, a jakkolwiek byli, co jest prawdopodobnem, u ludu pod właściwemi znani nazwami, te jednak do nas nie przeszły. Selig Kassel w „Magyarische Alterthümer” p. 207, usiłował i tę ostatnię zatrzeć nazwę, uważając ją za tytuł władzcy jedynie. W postronnych jednak źródłach znajdujemy wzmianki, iż nazwa Bulan była podówczas przez Chazarów używaną. We francuzkim przekładzie georgijskiej kroniki Vachtanga przez Brosseta (Histoire de la Georgie, Petersburg. 1849. T. I, p. 256), znajdujemy opis podbicia dzielnicy Georgii przez Chazarów w VIII w. po C. Powód podany przez kronikarza jest następny: „Djonancher avait une socur Chouchan. Le roi-khakan de Khazar envoya un ambassadeur à Djonancher pour la demander en mariage etc. Chouchan elle-même insulta le roi des Khazars. Trois ans après la Khacan envoya son general Bloutchan (Bouldchan i Boughtchan), prit Cakhet, forea Tiflis, conquit toute la contrèe” i t. d. Kwestya czy kronikarz nazwisko wodza z nazwą Chakana zamienił, jak to często ma miejsce z rzymskimi Cezarami w Talmudzie, lub też obaj jedno nazwisko noszą; lecz faktem jest, że nazwa ta jest chazarską. Tożsamość Boughtana i Boulchana stwierdza się zresztą tem, że zakaukazkie narody często gh z l mieszają, jak np. zamiast Albania mówią Aghovan i t. d. (Geiger. Jüd. Zeitschr. 1865. III, p. 208)) przyjęliśmy wiarę. Przedtem zaś Chazarowie rozpędzili wroga który osiadł nad Dunajem, sami zaś jego kraje zagarnęli.

Potem wstąpił na tron Obadya. On odnowił rząd, utwierdził zakon według zwyczajów i podań, on pobudował synagogi i domy nauki, zgromadził mnóstwo uczonych izraelitów, dawał im wiele złota i srebra. Po nim panowali: Hiskia, Menasse, Chinoka brat Obadiego, Izaak Zebulon, Menasse, Nissi, Menachem, Benjamin, Aharon i ja Józef. Państwo moje rozciąga się ponad rzeką niedaleko morza Georgijskiego ku wschodowi, na cztery miesiące drogi, nad rzeką mieszka dziewięć licznych narodów, we wsiach, miastach i twierdzach, a wszystkie płacą mi dań. Ztamtąd zwraca się granica ku Georgji i wszyscy mieszkańcy nadbrzeża morskiego dań mi płacą. Ku południowi jest piętnaście licznych i potężnych narodów, aż do Bal-ab-Abuab; mieszkają one w górach i w kraju Bazan i Tagat, aż do morza Konstantynopolskiego i płacą mi dań. A ku zachodowi jest trzynaście narodów potężnych i bitnych mieszkających na wybrzeżu morza Konstantynopolskiego. Ztamtąd zwraca się granica ku północy aż do wielkiej rzeki Jaik. Ludzie żyją tam w osadach bez murów, włócząc się po stepie aż do Hangryn (Węgry), liczni, płacą mi dań. Ja mieszkam przy ujściu rzeki i nie dopuszczam Russom okrętami przybywającym, przeprawiać się ku tamtym, prowadzę z nimi ciężkie wojny. Mam trzy stolice: w jednej mieszka królowa ze swemi niewiastami i rzezańcami; stolica ta ma objętości czterdzieści parangów kwadratowych, ze swemi wsiami i przyszkółkami; mieszkają w nich Izraelici, Izmaelici i Chrześcianie i inne narody różnojęzyczne. Druga ma ośm mil, w trzeciej ja mieszkam z książętami, dworzanami i sługami. Mała jest, trzy mile obejmuje, środkiem płynie rzeka, mieszkamy tu na zimę, w kwietniu (Nisan) opuszczamy ją i każdy udaje się do swego pola i ogrodu które uprawia. Każda rodzina ma posiadłość. Kraj nie obfituje w deszcze, ale ma wiele rzek rybnych i źródeł. Ziemia dobra i żyzna. Są pola, winnice, ogrody i sady rozkoszne, wszystko rzekami użyźniane. *)(„Lorsque le roi des Khozars ecrivit ou fit ecrire ceei, son gouvernement comprenait encore neuf provinces dans le Caucase, sur la rive orientale du Don, de la mer d’Azof et du golfe de Taman, depuis l’embouchure de Donetz jusqu’au Kuban; la Crimée, à l’exception des villes littorales grecques, appartenant à l’empire d’Orient; enfin tout les pays compris entre la mer d’Azof, le Don, l’Oka, la Soja, le Kiltchep et le Dnieper.” (E. Carmoly. Itineraire de la terre Sainte, Bruxelles. 1847. p. 59).


Z odpowiedzi króla Józefa, widoczna, iż Chazarowie byli plemieniem pierwiastkowo tatarskiem, później zaś w skutek przyjęcia wiary i instytucyj Mojżeszowych, jak i przez zmieszanie się z plemieniem żydowskiem, różnica ta zwolna się zatarła i Chazarowie utworzyli państwo właściwie żydowskie.


Badacze rossyjscy podają, że Chazarowie byłto naród wojowniczy, swobodny, lubiący ogładę obyczajów, który nawet po poskromieniu Słowian, wybierając od nich jak Nestor mówi: „po mieczu z dymu,” nie dozwalał ujarzmionym czuć dotkliwie swego najazdu. Kroniki ówczesne, opisując niewolę Słowian, równocześnie przez Oborów ujarzmionych, nic podobnego o Chazarach nie wspominają, co jak uważa Karamzin, tylko szlachetności ich obyczajów dowodzić może .*)(Karamzin. Hist. pańs. Ross. T. I, p. 38. VII, 99.) Nowsze poszukiwania, przypisują naczelnikowi gmin żydowskich w Krymie Izaakowi Sangari, udział w nawróceniu Chazarów na wiarę Mojżeszową *)(J. M. Jost. Über Isaak Sangari. Israel. Ann. 1840, p. 101.

Przed kilkunastoma laty pisał Steinschneider (Jüd. Liter. u Erscha i Grub. p. 405. Uw. 4): „Nazwisko Sangari wskazał mi Szafarzyk w źródłach słowiańskich,” nie dodawszy w jakich mianowicie źródłach. W dziele Bodiańskiego: „O źródłach słowiańskich charakterów piśmiennych. Moskwa 1855,” jest wzmianka o niejakim Zambri (Ζαμβρι), który miał z apostołem słowiańskim Cyryllem prowadzić religijną dysputę. Źródła podane przez Bodiańskiego wzmiankują w rzeczy samej o pewnym żydzie Sangari, który miał dysputować z Chrześcianami w kwestyach religijnych.


Rezultatem poszukiwań naukowych Harkavyego (Geiger. Jüd. Zeitschr. 1865. III, p. 209), były następne szczegóły:


Najdawniejszą wiadomością wzmiankującą o żydzie Sambri, jako o oponencie religii chrześciańskiej ze strony żydów, znajduje się u Georgiusza Harmatola bizantyjskiego pisarza z IX w. Przedstawia tu kronikarz Sambryego jako przeciwnika pierwszego rzymskiego biskupa Sylwestra w dyspucie, która w obecności Konstantyna Wielkiego prowadzoną była. (Kunik. Melanges Asiatiques. p. 405).


W słowiańskich źródłach znajdujemy w dwóch pomniejszych pismach tak zwanych: „Prolog Vitae” wzmiankę o żydach Chazarskich dysputujących z Cyryllem i Metodym. Wprawdzie sądzi Bodiański, że Słowianie, to, co przypisano Sylwestrowi, do swych apostołów przywiązali, ale jedynym punktem wyjścia jest tu nazwa Sangari. Tym sposobem stosunki między żydowskiemi a słowiańskiemi źródłami o Chazarach, nie dadzą się na sposób Szafarzyka wytłumaczyć, który list Chakana do Chasdaja uważa za mgliste wspomnienie, owej dysputy (Bulletin de l’Ac. de Peters V, p. 159. N. 7), ale wprost przeciwnie. Da się to odnieść do żydowskiej tradycyi, której odcień w legendzie o Sylwestrowej dyspucie się przechował. A. Harkavy, w Geigera: Jüd. Zeitschr. 1865. III, p. 210.) Nagrobek jego przez Firkowicza odkryty i napisy na nim znalezione, wykazując datę śmierci tego żydowskiego missyonarza (r. 4727 od stw. św., czyli 767 po N. C.) stanowczo ten fakt stwierdzają. *)(Odesskie Zapiski. T. I, p. 642. Jehuda Halewi poeta żydowski urodzony w Kastylii r. 1086, napisał filozoficzny traktat p. t.: „Chozri,” w którym historya nawrócenia się Chazarów na żydowstwo jest skreśloną. (Graetz. Gesch. der Jud. T. VI, p. 146—150)


Jak długo trwało potężne państwo Chazarów i dlaczego w ciągu wieków przebrzmiałe bez śladu, przyczyn tego stanowczo oznaczyć niepodobna *)(En 965, Sviatoslav, prince de Kief, en etendant ses conquêtes vers le sud, s’empara de Sarkel et massacra sa garnison composée de trois cents hommes.


Vingt cinq ans après, vers 989, Wladimir le Grand donna à Ba­sile II Porphyrogenete, des troupes auxiliaires, qui reunies à l’armée grecque soumirent toute la Khozarie, et emménerent captif George Tsoula, le dernier roi des Khozars. (Carmoly. Itineraires, p. 59).). Z przypisków na kilku zwitkach pięcioksięgu, o synagodze Chazarów w Sołchacie pod rokiem 965 wzmiankujących, które Firkowicz odcyfrował, starano się wyprowadzić wniosek, że Chazarowie naród wojowniczy, swobodny, a skutkiem tego lubiący roskosze życia, przeszedłszy na Judaizm, tak długo tylko mogli być wiernymi synagodze, dopóki Żydzi krymscy samej się tylko biblii trzymali. Żydzi ci bowiem, nie obserwu­jąc innych obrządków religijnych nad te jakie Pismo zaleciło i opierając się stosunku jednej tylko gminy, do religijnej zwierzchności w Azyi rezydującej, nie chcieli uznawać żadnych późniejszych dodatków, któreby ich swobodę krępowały. W tym też stanie ich religijnych pojęć, Chazarowie z Żydami się zespolili. Lecz jak tylko synagoga krymska poddała się formie późniejszego Judaizmu, nawet w karaickiem jej rozwinięciu, stało się dla Chazarów niepodobieństwem dalsze utrzymanie tej spójności. Epoka w której synagoga krymska, stała się karaicką, ma być tą samą, w której Chazarowie odszczepiwszy się od Żydów, przyłączyli się częścią do krzyża, częścią do półmiesiąca *)(Petachia z Ratyzbony napotkał w podróży swej do Kozaryi w 1176, Żydów chazarskich.


W przemowie Mojżesza syna Nahtnana do króla Kastylii w 1260 roku, jest wzmianka o nawróceniu Chazarów.


W XIV w. Meir Aldabi zalicza kraj Chazarów do istniejących, jako też i Marcin Sanuto w 1321 daje krajowi Kapczak miano Chazaryi.


W XVI w. geografowie oznaczali Krym mianem Chazaryi. Abraham Zacuth, kronikarz żydowski w Tunisie około 1500 r., wzmiankuje o rzece Atel i morzu Chazarów.


Wreszcie Izaak Akrisz w podróży do Konstantynopola i Egiptu 1562 r. i Gerson ben Eliezer w pielgrzymce do Jerozolimy 1635, mówią o tym narodzie. Lecz od XVIII w. wiadomość o nich zupełnie ginie wraz z tem plemieniem. Carmoly. Itin. p. 63.). Nie wielu tylko z pomiędzy nich, zgodziło się na pozostanie przy karaityzmie, i oni to prawdopodobnie osiedlili się wśród żydowskiej gminy w Sołchacie, gdzie oddaleni od blasku jednoplemieńców swoich, wiedli życie ciche, oddane jedynie obowiązkom swego powołania *)(Odess. Zap. p. 647.).


Od rozkwitnienia miasta Kafy w końcu XIII w. zaczyna się upadek żydowskich gmin w okół Sołchaty leżących, których mieszkańcy przesiedlili się częścią do nowej osady, częścią zaś do innych okolic. Już w XIV w. wzmiankują o Żydach z Rusi (רוסיא), osiedlonych w Hiszpanii *)(Z. Cassel. (Ersch i Gruber.) S. II. T. 27, p. 131.). Upadek ten stał się dotkliwszym, w skutek przesiedlenia się Karaitów do Litwy i Polski *)(„Pereselenie, kotoroje preimuszczestwenno posłużiło ko wredu etoj obszcziny.” Odess. Zap., p. 647.). Jednakiego losu z Sołchatą, doznała gmina Mangup, która już poprzednio utraciła część kolonistów przesiedlonych do Kirkieru. Dwie karaickie gminy Eupatorya i Armeński Bazar zjednoczyły w sobie resztki Żydów karaitów Sołchackich i Mangupskich, tak jak nowszemi czasy, karaickie gminy miast: Symferopola, Sewastopola, Chersonezu i Odessy, zespoliły się ze sobą dla przywabienia do siebie żydowskiej ludności Kirkieru. *)(W r. 1842 przedsięwziął Sztern podróż do Krymu, aby rozpatrzeć dokładnie synagogi: Chersońską, Armeński Bazar i Sewastopolską, przez Firkowicza nie zbadane. Znalazł on na cmentarzu w Czufut-kale siedm grobowcowych napisów nader ciekawych z lat: 598, 818, 877, 992, 1027 i 1509. Dwa napisy potwierdzają stanowczo osobistość Sangarego. W karaickich synagogach, w szkole i księgarni Karasu Bazaru dwie biblie: jedną całkowitą z datą 847 r. i dwiema kartami ważnemi dla treści swej, w tataraskiem narzeczu pisanej. Ośm rozdziałów całkowitych lub w urywkach, z tych dwa z datą 965 r. i 1343. Inne z XIV w., reszta z r. 1623 i 1817. W synagogach Żydów w Teodozyi i Karasu Bazar cztery napisy ścienne: trzy z 1310r., 1509 i 1691, a jeden z XIV w. Jeden modlitewnik, rękopis z 1720 r. z notatami do historyi Żydów w Tauryce się odnoszącemi. Jeden urywek pięcioksięgu z 31 kart złożony i z osobną punktuacyą. Jedna Haftora z 35 kart. Wszystkiego 24 zabytków, które z poprzedniemi w liczbie 133 przez Firkowicza odkrytemi, znajdują się w posiadaniu Towarzystwa Naukowego Odesskiego.)


Wstrząśnienie, którego przyczyn brak wiarogodnych faktów oznaczyć nam nie dozwala, stało się przyczyną, iż historya Żydów na półwyspie Krymskim stopniowo mgłą wieków się pokrywa, a natomiast występują inne fakta świadczące o powolnem posuwaniu się Żydów krymskich ku północy i zachodowi, gdzie handlowe stosunki obszerniejsze dla ich działalności przedstawiały pole. Ogromna przestrzeń ówczesnego ruskiego państwa składała się z licznych rzeczypospolitych, księztwami zwanych, z urządzeniami gminnemi, w których podówczas różnie stanu nie znano. Organizacya taka, nader sprzyjała handlowym widokom Żydów, którzy też z południowych okolic nadciągając, zakładali w główniejszych miastach Rusi towarowe swoje emporia. „Dzisiejsze południowe prowincye Rossyi — pisze autor: „Historyi ludu Żydowskiego w Europie” (Kraków, 1834, p. 202), — pod Rurykiem i jego następcami, z Carogrodem znakomity handel i to bezpośrednio prowadziły. Handel ten rozlewał dobroczynne swe wpływy nietylko na kraje blisko tychże leżące, ale nawet na głębsze strony Polski i Rossyi. Za pomocą tego handlu Żydzi na Rusi osiedli i tamże wpływ i znaczenie wielkie zjednać sobie potrafili.”


W Kijowie, stolicy wielkich książąt, mieli oni od dawna ustalone siedlisko *)(W Nestorze znajdujemy wiadomość, według której, Kijów miał być przez trzech braci: Kija, Szczeka i Choriwa, i ich siostrę Lybed założonym. Według słów Nestora: mieszkańcy Kijowa rzekli: „Było trzech braci którzy to miasteczko wznieśli i umarli; my zaś mieszkamy w niem i płacimy ich plemieniu, Chazarom daninę.” Zdaje się więc, że bracia ci i siostry pochodzili z Chazarów, co i Butkoff (Nordisch. Archiw. IX, p. 115) i Zarskoft (Vers, einer Gesch. der Chaz. N. 56) przyjmują.” (Geiger Jud. Zeitschr. 1865. III, p 207).), a Świętopełk (1112 r.)(*) nietylko że dozwolił im swobodnie zajmować się handlem, ale sam nawet, zawiązał stosunki handlowe z nimi, kupując od nich sól, którą przywozili z Halicza i Przemyśla *)(„Świętopełk - pisze Karamzin (Hist, pań. Ros. T. II, p. 136) — cierpiał Żydów w Kijowie, zapewne tych, którzy przeszli do Rusi z Taurydy.”). Kiedy Bolesławowie polscy, w zwycięzkim swym pochodzie po dwakroć zdobyli Kijów, ognisko południowego handlu *)(„In magna hac civitate— pisze Ditmar (Kronika, ks. VIII), — quae istius regni caput est, plus quam 400 habentur ecclesiae et mercatus.” Kijów podówczas rywalizował bogactwy swemi z Konstantynopolem.), żołnierze ruscy zbuntowawszy się roku 1112, zrabowali składy towarowe Żydów w tem mieście *)(Długosz. Hist. pol. T. I. pod r. 1112. Czacki, zapewne przez pomyłkę, napad ten, polskim przypisał żołnierzom. (O Żydach. Wyd. Tur. p. 38)). I ludność kupiecka Kijowa, niechętnem okiem patrząc na opiekę jaką Świętopełk otaczał Żydów, ciągłemi napadami na ich domy swój gniew uśmierzała. Po śmierci Świętopełka, kiedy lud chciał wybrać Włodzimierza Monomacha na księcia, a ten się wzbraniał przyjąć ofiarowanej sobie korony, mieszczanie korzystając z bezrządu ograbili wszystkich Żydów w stolicy. Deputowani ponownie udali się do Włodzimierza, mówiąc: „Pójdź książę do Kijowa, bo jeśli nie pójdziesz, to wiedz że wiele złego się stanie. Toćto już nie Potęty, tysiącznika dwór, ni setników, lecz nawet Żydów rabują”. *)(Latopis Nestora w Mon. Bielow. T. I, p. 833.)


Przyczyną tych prześladowań była wygórowana lichwa, jaką kapitaliści żydowscy uciskali dłużników. Włodzimierz Monomach, chcąc usunąć przyczynę złego, zebrał w Berestowskim pałacu swoim znakomitych bojarów i tysiączników, i naradziwszy się z nimi postanowił aby wierzyciel wziąwszy po trzykroć od jednego dłużnika, tak zwane tercyałowe procenta, pozbawionym już był kapitału. Monomach włączył to prawo do ustawy Jarosława, znanej pod nazwą Ruskiej prawdy. *)(Karamzin. T. II, p. 136.)


Za panowania tego książęcia, pożar silny dwa dni trwający, obrócił w popiół całą prawie żydowską dzielnicę miasta. *)(Karamzin T. II, p. 151 i nota 239.)


Kwestya następstwa tronu, jeszcze za rządów Monomacha obudzona, stała się przyczyną wypędzenia Żydów na czas niejaki z Kijowa. Starsza linia Ruryków, Światosławicze, popierała zbrojnie prawa swe do wielkiego kniaziostwa, Czernichowieże zaś, sprzymierzyli się z Nowogrodzianami do wojny z Jaropełkiem, którego ojciec chciał mianować następcą tronu. Lud nie chciał widzieć Światosławowiczów na tronie i podniósł sztandar buntu. Żydzi widząc grożące niebezpieczeństwo, zebrali się w synagodze, gdzie napadnięci znienacka, długo się bronili. Włodzimierz chcąc jakimś czynem popularnym uśmierzyć namiętności stronnicze, wezwał książąt na radę i wypędził Żydów ze swych posiadłości *)(Narbutt. Tyg. Wileński, N. 77, i Karamzin, T. II, nota 214.). Mylnie sądzi Karamzin, iż od tej chwili, nie widziano więcej Żydów na Rusi, gdyż pod rokiem 1124 wzmiankują o nowym pożarze któremu w Kijowie ulegli, i o warunkach chrztu jakie im stawiano, w zamian za dozwolenie przemieszkiwania w tych okolicach.*)(W. A. Maciejowski. Hist. praw. słow. Wyd. I. T. I, p. 165.)


Z temwszystkiem nie mogli Żydzi nadal używać towarzyskiej swobody w południowych prowincyach Rusi. Najazd Tatarów na te okolice, przymusił ich do szukania bezpieczniejszego siedliska. Część ich została w ziemi halickiej, gdzie panowanie Romana i późniejszej linii książąt mazowieckich, nader ich handlowym stosunkom sprzyjało, inni zaś, wywędrowali na północ, gdzie podówczas nad źródłowiskami Wilji, Niemna i Dniepru, wzrastało siłą podbojów, Wielkie Księztwo Litewskie.


Pojawiają się oni w tych okolicach od roku 1155, jak tego powieść Mitrofaniusza dowodzi *)(Narbutt. Bad. Star. lit., w Tyg. Wil. N. 77.). Za Gedymina, który przez związki familijne swej rodziny z kniaziami ruskimi, zajmował rozległe prowincye Rusi, byli oni już w Wilnie. Miasto to podzielone było podówczas na rozmaite części, stosownie do osiedlenia i pochodzenia jego mieszkańców. Piąta z pomiędzy nich dzielnica zamieszkana była przez Karaimów i Żydów. Obwód jej był następny: Od rynku Szklarskiego do ulicy idącej w górę ku Trockiej bramie. Od tej począwszy szła granica do rogu lewego ulicy Niemieckiej, potem zaułkiem na lewo prowadzącym do rynku, zamykał się ten obwód. Lud nazywał tę dzielnicę Czarnem miastem: Juodu mesta *)(Narbutt. Pisma hist, pomniejsze. Art. XI.). Trzymali się oni w tej dzielnicy i za Olgerda następcy Gedymina. *)(M. Baliński. Hist. Wilna. I, p. 16°.)


W ościennem państwie moskiewskiem nie mieli Żydzi stałych siedlisk, ale pokazywali się od czasu do czasu, już to w charakterze kupców, już jako urzędnicy Hanów, pobierający podatek od ujarzmionych *)(Karamzin. T. IV, p. 174.). Ale i na Litwie nie szczególnie się wiodło kolonistom żydowskim. Gnębieni i prześladowani przechodzili oni tłumnie do Polski, gdzie od dawna już współbracia ich doznawali opieki panujących, ale ztamtąd w niewolę zabrani, napowrót do Litwy uprowadzeni zostali *)(Narbutt. Tyg. Wil. N. 77.). Jako poddani książęcia, korzystali z jego opieki, i prawdopodobnie — dodaje Narbutt, — byli oni najpierwszymi z cudzoziemców, co niejako krajowcami zostali w Litwie *)(Narbutt. loco cit.). O tem ustalonem rozkolonizowaniu się Żydów na Litwie w charakterze wielkoksiążęcych poddanych, pisze Jaroszewicz: „Być może iż Żydzi zostając w takim stosunku uległości względem panującego i będąc tym sposobem więcej zabezpieczeni od prześladowań gminu, mogli się już dość wcześnie ulubioną sobie lichwą i drobnym zajmować się handlem” *)(Jaroszewicz. Obraz Litwy. T. I, p. 111.). Litwa była państwem feudalnem, na czele którego stał Wielki książę, pan i właściciel kraju, rozdający liczne powiaty wazalom, taki przeto ustrój społeczny, poddaństwo Żydów, niejako koniecznem czynił.


Podczas gdy Władysław Jagiełło, jako władzca połączonych Horodelskim traktatem krajów, przebywał w Koronie, na Litwie tymczasem, panował jako namiestnik z ramienia króla, Wielki książę Witold. W ciągu długoletniego namiestnictwa tego książęcia, handel i bogactwo kraju stopniowo się wzmagały, podnosiły się i zabudowywały miasta, przynoszące zaszczyt administracyjnym talentom Witolda. Mając przed oczyma znany przykład Kazimierza W., który żydowską ludnością w dostatki zamożną podniósł i zaludnił nowo zbudowane przez siebie miasta, umiał także Witold korzystać z bogactw, zdolności do handlu i przemysłu żydowskich osadników. Żydzi troccy w 1388 r., otrzymali oddzielne przywileje określające dokładnie stosunki ich z Chrześcianami *)(Baliński. Hist. Wil. T. I, p. 169.), później jednak widząc wzmagającą się liczbę Żydów w Litwie i na Wołyniu, nadał im Witold pewne swobody na wzór tych, jakie w Polsce od Bolesława Kaliskiego otrzymali *)(Za datę przywileju Witolda, mylnie podał Czacki rok 1408. Daniłowicz: Opis stat. w Dzień. Wil. 1823. N. IV, p. 390.). Osadził on Żydów w powiatach: grodzieńskim, brzeskim, drohickim, włodzimierskim i łuckim, które podówczas jego dzielnicę składały *)(Jaroszewicz: loco cit.). Prócz tego spro­wadził on z wyprawy swej na Wołyń, 383 familij karaickich do Trok, a w powtórnej wyprawie, nowe kolonie do Łucka i Halicza. *)(Czacki. O Karaitach, p. 143. — Baliński. Hist. WiL I, 176.)


Przywilej Witolda, którego świadkami byli kniaź Fedor wojewoda łucki, Limont i Zimont rycerze, Luba bojarowie z Litwy, Michajło z Oszmiany i wielu innych litewskich bojarów, nadany w Łucku 1 lipca 1388 r. *)(Przywilej ten drukował po łacinie Działyński w Zbiorze praw 1829. Polskie nieco różne tłumaczenie podał Baliński w Hist. Wilna, Czacki w lit. i pols. prawach, choć niedokładnie. Całkowicie zamieszczonym jest u Sew. Gołębiowskiego w Dziejach Władysława Jagiełły i w Skarbcu dyplomatów Daniłowicza.), treścią swoją, z wyjątkiem małych odmian, zgodnym jest zupełnie z Bolesławowskim, oryginał zaś jego jest ruski *)(Daniłowicz. Skarbiec. T. I, p. 273.).


Za panowania Witolda, wileńscy Żydzi słynęli nietylko z zamożności, ale i z nauki. Jakób Lewi z Wilna w r. 1427 pisał dzieła hebrajskie, piastując godność doktora teologii czyli morenu *).(Buxtorf. Synag. Jüd., p. 669. — Czacki. O Żyd., p. 95.)


Otrzymawszy przywileje na budowanie szkół, urządzili takowe w znaczniejszych miastach Litwy. Wyjęci byli z pod władzy magistratów i prawa magdeburgskiego i oddani pod statut i jurisdykcyę zamkową i grodzką.



ROZDZIAŁ II.

Żydzi za Władysława Jagiełły.


Wiek XV, głośny w dziejach europejskich z tylu wstrząśnień religijno politycznych, z zaciętych sporów między koncyliami a papieztwem, z narodowo-religijnego ruchu Taborytów i Kalixtynów czeskich, który podkopał cały porządek średniowieczny i społeczeństwa europejskie na nową poprowadził drogę, niekorzystny wywarł wpływ na położenie socyalne Żydów polskich. Osłonięci opieką przychylnej dla nich dynastyi Piastowskiej, nic cierpiąc przez długi przeciąg wieków żadnego na ziemi polskiej prześladowania, po raz pierwszy w tem stuleciu, uczuli dotkliwe brzemię ucisku, które barki ich braci na Zachodzie zdawna już obciążało.


Największy atoli wpływ na losy Żydów polskich wywarł spór o zasady religijne na soborze Bazylejskim (1431—1443) wywołany. Zgromadzenie to, które najważniejsze europejskie kwestye, podówczas na porządku dziennym będące, rozstrzygnąć postanowiło, wzięło także i kwestyę żydowską pod bliższą rozwagę *)(Graetz. Gesch. der Jüd. T. VIII, p. 184.). Gonzalw i Alonzo z Kartageny, synowie Salomona de Santa Maria, z których jeden w charakterze Placentyjskiego biskupa, drugi dziekana z Santjago, z ramienia króla don Juana II, na zgromadzenie to wysłanymi zostali, pierwsi kwestyę żydowską na soborze Bazylejskim poruszyli, i decyzyom jego, europejskie znaczenie nadać zdołali. Wymogli oni na zgromadzeniu dekret, aby różnicę jaka dotychczas Żydów od Chrześcian dzieliła, jeszcze wydatniejszą uczynić, przez wydanie przepisów, któreby stanowczo Żydów od społeczeństwa chrześciańskiego odcięły i religijną propagandę między nimi łatwiejszą uczyniły. Jednorazowe i gwałtowne nawrócenie Żydów, było zadaniem, które sobór Bazylejski przeprowadzić postanowił.


Nakazano zmuszać Żydów do słuchania Ewangelii, posyłać do ich szkół, ludzi gorliwych z missyą nawracania, ponowiono kanoniczne przepisy określające stosunki towarzyskie Chrześcian z Żydami i odrębną dla zewnętrznego odróżnienia, odzież, Żydom nosić nakazano. Dla tem spieszniejszego wprowadzenia w wykonanie tych dekretów, rozesłał sobór, na którym i teologowie polscy się znajdowali *)(J. W. Bandtkie. Hist. pr. pols., p. 313.), do wszystkich krajów, gdzie Żydzi przemieszkiwali, rozkazy, zastosowania się do wydanych wyroków, a między innemi i do Polski. *)(Czacki miał w swej bibliotece, wyrok 19-tej sessyi soboru do Polski przysłany. — O Żydach, p. 37. N. 4.)


Już statuta duchowne prowincyi gnieźnieńskiej, za Władysława Jagiełły wydane, ograniczenia te, wprowadzając w wykonanie, wykazują dowodnie, w jakiem położeniu socyalnem pozostawiła Żydów dynastya Piastowska. Stosunki ich z Chrześcianami oparte na poczuciu wzajemnej zawisłości i potrzeby, miały być odtąd stanowczo zerwanemi, a kościelna groza jaką ten rozkaz opatrzonym został, dostateczną wpływowi jego zapewniła sankcyę. *)(Moraczewski. Dzieje Rzplitej. T. III, p. 215. — Czacki, p. 43.)


Najsurowiej nakazujemy pod klątwą — tak brzmią owe statuta *)( Wężyk. Const. synod, gnes. L. IV, p. 264. Wprowadzono te statuta ponownie za Batorego i Wazów.) — wszystkim Chrześcianom tej prowincyi, aby nie dopuszczali Żydów do swych biesiad, nie znosili się z nimi, ani na ucztach i weselach z nimi się nie znajdowali, aby od nich mięsa i innych żywności nie kupowali.”


Dla zabezpieczenia Chrześcian od nadużyć jakich się żydowscy lichwiarze dopuszczali, nakazano unikać wszelkich handlowych z Żydami stosunków, a władzom świeckim polecono dopilnowanie tego zakazu.


Odrębny ubiór i koło z czerwonego sukna na zewnętrznej szacie, miały odróżniać Żydów od innych mieszkańców. Zakazano im wchodzić w jakiekolwiek bądź stosunki z Chrześcianami i odbierać im sposoby zarobkowania pod surowemi karami.


Gdy ziemia polska — tak brzmią, dalej statuta, — nową jest w ciele Chrześciaństwa osadą, aby więc lud chrześciański nie przejmował złych obyczajów i przesądów żydowskich, rozkazujemy, by Żydzi prowincyi gnieźnieńskiej nie mieszkali wspólnie z Chrześcianami, ale w oddzielnych miejscach grodu lub wsi, by domy mieli oddzielone, tak, aby mieszkanie Żydów było od Chrześcian wałem, murem lub fossą odosobnione. Nakazujemy także, by biskupi dycezyalni i panowie świeccy przestrzegali tych z Chrześcian, którychby domy między żydowskiemi ulokowane były, by je niezwłocznie wyprzedali i gdzieindziej się przenieśli. Jeśliby zaś Sakrament przed domami żydowskiemi przenosić miano, mieli się Żydzi wraz z uderzeniem dzwonu do swych mieszkań cofać i okna i drzwi szczelnie zapierać.


Po miastach jedną tylko dozwolono im mieć synagogę. Gdyby zaś, w miejscowości, z którejby pleban ciągnął pożytek, przemieszkiwali Żydzi, nie wolno im było wyłączać się od składania mu danin. *)(Źródłem tego przepisu był dekret synodu Wiedeńskiego z r. 1267, na którym podobną ustawę po raz pierwszy w wykonanie wprowadzono. (Herrmann. Gesch. der Jüd. in Bohmen, p. 30).


Przystęp do łazien i kąpieli publicznych na mocy tych dekretów, Żydom był wzbroniony. Trzymania niewolników i sług chrześciańskich, jak również piastowania urzędów jakichkolwiek, zakazano.


Nie wiadomo jak dalece te instrukcye do innych się miejscowości rozciągały, ale i na Litwie prawdopodobnie w tymże czasie, zastosowano względem Żydów powyższe środki. „Synody — czytamy w „Historyi Wilna”, — wyłączyły Żydów, prawie zupełnie od towarzystwa Chrześcian. Nie wolno im było służyć, z nimi mieszkać, po miastach zakazano im główne zajmować ulice, w mniejszych po dwie bóźnic mieć wolno było. W czasie publicznych obchodów religijnych chrześciańskich, znajdować się na ulicach, patrzeć, otwierać okien nawet wzbroniono; ludziom ubogim usługiwać im w szkole, lub najmować się za Hamana. Słowem, starano się ich odłączyć od Chrześcian, których zabezpieczono od szkodliwego wpływu, starano się ich poniżyć wszelkiemi sposobami. Chrześcianin zawsze miał prawo wyprzysiądz się w sprawie z Żydem o napaść i o pretensyę jakąkolwiek”. *)( J. I. Kraszewski, Wilno. T. III, p. 167.)


Największą rolę w tej restrykcyjnej polityce duchowieństwa względem Żydów, grał wpływ zagranicznej nietolerancyi. Ilekroć w epoce, którą rozpatrujemy, miało miejsce jakie prześladowanie Żydów, zawsze było ono podsycanym z zewnątrz i kopją tego, co na wielką skalę odbywało się podówczas na Zachodzie. Kiedy w sąsiedniej Austryi między Linzem a Wiedniem, współcześnie siedmnaście miejsc zakrwawionych zostało mordami *)(J. Lelewel. Polska, dzieje i rzeczy jej. T. III, p. 181.), kiedy w 1389 r. Żydzi Pragi Czeskiej doznali klęsk stosu i miecza *)(Sommersberg. Siles. rer. scrip., p. 72.), kiedy współcześnie odbywały się zaciekłe rzezie w Nissie, Szlązku, we Frankfurcie nadodrzańskim i w Anglii *)(Moraczewski. Dzieje rzplitej. T. II, p. 8.), i u nas zgubny przykład wywołał szereg smutnych wypadków, zapisanych w rocznikach ojczystych dzie­jów jako szczególny objaw chwilowego obłędu ludności. Kościół Bożego Ciała założony w Poznaniu za Jagiełły, jest po dziś dzień milczącym świadkiem klęski Żydów *)(Czacki, p. 43. — Miczyński. Zwier. kor., p. 7.); podobny wypadek miał miejsce i w Głogowie, gdzie 1401 r. na rynku kilku Żydów spalono. *)(Staroż. pols. T. I., p. 314.)


Najznaczniejszy atoli objaw nietolerancyi miał 1407 r. miejsce w Krakowie, gdzie za przykładem ludności Pragi Czeskiej, z poduszczenia księdza Budka, odbyła się krwawa scena przypominająca swą grozą auto da fé hiszpańskie. *)(Długosz. Hist. pol. T. I. L. X, p. 187. — Bielski. Kron. p.247.)


Trzeciego dnia Wielkanocy, 27 marca 1407 roku magister Budek, kanonik wiślicki, po kazaniu zestąpiwszy z ambony, oświadczył, że na niej znalazł karteczkę z prośbą, aby doniósł ludowi o okropnej zbrodni, jakiej się Żydzi krakowscy dopuścili; że jednak w taki sam sposób zawiadomiony lud pragski, wywołał niedawno wielki rozruch w mieście, przeto woli zupełnie o tym wypadku zamilczeć. Gdy jednak lud podniecony i zaciekawiony tym niebacznym zwrotem mowy, zaczął nalegać na kapłana aby tajemnicy nie ukrywał dłużej, powrócił Budek na ambonę i odczytał z owej karteczki, że Żydzi ostatniej nocy zabili w mie­ście dziecko, nad którego krwią bardzo się srożyli i że na księdza co szedł do chorego kamieniami ciskali.


Lud ledwie dosłuchał tej relacyi, zaraz uderzył na ulicę Żydowską (dziś Ś. Anny) i rozpoczął mordy i rabunek. Wówczas szlachetny Klemens z Moskorzewa, kasztelan wiślicki i starosta krakowski, wraz z wielkorządzcą czyli burgrabią zebrawszy wojsko przypadli i tłumy porozpędzali. Było już zupełnie cicho w mieście i chciano już przystąpić do sądzenia winnych, a z tego powodu zadzwoniono na ratuszu, aby się zeszli ławnicy i inni sędziowie; gdy nagle ktoś z tłumu zawołał, że panowie radni i magistrat miasta umyślnie kazali dzwonić dla dania znaku, że już wolno Żydów rabować i zabijać. Natenczas całą massą rzuciły się nieprzebrane tłumy na Żydów i zaczęły się bijatyki i mordy. Na domiar tego, pokazał się ogień, nie wiadomo czy przez napastników czy przez napastowanych dla ratunku podłożony, który przesmykiem przebiegając ulice, dostał się i do domostw chrześciańskich. Kościół Ś. Anny, w krąg którego zamieszkiwali Żydzi, zapalił się także; Collegium artistarum jednak, z narażeniem się, zdołali akademicy ocalić. Żydzi widząc zewsząd zapartą drogę, rzucili się szukając ocalenia do wieży kościoła Ś. Anny, naprzeciwko Garbarzy i ztamtąd bronili się zaciekle aż do zmierzchu. Gdy jednak dla wystraszenia ich z tego miejsca podłożono ogień, nieszczęśliwi poddać się musieli. Od godziny szóstej trwały te mordy i „wmiatywania w ogień” — jak pisze Bielski — do wieczora. „Wielką pieczą — dodaje Kromer, — na wychowaniu y w wiarę Chrystusową wprawowaniu Żydowiąt przy zdrowiu zachowanych, Chrześcianie podjęli. A nawet y dorosłych Żydów wiele, których było nie wyzabijano, dobrowolnie się pochrzciło”. *)(Kromer. Kron., p. 439.)


Pomimo tych wyjątkowych wybryków nietolerancyi, położenie Żydów za tego panowania, zwłaszcza pod materyalnym względem było w porównaniu z położeniem włościan niezgorszym. Podczas gdy ci przywiązani do ziemi (glebae adscripti) na równi z niewolnikami traktowani byli, Żydzi, jako stan handlujący, otoczeni opieką królów i szlachty, wyrobiwszy sobie stanowisko niezależne, ważny po wszystkich główniejszych miastach stanowili element *)(„Woleli Żydzi — pisze J. W. Bandtkie, — po miastach aniżeli po wsiach osiadać, bo większa tu sposobność do zbogacenia się, większa i zupełna swoboda i wykonywanie praw przywilejami zapewnionych, uległość samemu wojewodzie i monarsze. Odstraszało ich zamieszkanie wiejskie po dobrach szlacheckich, bo tracili te swobody, podlegali już szlachcicowi co do swych sporów i mogli byli stać się poddanymi, gdyby byli do uprawy roli się jęli.” (Hist. pr. pol. p. 291.)). Nie mieszkali oni wprawdzie pomieszani z Chrześcianami, ale mając wyznaczone osobne po miastach ulice, zajmowali się handlem pieniężnym i kramarstwem *)(Moraczewski. Dzieje. T. II, p. 144.). Prawa do mieszczaństwa przywiązane, w części tylko były ich udziałem. Dwojakie w dawnych miastach polskich panowało prawo: jedno polskie (polonicum vel ducale), a drugie niemieckie (jus theutonicum). Żydzi chętniej ulegali pierwszemu, lecz za Kazimierza Wielkiego prawo magdeburgskie było w sprawach Żydów z Chrześcianami po miastach obowiązującym *)(Röpell. Verb, des Magd. St. p. 280.). Królowa Jadwiga w r. 1386 zatwierdziła to prawo dla mieszkańców Lwowa, pod któremi jak ze słów statutu wnioskować należy (omnes mercatores et homines ab undecunque venientes) rozumiano i Żydów *)(Rzyszczewski. Cod. dipt pol. T. I, p. 253.). Nie obowiązywało ich to prawo do obywatelskich posług *)(Jak tego mamy przykład przy wykupie ziemi Dobrzyńskiej.), ale uprawniało ich w charakterze stałych mieszkańców, bez któregoby z opieki władzy korzystać nie mogli byli.


Rozpatrując dzieje główniejszych miast Polski, widzimy, iż położenie Żydów nie zawsze było w nich jednakiem. Prześladowano ich w jednem mieście, w drugiem im sprzyjano. Zależało to od liczby Żydów w danem mieście osiedlonych i od sposobu ich zarobkowania. Tam, gdzie liczba ta była stosunkowo małą, stan ich był znośniejszym; gdzie zaś powodowani chęcią zysku, dla liczniejszych jarmarków, gromadniej się kupili, niechęć mieszczan ku nim, stopniowo się wzmagała. We Lwowie sadowili się Żydzi pod protekcyą starostów. Miejscy, wpośród murów mieszkający, różnili się od przedmiejskich,

zamkowych. Pierwsi podlegali zwierzchności politycznej i porządkowej miasta, ile się to tyczyło jurisdykcyi wojewody, drudzy zaś zwierzchności zamkowej. Reszta przedmieścia i całe halickie składały własność miejską i Żydzi w nich przytułku nie mieli *)(Zubrzycki. Kronika Lwowa, p. 13.).


W Poznaniu, pierwszy ślad Żydów, według Łukaszewicza, natrafia się przy schyłku XIV stulecia. „Mieszkańcy— pisze on, — zniewoleni przyjąć niemiłych sobie przybyszów, wyjętych z pod jurisdykcyi magistratu, wyznaczyli im na mieszkanie osobną ulicę, zwaną Sukienniczą, i stawiali rozmaite zawady, aby lud ten nie rozszerzał się i z czasem nie pochłonął całego handlu, a tem samem aby nie podkopał pomyślności Chrześcian. Od tej chwili zaczęła się walka między mieszkańcami Poznania a Żydami, która trwając aż do upadku niemal Polski, kończyła się nieraz rozlewem wielkim krwi *)(Łukaszewicz. Obraz hist. stat. Poznania. T. I, p. 73.). Podobny, jakkolwiek pomyślniejszy nieco stosunek, miał miejsce w Krakowie. Podczas gdy w Poznaniu wyłącznem zatrudnieniem Żydów było kramarstwo, w Krakowie większość z pomiędzy nich obracając znacznemi kapitałami, rzuciła się na drogę operacyj finansowych i w krótkim czasie owładnęła wszelkiemi tego handlu źródłami. *)(Być może, iż współcześnie trudnili się Żydzi handlem wywozowym do prowincyj nadbałtyckich, jak to wywnioskować można z listów Dietricha Mistrza Inflanckiego do W. Ks. Witolda (1414) i Michała Küchmeistera von Sternberg W. mistrza do Jagiełły, o ustalenie swobodnego handlu na rzekach pruskich i polskich. Szło im bowiem o zwabienie cudzoziemców spieszących do Prus po zboże, drzewo i wosk. Daniłowicz. Skarbiec. T. II, p. 29 i 30.)


Szajnocha w dziele swojem: Jadwiga i Jagiełło, podaje nam szczegółowy obraz ówczesnego finansowego położenia Żydów po miastach, który dla wielu ciekawych faktów w nim zawartych, przytaczamy w całości. „Największem zyskolubstwem i zdzierstwem —- pisze on, — grzeszyło bankierstwo za Jagiełły. Będąc niejako ostatnim stopniem kupiectwa, kupiectwem gotowemi pieniędzmi, spoczywało ono wyłącznic w ręku Żydów. Przywilejowały ich na to starodawne ustawy kościoła chrześciańskiego, wychodzące z zasady, iż tylko praca żywi, wszelki zaś pieniądz bezpłodnym jest i martwym (sterilis est pecunia). Ztąd wzbroniono Chrześcianom wypożyczania pieniędzy na procent, wzbroniono zwłaszcza lichwy, w ogólności wszelkiego handlu gotówką, zostawiając go wzgardzonym od społeczeństwa niechrześcianom, Żydom. Ponieważ zaś życie społeczne nie mogło obejść się bez podobnego przemysłu finansowego, więc korzystali Żydzi chciwie z pomyślnej wzgardy, ubezpieczającej im monopol operacyj lichewnych i żyli wyłącznie z pożyczek i procentów. Jużto z własnej obojętności, jużto z niechęci i zazdrości kupiectwa chrześciańskiego, wykluczającego ich od spółki w zwykłym ruchu handlowym, nie trudzili się oni handlem właściwym, lecz za to ktokolwiek zapotrzebował pieniędzy, każdemu Żydzi gotową natychmiast ofiarowali pożyczkę. W takim razie moralna prostaczość wieku objawiała się osobliwszym trybem postępowania. Uboższym ludziom pożyczali Żydzi chętnie na goły podpis, gdyż w przypadku nieuiszczenia się dłużnika, nie trudno było uzyskać wyrok egzekucyi i wyczekiwać summę należną, z jakiej takiej resztki ubóstwa. Ludziom możniejszym, względem których egzekucya nie małym podlegała trudnościom, nie powierzano szeląga bez zastawu. Dla tego chroniło zwyczajnie prawodawstwo klassę uboższą od ruiny lichewnej tem, iż zabraniało Żydom pożyczać na cyrograf, pozwalając jedynie na pożyczki zastawne, przez co zdzierstwo wierzycieli i krzywda dłużników bywały poniekąd umniejszane. Królowie zaś chcąc najskromniejszą pożyczyć sumkę, musieli jak Kazimierz Jagiellończyk zastawiać srebro stołowe, albo nawet atłasową suknię królowej. Atoli ta powszechna nieufność, jeden z najszpetniejszych rysów obyczajowych epoki, źródło niezliczonych przy każdem zobowiązaniu się przysiąg, dokumentów, poręk, zakładów i t. p., nie psuła dobrego porozumienia się między lichwiącymi Żydami a publicznością. Tylko niektórzy królowie w ulubionych swych krajach, jak np. ojciec Jadwigi w Węgrzech, okazywali się surowymi względem żydowstwa, wypędzali je z swoich granic.


Pospolicie już to dla wygody, poratowania się u nich gotową zawsze pożyczką, już to dla znacznych opłat, pobieranych przez skarb dowolnie od ich zarobku procentowego, bywali Żydzi pożądanymi powszędy gośćmi. Znane są łaski i przywileje potwierdzone im z dawnych czasów przez Kazimierza W., a pozwalające wierzycielowi żydowskiemu w razie nieuiszczenia się dłużnika szlacheckiego wejść w rzeczywiste posiadanie zastawionych dóbr ziemskich. Za granicą, w Niemczech, zostawali Żydzi pod bezpośrednią, władzą, i opieką cesarzów; którzy tylko w szczególny dowód łaski z przychylności darzyli książąt i panów rzeszy przywilejami trzymania Żydów, poczytywanych powszechnie za źródło obfitego dochodu.


Do krajów bez wszelkiego przemysłu, jak np. do ziem litewskich, zwabiano Żydów przywilejami stawiającemi ich na równi ze szlachtą krajową, ile że każda Żydowi wyrządzona krzywda albo obraza, ściągała tam na siebie karę ustanowioną przeciw obrazie szlachcica. Zresztą nierównie mniej liczni, prawie bez wyjątku zamożni, tylko w stołecznych miastach, jako najprzemyślniejsza klassa wielkomiejskiej ludności i wielkomiejskiego życia osiedli, nie różnili się Żydzi ówcześni ani strojem, ani stopniem wykształcenia od Chrześcian. Jakoż żyli oni z nimi na zwykłej stopie towarzyskości, ucztowali z nimi przy jednym stole, i lubo już statut wiślicki gorzko o ich zdzierstwie wyrażał się, uważani byli już w powszechności bez onego wstrętu religijnego, jaki dopiero późniejsze wzbudziły zajścia i uchodzili za zwinnych, przebiegłych cudzoziemców”. *)(K. Szajnocha. Jadwiga i Jagiełło. T. II, p. 171.)


Przechodząc do praw ogólnych, jakich Żydzi za tego panowania używali, nie spostrzegamy aby kardynalne prawo Bolesławowskie, urzędownie przez Jagiełłę potwierdzonem zostało. Duchowieństwo, na którego czele stał podówczas wszechwładny i wpływowy biskup kardynał, Zbigniew Oleśnicki, pogromca Dippolda Kiekeritza w bitwie pod Grunwaldem, sprzeciwiało się potwierdzeniu tego prawa, uważanego przez nie za zmyślone i z prawem kanonicznem nie zgodne. Charakter króla miękki, w epoce gdy względy teologiczne nad wszystkiemi innemi górowały, łatwo uległ podszeptom dworskiego otoczenia i zabiegi deputacyi żydowskiej, która potwierdzenie Bolesławowskiego przywileju u króla wyjednać chciała, zostały bezskutecznemi. *)(Dzieduszycki: Zbigniew. T. II, p. 431. — Wiszniewski. Pomn. T. IV. Potwierdzenie tego przywileju, w niektórych tylko okolicach napotykamy. (Danilewicz. Skarb. T. II, p. 92).)


Roku 1423 na zjeździe Warteńskim, chcąc położyć tamę nadużyciom lichwiarzy żydowskich, wydał Jagiełło edykt najsurowiej wzbraniający im nadal pożyczania na inskrypcye, t. j. na podpis pieniędzy, lecz i w tym razie nie wymotywowano dekretu potrzebami miejscowemi, czysto ekonomicznemi, ale na dawne papiezkie dekreta się powołano *)(Herburt. Stat: Reg. Pol., p. 135. Vol. leg. I, p. 78. Zakaz ten nader jest dla historyi prawa polskiego znaczącym. W nim Jagiełło uroczyście odwołuje się do praw rzymskich, wbrew mniemaniu tych, co w prawie polskiem tego pierwiastku dopatrzeć się nie chcą. Stosował się ten dekret i do Litwy. (Akty Zap. Rosii I, 41)). Z drugiej strony jednak, uznając korzyści z bankierstwa wynikające, ustanowił Jagiełło za przykładem Kazimierza W. urzę­dowych bankierów, czyli kampsorów, przy odrodzonej akademii krakowskiej. *)(Czacki. O lit. i pols. praw. T. I, p. 157.)


Znajdujemy w Wiszniewskim wyciąg z rękopismu Putanowicza, opisujący otwarcie akademji r. 1401: „Wszędzie widziałeś — mówi on, — natłok różnobarwnej ludności, a między niemi przewijali się i Żydzi, których łapcie z żółtego sukna na plecach od innych odróżniały mieszkańców.” Łukaszewicz podając ten fragment, dowodzi, że opis ten, z powodu wmieszania się Żydów do uroczystości inauguracyjnej, jest fałszywym. „Wiadomo bowiem z dziejów — przytacza — że żaden Żyd nic mógł pokazać się w miastach naszych na żadnej uroczystości, a nawet zabawie, jaką np. było strzelanie do kurka” *)(Łukaszewicz. Hist, szkół. T. I, p. 44.). Że Żydzi mile na publicznych zebraniach widziani nie byli, dowodzi taż sama uroczystość. Podczas niej bowiem Stanisław ze Skarbimierza spowiednik królowej Jadwigi, rektor akademji w mistycznej i przenośnej oracyi, wskazując obowiązki studentów, surowo powstał na Żydów i zwracając się do obecnego króla napomniał go, aby ostatecznie zajął się ich uporządkowaniem. *)(Czacki. O Żyd. p. 43. — Szujski. Dzieje Pol. T. II, p. 144.)


Wewnętrzne stosunki ludności żydowskiej kształtowały się w tej epoce, na wzór z dawnych zaczerpnięty zwyczajów. Przymuszeni do odosobnionego bytu, wiedli w swych gminach żywot ześrodkowany, po za za­ kreślone nie występujący granice. Gminy żydowskie koncentrowały się pierwiastkowo po miastach *)(Leontowicz. p. 36.). Każda miała na czele przedstawicieli złożonych z rabinów. Obowiązkiem ich było zawiadywanie ekonomicznemi sprawami gminy, jako też udzielanie nauk młodzieży. Sądy gminne porządkowały spory między Żydami. Appelacye szły w drugiej instancyi do wojewody, w trzeciej do króla. Sąd zapowiadano w szkole. Święta żydowskie sprawy przerywały *)(Vol. leg. I, 142. — Zbiór praw lit. I, 104.). Sędzia z własnej inicyatywy nie mógł pozywać przed sąd nikogo, ale musiał oczekiwać żądania stron *)(Zbiór. I, p. 106.). Na wniesioną skargę, zawiadamiał strony o miejscu i czasie sądzenia sprawy, a w razie niestawiennictwa pozwanego, pobierał wandel, czyli karę *)( Vol. leg. I, 142.). Wspomnieliśmy poprzednio, że stosunek gmin żydowskich do ogólnej administracyi, określał się pierwiastkowo znaczeniem Żydów jako osadników. Prawo magdeburgskie więc stosowało się do nich. Ale to podciągnięcie Żydów pod rząd magdeburgskiego prawa, narażało ich na częste kollizye z ludnością miejską *)(Leontowicz, p. 39.). Starali się więc o wyjednanie przywilejów, nadających im prawo rządzenia się prawem ziemskiem. Na mocy tych przywilejów, podlegali oni wojewodom i starostom, później zaś sądom grodzkim. Tu rozsądzano wszystkie sprawy Żydów nie ulegające sądom gminnym, to jest sprawy z Chrześcianami. Appelacya od takich wyroków szła do sądów nadwornych. *)( Zbiór pr. lit. p. 104.)


Pomimo iż życie społeczne Żydów polskich ześrodkowywało się w tej epoce w obrębie Królestwa, prawdopodobnie jednak brali oni udział i w sanhedrynach, to jest ogólnych zjazdach żydowskich w Niemczech odbywanych, na które wysyłali swoich reprezentantów. Na jeden z nich, odbyty w Weissenfels w Saxonii, na schyłku XIV w., zebrali się z najodleglejszych stron żydzi, opatrzeni w paszportu rządowe, ale szlachta niemiecka dowiedziawszy się o tem, zbrojnie na nich napadła, sanhedryn rozpędziła, wielu pozabijała i cały majątek im zabrała. *)(Rys hist. Żyd. w Europ. Kraków. 1834, p. 195.)


Rok 1434 kończy okres panowania Władysława Jagiełły. Dziesięcioletnie rządy syna jego, mężnego Warneńczyka nie przedstawiają bogatego dla historyi Żydów materyału. Żydowskie źródła, raz tylko imię króla tego przy historyi trzech hostyj wspominają. Według nich, miał Warneńczyk rozkazać, aby sprawę tę, na usilne nalegania Żydów poznańskich pod baczną wzięto rozwagę. Process trwał lat 20 i wreszcie zakończył się wyrokiem, aby Żydzi płacili rocznie 800 tynfów i podczas processyi z długiemi przez miasto chodzili nożami. Prawomocność tego wyroku trwała do 1723 roku. Uchylono go dopiero w 1774. Akta do tej sprawy się odnoszące, znajdować się miały w archiwum poznańskiem. *)(Wolf Meyer Desauer. Phylacterium. Berlin, 1801.)


Historya trzech hostyj— pisze Łukaszewicz, — jest wprawdzie budującą, ale zarazem w skutkach swoich dla Żydów okropną. Lecz czy to zdarzenie jest prawdziwem? Niech mi się godzi wątpić o tem. Wszakże Naruszewicz, kapłan, biskup, nie wahał się pominąć cudu że Ś. Stanisław Piotrowina wskrzeszał, wiedząc dobrze, że opuszczenie lub wyjaśnienie podobnej rzeczy, nie ubliża bynajmniej świętości wiary naszej. Archiwum katedralne, archiwum miejskie, archiwum grodzkie, wszystkie mające dokumenta z tej epoki, nie wspominają nic o tem zdarzeniu, podobneż milczenie zachowało o tem archiwum księży Dominikanów, z którego Nowowiejski i Bzowski materyały do dziejów klasztoru Dominikanów czerpali. Długosz uczynił o niem pierwszy wzmiankę ogólną, a Treter szczegóły do niego podrobił, nie wymieniwszy nawet nazwisk osób mających w niem udział”. *)(Łukaszewicz. Obraz m. Pozn. T. II, p. 256.)


Historya trzech hostyj, wyjątku w ogólnych dziejach Żydów w Europie nie stanowi.


ROZDZIAŁ III.

Missya Jana de Capistrano.


Walka religijno-polityczna Hussytów czeskich groźną ze strony Kościoła wywołała reakcyę. Rozszerzający się po wszystkich krajach moralny wpływ tego stronnictwa, spowodował Marcina V-go przez sobór bazylejski papieżem ogłoszonego, do poruczenia zakonowi Franciszkanów obowiązku, oddziaływania na umysły narodów, w których zasady duchowi katolickiego kościoła nieprzyjazne, zaszczepić się zdołały. Od tej chwili zaczęło się w środkowej Europie systematyczne prześladowanie zwolenników Hussytyzmu i wyznań nie należących do rzymskiego kościoła. Zakon Franciszkanów przebiegając przez kraje środkowej Europy, budził wszędzie zastałego ducha indyfferentyzmu religijnego i pod przewodem neapolitańskiego zakonnika Jana de Capistrano zwrócił wkrótce swą niechęć przeciwko szczątkom żydowskiego plemienia.


Capistrano był nieubłaganym Żydów nieprzyjacielem. Obdarzony silną i przekonywającą wymową, niezmordowaną żadnemi przeszkodami wolą, posiadał on tajemniczą siłę jednania na swoją stronę nietylko tłumów, ale i stanów wyższych, które gromił całą potęgą swojej wymowy. Ascetyczny tryb jego życia, pogarda bogactw i roskoszy światowych, w owej epoce wyuzdanej rozpusty magnatów i ostentacyjnego życia wyższego duchowieństwa chrześciańskiego, sprawiały nie­ zatarte wrażenie na umysłach tych, co go otaczali. Gdzie się tylko Capistrano ukazał, tłumy ludności biegły na jego spotkanie, by przysłuchiwać się wymownym kazaniom znakomitego missyonarza. Do stałych tematów kazań jego, należało budzenie nienawiści przeciwko Żydom. Papież Mikołaj V mianował go Inkwizytorem Żydów, strzegącym wykonania wymierzonych przeciw nim ograniczeń soborów i uchwał kanonicznych. Piastował on już ten urząd pod panowaniem Joanny Neapolitańskiej, która poddała Żydów pod ścisły nadzór kościoła. *)(Graetz. Gesch. der Jud. T. VIII, p. 201.)


Kiedy Mikołaj V wysłał Capistran’a w charakterze legata do Niemiec i krajów słowiańskich, gdzie wpływ apostolskiej stolicy w skutek krzewiącego się sekciarstwa, słabnąć nieco począł, paniczna trwoga ogarnęła umysły Żydów. W Bawaryi, Szlązku, Morawii, pierwsze zarzewie plemiennej nienawiści roznieconem zostało. Najszkodliwszym atoli dla Żydów był pobyt Capistrana na Szlązku. Prowincya ta podówczas na wpół do Polski, na wpół do Czech należąca, obejmowała dwie główne żydowskie gminy: wrocławską i świdnicką *)(Dr. Graetz (Gesch. p. 203 i nast.), obszernie się rozpisuje nad prześladowaniem religijnem, jakich gminy żydowskie na Szlązku, ze strony magistratów podówczas doznawały. Przytoczenie tych szczegółów ciekawe i ważne z wielu względów, jako obraz ówczesnych stosunków, w tem miejscu byłoby niestosownem a może i wstrętnem. Staramy się tylko o wyłuszczanie takich faktów, które

stojąc w związku z późniejszemi wypadkami, mogą wskazać przybliżone choćby źródło przesądów i uprzedzeń z jakiemi w średnich wiekach przeciw Żydom występowano.). Wezwany przez wrocławskiego biskupa Piotra Nowaka, przybył Capistrano do kwitnącej naówczas szlązkiej stolicy. Obudzone przez kazania jego religijne namiętności ludu, dotkliwie się wnet Żydom dały we znaki. Zaczęto rozsiewać pogłoski iż Żydzi kupili od pewnego wieśniaka hostyę, pokłóli ją i poćwiartowawszy, posłali w cząstkach gminom: świdnickiej i lignickiej. Nierozmyślna ta pogłoska doszła do uszu magistratu, który nieomieszkał donieść o niej Capistranowi. Bezwłocznie wydanym został rozkaz wtrącenia do więzienia wszystkich Żydów o to przestępstwo obwinionych, którzy też wzięci na tortury, w śmiertelnych mękach zarzut ten potwierdzili. Na wieść o tem zeznaniu, ciemny lud, przypomniawszy sobie wszystkie dawniejsze baśnie, doniósł Capistranowi, iż Żydzi dopuścili się już raz podobnej zbrodni, lecz że spalona hostya takich dokazała cudów, że złoczyńcy od swej wiary odstąpili i chrzest przyjęli. Wyliczywszy inne występki Żydów, lud sporządził listę winowajców i podał ją Capistranowi. Przystąpiono do wyroku. Na rynku Solnym (dzisiejszy plac Blüchera) gdzie zamieszkiwał Capistrano, wzniesiono olbrzymi stos, i na nim dnia 2 maja 1454 roku spalono czterdzieści jeden ofiar żydowskich *)(Eschenloer. Gesch. der Stadt Breslau, 1827. T. I, p. 14. Klose Gesch. von Bres. T. II, p. 39. Wadding. Annal. Min. XII, p. 142. Z żydowskich źródeł: Israel Bruna. N. 267. (Graetz, p. 205).). Rabin Petachja odebrał sobie życie z rozpaczy, radząc innym by poszli za jego przykładem. Gminę wypędzono z Wrocławia, a wydarłszy rodzicom dzieci lat siedmiu nie mające, przemocą je pochrzczono. Z majątków Żydom skonfiskowanych, rozkazał Capistrano wystawić kościół Bernardynów.


Po tej krwawej egzekucyi zwrócił się magistrat z prośbą do króla Władysława, syna Albrechta II, aby wydał edykt zabraniający odtąd ukazywać się Żydom we Wrocławiu, na co król nie tylko że przyzwolił, ale sam pochwalił postępek Capistrana z Żydami, „którzy — jak się wyraził, — na taką karę zasłużyli.” Na prośbę Capistrana nawet, wygnał Żydów z Ołomuńca i Berna, i majątki ich rozdarował obywatelom, zamieniwszy poprzednio synagogi na jatki rzeźnicze. *)(Wadding. Annal. Min. T. XII, p. 412. Judaeorum usuras et in

Christianos dolosas invidias, multis in locis coërcuit Capistranus et tanquam irreconciliabiles Christi nominis hostes, eosdem ex plerisque urbibus fecit expelli.” (Graetz).)


Fanatyczny duch Capistrana zwrócił się wkrótce i do Polski. *)(„Bis nach Polen — pisze Graetz, — erstreckte sich die giftige, judenfeindliche Beredtsamkeit Capistrano’s und störte die jüdischen Gemeinden dieses Landes ans dem ruhigen Leben, das sie seit Jahrhunderten dort genosseu. Polen war nämlich seit langer Zeit eine Zufluchtstätte für alle gehetzten, verfolgten, und mühebeladenen Juden geworden. Die Verbannten ans Deutschland, Oestreich und Ungarn fanden an der Weichsel eine günstige Aufnahme.” Sąd taki niemieckiego historyka, tem godniejszym jest uwagi, że niemieccy pisarze w sądach swoich o przeszłości Polski, nie powodują się zbytnią bezstronnością.)



Kiedy poszukiwania straconych śladów rycerskiego Warneńczyka w Turcyi, Bułgaryi i Grecyi czynione, żadnego nie przyniosły rezultatu, zebrana szlachta 1445 r. w Sieradzu, za poradą Zbigniewa Oleśnickiego, wezwała na tron bawiącego na Litwie brata, Władysława. Po długich naleganiach przybył wreszcie Kazimierz Jagiellończyk 1447 r. do Krakowa, gdzie królem okrzykniętym został. Wkrótce po koronacyi dnia 3 sierpnia 1447 r., gdy nowo obrany król z Kalisza do Poznania zjechał, wszczął się w tem mieście straszny pożar, w którym większa część domów stała się pastwą płomieni. *)(Długosz (Hist. Pol. T. II, p. 29) nie wyraźną podaje tego pożaru datę. Łukaszewicz oznaczył ją na 3 sierpnia 1447 r. (II, 260), co się zgadza z oryginałem przywileju przez Perlesa w Poznaniu znalezionego. Gesch. der Jud. In Posen. (Monatschr. 1864, p. 291).)


Między papierami spalonemi w gmachach archiwalnych znajdował się i dokument Bolesławowskiego przywileju. Deputacya żydowska złożona z reprezentantów gmin: Poznańskiej, Kaliskiej, Łęczyckiej, Brzeskiej i Władysławowskiej udała się do Krakowa, gdzie wkrótce po tym pożarze podążył Kazimierz, i wyjednała pod dniem 14 sierpnia tegoż roku potwierdzenie Kazimierzowego statutu, na zasadzie pozostałych po spalonym kopij. *)(Oryginał znaleziony niedawno w archiwum Synagogi poznańskiej ma podpisy królów: Kazimierza Jagiellończyka, Zygmunta Augusta, Batorego, Zygmunta III, Władysława IV i Jana Kazimierza. Ważnym jest z tego względu, że zawiera wiele modyfikacyj textu podanego w Jus. Polonicum Bandtkiego. Na zasadzie tego oryginału prowadzi Perles w rozprawie swojej polemikę co do dat błędnie przez pisarzy podanych, jak np. z Bandtkiem co do daty 1440 r., i z Graetzem co do 14 sierpnia, jako zbyt bliskiemi terminu potwierdzenia. Sam jednak stanowczo błędu nie zmienia, środków zmiany nie podaje.)


Początek statutu brzmiał jak następuje:


My Kazimierz, z Bożej łaski król Polski, ziem Krakowskich, Sieradza, Sandomierza, Łęczycy, Kujaw, Wielki książę Litewski, Pomorski, Ruski, pan i dziedzic Pruss etc. ku wiekuistej pamięci świadczymy niniejszym, iż przed majestatem naszym, stawili się osobiście Żydzi poddani państwa naszego z ziem Polskich jako to: Poznańscy, Kaliscy, Sieradzcy, Łęczyccy, Brzescy, Władysławowscy z województw i powiatów właściwych i przedłożyli nam, że gdy prawa które otrzymali od wiekopomnej pamięci poprzednika naszego Kazimierza króla polskiego i których pod innemi królami poprzednikami naszymi od dawnych czasów zawsze i potąd używali, obecnie w czasie pożaru miasta Poznania, w obecności naszej spalonemi zostały — prosili nas więc i pokornie błagali, abyśmy według kopii którą nam okazali, prawa te wznowić, zatwierdzić i wzmocnić raczyli… przeto My Kazimierz, prawa wymienionych Żydów odczytawszy i wraz z innemi królestwa Naszego radnemi, wszystkie warunki i artykuły z zastrzeżeniami takowych, z należytą rozwagą rozebrawszy i rozważywszy, chcąc aby ci Żydzi, których dla nas i skarbu naszego z szczególną troskliwością utrzymujemy, pod szczęśliwem panowaniem naszem pocieszonymi zostali… prawa takowe niniejszem wznawiamy, stwierdzamy i stanowimy ich wiekuistą trwałość”. *)(Bandtkie. Jus. pol.)


Prawa te treścią swoją rozleglejszemi były od dawniejszych, już to być może dla tego, że fałszywa kopia królowi przedstawioną została, już znowu, że Kazimierz z własnego popędu ramy ich rozszerzył; lecz nie chcąc otwarcie wprowadzać innowacyj, podał je tylko jako potwierdzenie praw dawniejszych. *)(Łukaszewicz. Obraz. T. I, p. 73. — Graetz, p. 208.)


Nowy ten statut, nie tylko że im dozwalał swobodny prowadzić handel i podróżować po całym obszarze państwa, z wyraźnem zastrzeżeniem aby ceł większych od Chrześcian nie płacili *)(Bandtkie, l. c. III, § 17 i 18.), ale znosił wyraźnie wszystkie kanoniczne ograniczenia jakie sobór Bazylejski pod rządami Jagiełły, względem Żydów w wykonanie wprowadził.


Między innemi zwolnieniami, uchylał statut Jagiellończyka zakaz synodalny, by Żydzi nie mieli żadnych z Chrześcianami stosunków i do wspólnych nie uczęszczali kąpieli *)(Item volumus et statuimus, quod quilibet Judaeorum potest libere et secure ad balneum civitatis generale, cum Christiania intrare. (Bandtkie, p. 9 § 19).). Inne artykuły zabraniają Chrześcianom pozywać Żydów przed sądy duchowne, a w razie pozwania mógł się Żyd odeń uchylić. Wojewodowie mieli bronić Żydów, od nacisku ze strony duchowieństwa katolickiego *)(Item volumus et statuimus quod nullus Christianas citare debet aliquem Judaeum in judicium spirituale, quocunque modo fuerit; quod proquacunque re, quacunque citatione spirituali Judaeus citatus fuerit, non debet, nec tenetur respondere coram judice in judicio spirituali, sed citetur talis Judaeus in praesentiam sui palatini, qui pro tempore fuerit, ut ulterius praefatus palatinus cum capitaneo nostro protunc existenti, tenebitur defendere et tueri et intercedere ipsum Judaeum a tali citatione juris spirituali. (Bandtkie, p. 13 § 30).). Zabronił statut oskarżać Żydów o używanie krwi chrześciańskiej do obrządków religijnych i bezczeszczenie hostyj. Gdyby jednak Chrześcianin przeciwko Żydowi z podobną skargą wystąpił, w takim razie, powinien tego przez czterech miejscowych Chrześcian i tyluż Żydów dowieść i w ta­kim tylko razie sam zbrodzień, nie pociągając innych, odniesie karę, w przeciwnym bowiem razie potwarca śmiercią ukaranym zostanie. *)(Paragraf ten brzmi w waryancie Bandtkiego: Item statuimus ne de caetero aliquis Judaeus sit inculpandus ab aliquo Christiano pro re sic docente (w oryginale: dicente) quod ipsi Judaei de necessitate uterentur sanguine Christianorum annuatim (w oryg. Animante) aut etiam Sacramentis ecclesiae Christianorum, ex quo statuta propiae innocentiae nos edocent et institutiones, quod in talibus rebus non sunt culpabiles, quod hoc est contra leges ipsorum. Jaśnie to wyrażone

w oryginale kodexu: ex quo statuta Papae Innocentii et constitutiones nos edocent i t.d. Odnosi się to do bulli papiezkiej Innocentego IV, która te zarzuty dowodami ubezzasadniła. Bulla ta z annałów Baroniusa przytoczona jest u Graetza w tomie VII, p. 126. (Perles, p. 292).)


Bezpieczeństwo życia i własności Żydów, poprzedniemi statutami zapewnionym już było, nowy więc statut przepisy te utrzymał w swojej mocy. Przyznał również Żydom własne sądownictwo. Do spraw gardłowych między Żydami, lub Żydami a Chrześcianami, zwykłe sądy mieszać się nie powinne były, lecz sam tylko wojewoda wspólnie z Żydami. W pomniejszych processach, wyrokowanie samym starszym żydowskim pozostawionem było. Rabini otrzymali prawo nakładania kary pieniężnej dzielonej między nich i wojewodów, na nieposłusznych pozwaniu przed sąd. Wyrok wtedy tylko miał być prawomocnym, jeśli formalności prawne przez szkolnika i urzędnika (ministerialis) dopełnionemi były. Aby zapobiedz samowolności sądu, postanowiło prawo aby klątwa tylko za przyzwoleniem całej gminy wyrzekaną bywała. *)(„Gewiss — pisze Graetz,— besassen die Juden im christlichen Europa nirgends solche gunstige Privilegien. Der König hatte się mit Zustimmung der polnischen Magnaten erneuert und erlassen.” (Gesch. VIII, p. 210).)


Duchowieństwo jednak niechętnem okiem spoglądało na to faworyzowanie Żydów i umyślnie pracowało nad tem, aby skłonić Kazimierza do odwołania nadanego przywileju. Na czele owego stronnictwa stał znakomity i wpływowy biskup kardynał Zbigniew Oleśnicki. Zajmując jednę z pierwszorzędnych w hierarchii duchownej godności, jeszcze za Jagiełły starał się on uzyskać przewagę nad gorliwym w sprawach religijnych królem, a niekorzystne położenie w jakiem Żydzi za jego panowania pozostawali, przeważnym Oleśnickiego należy przypisać wpływom. „Niepodobna zaprzeczyć — pisze Szujski, — że Zbigniew był wielkim, największym czasu swego człowiekiem. Troskliwy pasterz swojej owczarni, podniósł jej byt materyalny; energiczny i głęboko widzący polityk, strzegł pilnie interessu Polski; wykształcony jak nikt w Polsce ówczesnej, podniósł nauki i rozsławił wykształcenie polskie za granicą. Miał wszakże Zbigniew Oleśnicki ujemne strony wielkich ludzi, którym los odmówił pierwszorzędnego stanowiska. Wyobrażenia jego, były wyobrażeniami Grzegorza VII i Innocentego III; wśród innych wszakże stosunków położony, inne i nie obrachowane przez niego samego wywołał rezultaty, osłabił i upokorzył koronę, i utorował drogę innym do dalszego jej upokarzania. Stanowiąc z krewnymi swymi i współwyznawcami politycznymi osobne i przeważne w Polsce stronnictwo, był on jednym z pierwszych w historyi naszej licznie napotykanych królów-obywateli, którzy stali obok tronu jako potęga przyjazna i pomocna, jeżeli panujący z nią się zgadzał, oporna i niebezpieczna, jeżeli inszą szedł drogą”. *)(Szujski. Dzieje. T. II, p. 93.)


Gdy sekta Hussytów czeskich coraz więcej się w Polsce szerzyła, kardynał Zbigniew dla stanowczego wytępienia rożnowiarstwa, wezwał nieustraszonego bojownika o całość katolickiej religii, Jana de Capistrano, podówczas na Szlązku bawiącego, do Krakowa.


Jeżeli tylko pragniesz przypodobać się czemsiś Bogu — pisał Oleśnicki do Capistrana, 2 sierpnia 1451 roku,— przybywaj tu co prędzej, a będziesz miał zasługę, która za wiele innych stanie!”


Dnia 28 sierpnia 1453 r., po długiem oczekiwaniu, przybył Capistrano do Krakowa.


Przyjęty z uniesieniem przez króla, duchowieństwo i ludność całą, rozpoczął z właściwą sobie energią dzieło nawracania i przez cały czas swego pobytu w Krakowie (od 28 sierpnia 1453 do maja 1454 r.), podniecał umysł Kazimierza przeciw innowiercom, starając się wyjednać odwołanie nadanego Żydom przywileju. Dnia 28 kwietnia 1454 r. radzi Capistrano Jagiellończykowi: „Przywileje nierozważnie Żydom już przyznane i niesłusznie nieprzyjaciołom krzyża udzielone, odwołaj i sprowadź do dotychczasowej formy”. *)(Wadding. Annal. min. T. XII, p. 195. (Graetz, p. 443).)


Z drugiej strony kardynał Zbigniew oburzony, że go król przy układaniu przywileju żydowskiego nie powołał do rady, napisał w maju 1454 r. cierpki list do Jagiellończyka, w którym powołując się na nalegania Capistrana, przedstawił mu zgubne skutki uporu.


Najdostojniejszy książę i Panie Miłościwy!” — czytamy między innemi w tym liście: — „Już lat siedm upływa, jak Wasza Królewska Mość, wszelkie zażalenia i skargi, które ja albo panowie radni, przed W. K. M. bądź w rzeczach kościelnych, bądź w sprawach uciśnionych ludzi przynosili, nie tylko milczeniem zbywasz, lecz owszem kościoły, klasztory i biednych ludzi bardziej jeszcze ciemiężyć dopuszczasz. Teraz wszelako nie wszystko, lecz co najbardziej dojmuje opowiem.”


Dawniej Wasza Królewska Mość, z ujmą, i obrazą religii, pewnych przywilejów i wolności Żydom udzieliłeś i niektóre swobody, jakoby przez króla Kazimierza im nadane, które ś. p. Rodzic Twój, w mojej obecności, gdym sam tego był świadkiem i samem te zmyślone przywileje czytał, lubo ujmowany wielą darami przez Żydów, wzbraniał się potwierdzić, i te W. K. Mość zatwierdziłeś, nie zniósłszy się ani ze mną, który wówczas w Krakowie bawiłem, ani z panami rad, a co większa na niektóre w nich punkta, wierze i religii chrześciańskiej przeciwne przyzwoliłeś. Co z jaką obrazą Boga się stało, jak sławę Waszej Królewskiej Mości przyćmiło, jak jest ludziom w obrzydzeniu, wiesz dobrze od Ojca Jana Capistrano. Nie chciej Wasza Królewska Mość, lekce sobie tego ważyć, ani rozumiej, iż w rzeczach wiary i religii chrześciańskiej możesz stanowić coć się podoba. Nikt nie jest tak wielkim i tak potężnym, żeby nie można mu się oprzeć gdzie chodzi o wiarę! I dla tego proszę i błagam, abyś W. K. Mość te tam przywileje i wolności odwołać raczył. Pokaż W. K. Mość że jesteś królem katolickim i usuń wszelki powód do niesławy dla Twego imienia i do prawdopodobnych większych jeszcze zgorszeń!”. *)(M. Wiszniewski. Pomniki. T. IV, p. 84. — Dzieduszycki. Zbig. Ol. T. II, p. 481.)


Ale napróżno. Kazimierz był stałym w postanowieniach swoich. Dnia 13 września 1454 r. pisał Capistrano do papieża Mikołaja V: „Król Polski nie usłuchał mej rady co do przywilejów żydowskich, których kopję Waszej Świątobliwości, wraz z innemi książkami memi, przeciw heretykom wymierzonemi, przesyłam”. *)( Wadding. XII, p. 197. — Graetz. l. c.)


Gdy słowne i piśmienne nalegania okazały się bezskutecznemi, kardynał Zbigniew wraz z Capistranem, publicznie zaczęli gromić króla, przepowiadając mu w razie dalszego oporu, klęskę wojenną, którą gniew Boży na niego i na naród cały, niechybnie sprowadzi. *)(„… Publice a Sbigneo Cardinale et fratre Capistrano, rex argutus et correptus…” Długosz. II, p. 157. — Simili modo praedixit Cap. Casimiro regi etsi amicissimo infortunium et clades, quia nimis Judaeis, eorumque perfidiae et usuris connivebat. „Cave inquit, ne haec mea monita spernenti divinum instet supplicium!” (Wadding. XII, p. 164. N. 6).)


Okoliczności sprzyjały Capistranowi.


Założony w 1397 r. rycerski związek w Prusiech, jaszczurczym zwany, stawszy się w ciągu czasu organem oppozycyi przeciw Zakonowi Krzyżaków i obrońcą reprezentacyjnego systemu rządu, spowodował Prusaków do wypowiedzenia Zakonowi posłuszeństwa i do złożenia hołdu Polsce. Wiekopomny ten akt wcielenia Pruss do Polski odbył się 23 maja w Toruniu. Koniecznym jego skutkiem było zerwanie traktatu brzeskiego i wojna z wiarołomnym Zakonem. Daremnie papież, cesarz niemiecki i kilku elektorów słali do króla z przedstawieniami, aby Krzyżaków w spokoju zostawił, a na Turków wyruszył. Kazimierz nie mógł się już cofnąć. Zgubny jednak rokosz szlachty pod Cerekwicami, stał się przyczyną, dotkliwój klęski Polaków. Pobici w walce pod Chojnicami 18 września, mnóstwo trupa zostawili na placu. Sam król uszedł przy pomocy wiernych Litwinów, reszta dostała się do niewoli.


Capistrano tryumfował.


Publicznie wygłosił on, że klęska ta była przepowiedzianą karą niebios za sprzyjanie heretykom i Żydom i że ponowi się jeszcze, jeśli Kazimierz przywileju żydowskiego nie odwoła. Położenie było krytyczne. Dla pomszczenia w powtórnej walce z Zakonem, rycerskiego honoru, potrzebował Kazimierz współudziału kardynała Zbigniewa i potężnego jego stronnictwa. W tej ostateczności musieli Żydzi paść ofiarą niełaski.


W listopadzie 1454 r. odwołał Jagiellończyk statutem Nieszawskim przywileje przed ośmiu laty nadane Żydom. Motywem urzędowym tego odwołania było: iż niewierni większemi prawami od Chrześcian cieszyć się nie powinni, a niewolnicy w lepszem od synów nie mogą być położeniu. *)(Bandtkie. § 51, p. 289. Herburt, p. 155.)


Po krótkim wstępie pisze Kazimierz: „Nadania Nasze tyczące się swobody Żydów w państwie Naszem, przez Nas po koronacyi im udzielone, jako prawu Boskiemu i ustawom ziemskim przeciwne, w zupełności odwołujemy, uchylamy i odejmujemy im wszelką ważność, które to odwołanie wszystkim do wiadomości podajemy. Dan w Nieszawie, w dzień sobotni, po dniu Ś. Elżbiety R. P. 1454.” Heroldowie obwieścili tę uchwałę po wszystkich prowincyach kraju. Prócz tego nakazał Kazimierz Żydom przywdziać odrębną, dla odróżnienia ich od Chrześcian, odzież. *)(Artykułów tego statutu o ubiorach odrębnych w Łaskim i w Voluminach nie ma. Są one w CXIX art. pierwszego wydania tego

statutu. (Bandtkie. Hist. pr. pols., p. 288). Zupełny zaś u Lelewela: Bibliogr. ksiąg dwoje. T. I, p. 264. — Januszewski podaje, że prawo to w 1534 r. uchylono. „Ustawa ta — pisze Lelewel (Polska, dzieje i rzeczy, III, 216), znajdowała między Chrześcianami a Izraelitami przedział rzeczywisty, który choć pod jednostajnym strojem nie mógł zniknąć, nie uczepiła się tedy powierzchowności, która słabo rzeczywistą przysłaniała różnicę.”)


Zwycięztwo Capistrana było zupełnem. Na nowo strącono Żydów w przepaść niedoli i upokorzenia. Co gorsza, po raz pierwszy w Nieszawskim statucie spotykamy się z epitetem niewolnictwa, jakiego żadna dotychczas uchwała względem Żydów nie użyła.


Nieraz prawodawcy Polski — pisze Lelewel, — gniewnie powodują swe uchwały i najdogodniejsze dla Żydów przywileje, ale z poniżającym wyrazem niewolnictwa nie wystąpili, jedno w tym razie za podmuchem Capistrana. We Francyi, w niższych Niemczech i w wielkiej części Niemiec byli poczytywani za klassę niewolniczą, bytowali jako niewolnicy, to królów, to biskupów, i ciężkich z tego doznawali skutków. Znajdując gościnę w Polsce, nigdy przez podobną kolej nie przeszli, od nikogo nie zależeli, byli zamieszkałymi wolnie”. *)(Lelewel. Polska, dzieje i rzeczy. T. III, p. 216.)


Z notatki w dziele historyografa morskich odkryć Portugalczyków, Barrosa, przez Graetza znalezionej, możnaby było mniemać, iż ścieśnienia Nieszawskie nie ograniczyły się jedynie na odebraniu swobód Żydom, ale że przekroczyły nawet miarę, narzucając im wybór przejścia na katolicyzm, lub wywędrowania z Polski. Barros bowiem następną podaje w dziele swojem wiadomość: *)(Decada I. Lib. IV, C. II, p. 360.)


Vasco de Gama, wielki admirał zdobywszy dla Portugalczyków indyjskie kolonje, przynęcił na pokład swego okrętu w przystani Goa, jakiegoś Żyda przybyłego z Polski. Był on tłumaczem i szpiegiem w służbie maurytańskiego książęcia z Goa. Wzięty z rozkazu Vasco de Gamy na tortury, Żyd ów zeznał, że król Polski Kazimierz Jagiełło w 1450 r. chciał zmusić Żydów do przyjęcia chrztu, w przeciwnym bowiem razie groził im wypędzeniem z Polski. W skutek tej repressyi, większość Żydów wyemigrować miała. Rodzice zaś jego schronili się do Alexandryi, gdzie się też urodził.


W opowieści tego Żyda, rok 1450 fałszywie był podanym, gdyż w tej epoce, jakeśmy widzieli, używali jeszcze Żydzi rozległych swobód. Prześladowanie więc mogło się tylko z 1454 rozpocząć rokiem. Że jednak nawet po odwołaniu Nieszawskiem, podobnej propagandy, jak ją ów Żyd opisał, nie szerzono, widoczna to z zupełnego milczenia o tym fakcie tak polskich jako i żydowskich źródeł. Mogło być tylko, iż w skutek pożaru jaki w 1455 roku wszczął się w Krakowie lud rzuciwszy się na Żydów, zmusił część ich do wywędrowania z Krakowa, ale i to przypuszczenie z wiarogodnemi faktami się nie zgadza. *)(Długosz. Hist. pol. II, 157.)


W każdym razie reakcya jaka się w usposobieniu narodu względem Żydów obudziła, niekorzystny wywarła wpływ na ich położenie.


Opuszczeni przez swych potężnych opiekunów, prześladowani przez nieugiętego Capistrana i roznamietnioną kazaniami tego zakonnika ludność, zwrócili się błagając pomocy, do swych współwyznawców nadreńskich.


W Bingen, nad Renem, żył podówczas powszechnie znany rabin Zeligmann Oppenheim, którego uczniowie zajmowali wysokie stanowisko w tamecznych rabbinatach. Uważając się za główne ognisko rabbinicznej władzy w tamtych okolicach, zamierzył Oppenheim wprowadzić w zarząd gminny pewne reformy i zjednać sobie między uczniami stanowczą przewagę. W tym celu zwołał Zeligmann synod rabbiniczny do Bingen, zaprosiwszy najprzód na ten zjazd gminy z okolic Kolonii, Geldern i Jülich bez uprzedniego zakreślenia programmatu punktów, jakie na tym synodzie rozbieranemi być miały. Nie zważając na to, iż zaproszone na obrady gminy, żadnego deputata nie wysłały, powziął Zeligmann pewne postanowienia, które ogłosił dla wszystkich pod karą klątwy za obowiązujące. Ale gminy: moguncka, wormacka, frankfurcka, oppenheimska i inne, sprzeciwiły się takowym

roszczeniom zuchwałego rabina. Zeligmann i jego stronnicy nie zważali mimo to na protestacyę, i ogłosili uchwały Bingeńskiego synodu za obowiązujące wszystkie nadreńskie gminy. W skutek tego powstały żywe między przeciwnikami spory.


Stronnictwo nieprzychylne Zeligmannowi zwróciło się do znakomitego ówczesnego rabina, znanego już nam z wypadków wrocławskich, Isserleina, z prośbą o polubowne załatwienie sporu. Ze stanowczością wystąpił przeciwko roszczeniom Seligmanna rabbi Isserlein, dowodząc iż nie miał prawa wydawania postanowień, do których się gminy przychylić nie chciały. I inni rabbini: Luria, Bruna, Kitzingen i Meisterlin, w tym samym oświadczyli się duchu. „Odstępstwem jest — mówili, — w epoce, kiedy nad głową Izraela straszna przeciąga burza, kiedy Żydzi polscy dotychczas w spokoju żyjący, dotkliwych ze strony Capistrana doznawają prześladowań, i do swej braci nad Renem błagalne wyciągają ręce, wszczynać płonne o władzę spory i mieszać spokój między żydowskiemi gminami.”


Ujęty tą przemową rabbi Zeligmann, odstąpił od swego zamiaru i odwołał Bingeńskie postanowienia. *)(Graetz. VIII, 222.)


Tymczasem na południo-wschodzie Europy stanowcza przygotowywała się walka. Państwo Bizantyjskie, ostatni odblask dawnej potęgi Romy, pod ciosami najezdniczej hordy Mohammeda II, upadło. Pyszny Carogród, siedziba dawnej starożytnego świata wielkości, zamienił się w rezydencyą tureckiego sułtana. Z państwa, które wzorem dawnego rzymskiego patrycyatu, w pognębieniu niższe utrzymywało klassy, które swój zgubny wpływ nietolerancyi do dalekich słowiańskich przesyłało krajów, zostały tylko krwią, bohaterską wojowników obluzgane ruiny. Daremnie głos papieży Mikołaja V i Eneasza Silwiusza, budził uśpiony zapał religijny do nowej, przeciw wspólnemu wrogowi krucyaty. Nieliczne tylko i nieuorganizowane tłumy pod przewodem nieustraszonego Capistrana pospieszyły na pomoc uciśnionemu Belgradowi. Król Kazimierz Jagiellończyk pomimo namowy Matiasza króla węgierskiego, książąt Filipa Burgundzkiego i Krysztofa Weneckiego, zajęty wojną pruską, na wyprawę się nie udał *)(Długosz. II, p. 320.). Wielu jednak Polaków z własnego popędu utworzyło dwunastotysiączną armię, aby się zetrzeć z półksiężycem.


Kiedy tak wszystko było do wyprawy przygotowanem, i wielka ilość żołdowników do Krakowa przybyła, niechęć ludowa podsycona namiętnemi i żarliwemi odezwami, w groźny sposób krakowskim Żydom uczuć się dała. Dnia 3 kwietnia, podczas wtorku Wielkanocnego, część żołdowników, porozumiawszy się z sobą uderzyła znienacka na Żydów, i włamawszy się w zamczyste ich domy, wielkie w ludziach i dobytku poczyniła spustoszenie. Zabito wtedy Żydów płci obojej do trzydziestu, reszta do bliskiego dworu kasztelana Tęczyńskiego schronić się zdołała, ale ztamtąd nazajutrz przez tłumy ludu wypłoszona, smutnemu uległa losowi. Usiłowaniom szlachetnego biskupa Jana Gruszczyny, Jakóba Dębińskiego starosty, podskarbiego z gwardyami dworu, i rajcami, udało się wreszcie poskromić najezdników i ocalić Żydów od niechybnej zaguby *)(Kromer. Kron. p. 656.). Na wieść o tym napadzie, król Kazimierz osobiście przybył do Krakowa, i magistrat który się swą nieczynnością w tym wypadku odznaczył, trzema tysiącami czerwonych ukarał. *)(Neugebauer. Hist. Pol. p. 371.)


Podobny napad miał współcześnie miejsce i we Lwowie, z tą różnicą, że magistrat lwowski szlachetniej sobie i energiczniej postąpił. Gdy bowiem żołdacy chcąc się zaprawić w rycerskiem rzemiośle, uderzyli na Żydów po miasteczkach, popełniając straszliwe mordy i łupieztwa, część ich podstąpiwszy pod Lwów, zagroziła ogniem i mieczem miastu, jeżeli bezwłocznie wszystkich Żydów im nie wyda. Odrzucił magistrat to nieludzkie żądanie, i oświadczył, że miasto gotowe jest siłą odeprzeć gwałt najezdników. Krzyżownicy nie mieli ani ochoty, ani środków do szturmu i walki, rozpoczęli przeto o ugodę traktować, a otrzymawszy okup i żywność, ustąpili z przedmieść i w dalszą łupiezką udali się wyprawę. *)(Zubrzycki. Kron. Lwowa, p. 115. — Scena taka dwukrotnie się jeszcze we Lwowie wydarzyła. Raz w 1649 r., drugi w 1664. Chmielnicki w krwiożerczym swym pochodzie żądał od Lwowa wydania wszystkich Żydów na rzeź. Miasto złożyło ogromny okup 20,000 zł., i ocaliło ludność od niechybnej śmierci. Loco, cit., p. 416. Podobne wypadki dosyć często się po miastach wydarzały, nie zawsze jednak radni miejscy okazywali taką ludzkość i energię, jak lwowscy.)


Dnia 1 kwietnia 1455 r. umarł kardynał Zbigniew, a w rok po nim (1456) i Capistrano.


Król swojej własnej pozostawiony rozwadze, na nowo Żydów do swej łaski przypuścił, i odebrane im za obcym wpływem, przywrócił przywileje.


Kiedy w maju 1455 r., wkrótce po śmierci Zbigniewa, pożar okropny zniszczył pół Krakowa, znów, według Długosza, klęskę tę przypisywać zaczęto swobodom Żydom przywróconym *)(Długosz. T. II. Ks. 13, p. 171.). „Widziano w tem zdarzeniu — pisze kronikarz Wapowski — wróżbę zwiastującą prześladowanie Kościoła, które wkrótce wybuchnęło; inni tłumaczyli, że było, skutkiem zemsty Boskiej za udzielone zbyteczne swobody Żydom: to pewna, że w tym domu od którego rozpoczął się pożar, Żydzi sklep swój i w nim skład wielu rzeczy kosztownych mieli”. *)(Malinowski. Wyd. Wapowskiego. T. III, p. 272.)


Handel Żydów w tej epoce korzystnej uległ zmianie. Widzimy już usiłowania z ich strony, aby z pola kramarstwa, któremu się przeważnie oddawali, przerzucić się na pole handlu wywozowego i przywozowego. Żydzi haliccy prowadzili obszerny handel wołami z Wołoszczyzną, Multanami, Podolem i Rusią, przesyłając je na Szlązk i do Niemiec *)(Zubrzycki, p. 221.). „Żydzi litewscy — pisze Jaroszewicz, — już od czasów Kazimierza Jagiellończyka, zaczęli wpływać do handlu nawet zagranicznego i umieli sobie wyjednywać protekcyę u pierwszych dygnitarzy państwa” *)(Jaroszewicz. T. II, p. 108.). Roku 1472 d. 30 czerwca biskup wileński i sześciu senatorów świeckich, pisali do Wielkiego Mistrza Krzyżackiego Henryka hrabi na Rittersbergu, wstawiając się za Żydem celnikiem z Brześcia Litewskiego o powrócenie zatrzymanych mu w Prusiech towarów *)(Napierski. Index. T. II. N. 2045. — Narbutt. Dzieje. VIII, p. 254. — Jaroszewicz. II, p. 221.). Chcieli kupcy i do prowincyj sąsiedniego państwa Moskiewskiego swoje handlowe stosunki rozszerzyć, ale ich schwytano i wtrącono do więzienia, tak, że Kazimierz w 1480 r. zmuszonym był wyprawić poselstwo do Pskowian, aby się trzymali zawartego traktatu. *)( Danilewicz. Skarbiec. T. II, p. 219.)


Na Mazowszu, które w tej epoce odrębną zupełnie stanowiło dzielnicę, pod osobną linią książąt z domu Konrada, mniej było Żydów aniżeli w innych prowincyach Polski. „Nie tolerowano ich tutaj — pisze Kozłowski, — jednak rozmaitemi sposobami umiejąc zyskać sobie panów, u których po wsiach mieszkali, i tam karczmy, młyny, myta i rozmaite dochody dzierżawili, oraz, pożyczaniem pieniędzy na procent im dogadzali, w końcu XV w. już do miast wciskać się poczęli. Gdy zaś tego znacznie czynić im nie dozwalano, więc na przedmieściach lub opodal od miast, domy sobie budowali, chcąc koniecznie handel ich do siebie przeciągnąć. Zresztą w miastach znajdowali większe zapewnienie swoich przywilejów, podlegli będąc sądom samego wojewody lub panującego”. *)(Kozłowski. Dzieje Mazow., p. 441.)


W roku 1446 książę Bolesław na Warszawie i Czersku, przez panów polskich chwilowo królem obrany, zatwierdził dla Żydów przywilej kaliski z 1264 r. W kodexie Działyńskiego (Kod. D. V), z którego Helcel nadanie to wyprowadził i datę jego bliżej oznaczył, dołączone są także Uchwały prawa zwyczajowego ziemi Sochaczewskiej o stosunkach spornych Chrześcian z Żydami, spisane między rokiem 1426 a 1455. *)(Helcel. Starod. pr. pols. pomniki I, p. 291.)


Nie wiadomo czy za książąt mazowieckich mieszkali Żydzi stale w Warszawie.


W XV w. są ślady, że pobyt ich w tem mieście nie musiał być kupcom chrześciańskim dogodnym, o czem przekonywa dekret Bolesława II książęcia mazowieckiego w 1461 r., wzbraniający Żydom na całem Mazowszu osiedlania się *)(F. M. Sobieszczański. Rys hist. m. Warsz., p. 15.). Że ten dekret w wykonanie nie wszedł, dowodzi okoliczność: iż kiedy w roku 1462 po bezpotomnie zmarłych synach Władysława I księcia mazowieckiego na Płocku część Mazowsza wróciła pod panowanie polskie, a część pozostała pod udzielnemi książętami z linii męzkiej Konrada, ci ostatni, pobierali tytułem podatku pewien czynsz od Żydów *)(Kodex Dypl. Mazow., p. 259.). W 1472 r. król Kazimierz kupiwszy ziemię Sochaczewską zrównał prawa kupców tamecznych z sandomierskimi i zapewnił im swobodny handel z Rusią. *)(Ibid., p. 269.)


Dnia 7 czerwca 1492 r. umarł Kazimierz Jagiellończyk po czterdziestopięcio-letniem chlubnem panowaniu. Za życia jego jeszcze, syn Władysław powołanym został na tron czeski, a później i na węgierski; pozostali zaś synowie: Olbracht, Alexander i Zygmunt, kolejno po ojcu panowali w Polsce.


Za rządów Kazimierza dokonało się wiele stanowczych przeobrażeń: wszedł w życie pierwszy sejm, z reprezentacyą szlachecką ziem wszystkich. Nauczycielem dzieci królewskich był znakomity Jan Długosz, którego historya jest jednym z najważniejszych

pomników piśmiennictwa polskiego z XV wieku.


ROZDZIAŁ IV.

Żydzi pod synami Kazimierza Jagiellona w Czechach i w Polsce.


Jeszcze za życia Kazimierza w 1471 r. powołanym został na tron czeski jeden z synów jego Władysław, a wkrótce potem i drugi syn imieniem Kazimierz, przez stronnictwo królowi węgierskiemu Maciejowi nieprzyjazne, królem okrzyknięty został; jednak po długich rozprawach przy berle się nie utrzymał.


Wzgląd iż jedna z gałęzi ludności żydowskiej, po Słowiańszczyznie porozrzucanej, dostała się pod panowanie polskiej dynastyi, skłania nas do poświęcenia słów kilku historyi Żydów czeskich, przez co, obraz położenia Żydów w Polsce, lepiej uwydatnionym zostanie.


Pierwsze ślady pobytu Żydów w Czechach napotykamy dopiero na schyłku X wieku; lecz wiadomości o tem w dawnych kronikach zawarte, tak są podejrzane, że krytyka historyczna powołać się na nie nie może.


Pod Bolesławem II, mieli oni wspólnie z Chrześcianami walczyć przeciwko pogaństwu, i w nagrodę za wyświadczone usługi pozwolono im wystawić w Pradze Czeskiej synagogę *)(J. F. Hermann. Gesch. der Jud. in Böhmen, p. 20. — W. A.Ma­ciejowski. Hist. praw. słow. T. I. Wyd. I.); ale wkrótce potem z rozkazu Spitygniewa ze stolicy kraju wypędzonymi zostali.


Władysław II karą śmierci zagroził tym, którzyby tego rozkazu nie usłuchali *)(Dobner. T. V, p. 331. (Herrmann).). Zakaz ten jednak był niedługotrwałym, gdyż pod uciążliwemi warunkami przyjęto ich na nowo do przedmieścia a wkrótce i do samej stolicy *)(Hageck, pod r. 1067 — Dobner. Monum IV, p. 102. (Hermann).). Dla zbytniego rozmnażania się ich,

ograniczono liczbę mieszkańców żydowskich do tysiąca, większą zaś część z kraju wygnano.


Jak wszędzie, tak i w Czechach, głównem zatrudnieniem Żydów był handel, ponieważ wszystkie inne rodzaje zarobkowania dla nich niedostępnemi były.


Główne ich składy mieściły się pod zamkiem Wyszehradem, a wzmagające się ich bogactwa budziły tylko zawiść i gniew w ludności, ściągając na nich dotkliwe prześladowania. Utrzymywali się jednak pewien czas w spokoju, gdy nagle 1096 r. garstka fanatyków rzuciwszy się na nich podczas wyprawy krzyżowej, wielkie między nimi sprawiła spustoszenia. Kozmas biskup pragski wziął ich pod swą obronę, a nawet książę Brzetysław II wwikłany podówczas w wojnę z Polską, pospieszył im na pomoc, ale już burzycieli w Czechach nie zastał, bo pociągnęli do Węgier. Nawróceni przemocą Żydzi, wiarę swą na nowo przyjęli, lecz nie mogąc dłużej znosić prześladowań, wywędrowali do Polski. *)(Herrmann, loco cit.)


Garstce pozostałej w Czechach, pozwolono nadal trudnić się handlem i przyjmować Chrześcian do domowych posług. Napotykamy w tej epoce (r. 1124) wzmiankę o podatkach, które Żydzi opłacać byli obowiązani. Od odzieży na sobie noszonej, z rozkazu

Przemysława Ottokara, płacili Żydzi szeląg, dziecię żydowskie od materyałów piśmiennych w szkołach używanych, dwa fenigi płaciło.


Stosunki między Żydami a Chrześcianami zakazanemi były. Żydzi kupujący niewolników lub rzeczy kościelne, karani byli gardłem. Dopuszczających się cudzołóztwa z chrześcianką, żywcem zakopywano w ziemię; takaż kara groziła i chrześcianinowi w razie obcowania z żydówką. Tak nisko stali Żydzi pod względem praw obywatelskich, że najdawniejsze prawa municypalne Morawii roztrząsają kwestyę: Utrum in agendo et respondendo Judaeus possit did vir probus.


Przy egzekucyach śmiertelnych czyniono różnicę między Żydami a Chrześcianami. Według tej barbarzyńskiej ustawy, Żyd, mógł być tylko za nogi wieszanym.


W r. 1268 król Przemysław Ottokar idąc za przykładem papieża Innocentego IV, nadał im przywilej ochronny formą i treścią zbliżający się do Bolesławowskiego, lecz opiekuńcza działalność jego, długotrwałą nie była *)(Uczeni Benedyktyni klasztoru Reihrad w Morawii, w 1781 r. przyrzekli wydać ten dokument, nie wiedząc o tem, że na 24 lat przedtem, Senkenberg wydrukował prawa Żydów za króla Wacława I, nadane Bernu i prawa Ottokara II z 1268 r.). Przesądy i namiętności religijne stopniowo się wzmagały. Synod wiedeński z 1267 r. dotkliwemi ścieśnieniami zniweczył dobrobyt żydów, i surowemi rozporządzeniami utwierdził odosobnienie ich od społeczeństwa. W 1290 r. ponownie znaczna liczba Żydów w Pradze, zamordowaną została. Fanatyczny rzeźnik frankoński imieniem Rinntfleisch, przeciągając ze swą rozbójniczą bandą przez Niemcy, do dziesięciu tysięcy trupa po miastach zostawił.


W chęci zapobieżenia lichwiarstwu, nakazał król Jan, Żydom obwinionym o nie, podwójną składać przysięgę, t. j. nago i na świńskiej skórze. Pożyczanie pieniędzy nie mogło być pismem stwierdzane. Pożyczający na piśmienne obligacye, tracił na rzecz kamery całą summę. Z rozkazu króla Jana zabrano raz cały majątek Żydom na potrzeby wojenne kraju.

Czarna śmierć która w 1349 r. w całej prawie grassowała Europie, spowodowała straszliwe rzezie i mordy Żydów po całych Czechach. Biskupi Arnest I i Beno Ołomuniecki, sami w 1348 r. dawali hasło do tępienia Żydów.


Kiedy obłęd namiętności ludowej doszedł do ostatecznych granic, wydał Karol IV w 1356 r. złotą bullę, w której przychylne dla Żydów umieścił postanowienia, ale uznał ich sługami kamery cesarskiej i uwolnił szlachtę od obowiązku uiszczenia się z zaciągniętych długów. Prawo dziedziczenia majątków po Żydach pozostających na rzecz skarbu przelanem zostało.


Syn jego Wacław w 1379 r., na prośbę Żydów przez obce magistraty nękanych, ponownie ich pod swoją jurisdykcyę podciągnął, mianując ich kamer-knechtami. Ale dopóki osoby Żydów za rzeczy uważano, nie było dla nich bezpieczeństwa. Często w XIV wieku napotykamy wiadomości o mordach na nich dokonywanych. W 1388 r. na tysiące liczono ciała zabitych w Czechach, Morawii i Austryi. W 1389 r. nastąpiła owa krwawa scena w Pradze, która była powodem krakowskiego zajścia (Rozdz.III).


Wtedy tylko zyskiwali pewne przywileje, gdy zasilali skarb państwa swemi kapitałami. Tak król Wacław, z uwagi iż Żydzi przyszli mu w pomoc, zwolnił ich na lat 5 od podatku, i uznał ich poddanemi kamery.


Rabunek domów żydowskich w Pradze 1428 r., dekret cesarza Zygmunta z 1436 r., niweczący wierzytelności Żydów, spalenie pragskiej dzielnicy w Ghetto w r. 1448 i 1503, wypędzenie ich z Budziszyna i prośba Prażan o ogólne ich wygnanie z Czech, kończą historyę Żydów w Czechach do peryodu panowania książęcia z domu Jagiellonów — Władysława.


Na prośbę Żydów zaniesioną do tronu, cofnął król Władysław wyrok bannicyi i pozwolił Żydom nadal pozostać w Czechach *)(Hermann, Gesch. der Jud. in Böhmen, p. 41.). Panowanie Władysława Jagiellona w tym kraju, oznaczone jest aktem łaskawości, świadczącym o dobrem usposobieniu jego dla nieszczęsnych wygnańców. Kiedy w r. 1474 jeden z filarów naukowych, mąż zacny i sprawiedliwy, rabbi Izrael Bruna, który miał udział w wypadkach Bingeńskich, oskarżonym został przez pewnego nędznika nazwiskiem Vayol, o zabicie chrześciańskiego dziecięcia, magistrat Rzeźneński rozkazał sędziwego starca wtrącić do więzienia, gdzie mu wyrok śmierci odczytać miano. Już wszystkie przygotowania do egzekucyi poczynionemi były, gdy żydowska gmina, chcąc ocalić niewinną ofiarę, zwróciła się do króla Władysława z prośbą o wdanie się w tę smutną sprawę. Król bezwłocznie dnia 18 marca 1477 r. wysłał list własnoręczny do magistratu Rzeźneńskiego, aby rabina Bruna z więzienia wypuścił, a oszczercę Vayola pod ścisłą wziął indagacyę. I cesarz Fryderyk przyłączył się do tego kroku, tak że magistrat obawiając się przykrych skutków nieposłuszeństwa, zdecydował się po uprzedniem zeznaniu Vayola, uwolnić nieszczęśliwego rabbina Bruna z więzienia. Vayol zaś za nikczemną potwarz publicznie spalonym został. *)(Graetz, VIII, p. 277.)


Przechodzimy do Żydów polskich.


Jednocześnie z powołaniem Alexandra na tron wielkoksiążęcy litewski, Jan Olbracht w 1492 r. rozpoczyna okres dziejów nowożytnych w Polsce.


Jak dla dziejów krajowych w ogólności okres ten, mimo swej wagi, nie przedstawia dla braku kronikarskich podań, obfitości materyałów; tak i dla historyi Żydów w Polsce, panowanie Olbrachta nie przyniosło faktów większego znaczenia. Wielki pożar w Krakowie, który był przyczyną wypędzenia Żydów z tego miasta, i potwierdzenie, a raczej wznowienie reakcyjnego Nieszawsko-Opoczyńskiego statutu Kazimierza Jagiellończyka, w 1496 r., oto wszystko cokolwiek dla naszego przedmiotu z tego panowania da się zużytkować. Fakta te jednak, z tego względu na bliższą zasługują uwagę, iż mogą służyć za podstawę do przypuszczenia, że statuta Nieszawskie pozostały tylko martwą literą, nie będąc nigdy w wykonanie wprowadzonemi. Zasadą ich było wykluczenie Żydów ze społeczeństwa Chrześcian, wyznaczenie im oddzielnych po miastach ulic i nacechowanie ludności żydowskiej odrębnemi znakami w ubiorze i t. d. Gdyby w rzeczy samej dekret ten kiedykolwiek w użycie był wprowadzonym, nie potrzebowałby Olbracht potwierdzając go, wspominać w przedmowie o nim, jakby o jakiejś nowości świeżo w archiwach wynalezionej. Tymczasem i fakta same i sposób potwierdzenia dowodnie przekonywają, że ów statut nieszawsko-opoczyński przez długi przeciąg czasu leżał w ukryciu, że więc Żydzi nie zważając na restrykcye późniejsze, przez cały czas panowania Jagiellończyka korzystali z przywileju w 1447 r. przez tegoż króla im nadanego. Dopiero kiedy Olbracht na przedstawienie panów duchownych i świeckich, statut Nieszawski „jako bardzo użyteczny’’ potwierdził, zaczęto stosować do Żydów przepisy, od skutków których, poprzednio uchylić się zdołali.


Roku 1494 dnia 29 czerwca wszczął się znowu wielki pożar w północno-zachodniej stronie Krakowa i znaczną część tej stolicy pochłonął. Zdarzenie tak naturalne, wobec niechęci do Żydów, ich tylko wpływom przypisano. Żołnierstwo rzuciło się na domy żydowskie i zrabowało takowe do szczętu. Król Olbracht dla zapobieżenia podobnym wypadkom, rozkazał Żydom przenieść się na przedmieście Kazimierz, które też od tej chwili stało się ich główną osadą *)(Miechowita. Chron. L. IV, p. 349. — Staroż. pols. I, 500.— Czacki, p. 44.). „Po onejże to pożodze — pisze Kromer, mieszkania Żydów, którzy aż do tego czasu rozsypką tu i owdzie w samym Krakowie mieszkali, a podczas silącej się onej pożogi, od żołnierzów rozbici i złupieni byli, do Kazimierza na brzeg Wisły przeniesiono” *)(Kromer. Kron. p. 755.). Widoczna z tego, że wbrew synodalnym zakazom, Żydzi ciągle po miastach przebywali, i to nie skupieni gromadnie, ale pomieszani z chrześciańską ludnością. Od tej jednak chwili, zakazy poprzednio wydane, zaczęły wchodzić w wykonanie. To co było w stolicy, to zapewne i w innych miastach miało miejsce, jak okazują ograniczenia w prowincyi Gniezneńskiej względem Żydów wprowadzone. *)(Raczyński. Wspom. Wielkop. II, p. 245. — Bandtkie. Hist. pr. p. 238.)


Kronikarz Bielski notuje pod rokiem 1494 fakt, iż po wypędzeniu Żydów z Krakowa, znaleziono w murze lectorium Socratis, skarb przez nich ukryty, którego wartość, dziesięć tysięcy czerwieńców wynosiła. Jeszcze za czasów Bielskiego, święcili kollegiaci dzień Ś. Władysława, w którym skarb ów znaleziono. *)(Bielski. Kron. p. 433. — S. Gołębiowski. Panow. Jag. II, 381.)


W roku 1500, prześladowanie dosięgło Żydów i w nowem siedlisku. Żołnierstwo wdarłszy się w ich domy, złupiło je do szczętu *)(Neugebauer. Hist. rer. pol. p 439.). Byli to Krzyżacy, na czele których Jan Tieffen, Wielki Mistrz, szedł na pomoc Olbrachtowi po słynnej Bukowińskiej klęsce. Wiele ofiar padło pod razami rozhukanej tłuszczy, która po dokonanym rozboju pod chorągwią przez most przeciągnęła do Krakowa, ale bramy miejskie przed nią zaparto. *)(Albertrandy. Panow. Kazim., Olbr. i Alex. T. II, p. 237.)


Roku 1499 wielki książę litewski Alexander, polecił królewskiemu bratu swemu Olbrachtowi, pewnego Żyda, Stanisława Oszejko, który po przyjęciu chrztu, do godności szlacheckiej podniesionym został. Dyplomat Oszejce nadany, charakterystyczny dla wielu

wyrażeń w nim zawartych, wyjaśnia po części obyczajowy stan Żydów na Litwie i z tego względu na bliższą zasługuje uwagę. *)(Rzyszczewski. Cod. diplom. T. I, p. 352.)


Inszych wiadomości o żydach litewskich z tej epoki nie posiadamy.


Dnia 17 czerwca 1501 r. umarł Olbracht, a wybór brata jego, wielkiego księcia Alexandra na tron Jagiellonów, wzmocnił na nowo osłabione węzły Unii między Koroną a Litwą.


Najważniejszym z tej epoki dla historyi Żydów faktem, jest wniesienie przywileju Bolesławowskiego z rozkazu króla, do statutu ziemskiego, przez Łaskiego kanclerza podówczas układanego. Wniesienie to, a raczej urzędowa sankcya pierwotnego przywileju w archiwum krakowskiem znalezionego, było powodem do wielu najsprzeczniejszych poglądów ze strony historyków i prawników. Jedni widzieli w tem ważny w prawodawstwie krok, do faktycznego uznania praw Żydom nadanych, za sprawiedliwe i na przyszłość obowiązywać mające *)(Naruszewicz: Hist. nar. pol. VI p. 60.); drudzy, mniej pochopni do optymistycznych poglądów, widzieli w czynie króla Alexandra, powszechnie za nieprzyjaznego Żydom uważanego, tak zwany kruczek prawniczy, którymby się późniejsi prawodawcy w postępowaniu z Żydami zastawiać mogli *)(Staroż. polskie II p. 342.). W rzeczy samej, zastanowienia godnem jest już to, że sankcyonując prawa Żydów, nie odwołano się do niedawno nadanych im przez Kazimierza Jagiellona, które są rozszerzeniem dawniejszych, ale do pierwotnej ich formy, to jest do Bolesławowskiego przywileju. Kiedy Żydzi za tę urzędową sankcyę, chcieli królowi znaczne ofiarować summy, król odrzekł, że potwierdzenia swego przywilejowi żydowskiemu nie daje, ale dla obrony przeciwko Żydom, wpisać go do statutów Łaskiego nakazał i pieniędzy od Żydów przyjąć nie chciał. *)(Czacki: O Żyd. p. 44.)


Z pochwały przez Jakóba Zborowskiego kanonika Sandomierskiego udzielonej Alexandrowi, mamy świadectwo nieprzychylnego usposobienia króla względem Żydów *)(Ad Alex. regem: u Hallera w Krak. 1502.). Fakta wypędzenia Żydów z kilku okolic Litwy także o tej nieprzychylności świadczą. Z drugiej strony jednak, mamy dowody przeciwne, to twierdzenie zbijające. Takie więc sprzeczne dane, wielce się przyczyniają do pogmatwania sądu o położeniu Żydów za tego panowania i niedziw że ta dwulicowość poglądu uwydatniła się i przy określeniu znaczenia dodatku Alexandra, przy Statucie Łaskiego.


Ignacy Potocki w uwagach swoich nad rozprawą Czackiego, zamieszczonych w przypiskach do egzemplarza tego dzieła, własnością księdza Aloizego Osińskiego będącego, tak np. ów dodatek tłumaczy: „W paragrafie III Rozprawy o Żydach na karcie 80, gdzie mowa o zamieszczeniu przywileju żydowskiego w statucie króla Alexandra, nie jestem z autorem tego zdania, aby osobliwy dodatek w mandacie tego króla znajdujący się, miał niszczyć przywilej żydowski, t. j. służyć przeciwko żydom, im zaś nieudzielać pomocy *)(Czacki bowiem w Rozprawie tak pisze; „Przyłuski w glossie de Judaeis, chwali Alexandra, że ofiarowanych darów od Żydów nie przyjął; my równie chwalimy wstręt od łakomstwa, ale dziwimy się że pisarz który chciał być prawodawcą, nie uważał że to prawo któremu potwierdzenia odmówił król, zostało w swej mocy. Chrześcianin nie otrzymał większego wsparcia, a Żydzi na bezskuteczną nienawiść sarkać tylko mogli.” p. 44.). Oczywistą jest rzeczą, że król Alexander (Żydom, jak wiadomo, nieprzychylny) nie chciał potwierdzić przywileju ich, confirmatione speciali, ale równie oczywiste, iż umieszczeniem go między innemi przywilejami, de facto, przywilej ów żydowski potwierdził. Jakże więc ma się rozumieć ten dodatek w mandacie królewskim: non confirmando confirmatione speciali, sed ad cantelam defensionis contra Judaeos? *)(Nie dla potwierdzenia szczególnego, ale jako obronę przeciw Żydom.). Oto we wszystkich przypadkach, w których Żydzi nad opisy i granice swobód w przywileju swoim zawartych,

chcieli używać drugich z innymi chrześcianami wspólnych, musiała była zajść między królem Alexandrem a radą jego przeciwność względem potwierdzenia i umieszczenia przywileju żydowskiego wraz z innymi przywilejami. Użyto zatem średnich wyrazów. Nie potwierdza król wyraźnie i szczególnie w mandacie swoim przywileju żydowskiego, ale go wpisać w skład przywilejów Królestwu służących nakazuje. I znowu wpisać go nakazuje nie przez wzgląd dla Chrześcian, aby w tym samym przywileju obronę mieli, gdyby Żydzi swobód z nimi równych używać chcieli. To jedno tłumaczenie mandatu królewskiego rozpędza ciemnotę. *)(Turowski: Nota do wyd. rozpr. Czackiego p. 177.)


Widzimy, iż uwaga Potockiego dąży tylko do wyjaśnienia prawnej przyczyny dwuznacznego postępowania króla Alexandra, ale przyczyn rzeczywistych tego kroku nie tłumaczy. Faktem jest, że przywilej żydowski weszedł w skład statutu krajowego, że miał sankcyę urzędową i że późniejsi prawodawcy często się doń odwoływali. Miałże jednak dodatek króla jakiś ujemny wpływ na dalsze losy Żydów w Polsce? „Przywilej Bolesława, pisze J. W. Bandtkie, umieszczony w zbiorach prawa krajowego za Alexandra, był tarczą ich swobód. Pieniądz i przebiegi były jak zwy­ kle ich wojskiem i potęgą niepokonaną. Gdy mie­szczan gnębiono, gdy osadników wolnych powoli na poddanych przeniesiono; gdy sołtysów i wójtów, właścicieli małych gruntów prawie zniesiono; Żydzi bez zmiany doznawali swobody i zachowania swych praw, a nawet ich pomnażania”. *)(Bandtkie: Hist. pr. p. 287.)


Wszystkie więc wnioski, wyciągane z klauzuli kró­lewskiej nie doprowadzą nas do rzeczywistego wyjaśnienia kwestyi, jeśli nie wejdziemy na pole społeczne i z tego stanowiska nie postaramy się wytłumaczyć tej dwulicowości mandatu. Tak jak nam ta rzecz się przedstawia, przyczyna dodatku królewskiego nie leżała w prawniczym wybiegu króla, ale w odmiennem położeniu socyalnem Żydów w Polsce i na Litwie.


Wiadomo, że Alexander po śmierci Kazimierza Jagiellończyka wyniesionym został przez Litwinów na tron wielkoksiążęcy litewski i do roku 1499 bez względu na nierozerwalne przymierze między Koroną a Litwą, zupełnie niezawiśle na Litwie panował. Stan Żydów litewskich w tej epoce w pośród ludności przesądnej i możnowładztwa burzliwego, nie był zadowalniającym. Nieprzychylność narodu względem Żydów, udzieliła się i panującemu. Podanie niesie, iż niepłodność żony Alexandra, Heleny, spowodowana lekami pewnej żydówki, przyczyniła się do wygnania Żydów za Dniepr. *)(Narbutt: VIII, p. 490 — Jaroszewicz II. p. 83.)


Odrzuciwszy na stronę baśnie, zostaje nam dowód, że Alexander, z poduszczenia możnowładztwa, zamierzył wypędzić Żydów z Litwy, ale że swój zamiar tyl­ko częściowo doprowadził do skutku. Żydzi litewscy za Kazimierza Jagiellończyka mieli własność ziemską. Na naleganie bojarów polecił im Alexander te dobra odprzedać i wynieść się z kraju. Po pewnym czasie jednak złagodził książę swój wyrok tak, że tym z Żydów, którzyby przyjęli chrześciańską wiarę, dobra posiadać dozwolono *)(Narbutt: Pisma hist. p. 206 — Metr. lit. VI f. 252.). Krótkie panowanie króla i zabiegi Żydów unieważniły w ciągu czasu ten wyrok, ukończyło się tylko na wypędzeniu Żydów z powiatu grodzieńskiego *)(Akty Zap. Ross. II p. 29.). W r. 1501, po śmierci brata książęcego Olbrahta, obrano Alexandra królem Polskim. Jak widzieliśmy, w położeniu Żydów w Koronie ta główna zachodziła różnica, że nie podlegali tak bezpośredniej władzy króla, jak to miało miejsce na Litwie, gdzie ich własnością panującego, czyli niewolnikami mianowano. Ograniczeni w możności posiadania dóbr ziemskich, stanowili Żydzi koronni po miastach, główny handlujący element i z tego względu przez szlachtę faworyzowany. Duchowieństwo z przyczyn konfessyonalnych, mieszczaństwo z interessu osobistego nie godziły się z żydowstwem, ale w obec silnego wpływu szlachty na postanowienia królewskie, nie mogły mieć nad Żydami tak stanowczój przewagi.


Intellektualny stan Żydów koronnych dla stosunków częstych z Zachodem, był przytem nierównie od stanu umysłowego litewskich Żydów wyższym; są ślady że młodzież żydowska do uniwersytetów włoskich dla kształcenia się wyjeżdżała, z czego poseł polski Ciołek, zdał królowi Alexandrowi szczegółową relacyę. *)(Czacki: p. 109.)


W r. 1503 szlachta na zjeździć Lubelskim, jednozgodnie przyznaje przywilej, słynnemu doktorowi medycyny Ezechielowi Izraelicie *)(Metr. kor: XX. f. 128.). Roku 1506 na wstawienie się arcybiskupa i prymasa krakowskiego za Żydem Izaakiem fizykiem i doktorem, przyznaje mu król w nagrodę zasług, czynsz płacony przez Żydów krakowskich w dożywocie *)(Metr. kor, XXI f. 380.). Wszystko to są fakta świadczące o pomyślniejszem stanowisku Żydów w Koronie w obec ludności krajowej, aniżeli było to, które król Alexander będąc Wielkim książęciem na Litwie miał przed oczyma.


Przyzwyczajony zrazu do nienawiści jaką napotykał w ludności litewskiej ku Żydom, nie mógł przy podpisywaniu statutu Łaskiego obyć się bez pewnego rodzaju uprzedzenia względem nich, i to nam tłumaczy dwuznaczny dodatek mandatu. Wypędzając Żydów z powiatów litewskich, nie mógł, będąc królem, wbrew poprzedniemu postępowaniu, zatwierdzić w dobrej woli przychylnego Żydom statutu Bolesława. Fakta jednak późniejsze dowodzą, jak usposobienie królewskie, korzystnie się w ciągu czasu dla Żydów

odmieniło. Jeszcze tego samego roku, kiedy podpisał przywilej obrony przeciwko Żydom, czytamy rozporządzenie królewskie, aby ze względu na ubóstwo Żydów poznańskich i w celu podniesienia ich materyalnego bytu, czynsz na nich przypadający, inni Żydzi miast wielkopolskich łącznie płacili *)(Metr. kor. XXI f. 197.). W 1506 r., nowe król Alexander okazuje Żydom względy. Z uwagi bowiem, że Żydzi lwowscy wspólne z Chrześcianami ponoszą ciężary, uwalnia ich król od opłaty ceł myta, mostowego na równi z drugimi *)(Metr: kor. XXI f. 344.). Najwidoczniejszy jednak dowód przychylności, jaką sobie koronni Żydzi u króla zaskarbić zdołali, mamy w tem, iż gdy Żydzi lwowscy, nękani przez mieszczan przeszkodami stawianemi im w handlu, żalili się o to przed królem, ten dekretem swoim z 1506 r. odwołując się do zatwierdzonego im w roku zeszłym statutu Bolesława, nakazuje aby odtąd żadnych przeszkód w handlu Żydom nie stawiano. *)(Metr. kor. XXI, f. 341.)


Przechodząc od praw do obowiązków jakie względem państwa ponosili Żydzi, widzimy iż prócz ogólnych podatków które na równi z Chrześcianami płacili, mieli oni wyłączne rozkazami królów ustanawiane podatki, które po stosownym rozkładzie między członków gmin do skarbu wnosili. *)(Leontowicz, p. 40. — Akty Zap. Ros. II, p. 161.)


Do stałych liczył się czynsz płacony z domów, placów i innych nieruchomości, z wyjątkiem synagóg i szkół. *)(Ibid. p. 161.)


Do czasowych liczyły się serebszczyzny, ciężary miejskie i podwody.


Do państwowych obowiązków należało dostarczanie na obronę kraju tysiąca jezdnych, których Żydzi własnemi funduszami uzbrajać i dostawiać na wojnę obowiązani byli. *)(Działyński. Zbiór praw lit., p. 110.)


Gdy jednak po wydaniu tego rozporządzenia, deputacya żydowska odwołując się do dawnych zwyczajów przedstawiła królowi, że Żydzi za Witolda i Kazimierza Jagiellończyka nigdy na wojnę się nie wyprawiali i jezdnych nie dostarczali, zmienił Alexander ów dekret i od tej pory obowiązek ten polegał na uiszczaniu podatków i dostawianiu podwód, zyskując następnych królów przyzwolenie. *)(„Alexandr korol jeho miłost’ perwo gelio, kazał Żidom by prawiti ku służbe zemskoj tisiaczu konej i oni o tom jeho miłosti bili czołom i powedili pred jeho miłostiu, iż zdawna za welikaho kniazia Witawta i za otca naszoho Kazimira jeho miłosti nikogda na wojnu niehoiwali i ne posyływali. I prosili jeho miłosti, aby im toje nowiny ne wwodił i derżał by ich po starinie. I jeho miłost’ na ich czołom bitie to uczynił i stariny im ne ruszył i ne weleł im chodit na wojnu, ani wyprawlati, ani posyłati, niżeli jeho miłost’ weleł im hde kotoryje w kotorych mestech meszkajut’, majut z mestom wsi podaczki dawati, serebszciny i podwody i inyje wsi potiahli tiahnuti.” Działyński: Zbiór. T. I, p. 112.)


Z dzisiejszego punktu widzenia, ulga ta bynajmniej ani dla Żydów, ani dla kraju korzystną nie była; bo obywatelskie posługi żadną miarą pieniężnemi datkami zastępowanemi być nie mogą i nie powinny.


ROZDZIAŁ V.

Żydzi polscy w XVIym wieku.


Czasy obu Zygmuntów Jagiellonów, z małemi przerwami, cały wiek szesnasty obejmujące, należą do najszczęśliwszych i najważniejszych w dziejach Polski epizodów. Królowie mądrzy, szlachetni, umiarkowani, tolerancya religijna, znakomite czyny wojenne, literatura świetna, bogactwo miast, przemysł i handel kwitnące: wszystko to składa się na utworzenie obrazu, jakiego żaden kraj w epoce ogólnego przewrotu politycznych i społecznych stosunków na Zachodzie, nie przedstawia.


Jeśli zdanie wyrzeczone przez myślącego historyka zastosujemy do tej epoki, znajdziemy wytłumaczenie przyczyny tak chlubnego w dziejach naszych zjawiska.


W dziejach takiego państwa jak Polska — pisze Józef Szujski,— w którem wszystko stało istotą, a nie formą, ludźmi a nie instytucyami, epoka złota przypada wtenczas, gdy się ludzie najlepiej dobiorą, gdy chwilowa stanie harmonia. Tę chwilową harmonję, świetność, mają czasy obu Zygmuntów.”


Z tem wszystkiem harmonii tej, którą słusznie Szujski w zewnętrznej państwowej upatruje budowie, na społecznym gruncie Zygmuntowej Polski — dopatrzeć się nie można.


Świetność i wzrastająca potęga stanów wyższych narodu, na równi prawie idą w tej epoce z nikczemnieniem i stopniowym upadkiem klass ludowych. Włościanie tak na polskiem jak i niemieckiem osiedli prawie, oddani bezwzględnej samowolności szlachty, tracą pod Zygmuntami wszelki charakter udzielnego stanu i przechodzą na poddańczy, bezwładny element. *)(J. W. Bandtkie. Hist. pr. p. 283.)


Na nierównie lepszem stanowisku w tej epoce pozostają Żydzi, ale i tu błędność polityki w postępowaniu z Żydami stosowana, staje się przyczyną późniejszego rozkładu organizmu państwa, na cząstki nie przywiązane jednością celu, kierunku i narodowych dążności.


Zastanówmy się bliżej nad ostatnią kwestyą.


W życiu narodów istnieją pewne anomalie, które zrazu niedostrzeżone, w ciągu wieków zamiast niknąć, coraz szersze przybierają rozmiary.


Anomalią tą, są warstwy obcych plemion z autochtonicznym pomieszane pierwiastkiem. Nie ma narodu któryby w organizmie swoim przedstawiał jednolitą, bez obcych przymieszek całość. Dziejowe przewroty i stosunki handlowe z ościennemi państwy, przeważnie przyczyniają się do nagromadzenia takich obcych pierwiastków w łonie narodu. Nie dzieje się to jednak ze szkodą kraju, gdzie taki stosunek ma miejsce. Przeciwnie: przymieszki te, jeśli władza państwowa baczną na nie zwróci uwagę, mogą tylko zbawiennie oddziałać na narodowy organizm, przysparzając mu sił, każdemu napływowemu żywiołowi właściwych.


Pod względem ekonomicznym, kwestya istnienia obcych plemion wśród szczepowej rassy, żadnego nie przedstawia niebezpieczeństwa.


Ale jest jeszcze druga strona, niemniej ważna, z zaniedbaniem której, cały organizm szkoduje.


Tą stroną, jest kwestya polityki państwowej. Jej zadaniem jest, aby wszelkie nierówności i anomalie w narodzie istniejące, z postępem czasu niknęły i kształtowały się według jednej, przewodniej idei.


Zostawianie takich nierówności na wolę losu, budzi z biegiem czasu w napływowych warstwach zobojętnienie dla spraw ogółu, partykularyzm, troskę o osobiste jedynie dobro — co wszystko nie dzieje się z korzyścią narodowości.


Od chwili osiedlenia się Żydów w Polsce, do zgonu ostatniego Jagiellona, upłynęło pięć długich stuleci. W dotychczasowym przeglądzie wypadków, widzieliśmy jak mało starań dokładała państwowa władza, aby tę ludność skutkiem nieprzyjaznych wpływów w swem kole zamkniętą i na stanowisku obywatelskiem zacofaną, wyprowadzić na szersze pole działania. Rozwijały się powoli ekonomiczne stosunki Żydów; węzeł łączący ich z miejscem długowiekowego pobytu ścieśniał się powoli, ale anomalia położenia ich względem innych warstw ludności, i pod rządami Zygmuntów nie ustała na chwilę.


Na równem z Żydami stanowisku pozostawali mahometanie. I oni byli plemieniem obcem, zdawna w Polsce osiadłem, własnem się prawem rządzącem, obyczajami swemi i wiarą, od innych warstw ludności odcechowanem, i oni prowadząc po miastach zyskowny handel, nieprzyjazną mieszczaństwu sprawowali konkurrencyę; pomimo to, w stosunkach swoich do kraju, uważani byli zawsze za przywiązanych i wiernych przybranej ojczyźnie synów. Nie dziw więc, że gdy na wiekopomnym sejmie Lubelskim 1569 r., wewnętrzne sprawy państwa pod rozwagę wzięto, a między innemi i kwestyą uprawnienia obcych żywiołów — mahometanie prawo obywatelstwa polskiego otrzymali.


Z Żydami inny był stosunek.


Prawa krajowe i opinia publiczna, w najkorzystniejszych nawet dla Żydów ustanowieniach, zawsze cechowały ich jakimś nienawistnym przydomkiem: inimici religionis Dei, blasphematores i t. d., uważając ich przytem za naród oddzielny żyjący w narodzie *)(Czacki. O Żydach, p. 50.). Regulując stosunki wewnętrzne, zawsze prawodawstwo wzgląd religijny na pierwszym stawiało planie, który tem samem, z różnicy jaka Żydów od innych mieszkańców dzieliła, czynił nieprzebytą dla ich postępu zaporę, i przyszłe utrudniał zbliżenie *)(Tam nawet, gdzie dziwnym zbiegiem okoliczności pewien postęp między Żydami samymi objawiać się począł, gdy obalając zakorzenione przesądy, zaczęli wychodzić z ciasnego koła plemienności, prawodawstwo nieprzyjazną interwencyą niweczyło ten postęp. Znaną jest prawdą, że najdzielniejszym środkiem narodowienia, są małżeństwa mieszane. Na Litwie za Zygmunta Starego, w wielu okolicach, Żydzi zaczęli wchodzić w związki małżeńskie z Chrześciankami, prawo Mojżesza bowiem żadnej zapory takim mieszanym małżeństwom nie stawia. Zygmunt August, drugiego roku po wstąpieniu na tron, wydał surowy rozkaz, aby niewiasty takie, któreby wstąpiły w związki małżeńskie z Żydami, chwytano i karano należycie. Znajduje się ten rozkaz w archiwum wileńskiej kapituły, w oddziale rękopisów białor. Cz. II, st. 147—148. (Akty Zap. Ros. T. III, p. 21). Dodać tu należy, iż dziś w Niemczech i na Zachodzie, małżeństwa takie często się zdarzają, nie znajdując ze strony władzy duchownej żydowskiej i rządów, żadnej przeszkody.)


Sejmom znowu, zbyt mało zależało na tem, aby w postępowaniu z Żydami, stosowano jakieś polityczne środki zjednoczenia ich z krajem. Na sejmach od 1532 do 1534 r. odbywanych, kiedy wreszcie żydowską kwestyę podniesiono, zastanawiano się głównie nad administracyjnemi środkami ich urządzenia, to chcąc ich wypędzić z Polski, to odebrać im handel, to nadać im wszelkie towarzyskie swobody. *)(Dzieje sejmowe w T. XVI Tomicianów. (Czacki, p. 50).)


Z drugiej strony, Żydzi stojąc na wyjątkowem stanowisku, zbyt mało okazywali chęci do spraw światowych, któreby w ich mniemaniu mogły ich były pozbawić biblijnego charakteru i tej cechy religijnej, jaką im tradycya, wychowanie i wypadki dziejowe nadały.


Wszystkie te nieprzyjazne wpływy, w ciągu wieków przybierając na sile, złożyły się na wyłączenie Żydów z organizmu narodowego, tak, że gdy nadeszła stosowna pora, ani jedna, ani druga strona, nie umiały z niej skorzystać. Zamiast żądać w całej massie prawa obywatelstwa polskiego, pojedyncze gminy żydowskie przedłożyły sejmowi lubelskiemu z 1569 r. żądania swoje, tyczące się tylko potwierdzenia praw i swobód handlowych przez dawnych królów im przyznanych. *)(Metr. kor. T. 101, f. 160.)


Zacny Lelewel wspominając o tym fakcie, całą jego doniosłość w następnych wypowiada słowach: „W czasie Unii Lubelskiej — pisze on, — wskutek której mahometanie prawo obywatelskie otrzymali, gdyby Żydzi podobnego zapragnęli, nie mogliż do niego, choć cząstkowie, choć chwilowo trafić? Talmud stał na zawadzie”. *)(Lelewel. Polska, dzieje i rzeczy jej. T. III. p. 215.)


To co Lelewel jednym wyrazem „talmud” obejmuje, mybyśmy nazwali zbiorem wszystkich nieprzyjaznych dla postępu Żydów okoliczności, tak w zbytniej ich liczbie po miastach rozlokowanej, jak rozległym ich samorządzie, w nieograniczonej rabinów nad umysłami Żydów władzy i w systemacie ich wychowania spoczywających. W tym stanie rzeczy, nie dziw że żaden samodzielniejszy umysł nie mógł się wznieść, po­nad uległy i ślepo rozkazów duchownej władzy słuchający ogół, dla wykazania iż prócz obowiązków religijnych, są inne jeszcze nie mniej święte, od zadosyćuczynienia którym, cała przyszłość kraju i Żydów samych zawisła.


Jeżeli Polacy — pisze Neufeld,— wszystkim nowo przybyłym plemionom i narodowościom, samorząd religijny i gminny pozostawili, dali tem dowód głębokiej polityki i dobrze pojętej wolności osobistej; dozwoliwszy im zaś wprowadzenia osobnych praw i jurisdykcyj, jak prawo magdeburgskie Niemcom, jak sądy kahalne Żydom, nie dbając nawet o przyswojenie im języka krajowego, przestąpili daleko linię odgraniczającą samorząd od centralizacyi”. *)(Neufeld. Jutrzenka. T. I, p. 26.)


Cała historya Żydów w okresie Jagiellońskim, a przeważnie w Zygmuntowskim, nosi na sobie charakter nieuwzględnienia tak ważnej kwestyi. Jest to, jak słusznie Bandtkie zauważył, drugi po Kazimierzu Wielkim, złoty wiek dla Żydów. Dobrobyt materyalny idzie w parze z oświatą, ale z drugiej strony, pod względem polszczenia się Żydów, żadnego nie widzimy postępu.


Stoją oni ciągle na stanowisku wyjątkowem, przez prawo uświęcanem, przez władze wyzyskiwanym; słowem, prócz niewielu objawów dowodzących korzystnej w ich usposobieniu względem ogółu zmiany, stosunek Żydów do państwa, utrzymanym jest ściśle w szkodliwej dla stron obu odrębności.


ROZDZIAŁ VI.

Seniorat żydowski na Litwie.


Stanowisko Żydów względnie do władzy państwowej, odmienniej się na Litwie, aniżeli w Koronie wykształciło. Jak z jednej strony Litwa na feodalnym porządku społecznym oparta, bezpośrednio ulegając władzy panującego, prędzej od Korony doszła do systematycznej kodyfikacyi praw; tak z drugiej strony ludność żydowska w tymże samym stosunku bezpośredniości do króla zostająca, prędszej reformie w swej politycznej organizacyi aniżeli Żydzi koronni, uledz mogła była. Widzieliśmy już poprzednio, że ilekroć przy wstąpieniu na tron nowego władzcy, szło o potwierdzenie dawnych przywilejów, Żydzi rozmaitych województw, wysyłali deputowanych do tronu, aby powołaniem się na opiekę doznawaną, od poprzednich władzców, nowe dla swych przywilejów uzyskać potwierdzenie. Ponieważ jednak stosunki jurizdykcyjne i podatkowe, jakie z mocy tych przywilejów bezustannie pomiędzy władzą, państwową a Żydami zachodziły, wymagały pewnego pośredniczącego urzędu, któryby te sprawy mógł z deputowanymi żydowskimi załatwiać; przeto Zygmunt I, wraz z objęciem berła połączonych krajów Litwy i Polski, odezwą z 1506 r. ustanowił w osobie Michała z Brześcia oddzielnego nad Żydami litewskimi zwierzchnika. *)(Wzmiankowaliśmy już, iż Michała z Brześcia poprzedził w urzędzie zwierzchnika żydowskiego na Litwie, słynny Jakób Lewi, autor księgi rytuałowej, który, zdaniem wielu, miał już w roku 1427 piastować urząd naczelnego rabina, ale prawdopodobnie godność ta, była raczej czysto duchowną, bez najmniejszego na organizacyę polityczną Żydów wpływu.)


Instytucya zwierzchności politycznej dla Żydów, nie była oryginalnym wymysłem Zygmunta I. Już od XIV w. żywe spory zachodziły o to, między żydowskiemi gminami w Niemczech a władzą państwową. Samorząd gmin żydowskich, jako charakterystyczna cecha organizacyi Żydów, długi czas pogodzić się nie mógł z tą interwencyą państwa w sprawy czysto prywatne odosobnionego od innych plemienia, ponieważ ta interwencya, byłaby tylko zaprzeczeniem zasady samorządu Żydów. Po upadku patryarchatu żydowskiego, który do IV w. po Chrystusie, jednoczył w sobie urząd głównej zwierzchności nad rozrzuconemi po europejskich krajach gminami, miejsce jego zastąpiły rabbinaty z władzą czysto duchowną, bez żadnego do władzy państwowej stosunku. *)(Jost. Gesch. der Jud. II, p. 167.)


Wyprawy krzyżowe i odrodzenie prawa rzymskiego w wiekach średnich, ugruntowały niejako w Niemczech opinię, że stanowisko Żydów, jedynie tylko od bezpośredniej opieki panującego zależnem być może. Nazwa Żydów jako servorum camerae, od tej się datuje epoki. Z wyjątkiem jednej tylko Polski, gdzie Żydów nie uważano tak bezwzględnie za własność panującego, w całej zresztą Europie panowało mniemanie, że stanowisko Żydów nie może być określone prawem, ale jedynie łaską panującego, że przeto stosunki między nimi a władzą, nie rozstrzygają się dobrowolnemi układy, ale samowolą rządzących. *)(Cassel. Juden u Erscha i Grub. Enc. S. II, T. 27, p. 83.)


W XIV w. nastąpiła pod tym względem stanowcza odmiana. Nowo powstały urząd zwierzchniczy nad Żydami, złagodził dotychczasowy bezpośredni stosunek administracji żydowskiej do państwowej władzy.


W r. 1407 Ruprecht Pfalcki, przywilejem z 3 maja mianował rabbina Izraela, naczelnym zwierzchnikiem całego żydowstwa niemieckiego *)(Güdemann. Die Neugest. des Rabbin, im Mittelalter, w czasop. Frankla, 1864, p. 68.). Do attrybucyj tej zwierzchności należało powoływanie przed swój sąd wszystkich Żydów niemieckiego państwa, rzucanie na nieposłusznych klątwy, pobór podatków i rozstrzyganie sporów między Żydami *)(„… Alle Juden in Deutschland vor sich zu heischen und mit dem Banne zu strafen, er sollte die Opferpfennige und alle sonstige Steuern und Gefälle einnehmen; ferner sollte kein Bekenner jüdischen Glaubens in Deutschland und Welschland fortan anderswo, als allein bei R. Israel Recht suchen dürfen.” loc. cit. p. 105.). Zamiar hierarchicznego urządzenia duchownej władzy Żydów, z przywileju Ruprechta wypływający, napotkał silny opór ze strony wszystkich prawie gmin żydowskich, które w ustanowieniu naczelnictwa duchowno-administracyjnego, widziały pogwałcenie zasady samorządu i dobrowolnego wyboru zwierzchniej nad Żydami władzy. Mimo to, rabbi Izrael utrzymał się na swem stanowisku, i widać że usługi jego okazały się w ciągu czasu dla państwa korzystnemi, jeśli urząd podobny naśladowniczo do litewskich prowincyj wprowadzonym został. Fakt ten rzuca światło na analogję stosunków społecznych na Litwie, z temi jakie w Niemczech przez ciąg średnich wieków miały miejsce. Feodalny systemat społeczny w Litwie i w cesarstwie niemieckiem utrzymany, umożebniał podobną radykalną reformę w administracyi żydowskiej.


W Koronie, opartej na burzliwych pierwiastkach możnowładztwa i szlachectwa, gdzie żywioł wolności i samorządu pojedynczych województw miał przewagę, podobna instytucya naczelnego senioratu wprowadzoną być nie mogła, i w rzeczy samej w źródłach nie znajdujemy wzmianki, aby do końca XVI w., kiedykolwiek myśl centralizacyi władzy żydowskiej urzeczywistnić się dała.


Organizacya kahalna późniejsza, była już tylko wypływem samorządu administracyjnego Żydów koronnych, a urząd syndyka jeneralnego do spraw żydowskich w Królestwie ustanowiony, ugruntował się na mocy dobrowolnego układu i wyboru wszystkich gmin niezależnych. *)(W Dzienniku Liter. Lwowskim z 1860 r. (Nr. 27 i 28), znajduje się artykuł Gumplowicza, opisujący system organizacyi politycznej Żydów polskich za dawnej Rzplitej. Gumplowicz widzi w stosunku Żydów do państwa, dwie pośredniczące władze, które na mocy układów wzajemnych, wewnętrzne stosunki gmin urządzają. W przywileju królewskim, według niego, porządkowane były stosunki całego żydowstwa polskiego —omijając stosunki kahałów. Wykończenie to, na mocy art. 8-go Bolesławowskiego, a 5-go Kazimierzowego statutów, pozostawionym było drugiej po królu nad Żydami władzy t. j. wojewodzie. Król potwierdzał przywilej dla całego Żydowstwa, wojewoda stanowił porządek wojewódzki, t. j.kommentarz tego przywileju. Była to niejako część biurokratyczna władzy nad Żydami. Z drugiej strony widzi on żywioł samorządu gminnego, w którym także dwie władze się uwydatniają. Jedna nad całem żydowstwem ze strony tegoż ustanowiona, druga, nad pojedynczemi kahałami. Pierwszą był zjazd rabinów i uczonych z czterech prowincyj państwa, ogłaszający postanowienia wszystkich Żydów polskich obowiązujące; drugą, sąd kahalny, czyli magistrat z władzą administracyjną i sądową. W pierwszej instancyi sądził kahał, w drugiej wojewoda, w trzeciej panujący. Zjazdy rabinów i sądy kahalne miały pośredników między sobą a władzami państwa t. j. władze: wojewódzką i królewską. Pośrednikiem między królem a Żydami był syndyk jeneralny Żydów Królewstwa Polskiego wybierany z grona kandydatów żydowskich przez samego króla. On prezydował na zjazdach, wyjednywał potwierdzenie przywileju od panujących i prowadził sprawy sporne między Żydami. Takim syndykiem koronnym miał być, według Gumplowicza: Michał z Brześcia.


Zdaniem naszem jednak, organizacyą Żydów — taka jak ją Gumplowicz opisuje, — dopiero w XVII wieku wytworzyć się mogła była. Ustanowienie czasowe senioratu żydowskiego na Litwie, nie koniecznie mogło być w związku z organizacyą kahalną Żydów koronnych, bo nawet i w późniejszych epokach — zatwierdzenia oddzielnego dla nich syndyka, nie napotykamy. Zjazdy rabinów z czterech ziemstw Rzplitej, w ciągu wieków ustanowione, mogły instytucję senioratu zjednoczyć z ogólną organizacyą kahalną — za Jagiellonów jednak, podobnej spójni i być jeszcze nie mogło, i rzeczywiście nie było.


Wzmiankę o kabałach znajdujemy w tomie VII Vol. leg. (p. 26, 28, 82, 186). W XVII-ym wieku dopiero napotykamy rozróżnienie między wielkiemi a małemi gminami, to jest miejskiemi i wiejskiemi. Większe kahały składały się z Żydów osiedlonych po znaczniejszych miastach i pod kahalną zwierzchnością pozostających. W wojewódzkich miastach, w których wielu mieszkało Żydów, kahał dzielił się zwykle na przykahałki od głównego zależne kahału i w tym razie kahał z przykahałkami jedną stanowił gminę. Przykahałki składały się z przedmiejskich Żydów, należących do kahału głównego, w charakterze mniejszych, zależnych gmin. Wreszcie Żydzi mniejszością swoją gminy stanowić nie mogący, zaliczali się zwykle do najbliższych kahałów lub przykahałków. Każda gmina miała swój obręb, parafię. Ta organizacya kahalna nader ma wiel­kie dla historyi Żydów polskich znaczenie; słusznie więc poniekąd zauważył Gumplowicz, że trudność napisania wewnętrznej historyi Żydów w Polsce na tem polega, że życie ich koncentrowało się prawie wyłącznie w tych kahałach, że przeto dokładny opis historyczny rozwoju każdego z osobna kahału, mógłby pożądane takiej historyi stanowić uzupełnienie.)


Ustanowienie senioratu żydowskiego na Litwie było brzemiennym w skutki faktem, dla rozwoju gmin­nego i towarzyskiego życia Izraelitów.


Na mocy udzielonego Michałowi Ezofowiczowi z Brześcia, królewskiego mandatu, wszystkie sprawy cywilne i kryminalne przez niego odtąd sądzonemi być miały. Jeśli, jak to zobaczymy, Żydzi z niechęcią z razu poddali się tej nowej magistraturze, znajdujemy z drugiej strony fakta, świadczące o korzyści podobnej centralnej władzy w sprawach, gdzie skuteczna rezolucya, tylko ze strony żydowskiej władzy wyjść powinna była.


Uniwersał królewski do wszystkich Żydów litewskich w 1506 r. wydany, brzmiał następnie *)(Metr. lit. T. 193, f. 696.):


My Zygmunt z Bożej łaski Król Polski i Wielki Książę litewski. Wiadomem czynimy wszystkim Żydom zamieszkałym w państwie, Ojczyźnie Naszej, Wielkiem Księztwie Litewskiem jakoto: Brzeskim, Grodzieńskim, Łuckim, Włodzimierskim i tym którzy w państwie, Ojczyźnie Naszej, w Wielkiem Księztwie przebywają. Zważywszy na wierne ku Nam usługi Żyda brzeskiego Michała Ezofowicza, i bacząc na to abyście w sprawach swoich z Nami w niczem nie doznawali przeszkody i opóźnienia, według sprawiedliwości stanowimy: aby Michał Ezofowiez, wszystkie wasze sprawy przy nas załatwiał i był nad wami wszystkimi starszym, a wy macie za jego pośrednictwem w każdej sprawie do Nas się udawać i być jemu we wszystkiem uległymi. Będzie on was sądzić i rządzić wami, według zwyczajów waszego prawa i winnych karać z przyzwoleniem Naszem, każdego według zasługi. A czynsze też, które Nam płacicie i serebszczyzny które obecnie na całą Ojczyznę Naszą i Wielkie Księztwo Litewskie nałożyliśmy i te jakie później ustanowimy przez odezwy Nasze, jemu macie składać, a on do skarbu Naszego te czynsze i upłaty składać będzie. I dla tego macie go uważać za swego zwierzchnika i być mu we wszystkiem posłusznymi i przezeń we wszystkich sprawach do nas się udawać, a My wam będziemy za jego pośrednictwem we wszystkich sprawach słuszną dawać odprawę. A czynsze wszystkie uroczyście zatwierdzone, które Nam składacie, i które na was nałożymy według uchwały naszych listów, jemu macie składać, a on je do skarbu Naszego przelewać będzie. Dozwoliliśmy mu także we wszystkich sprawach mieć przy swoim boku waszego doktora, którego on wybierze, a ten będzie mu w tych sprawach któreby nieposłuszeństwa dotyczyły, do pomocy służyć.


Zygmunt Król i Wielki Książę Litewski."


Urząd ten przysądzonym był Michałowi dożywotnio.


Z wiadomości jakie z owej epoki o tej ważnej nominacyi nas doszły, okazuje się, że litewscy Żydzi niechętnie znosili taką supremacyę naczelnego urzędu nad sobą. Zasada równości szlachty polskiej, leżała niejako i do dziś dnia leży w duchu gminnego ustroju Żydów.


Nie znosząc żadnej z góry narzuconej przewagi władzy bądź duchownej, bądź administracyjnej, a ulegając takowej jedynie na zasadzie dobrowolnego układu i wyboru gmin, nie mogli się Żydzi zrazu oswoić z myślą, aby jeden z pośród nich, mógł się tak wynieść, by sprawy wewnętrzne gmin, arbitralnie rozsądzać się ośmielił. Kiedy w pewnej sprawie poddanej juryzdykcyi Michała, wyrok niezbyt pomyślnie dla jednej ze stron interesowanych wypadł, podali Żydzi petycyę do Zygmunta Starego, oskarżając Michała o niesprawiedliwość.


Na uwagi uczynione w tej mierze przez króla, senior Michał listownie następną dał odpowiedź:


Księgi nasze różnie i różnie rozkazują: nie wiemy często jak postąpić, kiedy Gamaliel tak, Eliezer inaczej rozkazują. W Babilonie jedna, w Jerozolimie druga jest prawda *)(Mówi o wydaniach talmudu.). My słuchamy drugiego Mojżesza (Majmonidesa), a nowi nazywają go kacerzem. Zachęcam ja uczonych aby napisali mądre rzeczy, a uczeni i głupi je słuchali”. *)(Usprawiedliwienie to Michała z Brześcia należy rozumieć tak: że ponieważ mnóstwo istnieje kommentarzy nad Szulchan Aruch t. j. nad zbiorem praw żydowskich, przeto zależy bardzo na tem, jakiego się sędzia kommentarza przy rozsądzaniu sprawy trzyma i to co jeden komentator uważa za niesprawiedliwe, to drugi może w najlepszej wierze uważać za słuszne, bo mu tak jego naukowa wyrocznia nakazuje. „Nie można tego zapomnieć — pisze Czacki, — co Mendelssohn wyrzekł: iż nauka prawa, dla wymienionej dopiero przyczyny, jest trudną, a co w prostocie Michel, starszy żydowski do Zygmunta I-go oskarżony o niesprawiedliwy wyrok napisał, to w trzysta lat, każdy rozsądny Żyd powtórzy.)


Jak z jednej strony rabbanitom nienawistna władza Michała bardzo ciężyła, tak z drugiej i Karaici żywe z nią przez czas długi prowadzili spory. Karaityzm choć odmiennem pojmowaniem powagi źródeł religijnych, znacznie się od rabbanityzmu różni; jednak w zasadzie, stanowi on integralną cząstkę Żydowstwa litewskiego. Energiczny w postępowaniu Michał umyślił i karaitów podciągnąć pod swoją absolutną władzę. Karaici żadną miarą na podobne nadużycie zezwolić nie chcieli i z tego powodu wszczął się żywy spór między nimi a Michałem. Szło im prócz tego o to, aby składek w ilości takiej jak rabbanici nie uiszczali, i aby Michał nie sprzeciwiał się drukowaniu samarytańskim językiem ksiąg Starego Zakonu. Gasztold, kanclerz litewski, z uwagi że przywileje służące Żydom, do karaitów się nie rozciągają, wydał w imieniu Zygmunta wyrok, aby Michał odstąpił od swych roszczeń, i aby karaici żadnej obcej sobie władzy nie ulegali. *)(Czacki. O lit. i pols. prawach. T. II, p. 231.)


W 1508 roku kniaź Michał Gliński, znakomity możnowładzca litewski, obrażony przez króla, wspólnie z Bazylim Wielkim książęciem moskiewskim, postanowił oderwać Ruś od ciała Rzplitej, i przy pomocy licznej falangi swoich stronników, podniósł otwarcie chorągiew buntu. Złączywszy się z bratem swoim Wasylem i zebrawszy wojsko, puścił się na południe, aby zdobywszy Białoruś, rzucić się następnie na Wilno. Liczna zgraja wychodźców, mętna zbieranina odszczepieńców litewskich otoczyła dumnego magnata, a między innemi wyrzutkami i dwóch żydów z Brześcia uciekło w charakterze wywiadowców do zdrajcy Glińskiego, wynosząc mu tajemnice z królewskiego obozu.


Michał oburzony tym niecnym postępkiem i opierając się na powadze przepisów religijnych, które podobne czyny najsurowiej karać nakazują, uroczyście dnia 11 kwietnia 1508 r. ogłosić kazał przez trąby, że Żydzi ci są zdrajcami Boga i króla swego, ponieważ do zdrajcy Glińskiego uciekli i wynosili mu tajemnice *)(Czacki. Rozpr., p. 90.)


Senior Michał długo pełnił z zadowoleniem króla swój urząd. Pomimo tylu prac i zajęć officyalnych, miał jednak Michał czas i do przedsiębierstw zyskownych. Wystawił on most na rzece Bugu, otrzymawszy poprzednio od króla pozwolenie, przelewu na rodzinę prawa pobierania mostowego, jak tego przywilej w księgach metrycznych dowodzi. *)(Metr. lit. T. 193, p. 697.)


Data jego śmierci nie wiadoma. Zostały tylko ślady przywilejów, następcom w urzędzie jego nadanych.



ROZDZIAŁ VII.

Potwierdzenie przywilejów.


Stan Polski w chwili objęcia rządów przez Zygmunta I-go smutne przedstawiał widowisko. Słabe rządy Alexandra dozwoliły mnogim niebezpieczeństwom zawisnąć nad państwem Jagiellonów. Litwa w chęci uprzedzenia nieprzyjaznych zawikłań, wbrew zaprzysiężonej Unii, uprzedziła Koronę w wyborze Zygmunta na Wielkiego księcia. Sejm Piotrkowski w listopadzie 1506, idąc za radą brata Zygmuntowego — Władysława węgierskiego, pospieszył wkrótce za Litwą i wysłał deputacyę do Zygmunta, który podówczas bawił w Mielniku i przyjmował poselstwa z różnych stron kraju proszące go o potwierdzenie swych przywilejów.


Między innemi i deputacya Żydów z miast i powiatów litewskich przybyła do Mielnika, by u stóp wielkoksiążęcego tronu złożyć oznakę swej wierności i wyjednać potwierdzenie Witoldowego przywileju. Król otoczony duchowieństwem i dworzany swemi: Mikołajem wojewodą trockim, Janem z Zabierzynia marszałkiem litewskim i starostą grodzieńskim, Stanisławem Hlebowiczem wojewodą, księciem Iwanem Glińskim wojewodą nowogrodzkim i innemi panami w assystencyi kniazia Wojciecha biskupa łuckiego, skłaniając się do prośby deputacyi żydowskiej, złożył na ręce Piotra Opalińskiego wielkorządcy poznańskiego, dnia 5 stycznia 1507 r. potwierdzenie przywileju z poleceniem zastosowania się do jego rozporządzeń. *)(Działyński. Zbiór praw. T. I p. 109 — Akty Zap. Ross. II. 85.)


Wstęp potwierdzenia tego, pisany stylem napuszystym, ówczesnej epoce właściwym, brzmiał jak następuje:


W Imię Boże — Amen. Aby sprawom dokonywającym się w pewnym czasie, przedawnienie nie odjęło ważności, roztropność nakazuje, aby przez pomniki piśmienne, podać je przyszłych pokoleń pamięci. Dla tego też My Zygmunt z Bożej Łaski król Polski, Wielki książę litewski, Ruski, Pruski, pan i dziedzic Żmujdzi, poświadczamy niniejszem, wszem, w obec, każdemu z osobna i komu o tem wiedzieć należy, iż stawili się przed majestatom Naszym, poddani Nasi, Żydzi z miast Brześcia, Trok, Grodna, Łucka, Włodzimierza i innych Wielkiego księztwa naszego litewskiego okolic, okazując Nam przywilej najjaśniejszego niegdy pana i władzcy Alexandra Witowda Wielkiego księcia litewskiego, w którym prawa i wolności ich są zawarte i błagali Nas abyśmy ten przywilej im wznowić i potwierdzić raczyli *)(Tu następuje text przywileju Witolda.), przeto my skłaniając się do pokornej prośby poddanych Naszych Żydów z miast Naszego Wielkiego księstwa zostawiamy ich przy dawnych swobodach i nadajemy im ten przywilej na wieczne czasy.” *)(Dwa są texta tego przywileju: jeden ruski z kodexu hr. Działyńskiego, drugi łaciński, z kodexu porycko-puławskiego.)


Tegoż jeszcze roku, prawdopodobnie za wstawieniem się Michała z Brześcia, będąc w Grodnie, przywrócił król dekretem swoim z 3 listopada, wolność Żydom powrócenia do okolic z których za panowania Alexandra wypędzonymi zostali. Oddano im także grunta, domy i składy rozdarowane po ich wygnaniu, bojarom i książętom, z prawem, aby nadal swobodnie własności swych używali i żadnych ze strony władz nie doznawali przeszkód. *)(Mylnie podaje Czacki, że to w 1506 r. miejsce miało. Patrz Akty Zap. Ross. II. p. 29.)


Pospolicie przyjmują, iż Zygmunt, w roku wstąpienia na tron, potwierdził uroczyście przywilej Żydów koronnych. Przypuszczenie to dowodnym faktem stwierdzić się nieda, bo źródła w tej mierze zupełne zachowują milczenie. Było wprawdzie w zwyczaju, iż król, wstępując na tron, zatwierdzał milcząco wszelkie rozporządzenia i przywileje nadane mieszkańcom przez poprzedników swoich, wrazie jednak gdy szło o uchylenie dawnych ustaw, lub o ich uroczyste wznowienie, wydawano osobne w tym względzie postanowienia. Być więc może, że Zygmunt otrzymawszy koronę w 1507 r. w Krakowie i zaprzysiągłszy państwową ustawę, nie widział potrzeby wznowienia szczegółowych przywilejów, skoro te już w kodexie Łaskiego przez Alexandra uświęconym, zawartemi były. Oryginał poznańskiego przywileju, znaleziony niedawno, między podpisami królów, nazwiska Zygmunta I nie obejmuje *)(Perles: Gesek, des Jud. in Posen.). Pojedyńcze tylko miasta jak np. Lwów, w 1507 r. potwierdzenie wolności żydowskich otrzymały. *)(Metr. kor. XXII. f. 96.)


W 1522 roku dopiero przy wyniesieniu na Wielkie księstwo Litewskie Zygmunta Augusta, spotykamy się z wzmianką o potwierdzeniu przywilejów ogólnych dla wszystkich mieszkańców. *)(Działyński: Zbiór praw. I p. 124.)


Niedostateczność zbioru Łaskiego spowodowała sejmujące stany do przedstawienia Zygmuntowi ko­nieczności ułożenia nowej księgi ustaw. Bandtkie sądzi, że dopiero w 1520 roku nakazał król wojewodom zebrać zwyczaje wszystkich ziem koronnych *)(J. W. Bandtkie: Hist. prawa p. 478.), według Czackiego w 1525 r. obiecał Zygmunt naznaczyć zjazd Conventus justitiae zwany, na którymby ostateczną tego kodexu praw wszystkich bez wyjątku mieszkańców, ułożono redakcyę *)(Czacki. O lit. i pols. pr. I. p. 40.). Zdaje się jednakże, że daleko wcześniej, bo już w 1513 r. zapowiedział Zygmunt nową kodyfikację praw zwyczajowych wszystkich ziem i systematyczny zbiór dotychczasowych ustaw *)(Acta Tomiciana (Ed. Racz.) II, p. 152.). Bądź co bądź, poruczona praca po długiej zwłoce przyszła wreszcie do skutku i księga praw polskich, pod redakcyą sześciu deputatów królewskich stanowczo ułożoną i przez Zygmunta zatwierdzoną została. Księga ta, wydana w 1532 roku, zawierała w czwartym dziale ustęp o Żydach *)(Czacki: loco cit. p. 41. Nota 7.). Gdy jednak sejmująca szlachta pod przewodem burzliwego Kmity i domu Zborowskich, księgi tej uznać nie chciała, upadło w niwecz to dzieło kodyfikacyi, by pod Zygmuntem Augustem dopiero, na nowo podjętem być mogło.


Dzieła tego, noszącego tytuł: Statutu incliti Regni Poloniae, za świadectwem Czackiego zaledwie dwa całkowite zostały egzemplarze, dwa zaś resztujące są niezupełnemi.


Litwa prędzej od Korony zdobyła się na kodyfikacyę swych praw. Statut z 1529 roku na sejmie parlamentem zwanym zatwierdzony, stał się prawem narodu. Z trzykrotnej takowego redakcyi, pierwsza, w rozdziale X zawiera szczegółowe tyczące się Żydów artykuły, ale te, stosując się do główszczyzn i nawiązek, rozstrzygają tylko wypadki z dziedziny prawa karnego w odniesieniu do Żydów, ale ogólnych rozporządzeń o nich nie obejmują.


ROZDZIAŁ VIII

Stanowisko prawne Żydów za Zygmunta I-go.


Pomimo zmian dynastycznych i rozmaitych kolei losu, przez jakie w ciągu wieków ludność żydowska w Polsce przechodziła, rękojmie bezpieczeństwa i opieki, zapewnione jej w pierwotnych przywilejach, pozostały niezachwianemi.


W XV i XVI stuleciach, następuje wprawdzie zmiana i odjęcie im niektórych swobód, sprzeciwiających się, jak opiewa statut Nieszawski z 1496 juri-divino ac constitutionibus terrestribus, ale ogólne gwarancye bezpieczeństwa, mniej więcej zostały na dawnem stanowisku i pod panowaniem Zygmunta I-go.


W przywilejach z 1507 i 1514 r. czytamy: „W wierze i w prawach przynależnych Żydom, niebędziem im w niczem na przeszkodzie, zachowamy ich na dawnem stanowisku (po starinie), co im niniejszym listem potwierdzamy na wieczne czasy”. *)(Działyński: Zbiór p. 111.)


Obejmiemy niniejszym poglądem prawa Żydów tyczące się ich stosunków osobowych, majątkowych i umownych, w odniesieniu do przywilejów dawniejszych Zygmunta Starego i późniejszych, o ile takowe z obecnie rozpatrywanemi były w bezpośrednim związku.


Pod względem praw odnoszących się do bezpieczeństwa osobistego, cieszyli się Żydzi trwałą opieką władzy. Najdawniejsze polskie prawa, surowo karały wszelki ucisk przeciw Żydom skierowany. Według przywilejów Bolesława i Witolda, chrześcianin, któryby zabił żyda, ulegał karze śmierci a majątek jego przechodził na rzecz skarbu. W razie ucieczki zabójcy, część majątku bierze rodzina zabitego, drugą zabiera skarb. Podejrzani o zabójstwo na osobie żyda spełnione, ulegali kaźni. *)(Vol. leg. I p. 142. — Akty I. P 24 —Zbiór p. 104 — Jus. Pol. 14, 8. Leont 22.)


Za zranienie żyda, według dawniejszych ustaw, chrześcianin płacił winę do skarbu; w razie niekrwawego pobicia, przestępca prócz winy sądowej, mnsiał albo opłacić się żydowi, albo poddać się ustanowionej karze *)(Vol. leg. I. p. 142 — Zbiór p. 104, 105. Akty I. 24.). Statut litewski przyznaje w takich razach żydowi prawo do nawiązki szlacheckiej, t. j. Do wynagrodzenia slacheckiego za doznaną cielesną obrazę. Porywający dziecię żydowskie uważanym był za złoczyńcę *)(Vol. leg. I p. 143 — Zbiór p. 106.). Na wezwanie o pomoc, sąsiedzi pod karą wychodzić powinni ze swych domów. W ogóle więc zakazywano wszelkich napaści na Żydów, gnębienia ich i prawo zawsze w obronie uciśnionych stawało. Przestępstwo przez żyda spełnione, pociągało za sobą utratę, wszelkich posiadanych przezeń praw. Za zabicie chrześcianina, ulegał żyd karze śmierci, lecz chrześcianin oskarżający niesłusznie żyda o zabicie chrześciańskiego dziecięcia, także śmiercią karanym bywał.


Co do praw migracyjnych, czyli swobodnego przechodu z jednego miejsca na drugie, to takowe, wynikały po większej części z charakteru zatrudnień jakim się Żydzi oddawali. Wszystkie dawniejsze prawa i przywileje mówią o Żydach, jako o mieszczanach, zajmujących się przemysłem miejskim *)(Przyw. Bolest. Kazim. Witol. Kaź. Jagiell. Zygm. Vol. I, 142 Zbiór p. 104, Helcel p. 164.). W późniejszych dopiero czasach, wskutek ograniczeń doznawanych po miastach, napotykamy siedliska Żydów i po wsiach *)(Leontowicz, p. 23.). Za Zygmunta I, systematycznych zakazów co do prawa siedlenia się Żydów po miastach nie znajdujemy. Żydzi obcy, pod któremi przybywających z sąsiednich krajów rozumiano, mogli osiadać po miastach znaczniejszych tylko za uzyskaniem pozwolenia panującego i seniorów czyli naczelników gmin żydowskich *)(Metr. kor. 47, f. 449.). Wyjątkowe fakta ograniczeń Żydów polskich w swobodzie siedlenia się po miastach, wynikły, jak to zobaczymy, z czysto czasowych okoliczności. Natomiast mieliśmy już sposobność przytoczyć fakt, że Zygmunt I pozwolił Żydom wrócić do okolic z których ich za poprzedniego panowania wygnano. *)(Akty Zap. Ros. II, p. 28. — Metr. lit. VII, f. 338.)


Prawa majątkowe Żydów stopniowo się w tej epoce rozszerzały. Już za Kazimierza Jagiellończyka wolno im było posiadać na Litwie dobra dziedzicznie. Prawo to za Zygmunta uchylonem nie zostało.


Kiedy w 1527 r. Mieszko Kojrewicz, szlachcic, odebrał był żydowi Bohdanowiczowi ziemię Buhewską, którą ojciec tegoż nabył na własność, napisał Zygmunt list do kasztelana trockiego Jerzego Radziwiłła, z rozkazem powrócenia żydowi zabranego majątku *)(Metr. lit. XXVII, f. 15.). Inny dowód w tej mierze, mamy w rozporządzeniu Zygmunta Augusta, na mocy którego nakazano spisać dobra ziemskie Żydów, dla wyznaczenia na nich podatku na obronę Rzplitej. *)(Metr. lit. T. 213, f. 606.)


Po miastach dozwalano Żydom stawiać domy, a to na mocy paktów zawieranych z magistratami *)(Metr. lit. T. 65, f. 241.), nabywać i sprzedawać nieruchomości *)(Leontowicz. Sob. gram. Mins. gub. N. 158. — Zbiór, p. 103,110.). Później jednak zabroniono stawiania domów i czynienia nakładów na ich naprawę, z wyjątkiem tylko, jeśli takowe wyrokiem sądowym za niespłaconą wierzytelność przysądzonemi im zostały. *)(Leontowicz, p. 25.)


Prawo trzymania sług i niewolników datujące się od czasu gdy Żydzi niewolnikami znaczny prowadzili handel, ścieśniono w skutek wdania się duchowieństwa. Zakaz ten rozciągnięto i do trzymania domowników Chrześcian. Statut Zygmunta z 1529 r. stanowcze w tej mierze zawiera przepisy. *)(Stat. lit. XI, 6. — Zbiór. I, p. 355.)

Nie stosowały się one jednakże, do czasowo w zależności od Żydów zostających dłużników. Czasokres tej służby lat siedmiu przekraczać nie mógł. Prócz zakładników nie wolno było Żydom trzymać sług chrześciańskich, z wyjątkiem furmanów i wołowców.


Nie ograniczało prawodawstwo Żydów w sferze manipulacyj pieniężnych. Przywileje panujących określały tylko rękojmię wypłacalności dłużników, nie ustanawiając w tej mierze szczególnych przepisów. Pozwalano Żydom brać w zastaw wszelkie przedmioty, prócz kościelnych i krwią zbroczonych. Jeśli zastawiona rzecz okazała się skradzioną, nie tracił tem samem Żyd praw swoich, ale winien był pod przysięgą dobrej wiary dowieść. Pożyczki panom i duchownym pozwalano dawać na piśmienne obligacye, zwiększone zastawem dóbr nieruchomych. W razie nie­wypłacalności dłużnika, mógł Żyd uzyskać intromissyę w dobra jego. Zastawionych rzeczy obowiązanym był strzedz przez rok i dzień jeden, bez odpowiedzialności za ich zatratę (interitus) w razach nieprzewidzianych. Nie wykupione w oznaczonym terminie, winien był zaznaczyć w kancellaryi sędziego, to jest starosty, po czem mógł takowe sprzedać na własną rękę. Zabraniano domagać się wydania zastawu w dni świąteczne żydowskie. Ograniczono w ciągu czasu te przywileje na korzyść dłużników *)(Vol. leg. I, p. 14, 22, 35, 146.). Żyd nie domagający się zwrotu kapitału przez lat dwa, tracił prawo do procentów.


Prawo dawania pożyczek na piśmienne obligacye, prowadziło również do ucisku dłużników, ztąd też zakazano później tego rodzaju rękojmij, wprowadzając natomiast inne, mniej dla Chrześcian uciążliwe. Już za Kazimierza Jagiellończyka, ustanowiono w tej mierze pewne reguły, ale dopiero za Zygmunta I, na sejmie Piotrkowskim, w 1532 r. przepisano, aby wszelkie manipulacye pieniężne, zapisywano najprzód w księgach gminnych żydowskich, określając przytem rodzaj zastawu *)(Herburt. Stat., p. 135.) Za Zygmunta Augusta, przepisy te rozszerzono.


Świadczenie w sądach do schyłku XV w. przysługiwało Żydom na zasadzie praw ogólnych. W statucie litewskim z 1529 r. znajdujemy już ścieśnienia pod tym względem. „Żydzi, Tatarzy, jako też i inni niewierni — brzmią słowa ustawy, — nie mogą być świadkami w sprawach sądowych” *)(Stat. z 1529. VII, p. 7. — Leontowicz, p. 28.). Ostateczny zakaz powoływania się w sprawach między Cbrześcianami na świadków żydowskich, nastąpił w 1566 roku.


Prawa do pełnienia posług publicznych w tej epoce Żydzi nie posiadali. Oprócz względów stanowych, które szlachcie jedynie dawały możność piastowania urzędów, działały tu i wpływy religijne, o które pojęcia ówczesnej cywilizacyi się rozbijały.


Przywilej Horodelski z 1413 r. brzmi: „Swobodami wszelkiemi władnąć może tylko szlachta i ci, którzy są chrześciańskiej wiary, i poddani rzymskiemu kościołowi, a nie odszczepieńcy albo niewierni (non schismatici vel alii infideles). *)(Zbiór pr. lit., p. 16, art. XIV.)


Statut Toruński z 1520 r. za Zygmunta bliżej ten zakaz określił: „Stanowimy niewzruszalnie, aby Żydów do urzędów celnych, lub jakichkolwiekbądź nie dopuszczano. Jestto bowiem przeciwnym prawu Boskiemu, aby ci ludzie jakieśkolwiek zaszczyty i urzę-

da między Chrześcianami piastowali” *)(Acta Tomic. T. XVIII, w rękop. z bibl. Ord. Krasińskiego.). Statut Piotrkowski z 1532 r. dosłownie ten przepis powtórzył *)(Herburt, p. 135.). Toż samo miało miejsce i na sejmie Piotrkowskim z 1538 r.: „Ani na cła, ani na inne urzędy przekładani być nie mają, ani ich trzymać mają” *)(Vol. leg. 1, p. 525.). Żydzi mimo to, obchodząc literę prawa, nie piastowali wprawdzie żadnych urzędów, ale dzierżawiąc dochody celne, kontentowali się zyskiem materyalnym i nie starali się ze szkodą własną przełamać obywatelskością swoją tego muru, jaki ich od mieszkańców jednej ziemi, przez długie wieki przegradzał. Ciężary które wraz z innymi mieszkańcami kraju ponosili, nadawały im wprawdzie pewne prawa biernego obywatelstwa, ale nie podnosiły ich w uczuciach politycznej solidarności, jaką wszyscy bez wyjątku obywatele dla dobra kraju związanymi być powinni. Zygmunt August dopuścił ich do niektórych mniej znacznych urzędów celnych, ale to działo się tylko wyjątkowo, przysparzając uprzywilejowanym samą jedynie materyalną korzyść, bez moralnego wpływu na otoczenie.


Wreszcie pod względem religijnej tolerancyi, korzystali Żydzi z praw, jakie wszystkim w ogóle innowiercom na ziemi polskiej służyły. *)(„Swobodna i tchnąca duchem tolerancyi Polska Zygmuntowa — pisze Kondratowicz, — nigdy nie była fanatyczną. Tu kościół stał obok synagogi żydowskiej, cerkiew obok tatarskiego meczetu.” Dzieje liter. w Polsce. T. I, p. 131.


ROZDZIAŁ IX.

Obowiązki.


System podatkowy ustanowiony dla Żydów zależał przeważnie od wyjątkowego ich stanowiska względem panującego. Rozwinięty w cesarstwie rzymskiem i wraz z prawem rzymskiem do Niemiec przeniesiony, przetrwał w swej wyłączności do schyłku XVIII w., wywierając wszędzie przeważny wpływ na losy żydowskiego plemienia. Prawodawstwo polskie, jak w wielu innych względach, tak i w tym, poszło za przykładem ościennych państw niemieckich, trzymając się w ustanowieniu podatków dla Żydów, systematu cesarstwa. Niezbędna przeto, przed zastanowieniem się nad kolejnym przebiegiem tego systematu w Polsce, rzucić pobieżnie okiem na Niemcy. Cesarz niemiecki, jako wyłączny opiekun Kościoła i następca Wespazyana, miał bezwzględne prawo do majątku Żydów, którzy za udzieloną opiekę, winni byli wnosić do skarbu jego oddzielny podatek — Judensteuer. Nie była to stała norma, ale poddana lokalnym i czasowym wpływom, ulegała częstokroć samowoli wassalów, którym cesarz w nagrodę usług przyznawał niekiedy połowę, a czasami i całość korzyści z tych podatków osiąganych *)(Cassel. Juden. loco cit. p. 87.). Uważani na równi z poddanymi, mieli Żydzi, jak i ci ostatni, prawo własności i swobodnego zawierania związków małżeńskich, ale ze względu na prowadzony handel, opłacali odmienny od innych podatek, tak zwany: „złoty szelążek” (der güldene Opferpfennig), który wyłącznie do fiscusa cesarskiego należał, i nie mógł być wassalom rozdarowywany. Jako poddani, płacili Żydzi od 12 roku życia w dzień Wielkanocny, tytułem tego podatku jeden reński. Źródło podatku tego, leżało w rozporządzeniu Wespazyana, który polecił Żydom płacić na rzecz swego skarbu i cesarskiej rodziny: didrachmę. Cesarz niemiecki jako jego następca, podatek ten i dla siebie zachował. Była to trzecia część majątku posiadanego przez Żydów i płacona jako aurum coronarium, czyli koronacyjny podatek. Za cesarza Maxymiliana wnoszą Żydzi do skarbu „złote jajko,” i panujący dowcipnie się o tem wyrażając, powiada, że kury co takie jaja znoszą, nie z piór obdzierać, ale troskliwie zachowywać należy. Nazwą podatku obejmowano także i inne ciężary, które panujący niemieccy, samowolnie nakładali na Żydów, powodując się w tej mierze czasowemi okolicznościami, jakoto: potrzebą naprawy fortec państwa, uzbrojenia oddziałów wysyłanych na wojnę, wyprawy córek cesarskich rodzin i t. d. Częstokroć wymagano od Żydów ofiar nie pieniężnych, ale w naturze, w kosztownościach, w sprzętach domowych dla utrzymania dworu, a nawet w pościeli i ubiorach. Wassale cesarscy niepoślednią także w nakładaniu ciężarów na Żydów odegrywali rolę, dopóki cesarz Karol IV nie wydał rozporządzenia, aby podatki jedynie tylko na ręce marszałka cesarskiego dworu składanemi były. Pomimo uległości w opłacaniu najuciążliwszych nawet podatków, częstokroć panujący nadużywali swej władzy, ogłaszaniem nieważności wszelkich długów zaciągniętych przez mieszkańców względem Żydów, tak że ci nieraz zbrojno wpadali do małych księztw, aby przemocą do praw swych się dobić )(Loc. cit., p. 88.). Karol V ustanawia dawnym wzorem, naczelnego poborcę dla łatwiejszego ściągania z gmin żydowskich podatków, i systemat ten przetrwał w Niemczech do najpóźniejszych czasów.


Inaczej się rzecz ta przedstawia w Polsce. Mniej tu widzimy dowolności, a więcej uwzględnienia potrzeb ogółu. Żydzi nie opłacają podatków w zamian za udzielaną im opiekę władzy, ale płacą takowe na równi z mieszczanami, jako krajowcy. Oprócz podatków państwowych, na ogólnych ustanawianych sejmach, ulegają oni także poborom ziemskim, stanowionym na prowincyonalnych sejmikach. Płacili również jak inni

mieszczanie podatek na potrzeby miast według rozporządzeń magistratów, i wnosili fundusze do zarządów gminnych żydowskich, jako członkowie tychże gmin. Powinności osobistych, na pełnieniu służb zależących, tak zwanych angaryj i perangaryj, w liczbie tych obowiązków nie znajdujemy. Roboty zamkowe, jakie wykonywali, nie były obowiązkowemi, ale czysto umownemi, za które oddzielne zyskiwali przywileje *)(Metr. kor. T. 37, f. 385.). Wprawdzie w niektórych okolicach Litwy, roboty te były wymagalnemi, ale Zygmunt I w 1526 roku Żydów od nich uwolnił *)(Metr. lit. T. 199, f. 252.). Do drugiej połowy XVI w. ulegali Żydzi ogólnym państwowym podatkom względem panującego, urzędników i skarbu, na równi z mieszczanami *)(Zbiór praw, p. 110. — Bandtkie. Hist. pr. pols., p. 291.). Na Litwie mieli starostowie prawo pobierania tytułem podatku oznaczonej liczby kóp groszy z każdej gminy według rozkładu in capita. Mylnie sądzi Czacki, iż to był podatek pobierany od rabinów i karaimów za urzędowanie. „Dochód ten musiał być prawnym — pisze on, — kiedy Zygmunt I w 1506 r. Żydów łuckich, od płacenia rocznego dochodu dwunastu kóp groszy litewskich, za „rabinowe” i „karaimowe” uwolnił” *)(Czacki. O lit. i pols. pr. I, p. 118. N. 3.). Widoczne tu pomieszanie rzeczy. Nie uwolnił Zygmunt w 1506 r. rabinów od płacenia podatków, ale całą gminę łucką, która zaniosła do króla prośbę o zwolnienie jej od ciężaru nałożonego na synagogi: karaicką i rabbanicką. *)(Akty Zap. Ros. II, p. 4.)


Do stałych podatków należał czynsz z domów, placów i dorobków płacony. Czynsz ten wnoszono do fiskusa królewskiego. Królowie w nagrodę zasług, rozdarowywali często te czynsze z pojedynczych gmin Żydowskich pobierane, swoim dworzanom i szlachcie, a akta metryczne zawierają mnóstwo wzmianek o podobnych darach, w których nieraz z historycznemi postaciami spotkać się można.


W 1538 r. na zjeździe Piotrkowskim ustanowiono stały i ogólny podatek dla Żydów koronnych, tak zwaną: midiam sexaginam, czyli trzydzieści groszy ówczesnej wartości, w dwóch ratach opłacanych, około Wielkanocy i w dzień Ś. Bartłomieja.


Census ustanowiony był tylko dla tych, którzyby się z pracy rąk utrzymywali (qui rem suam familiarem pro se ipsis agunt et exercent, sive quod dici vulgo solet, qui panem suum comedunt). *)(Acta Tomic. T. XVIII, w rękop. bibl. Krasińskich.)


Po miastach opłacali Żydzi podatek swej zwierzchniej sądowniczej władzy *)(Ibid.). Prócz tego pobierano od nich serebszczyznę, ordynszczyznę i ziemskie spłaty na obronę kraju i wykupno zastawionych dóbr królewskich. *)(Akty Zap. Ross. II, p. 70, 85, 161, 178.)


Gdy w 1514 r. Żydzi troccy, grodzieńscy, brzescy, łuccy, włodzimierscy, pińscy i kobryńscy, podczas pobytu króla w Wilnie, upraszali o potwierdzenie im przywileju Alexandra, Zygmunt skłaniając się do ich prośby, zezwolił aby Żydzi w wojnach nie biorąc udziału, płacili natomiast podatki i serebszczyzny i dawali podwody na zasadzie ogólnych przepisów. „I wsi użitki pospoł z mestom majut użiwati, kuplami i remesły, czym sia mohut pożiwiti”. *)(Zbiór pr. lit. I, p. 113.)


W 1529 r. ustanowił Zygmunt służbę i opłatę wojenną dla Żydów litewskich, prócz książęcych i pańskich. Mieli oni odtąd na wykupno majątków królewskich i na służbę wojenną, po stosownym rozkładzie między członków gmin, wnosić około Wielkanocy, tysiąc kóp groszy litewskich na ręce panującego *)(Metr. lit. T. 14, f. 327.) Tegoż roku wydanym został dekret, mocą którego, dwóch lub trzech starszych żydowskich z każdej synagogi, miało odbierać przysięgę od swych współwyznawców, ile każdy z majątku swego może opłacać podatków. W 1537 r zastosowano to osobnym dekretem do Żydów krakowskich, z wyłączeniem dwojga sług królowej Bony od tego obowiązku. *)(Metr. kor. T. 54, f. 240.)


W 1544 r. ustanowiono na zjeździe Piotrkowskim takiż sam podatek dla Żydów koronnych. Prócz tych pieniędzy które corocznie panującemu składali, nakazano im płacić na obronę kraju, kilka tysięcy florenów, a to na mocy przepisów dla kupców ustanowionych. *)(Vol. leg. I, p. 583.)


Żydzi podlegali także opłacie naturalnych powinności na równi z Chrześcianami: hiberniom, podwodom, postójkom i t. d. W epoce podatku pogłównego, za Zygmunta Augusta ustanowionego, zwolniono Żydów od innych ciężarów, i odtąd forma tego opłacania częstym ulegała zmianom, stosownie do uchwał sejmowych.



ROZDZIAŁ X.

Jurisdykcya.



Pierwiastkowe urządzenie gmin żydowskich, w Kolonie i na Litwie, polegało na tychże samych zasadach co i w reszcie Europy. Główną ich cechą, która największy wpływ wywarła na charakter Żydów i późniejsze ich losy w Polsce, był samorząd w sprawach wewnętrznych gminy a podległość władzom odrębnie ustanowionym, w stosunkach do całego państwa. Z ducha przywilejów pierwiastkowych i ogólnego ustroju państwowego wypływało, iż Żydzi bezpośredniej opiece panującego w sprawach całego żydowstwa się tyczących, ulegali — sprawy zaś lokalne, charakteru przeważnie administracyjnego,należały do oddzielnych władz, zastępczo w imieniu panującego rządzących. W sprawach niespornych, mieli Żydzi samorząd najzupełniejszy. Naczelnicy gmin żydowskich, obierani większością głosów, przedstawiani bywali do potwierdzenia władzom wyższym, a czasem i samemu królowi. Odznaczając się gruntowną znajomością prawa Mojżeszowego, wyrokowali w sprawach cywilnych i kryminalnych między Żydami, wolni od wszelkiego w tej mierze nadzoru.


W 1519 roku za Zygmunta I, pierwszą imienną wzmiankę w aktach metrycznych o takich starszych żydowskich, doktorami zwanych znajdujemy. Byli nimi w Krakowie niejaki Peretz, naczelnik stronnictwa Czeskiego *)(W początkach panowania Zygmunta Starego, znaczna liczba Żydów chroniąc się przed uciskiem Czechów znalazła w Polsce przytułek (Czacki: O Żydach p. 44). Zdaje się więc, że doktor Peretz był właśnie naczelnikiem nowoprzybyłej gromady, która jak się z dokumentów metrycznych pokazuje, ciągłe z polskimi Żydami staczała spory.) i senior czyli zwierzchnik synagogi Polskiej — Oszar Rachle. *)(Metr. Kor. T. 34 p. 75. W r. 1519 Zygmunt wejrzawszy w słuszne zażalenie Żydów Krakowskich, których Peretz koniecznie chciał pod swoją władzę podciągnąć, przywilejem rozsądził, aby doktor polski Oszar Rachle, miał nad Peretzem przewagę i że za jego pozwoleniem mogli Żydzi Czescy do polskiej synagogi uczęszczać. (Metr. Kor. T. 34 f. 170)


Po śmierci Oszara, król Zygmunt I w 1532 r. mianował na jego miejsce, niejakiego Mojżesza Fiszel seniorem, czyli zwierzchnim doktorem Krakowskim, nadawszy mu władzę administrowania, i karania wszelkich występków Żydów, przeciw wierze i obrządkom Mojżeszowym popełnianych. Doktor taki był zwolnionym od wszelkich podatków i danin skarbowych. Przykazał także król, aby go Żydzi za rzeczywistego uważali doktora i we wszystkiem mu posłusznymi byli *)(Metr. Kor. T. 47 f. 445.). W r. 1541 upoważnił także Zygmunt I Żydów Wielkopolskich do obrania sobie seniora, któryby w Poznaniu zasiadał i wzbronił urzędnikom koronnym, przedstawiania nadal do wyboru kogokolwiekbądź z Żydów, zostawując to uznaniu gmin samych *)(Metr. kor. T. 62 f. 276.). Do pomocy, dodawano tym doktorom, tak zwanych starszych i szkolników dla zawiadywania administracyjnemi sprawami gmin. *)(Metr. kor. T. 34 f. 170.)


Rozsądzanie sporów cywilnych i kryminalnych, między Żydami, a to według prawa Mojżeszowego, powierzonem było osobnym sędziom żydowskim pod naczelnictwem doktorów zasiadającym. Doktor musiał zawsze z obcego miasta pochodzić, bo miejscowy, mając krewnych, byłby stronnym w sądzeniu spraw *)(Metr. kor. T. 100 f. 196.) Sądzenie to zapowiadano zwykle w synagodze lub w innem miejscu, stosownie do wyboru Żydów samych. Sędzia nie mógł z własnego uznania pozywać kogokolwiekbądź z Żydów, przed sąd — zostawionem to było stronom spornym *)(Vol. leg I. p. 142 — Zbiór f. 106.). Na otrzymane zażalenie czynili sędziowie zapowiedź (edictum), naznaczając w razie niestawiennictwa osobną karę. Kary naznaczane, zwano vandlem.


Magistratura taka będąc tłumaczem praw i wyroków uznanych za święte, stała się rządem najdespotyczniejszym dla Żydów. Wszystkie podziały administracyi politycznej, cywilnej, ekonomicznej i duchownej, należały do jej nieograniczonej władzy. Narzucając na Żydów wszelkie pobory, nie była obowiązaną sprawiać się przed nimi ani z pobudek nakładu, ani też z szalunku zebranych podatków. Magistratura ta, była panem losów każdego Żyda. Wolno jej było wypędzić go z miasta, nie wpuścić doń jeśli do obcej gminy należał *)(Metr. kor. T. 47 f. 449.), a nawet pozbawić go wrazie popełnionego przestępstwa wolności *)(Władzę te rozciągnięto za Zygmunta Augusta i do życia członków gmin (jus gladii).). Władze miejscowe nic przeciwko takim wyrokom przedsiębrać nie mogły. Wrazie koniecznej potrzeby, musiały wpierw wyrabiać sobie na to przywileje od króla; wyrobiwszy sobie nawet takowe, nie mogły ich egzekwować, bez uprzedniego porozumienia się z żydowską władzą. *)(J. Łukaszewicz: Obraz m. Poznania T. I. p. 101.)


Jedyna była tylko władza, od której magistratura żydowska zależała.


Tą władzą był wojewoda. On wglądał w skargi Żydów na zarząd gminny, i nadawał z własnego ramienia pewne statuta, tak zwane porządki wojewódzkie. W aktach archiwum grodzkiego poznańskiego znalazł Łukaszewicz takowy statut nadany Żydom przez Stanisława Grabię z Górki, wojewodę. Za Zygmunta I, Łukasz Górka protoplasta Stanisława, wielki przyjaciel i opiekun Żydów przepisał Żydom taki porządek, lecz po zatracie takowego w czasie pożaru, upraszali żydzi o wznowienie im na wzór poprzedniego, innego statutu, dla rozciągłości swej i bliższego określania stosunków między Żydami a ich zwierzchnią władzą i ten może nam służyć za wzór praktykowanych i po innych miastach, porządków wojewódzkich, które słusznie komentarzami królewskich przywilejów nazywanemi być mogą.


Brzmi on następnie:


Stanisław Grabia z Górki wojewoda poznański buski, kolski, ujski i t. d. starosta. Wszem w obec i każdemu z osobna, komu to wiedzieć będzie należało, tym listem moim, oznajmuję, iż starsi Żydowie poznańscy, imieniem swem i wszelkiego pospólstwa Żydów poznańskich dali mi tę sprawę, że w tym nie bardzo dawnym nawiedzeniu Pańskiem, przez ogień nie tylko domów i majętności swych zbyli, ale też niektóre prawa i przywileje im zgorzały, a między niemi i postanowienie to, które z sławnej pamięci nieboszczykiem J. M. Ci, panem Łukaszem Grabią z Górki, wojewodą poznańskim bratem moim a potem też ze mną ze strony pewnych rzeczy mieli, w temże też ogniu zostało i prosili mnie przerzeczeni Żydowie, o to: abym na miejsce zgorzałego postanowienia tego, znowu im takoweż postanowienie na piśmie dał. Co widząc rzeczą być słuszną, te wszystkie artykuły które w przerzeczonem postanowieniu opisane były odnawiam i mocą listu tego utwierdzam:


Najprzód obiecuję i przyrzekam że się i ja sam i podwojewodzy mój przeciwko przerzeczonemu pospólstwu Żydów poznańskich i każdemu z nich, według dawnych praw i przywilejów ich, które od książąt i królów Ichmościów polskich, bądź świeżo, bądź z dawna nadane mają, także i według dawnych zwyczajów ich, zachowani i urząd mój zachowa. Item, wolno będzie wyżej wzmiankowanemu pospólstwu Żydów poznańskich, między sobą starsze obierać kogo będą chcieli, każdego czasu gdy się im będzie podobało, albo potrzeba tego poniesie, bez wiadomości mojej i podwojewodzego albo urzędu mojego, w czem impedimentu żadnego mieć nie mają. Także doktora rabina wolnie obierać sobie będą mogli, który od jurisdykcyi mojej ma być wolen, i wolno mu być, ma wszelakie sprawy które się między samymi Żydy przytoczą sądzić wedle praw i zakonu ich bez urzędu mego. Wszakże, o zbicie i rany któreby między sobą jeden drugiemu zadał, sąd i wina, mnie, lub urzędu mojego, z pozwoleniem ich, dawać będą. Item, pod­wojewodzego i pisarza urzędu mojego z pozwoleniem ich dawać będą. Item, nie mają być przerzeczeni Żydowie poznańscy nigdzie indziej, jeno na bóżnicy sądzeni, przyczem starsi ich być i wotować a wspólnie z urzędem moim na dekret zgadzać się mają, a jeśliby się na dekret zgodzić nie mogli, takowa sprawa ma być do mnie pro informatione odesłana. Nie mają też być przez kogo inszego jeno przez woźnego przyzwani, ani inszym sposobem, jeno jako jest starodawny zwyczaj, mieszczany poznańskie w prawie ich miejskiein pozywać. A jeśliby je kto na insze miejsce z Poznania pozwem pociągał, na takowy pozew, stawić się nie będą powinni. Appellacya do króla JMCi odemnie i od urzędu mego in negotio principali wolna być ma. Item, Żyd żaden o jakiżkolwiek uczynek, albo występek bądź wielki, bądź mały, także i o długi, niema być nigdzie indziej do więzienia sadzany, jeno w piwnicy pod bóżnicą. A jeśliby podejrzenie jakie było z strony zbieżenia z tego więzienia, wolno im będzie straż dać, aby ten więzień nie uciekł, a Żydowie powinni będą tej straży myto zapłacić. Księgi albo akta urzędu mego, mają być na bożnicy pod zamkiem i kluczem moim chowane. Item wolne czynię przerzeczone Żydy w mieście Poznaniu mieszkające od płacenia jarmarkowego świętojań­

skiego, które mnie od ludzi obcych przychodzi. A iż sławnej pamięci nieboszczykowi panu wojewodzie, bratu mojemu mimo starodawne przywileje swe, pewną wagę szafranu dobrowolnie byli postąpili, tedy je od tego wolnemi czynię i nie będą mi już nic więcej powinni dawać tylko po 10 funtów szafranu, cymentu i po 100 złotych w monecie, każdego roku na dzień Ś-go Bartłomieja. Staremu ich przywilejowi w tej mierze nie derogując, a na świadectwo pieczęć swą przykładam”. *)(J. Łukaszewicz loco, cit.)


Podobne porządki wojewódzkie każda większa gmina otrzymywała, i dawne kancellarye kahalne żydowskie po dziś dzień takowe przechowują. Zebranie wszystkich porządków wojewódzkich, ciekawą mogłoby utworzyć historyę gmin żydowskich w Polsce, bo też historya Żydów, przeważnie do historyi miast jest przywiązaną.


Podwojewodzy o którym porządki wojewódzkie wspominają, był to komornik wojewody. Sądził za niego sprawy, a że w Koronie sądownictwo wojewodów kończyło się na Żydach, przeto sprawy żydowskie. Akta wojewodzińskie zwykle zachowywane były w synagogach i komornik schodził do nich, dla znoszenia się z zarządem gminnym i sądzenia wraz z nim spraw spornych między Żydami. Sprawy kryminalne żydowskie były wojewodom dosyć przyjemne, bo do ich kieszeni wnosiły opłaty karne, tak zwane winy. Było obowiązkiem wojewody pilnować także miar handlowych, przeto po kraju jeździł także pod­ wojewodzy. Widzimy to już w statucie z 1532 r. i tak było w ostatnich czasach rzplitej.


Mały ten urząd był w ogóle powabnym, a to przez hojność Żydów względem tych, co nad nimi mieli władzę. W Litwie, wyjąwszy województwa brzeskie i mińskie, wojewodowie mieli w ręku swem i sądownictwo grodu stołecznego. *)(Staroż. Polska II p. 257.)


Wojewoda za fatygę swoją pobierał od Żydów, jakto w statucie powyższym widzimy, corocznie pewną pensyę, która w ostatnich czasach, sto czerwieńców wynosiła. „Prócz tego, pisze Łukaszewicz, przy wstępie na województwo dawali mu Żydzi znaczne podarunki; toż samo, gdy z województwa na wyższe krzesła postępował. Gdy wojewoda pierwszy raz wjeżdżał do Poznania, Żydzi illuminowali zwykle swoją ulicę i domy, drukowali na białym atłasie złotemi głoskami szumne panegiryki na cześć nowego wojewody i nie zaniedbywali żadnych pochlebstw, częstokroć najnikczemniejszych, aby sobie wojewodę na samym wstępie ująć. Ilekroć potem wojewoda do miasta przyjechał, nie obyło się ze strony Żydów bez podarunków, w korzeniach, winie i t. p. artykułach. Pani wojewodzina dostawała w podarunku kubki złote, kosztowne futra, lub t. p. rzeczy. Od marszałka dworu wojewody aż do masztalerza, obsypywali Żydzi wszystkich podarunkami. Taka hojność Żydów nagradzała im się sowicie, albowiem przez wojewodów którzy praw ich na sejmach i przed królem bronili, dopinali zwykle swoich celów. Szczególniej wojewodowie Łukasz i Stanisław Górkowie żyjący w XVI wieku, odznaczyli się protekcyą wielką Żydom dawaną. W archiwum miejskiem poznańskiem znajduje się mnóstwo utyskiwań miasta, na tę względność Górków ku Żydom. *)(Łukaszewicz: loco cit.)


W sporach między Żydami a Chrześcianami, stosowano w pierwszych czasach, prawo magdeburgskie. Ale to podciągnięcie Żydów pod rząd surowego prawa, nie bardzo im było po myśli; starali się przeto wyjednywać sobie u panujących prawo rządzenia się pospolitemi ziemskiemi ustawami. Na mocy tych ustaw, podlegali oni w sprawach, przechodzących attrybucye zarządów gminnych, sądownictwu właściwych magistratur wojewódzkich, starościńskich i grodzkich. Tu rozstrzygano sprawy między Żydami a Chrześcianami. Appellacye szły do sądów zadwornych *)(Leontowicz p. 40. —- Zbiór p. 104 — Vol. leg. I. p. 142—143.). Na Litwie już od najdawniejszych czasów, wyjęto Żydów z pod władzy magistratu i prawa magdeburskiego i poddano ich pod statut i jurisdykcyę zamkową i grodzką. *)(J. I. Kraszewski: Wilno T. III. p. 165.)


Po małych miasteczkach, w sprawach między Żydami a Chrześcianami, szlachta miała na mocy przywileju Zygmunta I z 1539 r., w Krakowie wydanego, prawo sądzenia *)(Vol. leg. I, 550 — Bandtkie: Hist.pr. p. 291. — Star. Pols. II p. 497.). „Którzy ze szlachty, brzmi ów statut, mają, w swych miastach, lub po wsiach, Żydów: dozwalamy im, aby wszelką z nich korzyść i przychody ciągnęli; sądzić ich będą według swego uznania (jusque illis arbitratu suo dicant). Tym zaś z Żydów, którzyby nam żadnej korzyści nie przynosili, nie tylko że praw, przez nas i poprzedników naszych nadanych, używać nie dozwalamy, ale i powoływać się na Nas w razach pokrzywdzenia. Tacy Żydzi, opieki u nas żadnej mieć nie będą mogli”. *)(Acta Tomic. T. XVIII z bibl. Krasiń. (rękop.))


Jakkolwiek nie jedno nadużycie, z podobnej samowolnej jurisdykcyi szlachty miasteczkowej, wyrodzić się mogło; lecz widoczna, że Żydzi nie bardzo na tę władzę utyskiwali, jeśli za Zygmunta Augusta, spotykamy się z wzmiankami, iż Żydzi w dobrach dziedzicznych osiedli, upraszali króla o usunięcie ich spod władzy urzędników a poddanie znośniejszej jurisdykcyi szlacheckiej. *)(Metr. Kor. T. 76 f. 288.)


ROZDZIAŁ XI.

Handel i rzemiosła.


Ustrój polityczny Polski i organizacya jej na średniowiekowej udzielności rycerskiego stanu oparta, uchwały królewskie zabraniające szlachcie zajmowania się przemysłowemi i handlowemi operacyami *)(Statut z 1505 r. „et quoniam” Vol leg. I p. 303.): wszystko to przyczyniło się zawczasu do zapewnienia Żydom polskim stanowczej na polu handlu przewagi *)(„Torować sobie zaczął stan rycerski, pisze Stan. Kaczkowski (Myśli o handlu naszym, 1818 p. 20) drogę do wyłącznego prawodawstwa, a ztąd wyższości i przemocy nad innemi. Znalazłszy sposoby zaopatrywania się, przez szczodrobliwości króla, zaniedbywał przemysłu i handlu, mieszczanin, spostrzegając się poniekąd upośledzonym, gorącej nadewszystko począł pragnąć, aby został szlachcicem. Żydzi mając zawsze jeden cel, pochwycili porę, i przygotowali przewagę handlową.”


Prawa handlowe im nadane, przez czas długi zabezpieczały Żydów od niemiłej każdemu uprzywilejowanemu stanowi konkurencyi. Często przytrafiające się kollizye z handlującem mieszczaństwem, któremu obrotność handlowa Żydów, nie bardzo sprzyjała, starali się panujący usuwać oddzielnemi rozporządzeniami, w których właściwa ubiegłym wiekom nieznajomość zasad ekonomicznych, walczyła o pierwszeństwo z chęcią zapewnienia sobie przez tę opiekę udzielaną Żydom, znacznych z ich strony korzyści. *)(Vol. leg. I. p. 143 — Zbiór p. 108 — Akty Zap. I. p. 25.)


Ograniczenia swobód handlowych poczynają występować na widownię od chwili, gdy polskie i litewskie miasta przyjęły organizacyę magdeburgską wraz z rządem teutońskiego prawa. *)(Leontowicz p. 32.)


Wzrost handlu krajowego, za Zygmunta Starego, a skutkiem tego i obudzona rywalizacya między mieszczaństwem polsko-niemieckiem a żydowskiem, niemało także się przyczyniły do obudzenia nieufności i niechęci przeciwko Żydom, którzy wprawni we wszelkiego rodzaju manipulacye handlowe nie łatwo z placu ustępowali.


Jeszcze w 1514 r. widoczne są ślady protekcyi Zygmunta I nad handlującymi żydowskimi. *)(Zbiór pr. lit. p. 111.)


Prowadząc handel wywozowy i wewnętrzny, bogacili się Żydzi, a zyskiwane przez nich bogactwa, zostając w kraju, służyły do nowych finansowych produkcyj. Wołoszczyzna była głównem ogniskiem handlowem dla nich, zkąd sprowadzali materyały surowe i bydło, którego część zostawała w kraju, część zaś, szła na sprzedaż zagraniczną *)(Czacki. O żyd. p. 46 — Kaczkowski: loc. cit. p. 24.). Posiadali prócz tego, w znaczniejszych miastach: Krakowie, Poznaniu, Lublinie, Lwowie, Warszawie i Brodach, składowe magazyny, któremi zapełniali istniejące podówczas jarmarki *)(F. J. Jekel: Polens Statsver. und letz. Verf. T II. p. 25.). Mieszczanie niechętnem okiem spoglądali na te obroty handlowe; w częstych też suplikach do króla Zygmunta wyrażali życzenie, aby władza sama, wpłynęła na powściągnienie Żydów w swobodzie handlowej, chcąc przez to nie drogą konkurrencyi, ale drogą niestosownego przymusu współzawodniczącej strony, otworzyć sobie pole do handlowej swobody *)(Instrukcje do króla, w księdze: legati IX p. 280. bibliot. Czackiego.) We Lwowie np., pomimo, że w zarobkowaniu swem bardzo byli ścieśnieni, zdołali jednak Żydzi opanować wszelkiemi źródłami handlu. Udajo się miasto do Zygmunta z prośbą, aby temu tamę położyć. Nie mieli naówczas Żydzi tyle wpływu ile później, przeto zapadło na sejmie 1521 r. postanowienie, iż Żydzi Lwowscy miejscy (bo przedmiejskich, którzy na innem prawie osadzeni byli, wyłączono), żadnych towarów, w domach swoich, sprzedawać nie mają. Czterema tylko gatunkami towarów, pozwolono im handlować: woskiem, skórami, suknem i wołami, jednakże pod następnemi warunkami: Co do sukna, wolno im było tylko na jarmarkach we Lwowie, jako i po innych miastach i miasteczkach sprzedawać, z tą różnicą, że we Lwowie podczas jarmarku tylko postawami,

po innych zaś jarmarkach i postawami i łokciami; oprócz zaś jarmarków, tak postawami jak i łokciami, całkiem zabroniono. Co do skór, wolno im było, jedynie, wołowe, krowie i cielęce i to tylko surowe, we Lwowie każdego czasu sprzedawać, kupować zaś tylko w czasie jarmarku. Co do wołów i wosku mieli wolność każdego czasu sprzedawać, a tylko w jarmark kupować, wszelakoż wszystkim Żydom razem, wołów niewięcej nad 2,000 sztuk zakupić było wolno. Zakazano im chodzić z jakiegokolwiekbądź rodzaju towarami i kramarszczyznami po ulicach i po innych miastach z wyjątkiem podczas jarmarków. *)(Zubrzycki; kron. Lwowa p. 144.)


Dekretem tym z 1521 między miastem a Żydami zapadłym, Żydzi z przedmieścia na jurisdykcyi zamkowej mieszkający, nie byli objętymi. Gdy dekret z 1521 r. zapadł, korzystając z tego, że w nim żadnej o nich nie było wzmianki, połączywszy się z miejskimi i uzyskawszy protekcyę starosty, rozpoczęli handel na wielką skalę, nietylko czterema Żydom miejskim dozwolonemi, lecz wszelkiemi innemi artykułami i wielkie porobili składy różnych towarów po przedmieściu. Udało się ponownie miasto z zażaleniem do króla i uzyskało pod tymże samym dniem, drugi dekret, w którym uznano, że Żydzi przedmiejscy wcale handlu prowadzić nie mieli prawa i na przyszłość mieć go nie mogą; wszelako za wstawieniem się panów, pozwolił król, ażeby przez lat dwa, dla pozbycia się nagromadzonych składów, w pierwszym roku wszelkie towary bez różnicy, a w drugim tylko owe miejskim Żydom pozwolono cztery artykuły sprzedawać mogli, a po dwóch latach wszelkiego handlu zaniechali. Umieli Żydzi jednak w 1530 r. dotyla sobie ująć radnych, że im za opłatą 16 złotych, co pół roku, dozwolono równie jak i Żydom miejskim czterema handlować artykułami. To dozwolenie było źródłem nie­skończonych processów, bo Żydzi raz przypuszczeni weszli w prawo posiadania, od którego ich tylko drogą przymusu usunąć można było. *)(Zubrzycki: Kron. Lwowa p. 151.)


Rozszerzyliśmy się nieco nad temi szczegółami dla wykazania stosunków jakie między mieszczaństwem a Żydami, już za Zygmunta Starego kształtować się poczęły.


Fakta te zresztą nie są wyjątkowemi, bo prawie współcześnie i w innych miastach także kolizye zachodziły, którym tylko energiczne, a nie zawsze sprawiedliwe wdanie się władzy, nadawało formę układu między spornemi stronami. *)(Łukaszewicz: Obraz Poznania I. p. 74.)


Rozporządzenie Zygmunta w 1527 r. wydane, mocą którego Żydzi w całem Królestwie porównani zostali pod względem opłaty cła, mostowego i t. d. od wprowadzanych towarów z kupcami chrześciańskimi *)(Metr. Kor. T. 42. f. 290.), nie bardzo się do uśmierzenia niechęci między handlującymi, przyczynić mogło. Znaglony wreszcie podaniami mieszczaństwa, któremu władza duchowna zapewniła swoją opiekę, i przyczynne słowa u królewskiej rady, wydał Zygmunt w 1538 r. dekret ogólny, ograniczający Żydów w swobodzie handlowej *)(Vol. leg. T. I. p. 524.). „Ponieważ Chrześcianom, tak brzmi uchwała królewska, ustawy państwowe kupczyć zabraniają, tem mniej Żydom tego dozwalać należy. Zakazujemy im więc najsurowiej, pod karą utraty towarów, na mocy dawnych statutów handel takowy prowadzić.”


Dawna swoboda handlowa zastąpioną być miała granicą, po za którą, kupczący odtąd przekraczać nie mieli (liberom facultatem mercandi non habeant). Pakta handlowe zawarte z miastami pozostały w swej mocy. Mieszkający po wsiach i miasteczkach szlacheckich, pozbawieni zostali opieki panującego. Kancellarya królewska, miała stanowić vadia t. j. zakłady, nie dla pojedyńczych Żydów, ale dla całej ich społeczności. Były to listy, w których dla większego wzbudzenia bojaźni w przestępujących to prawo, dodawano zakład, t. j. jeśli kto przestąpił ustawę, taką summę, jaka była wyrażona, miał zapłacić. Biorący przywileje, lub wyjmujący jakie papiery z Kancellaryi, tyle powinni byli płacić, ile urzędnicy zechcieli. *)(Vol. leg. I. p. 375.)


Statut z 1538 r. — pisze Miczyński, przykazałaby Żydzi mimo pakta, które z miasty mają, mieszczanom kupiectw nie odejmowali, ani się nimi nie bawili pod winą dwu set grzywien, której część urzędowi, część instygatorowi należy, nie oglądając się na świadki żydowskie, ani na żadne listy” *)(Zwierciadło Kor. Pols. z r. 1618 p. 30.). Ponowiono nakaz aby nie brali dóbr w zastawy, aby w przeciwnym razie, zapisy były nie ważne, aby tylko na fanty dawali pieniędzy; chciano aby fanty te, i dzień dania i oddania ich, w księgi na to przeznaczone, przez Starszych żydowskich były zapisywane. Gdy atoli te fanty były powodem do kradzieży, ułatwiając jej utajenie, przeto wyrzekło prawo karę szubienicy na żyda, niechcącego, lub niemogącego wskazać tego, od kogo rzeczy jakowej nabył. *)(Bandtkie. Hist. pr. p. 289.)


Ograniczenia te, nietylko kupców żydowskich, ale i rzemieślników dotknęły. Ze zbiorów praw i dzieł współczesnych, widoczna, iż Żydzi prócz handlu, zajmowali się po miastach i rękodziełami.


Warsztaty ich, zrazu tylko do ograniczonych potrzeb samych Żydów służyły, później jednak z wrostem ludności po miastach, rozszerzyły zakres swych wyrobów i dla Chrześcian *)( F. J. Jekel: Polens Staatsvor. II. p. 25.). Bractwa cechowe nie dopuszczając, ich do siebie, starały się prócz tego, pod osłoną władzy duchownej, wyjednywać od królów przyzwolenia, na ścieśnienie Żydów w swobodzie sprzedawania wyrobów rzemieślniczych. Statuta stowarzyszeń częste zawierają wzmianki o sposobie poskromienia rzemieślników żydowskich. )(J. Łukaszewicz: Obraz I. p. 310 sq.)


Jedyną bronią przeciwko tym prześladowaniom był pieniądz. Za jego pośrednictwem mitygowali Żydzi nie tylko żarliwych urzędników ale i wszechwładnych, butnych ówczesnej epoki magnatów. „Miłość prawdy każę wyznać — pisze Czacki, że akta Chojeńskiego kanclerza i życie Piotra Kmity przez bezimien­ nego zostawione, składają świadectwo, iż pieniądz stwarzał, przeciągał i odsuwał prześladowania."


Między najgłówniejszymi przywódzcami, niechętnych mieszczanom możnowładzców, był Piotr Kmita z Wiśnicza, herbu Szreniawa, ostatni potomek znakomitego rodu. Będąc marszałkiem i wojewodą krakowskim żył wspaniale, wiele dawał, więcej jeszcze wydzierał.


Jako urzędnik, pisze Sew. Gołębiowski, był zdziercą pierwszego rzędu; postępowanie jego było brudne i nikczemne. Przeciw Życiom pobudzał szlachtę, żeby ich z kraju wypędzić; przestraszeni, znosili mu kubany.” *)(Sew. Gołębiowski: Czasy Zygm. T. I. p. 151.)


Nie tylko z Żydami samymi postępował tak Kmita. I mieszczanie chrześciańscy nie lepiej przezeń byli traktowani. Trzymali oni dobra w zastawie, Kmita nastawał aby ich z dóbr wyrzucono, bo kto łokciem mierzy, albo wino sprzedaje, sądził, temu nie stanie odwagi do obrony kraju. Mieszczanie pieniędzmi uspokoili Kmitę i posłów. Sprzedawał urzędy miejskie, pożyczał znaczne summy, długów nie płacił, a wierzycieli żartami zbywał. Rąbał cudze lasy, zabierał pola, niszczył przywileje. Wieś króla nawet, najechał zbrojno i wydać jej nie chciał. Dwór Kmity składał się z ludzi posłusznych na jego skinienie. Kto burdę zrobił, a dostał się pod jego opiekę, mógł być pewnym, że mu to ujdzie bezkarnie.


Oskubywał Kmita Żydów — tak pisze o nim bezimienny życiopis jego — pobudzając i podżegając przeciw nim posłów ziemskich, jużto w celu powściągnienia ich handlowej swobody, już dla nowych zakazów, już to dla umniejszenia ich lichwiarstwa, już dla przystrojenia ich w nową, dziwaczną odzież.


Żydzi dla zapobieżenia temu zbierali między sobą pieniądze i niezmierne mu ofiarowywali summy. W tej myśli także, dręczył kupców krakowskich nowiną, iż Żydom nadaną będzie na sejmie zupełna handlowa swoboda, ze względu, iż zadowalniając się małemi zyskami, zwykli są po mniejszej cenie sprzedawać swoje towary. Ztąd też kupcy obawiając się utraty korzyści i towarów, wielkiemi kubanami obsypywali Kmitę, ażeby ich w dawnym zwyczaju utrzymał, a Żydów powściągnął w swobodzie. Tak samo postępował i na sejmach, tu głosząc aby Żydów utrzymać a kupców Chrześciańskich przepędzić. Obie więc strony znosiły pieniądze; Kmicie większą ich część, posłom ziemskim mniejszą. Posługiwał się niemi jakby narzędziem dla pełnienia swych niesprawiedliwości. *)(Vita P. Kmithae w Długosza: Hist, pol. T. II. p. 1611.)


Ślad ówczesnych stosunków pozostał nam w małej książeczce przez Żydów wydanej p. t. „Ad querelam mercatorum Cracoviensium, responsum Judaeorum de mercatura”, w której broniąc się przed zarzutami, dowodzili, że religie się odmieniają, ale ludzie nie powinni się wzajemnie prześladować. „Żydzi — pisali oni, prowadzą handel ziemiopłodami, przynoszą tedy do kraju, a nie wynoszą pieniądze. Lepiej nas mieć z wyznaniem, które jest wszystkim wiadome, niż żądać hipokryzyi.” Przytaczają dalej, że w Polsce nie masz prawie rzemieślników Polaków, a kupców jest tylko około pięciuset. Żydzi zaś mają 3,200 kupców, a trzy razy większą liczbę rzemieślników. „Niech kupiec chrześcianin nie zbytkuje, a taniej daje niż żyd — każdy od niego kupować będzie.” W obec prześladowań władzy duchownej, odważają się mówić, że nie podlegają kościelnej władzy, której dekretami ich straszą, ale królom, pod opieką których przybyli do Polski, i z dawna w niej mieszkają. *)(Broszurka ta, o której tylko z notat Czackiego, mogłem się dowiedzieć, do prawdziwych rzadkości należy. Podczas pobytu w Krakowie, napróżno się o nią w bibliotece Jagiellońskiej i po prywatnych księgozbiorach dopytywałem.)


Fakta, które później przytoczymy, wytłumaczą nam znaczenie tej obrony, która jako wydana w czasie szerzącej się reformy Lutra, zawiera niektóre myśli, z ówczesnemi wypadkami i religijnemi swarami w ścisłym zostające związku.


ROZDZIAŁ XII.

Zatargi z magistratami.


Z wielu względów, siedlenie się Żydów po miastach, było dla nich korzystniejszem, aniżeli zamieszkanie po wsiach i po drobniejszych miastach szlacheckich. Większa sposobność bogacenia się, opieka wojewodów i możność odwoływania się w razach potrzeby do zapewnionej pomocy panujących, połączona z obawą możebnego przejścia w stan poddańczy po wsiach, przyczyniły się do liczebnego wzrostu ludności żydowskiej w dawnych miastach polskich *)(Bandtkie. Hist. praw. p. 291.). Zakładając swoje kramy po głównych ulicach i rynkach miejskich, wpływali Żydzi na obniżanie cen produktów i towarów, z powodu konkurencyi z kupcami chrześciańskimi. Takowe nabywanie domów i otwieranie kramów, ułatwiała im szczególniej szlachta, która posiadając domy i kamienice po miastach, wynajmowała je za wysoką cenę Żydom, nie oglądając się na zakazy magistratów i protegując Żydów przeciw jurisdykcyi miejskiej. *)(Łukaszewicz. Obraz. I p. 70.)


Z tego źródła wynikały między miastami a Żydami częste zatargi, które królowie polscy, stosownie do okoliczności, raz na korzyść Żydów, drugi raz na korzyść miast, rozstrzygali. Dla łatwiejszego wyjednania ograniczeń Żydów w swobodzie siedlenia się po miastach, niejednokrotnie zawiązywały główniejsze miasta koalicye ze sobą, by takim sposobem wywrzeć nacisk na królewskie postanowienie. List magistratu lwowskiego z 1521 r. do poznańskiego wystosowany, ciekawe w tej mierze zawierał szczegóły. Posłowie lwowscy wysłani z upoważnienia magistratu na sejm do Krakowa, pomimo wstawienia się radzców korony, odmowną otrzymali odpowiedź, na zaniesioną przeciw Żydom skargę i odroczenie jej do przyszłego sejmu. „Ponieważ słyszeliśmy — tak brzmią dalej słowa listu — że i wy niemało macie z Żydami zachodów, prosimy was zatem, byście nas zawiadomić zechcieli, czybyśmy wspólnie na przyszłym sejmie, przedstawień naszych względem Żydów uczynić nie mogli i zażaleń naszych w tej mierze u stóp tronu nie podali; mamy bowiem niepłonną nadzieję, że tylko przez wspólne porozumienie się nasze, prawa Żydów ścieśnić zdołamy a tem samem państwu, dobrą wyświadczymy przysługę.” *)(„Intelleximus itaque S. vestras non modicum per ipsos Judaeos incommodari. Pro tanto rogamus S. vestras, significant nobis si voluerint se pro illo termino, una nobiscum, in talibus libertatibus Judaeorum opponere et Sacrae Majestati Regiae hujusmodi gravamina ex parte sua, contra ipsos Judaeos deponere, nam nos fidimus, quia si hujusmodi in nobis erit contra ipsos Judaeos mutua intelligentia, ipsi Judaei libertates amittent. Et nos civibus nostris et Reipublicae in eo bene consulemus.” Łukaszew. I p. 75.)


Czy owa, tak wymownie zalecana koalicya, skutek swój osiągnęła, niewiadomo; to tylko pewna, że magistrat Poznański, na własną rękę przeciw Żydom wystąpił, ograniczając ich powoli w swobodzie handlowej i różnemi ich nękając repressaliami *)(Perles. Gesch. der Jud. in Posen, 1864.). Nie dozwolono im mieszkać i budować się gdzieindziej, jak tylko na ulicy Żydowskiej; zatem Żydzi pobudowali domy, pięcio albo sześciopiętrowe, a dla wysokości takiej domów, miasto doznawało przy częstych pożarach, które je niemniej od powietrza morowego i wylewów Wisły, nawiedzały, wielkiego niebezpieczeństwa. Miasto ścieśniało ich handel, przemysł i jakikolwiekbądź zarobek, zabraniając im handlu cząstkowego. Lecz choć Zygmunt zezwolił w 1520 r. na takie postępowanie, Żydzi jednak, poparci przez szlachtę, nietylko za obrębem ulicy Żydowskiej domy nabywali, ale i sklepy po wszystkich ulicach i po rynku po wynajmowali, szlachcie sowicie wynagradzając wyświadczane przysługi *)(Staroż. polskie II p. 279. Raczyński: Wspom. Wielkopol. I, p. 117.). Opieka ta, jakkolwiek była silną, nie mogła zapobiedz naciskowi wywieranemu przez urzędników na coraz więcej ograniczaną swobodę handlu. Podana przez Żydów Poznańskich prośba do króla, bez skutku nie pozostała.


W r. 1523 wydał Zygmunt dekret, wzbraniający urzędnikom Poznańskim czynić Żydom, jako królewskim poddanym, szkody i napaści, z zaleceniem zachowania ich przy dawnych prawach. *)(Metr. kor. T. 37, f. 379.)


W r. 1536 dnia 2 maja, w skutek wynikłego pożaru, mnóstwo domów i kamienic prywatnych, wraz z całą dzielnicą żydowską, stały się pastwą płomieni. Magistrat nie wchodząc w przyczynę złego, t. j. w zbytnie nagromadzenie ludności żydowskiej w ciasnym zakącie miasta, zwrócił się wprost do wielu osób wpływowych na królewskim dworze, z prośbą o wyjednanie rozkazu wypędzenia Żydów z miasta. Między innemi, przesłał magistrat przyczynny list do urodzonej w Poznaniu margrabiny Jadwigi, żony elektora Joachima Brandeburskiego, dla skłonienia jej do wyjednania za wpływem męża swego, dekretu u dworu:


Oświecona, najjaśniejsza pani Kurfirstowa, a królewno gospodze nam najmiłościwsza!… Miasto Poznań — czytamy w ciągu listu — tak pięknie zbudowane, i cieszące się stopniowo wzrastającym dobrobytem, przez niewiernych Żydów w większej części spalonem zostało, gdyż Bóg dla ich wyniosłości i bez­ wstydu, z jakim nam pożywienie odbierają, nas wraz z nimi ukarać postanowił. Dlatego też uciekamy się pod opiekę najoświeceńszego Kurfirsta Joachima, aby Jego Miłość wstawiła się za nami, u najjaśniejszego króla naszego Zygmunta, abyśmy ludzie chrześciańscy od Żydów mogli być wyswobodzeni i mieszkaniem oddzieleni i t. d.”


Nie przyczynił się Zygmunt do tej prośby i życzenia, aby Żydów zupełnie z miasta wypędzono. Zażądawszy od wojewody Łukasza z Górki, potrzebnego w tej mierze wyjaśnienia, otrzymał król odpowiedź wykazującą niestosowność podobnego kroku. Zygmunt też, nietylko że zabronił magistratowi ruszać Żydów z ich siedzib, ale nawet na wniosek tegoż Górki z r. 1536, zakazał pod karą 10 tysięcy grzywien, Żydom wzbraniać naprawy domów i najmowania sklepów po prywatnych domach chrześciańskich. *)(Staroż. pols. II p. 279. Perles p. 324.)


Nie zawsze jednak okazywał się Zygmunt tak względnym dla Żydów.


W 1527 r. przy zjeździe do Warszawy, dla objęcia Mazowsza w lenność, wypędził król, na prośbę magistratu Żydów z tego miasta i przedmieść, zabroniwszy im nadal tu mieszkać, handlować i rzemiosłami się trudnić. *)(Pomimo zakazów książąt Mazowieckich, Żydzi ciągle prawie w Warszawie zamieszkiwali. Ostatni dekret, na trzy lata przed wcieleniem Mazowsza do Korony, przeciw Żydom wydany był przez Janusza II z 1524 r. — F. M. Sobieszczański: Rys hist. Warszawy p. 15 i 17 z arch. Magistr. Warsz. — Staroż. pols. II, p. 640.)


Również na prośbę magistratu miasta Radziejowa, w województwie brzesko- kujawskiem, wzbronionym został Żydom pobyt, a swoboda nabywania i prowadzenia handlu uchyloną została. *)(Staroż. polskie II p. 354.)


Toż samo miało miejsce w Samborzu, Wieluniu i w wielu innych miastach, gdzie Żydzi z magistratami zostawali w kolizyi. *)(Baliński i Lip. Staroż. Polska II, p. 44 i t. d.)


Przytaczamy w końcu słowa Czackiego: „Kiedy tęgość rządu — pisze on, idąc nieoddzielną koleją z skuteczną opieką prawa, upewniała miasta w pożytkach, wtedy wysilano się na to, kto lepiej sobie bez szkody kraju, przyswoi pożytki; kiedy wszystko, przywilej czyli swoboda, a nie ogólne prawo, zdawało się ubezpieczać, miasta z Żydami idąc w zapasy gruntowane na zawiści i źle zrozumianym interesie, nie chciały sobie pomagać i pomyślności mieć wspólnej nie żądały”. *)(Czacki: O Lit. i Pols. pr. I, p. 176.)


ROZDZIAŁ XIII.

Wpływ Reformacyi na stan Żydów za Zygmunta I.


Objawy miejscowych kolizyj, pomiędzy ludnością chrześciańską a Żydami, któreśmy w poprzedzających rozdziałach przedstawili, nie miały swego źródła w religijnej nienawiści, właściwej epokom i narodom, w których różnica dogmatów stanowiła nieprzełamaną zaporę harmonii między mieszkańcami.


Kraj — tak się wyraża o epoce Zygmunta Starego Erazm Rotterdamczyk — w którym filozofia miała swe celniejsze ucznie, a nauki, tych czyniły polskimi obywatelami, którzy uczonymi być śmieli, nie mógł być tak łatwo placem krwawego, o różność w przeświadczeniu szermierstwa.”


Źródło niechęci ku Żydom i ograniczeń ich towarzyskich swobód, po wszystkie wieki spoczywało w naturalnym antagonizmie, jaki interes osobisty stron na wązkiem polu współzawodnictwa handlowego ścierających się, zwykł był wywoływać.


Naród, którego kupieckie flagi, wspólnie z flagami pierwszorzędnych mocarstw europejskich, powiewały dumnie nad brzegami Bałtyku, którego miasta do związku hanzeatyckiego należąc, w dalekie kraje posyłały ładowne zbożem i towarami okręty, którego znakomite rody Radziwiłłów, Firlejów, Tarnowskich, Łaskich i Górków, zakładały handlowe manufaktury w swych posiadłościach ziemskich, nie ustępował przedsiębiorczym Żydom w zawodzie hurtowego handlu; ale pod względem obrotności w prowadzeniu cząstkowego handlu, zdolności korzystania ze wszystkich źródeł możebnego odbytu, i wrodzonego zmysłu zawiązywania stosunków z najodleglejszemi kończynami kontynentu, pod tym względem, niezaprzeczona wyższość po stronie Żydów leżała. Ta właśnie wyższość, o którą się rozbijały wszelkie zachody współzawodniczącego kupczącego mieszczaństwa polskiego, była źródłem ciągłych zapasów i sporów między rywalizującemi stronami, zapasów, kończących się zwykle szkodą jednej lub drugiej strony i ograniczeniem swobód żydowskich, bezwładnem w obec tysiąca przebiegów, w jakie obrotni i przedsiębiorczy Żydzi obfitowali.


Wyjątkowe objawy prześladowań za Jagiełły, Kazimierza Jagiellończyka, a nawet w początkach panowania Zygmunta Starego *)(Gwagnin: Kronika p. 277. Wiszniewski: Pomniki III, p. 19.), potwarcze pamflety przeciw Żydom miotane *)(Czacki. O lit. i pols. praw. I, p. 106.), rady i sposoby „uporządkowania niewiernych” od czasu do czasu przez duchowieństwo podawane, jako czysto miejscowe, rzadko kiedy przeważny wpływ, na ogólne położenie Żydów wywierały. Zostając w dobrych z ludem wiejskim, szlachtą, a nawet z możnowładnemi dwory stosunkach, nie potrzebowali się obawiać, aby w obec opieki panującego i panów sejmowych, czasowe zatargi z mieszczaństwem i magistratami, mogły im ścieśnić wolność sumienia, którą nadewszystko cenili.


Potrzeba było wypadku nadzwyczajnego w dziejach Polski i zbiegu najfatalniejszych okoliczności, aby ta najcenniejsza dla nich swoboda religijna, którą się nigdzie w takim stopniu jak w Polsce nie cieszyli, i na cześć której poeci hebrajscy pochwalne składali rymy *)(Selicha na 20 Siwan rozpoczynająca się od słów: „Polsko! królewska ziemio, w której od wieków żyliśmy szczęśliwie i t. d.” Zelig Cassel.: „Juden” u Erscha i Grub. Encyk. Sek. II, T. 27, p. 135.), na chwilę zachwianą została.


Tym ważnym w dziejach Żydów Polskich za Zyg­munta Starego wypadkiem, była — Reformacya.


Pierwsze objawy nowej nauki Lutra w Polsce, ukazały się w Prusach książęcych i królewskich. Od 1526 r. Prusy książęce były już w zupełności luterskiemi. Od Prus szerzył się protestantyzm na Litwie, przenikał do Krakowa drogą kupiecką. Wielkopolska, bezpośrednio z Niemcami granicząca, przyjmowała nową naukę z pierwszej ręki. W Małopolsce, znajdujemy pierwsze ślady reformacyi około 1523 r. Szerzyła się ona ze zdumiewającą szybkością, pomiędzy mieszczaństwem, najznakomitszemi pańskiemi rody, szlachtą, dosięgając nawet królewskiego dworu. Zatargi z duchowieństwem, żądza zagranicznych nowin, i namiętne zamiłowanie w wywalczaniu wszelkich możebnych swobód, były najgłówniejszemi przyczynami tak szybkiego krzewienia się reformacyi, pomiędzy wszystkiemi oświeceńszemi warstwami ludności polskiej *)(Szujski: Dzieje Polski II, p. 240.). Dla adeptów nowej nauki, była ona przeważnie politycznym środkiem oppozycyi przeciw wzmagającemu się wpływowi duchowieństwa katolickiego.


Duchowieństwo to jednak, z natury rzeczy, odmiennie pojmowało znaczenie reformacyi. Gorąco przywiązane do zasady jedności chrześciańskiego Kościoła, uważało wszelkie pokuszenie się rozumu na dogmat objawienia, za herezyę i niedowiarstwo. W tym duchu działając, poczęło z ambon wygłaszać, iż przyjmowanie zasad nowej nauki nic jest reformacyą, ale żydowszczeniem się i szerzenie się przeciwnych dogmatowi katolickiego Kościoła zasad, przypisało nie propagato­rom reformy Lutra ale — Żydom. Współczesne akta, dają dowodne w tej mierze przykłady. Według nich, Żydzi widząc w swarach o religię chrześciańską powątpiewanie o jej prawidłach, namawiali chrześcian do odszczepieństwa i na swoją nawracali wiarę *)(Bielski. Kronika p. 580.). Katarzyna Malcherowa rajczyni krakowska „przez Żydów— jak pisze Bielski — zmamiona” płonie na stosie wśród krakowskiego rynku za mniemane przejście na żydowską wiarę. Współczesny temu wypadkowi Łukasz Górnicki, w swych Dziejach Korony Polskiej, w dobrej wierze opisuje cały przebieg tej sprawy, w której Malcherowa staje przed kollegiatami w charakterze nawróconej na żydowską wiarę winowajczyni. „Tegoż czasu (1539), pisze on, Malcherowę mieszczkę krakowską, białogłowę w lat ośmdziesiąt, o żydowską wiarę, spalono na rynku w Krakowie, na co patrzyłem. Zebrał był do dworu swego X. Gamrat, biskup krakowski, kanoniki wszystkie y kollegiaty, ku wysłuchaniu jej wyznania wiary. Tu gdy pytana była, według Creda naszego, jeśli wierzy w Boga Wszechmogącego, Stworzyciela nieba y ziemię, odpowiedziała: wierzę w tego Boga, który wszystko stworzył co widziemy y czego nie widzieniy, który rozu­mem człowieczym ogarniony być nie może, a dobrodziejstw Jego, y my ludzie jesteśmy pełni, y wszystkie rzeczy na świccie.” Rozszerzała to potym dosyć długo, wyliczając moc Bożą, y Jego dobrodziejstwa niwysłowione. Postąpiono zaś daley w pytaniu. „A wierzyszże w Syna Jego jedynego Jezusa Chrystusa Pana naszego, który się począł z Ducha Świętego? Ona na to: A nie miałci Pan Bóg ani żony, ani Syna, ani Mu tego potrzeba; boć jedno tym synów potrzeba, którzy umierają, ale Pan Bóg wieczny jest, a jako się nie urodził, tak y umierać nie może. Nas ma za syny swoje, y są wszyscy synowie Jego, którzy drogami od Niego naznaczonemi chodzą.” Tu krzyknęli kollegiaci: Źle mówisz niebogo, obacz się: są proroctwa o tym, iż miał Pan Bóg na świat posłać Syna swego, y miał być ukrzyżowan, za grzechy nasze, aby nas nieposłusznych, jeszcze z Oyca naszego Adama, swym posłuszeństwem zjednał z Bogiem Oycem. Mówili nadto siła z nią doktorowie, a im więcej mówili, tym ona w swym przedsięwzięciu uporniej stała, iż Bóg człowiekiem być y rodzić się nie mógł. Owa gdy się od tej żydowskiej religii odwieść nie dała, naleziono ją być bluźnierką przeciwko Bogu, y do Urzędu miejskiego ją odesłano, a w kilka dni potym, jakom wyżej wspominał, spalono, na którą śmierć szła najmniej nie strwożona”. *)(Ł. Górnicki. Dzieje w Kor. Pols. za Zygm. p 6 i 7.)


Inny, ciekawszy w tej mierze szczegół, znajdujemy w kronice Gwagnina. Według rozpowszechnionej podówczas wersyi, Żydzi mając zamiar z powodu doznawanych prześladowań wywędrować do Turcyi, namawiali Chrześcian do swojej wiary i obrzezanych odsyłali na Wołoszczyznę. Sułtan Turecki miał pisać przyczynne listy do króla Zygmunta za nimi i prosić go, o pozwolenie do tej żydowskiej emigracyi. *)(Czacki. O Żydach p. 45.)


Roku 1540, pisze Gwagnin, ludzie chrześciańscy, nowemi sektami jęli się byli bardzo o wiarę chrześciańską swarzyć, zaczym Żydowie nie mało Chrześcian u nas na żydowską wiarę zwiedli, y onych poobrzezowali, a żeby się tego nie kajali, z Korony je do Węgier, a potym do Turek wysyłali. Względem czego, król Zygmunt kazał inkwizycyę wojewodzie y staroście krakowskiemu między Żydy czynić. Żydowie się przez sprawcę do cesarza Tureckiego uciekli, prosząc o przyczynne listy do króla, aby Żydom do Turek wolno było jeździć. Cesarz Turecki powiedział, aby o to nie prosili, ale żeby mało poczekali, a ja, powiada, w rychle tam będę y Chrześciany wypędzę, a wam pokój uczynię y wszędzie wolną drogę otworzę. Król Zygmunt, jako Pan chrześciański, tak się w tym poczuł, że za częstą a srogą inkwizycyą prędko to ucichnąć y ustać musiało”. *)(Gwagnin. Kronika p. 298.)


Wplątanie Sułtana Tureckiego do całej tej sprawy, widocznie jest zmyślonem. Listy jego podtenczas do Zygmunta Igo pisane, pełne są oświadczeń przyjaźni. Akta Tomickiego, korrespondencya króla z Kmitą, zupełne o tej okoliczności zachowują milczenie. Tyle jednak z tego wywnioskować można, że Żydzi w rzeczy samej chcieli wywędrować do Turcyi, ale podejrzani o to wychodzenie, zatrzymani zostali na granicy tureckiej i pod strażą napowrót odesłani. Wielu jednak umknąć zdołało. *)(W korrespondencyi Zygmunta z Kmitą (Acta Tomic. XVI w rękopis, bibl. Czackiego p. 170) ma być cała ta okoliczność wyjaśniona. Tomu XVIgo nie miałem pod ręką, a nie mogąc, pomimo starań, otrzymać wypisów z takowego, zmuszony byłem na samej wersyi Czackiego się oprzeć.


Jednocześnie z temi pogłoskami i w głębi Litwy rozniosły się wieści, o powstających sektach żydówskich. *)(Narbutt. Historya Litwy T. IX, p. 466, mylnie podaje, że objawy tych pogłosek czyli jak się wyraża „sektarstwo żydowskie” dopiero za Zygmunta Augusta na Litwie powstało. Źródła które mam pod ręką, do wcześniejszej epoki, bo do Zygmunta Igo te fakta odnoszą.)


Źródło ich leżało głównie w wypadkach, jakie w rzeczy samej na kilkadziesiąt lat przedtem miały miejsce, w ościennem państwie Rossyjskiem. Karamzin w swej Historyi, obszerny i szczegółowy podaje opis odszczepieństwa, jakie w łonie kościoła Grecko-Wschodniego podtenczas powstało. Za panowania Wielkiego Księcia Jana Bazylewicza III, był w Kijowie Żyd nazwiskiem Scharia, wytrawnej uczoności i przekonywającej wymowy. Przybywszy w 1470 r. do Nowogrodu z Księciem Michałem Olelkowiczem, częste prowadził dysputy z kapłanami Dyonizym i Alexym. Skutkiem takowych dysput było, iż duchowny Alexy nazwał się Abrahamem, żonę swoję Sarą i skłonił wraz z Dyonizym wielu duchownych i świeckich na swą stronę. W liczbie tych był archiprezbiter cerkwi Sofijskiej Gabryel i Grzegorz Michałowicz Tuczyn syn znakomitego bojara *)(Karamzin. Hist. pań. Rossyj. VI p. 178.). Nowogrodzcy sekciarze zachowując pozorną gorliwość w dopełnianiu greckich obrządków, tak dalece umieli ukryć zmianę religijnych wyobrażeń, że Wielki książę w 1480 r. wziął Alexego i Dyonizego do Moskwy, jako pasterzy szczególnych zalet; pierwszy został kapłanem starszym katedry Uspieńskiej, a drugi Archangielskiej. Alexy dostąpił szczególnych względów panującego i miał wolny przystęp do dworu. Prowadząc dzieło propagandy, nakłonił do siebie księżnę Helenę, archimandrytę Zosyma i wielu dyakonów, a nawet w częstych rozmowach z W. księciem Bazylewiczem starał się tajemniczemi słowami wpłynąć na umysł panującego.


Wreszcie arcybiskup Gennadyusz odkrył odszczcpieństwo w Nowogrodzie. Zebrawszy o niem wszystkie wiadomości i dowody, przysłał sprawę na sąd Wielkiego księcia i metropolity. Wezwani obwinieni zaparli się czynionych im zarzutów, mimo to, polegając na świadectwie Nowogrodzian, skazano zwolenników żydowskiej sekty na dożywotne więzienie. Arcybiskup kazał ich nadto wsadzić na konie, twarzą do tyłu obróconą, ubrać w ostre szyszaki i słomiane wieńce z napisem: „Oto jest wojsko szatana!” Takim sposobem obwożono skazanych po ulicach Moskwy, a lud plwał im w oczy, miotając przekleństwa, wreszcie spalił im na głowie słomiane hełmy. *)(Z Cassel. Juden w Enc. T. II, S. 27, p. 136.)


Od czasu tych wypadków ciągłe pogłoski o sektach żydowskich niepokoiły umysły ludności. Na Litwie jednocześnie ze spaleniem Malcherowej, szerzą się wieści o nawracaniu Chrześcian i wysyłaniu obrzezanych do Turcyi. *)(Danilewicz. Skarbiec II, p. 313.)


Czy wszystkie te pogłoski miały jakąś gruntowniejszą podstawę? o tem nam, sądząc ze źródeł krajowych, bardzo wątpić się godzi. Fakt jeden, albo drugi czy w Rossyi, czy u nas wydarzony, mógł tu lub owdzie mieć miejsce. Żądza prozelityzmu, w wiekach tak od nas oddalonych, zasadą obojętności w kwestyach propa­ gandy religijnej, mogła się wysnuć w umyśle jednego albo drugiego żydowskiego fanatyka, toby nas wcale nie dziwiło. Ale wątpliwem nam się wydaje tak jednorazowe obudzenie się ducha propagandy, jak je nam powyższe źródła podają, u ludu, w którego zasadach wiary, leży charakterystyczną idea biblijnego kapłaństwa, przeznaczonego jakoby dla szczupłej tylko garstki „wybranych.” Co więcej, wątpliwem nam się zdaje, aby właśnie w epoce ówczesnej t. j., na schyłku czwartego dziesiątka lat panowania Zygmunta I-go, gdy reakcya prawodawcza i towarzyska, dotkliwie się Żydom czuć dawała, mogła się była naraz obudzić żądza nawracania u ludu, który będąc sam tolerowanym, wiedział iż czyny takie nie uszłyby uwagi wpływowego duchowieństwa katolickiego.


Wydaje się nam również dziwnem, iż pogłoski te, poraz pierwszy wystąpiły na widownię w epoce, gdy reformacja zaczęła się szerzyć w Polsce.


Do tej pory, żadne polskie źródło o czemś podobnem nie wspomina. Żydowskie źródła, zupełne o tej sprawie zachowują milczenie. Broszura przez Żydów w 1541 r. w Krakowie wydana, otwarcie wypowiada myśl „że lepiej mieć Żydów z wyznaniem które jest wszystkim wiadome, niż żądać hipokryzyi.”


Czacki wszystkie te pogłoski do gminnej powieści odnosi. Z tem wszystkiem, samo podejrzywanie Żydów o propagandę, która, jak w owej epoce, przynajmniej w Polsce, żydowską być nic mogła i nie była, a której główne źródło leżało w szerzącej się reformie Lutra, nie obyło się bez ujemnego wpływu na ich położenie. Władze świeckie z jednej, król Zygmunt i jego dworzanie z drugiej, a duchowieństwo z trzeciej strony, rozpoczynają stanowcze dzieło powściągania Żydów, które się jużto w oddzielnych dekretach królewskich, już w rozporządzeniach magistratów, już wreszcie w synodalnych uchwałach uwydatnia. *)( „Die Reformation, pisze Perles — derer Wirkungen sich auch auf Polen erstreckten, schürrte den Hass des Geistlichkeit, die mit verschärfter Strenge, gegen die Juden verfuhr.“


Dla stanowczego odróżnienia Żydów od Chrześcian, przepisano w 1538 r. aby dawne dekreta synodalne tyczące się ubioru, na nowo w wykonanie wprowadzonemi zostały.


Zabroniono Żydom stroić się szlachecką manierą w złotolite pasy, łańcuchy i szable, a nakazano przywdziać żółte czapki albo birety, i żółte łaty przypiąć do zewnętrznej strony ubioru. *)(Lelewel: Polska, dzieje III p. 216 — Vol. leg. I p. 525 — Czacki O lit. i pols. praw. I, 117.)


Takież same rozporządzenie wydano w tymże roku i dla Litwy. *)(Kraszewski: Wilno III p. 167.)


W skutek tego rozkazu, utworzyli sobie Żydzi w 1538 r. strój dziwaczny, złożony częścią z dawnego kroju polskiego, częścią też, z kroju ludów wschodnich. Ubiór ten składał się: z tuniki długiej, opiętej, czarnego koloru, z materyi jedwabnej lub wełnianej, na haftki zapinanej, w zimie futrem podbitej. Pończochy i trzewiki, jarmułka skórzana, kapelusz z niezmiernie długiemi skrzydłami, albo futrzana, najczęściej kunia czapka; broda zapuszczona, loki zwijane i na twarz spadające, dopełniały tego stroju. Żydówki zaczaczęły nosić sznurówki rozmaitego koloru, strojne w złote łańcuchy; spódnice i fartuchy z drogich, sztywnych materyj; na głowie czółko dziwacznego kształtu z złotogłowiu, lub mniej drogiej materyi. Na szyi zawieszały naszyjniki składające się z rozmaitych monet starych i srebrnych, tudzież korale. *)(J. Łukaszewicz: Obraz I. p. 99.—W Bartosza Paprockiego Gnieździe Cnoty, i w starych rycinach senatu i sejmu u Łaskiego,

znajduje się, według Bandtkiego (Hist. pr. 288) model tego stroju.)


Wraz z królewskiemi rozporządzeniami, wydano rozkaz ścisłego śledztwa po całym kraju, gdzie się ukrywają krypto-chrześcianie nawróceni przez Żydów. Na Litwę wysłał Zygmunt dworzan swoich: Antoniewicza i Jana Korczujsa, dla dopilnowania biegu tego śledztwa. Urzędnicy otrzymali rozkaz dostawiania indywiduów, podejrzanych o propagandę, do sądu, jako też surowego karania odszczepieńców. W skutek tych rozporządzeń, rozpoczęły się dotkliwe prze­śladowania Żydów w Koronie i na Litwie.


Po wszystkich drogach chwytano podróżnych, odbywano rewizye, wpadano do mieszkań żydowskich, dla prowadzenia śledztwa. Paniczna trwoga przejęła Żydów. Handel po jarmarkach uległ stagnacyi. Żydzi nie śmieli wyruszać z domów dla czynienia zakupów. Urzęda grodzkie przedstawiły królowi, iż wskutek tych prześladowań, pobór myta po jarmarkach, znacznej uległ redukcyi; Żydzi ze swej strony, ciągłe wysyłali deputacye do króla Zygmunta, z prośbą powściągnienia zbytniej gorliwości urzędników, gdyż przezto wielu niewinnych cierpi niezasłużenie. Wypierali się przytem wszelkiej myśli propagandy, przyrzekając że sami oddadzą pod sąd tych z pomiędzy siebie, którzyby się domniemywanych przestępstw dopuścić mieli. *)(Akty Zapad. Ross. II p. 350 i sq.)


Z uwagi na powyższe okoliczności i zgubne skutki, jakie wydane rozporządzenia pociągnęły za sobą, przesłał Zygmunt do Rady Litewskiej w 1539 r. dnia 10 lipca list, który dla ciekawych szczegółów, jakie w sobie zawiera, w całości podajemy.


Zygmunt z Bożej łaski, król Polski, Wielki książę Litewski, Ruski, Pruski, Żmujdzki, Mazowiecki i t. d.


Do księcia Pawła biskupa Wileńskiego; księcia Jerzego Falczewskiego, biskupa łuckiego i brzeskiego; księcia Wacława biskupa żmujdzkiego; wojewody wileńskiego, kanclerza naszego, starosty bielskiego i mozyrskiego, JMCi pana Olbrachta Martinowicza Gasztołda; do pana wileńskiego najwyższego hetmana Wielkiego księztwa, starosty grodzieńskiego, marszałka nadwornego, dzierżawcy lidzkiego i bielickiego pana Jerzego Radziwiłła; wojewody nowogrodzkiego pana Stanisława Olbrachtowicza Gasztołda, i do innych radnych naszych panów Wielkiego księztwa litewskiego.”


Oznajmiamy Waszym Miłościom niniejszym listem Naszym, iż zawiadomiono Nas przed niedawnym czasem, jakoby niektórzy ludzie wiary chrześciańskiej z państwa Naszego koronnego Polskiego, z miasta Krakowa i z innych miast koronnych, przystąpili do zakonu żydowskiego i obrzezanie przyjęli, i że ci ludzie z tutejszych miast Naszych, do Wielkiego księztwa Litewskiego wyjechali; insi wywiezieni zostali i po tamecznych miastach Naszych książęcych i pańskich mieszkają, żyjąc w wierze żydowskiej i z tamecznymi obcując Żydami. A tak, My chcąc błąd ten zatamować, i winnych, którzyby to uczynić śmieli, według słusznego ukarać obyczaju, posłaliśmy tam dwóch z pomiędzy dworzan Naszych Siłę Antonowicza i Ja­na Korczujsa, rozkazawszy im, śledzić po całem państwie Naszem, Wielkiem księztwie Litewskiem, po zamkach, miastach i dworach Naszych i Waszych Miłości: książęcych, pańskich, duchownych i świeckich, aby ludzi tych, którzyby z wiary chrześciańskiej do zakonu żydowskiego przystąpili, i z miasta Naszego Krakowa i z innych miast wyszli lub wywiezieni zostali, wyszukiwać i pilnie śledzić, a gdzieby takowych wynaleźli, dawszy o tem urzędom Naszym wiadomość, chwytały i więziły, a którzyby z Żydów, w tamecznem państwie Naszem, u siebie ich ukrywali i przechowywali, a znać o tem urzędom Naszym nie dawali, i posłowie ci, którychkolwiek z nawróconych na żydowską wiarę u kogo poznali, i znaleźli — Żydzi ci, mieli być pojmani i majątki ich miały być na rzecz skarbu zabrane.”


Jakoż wszystkie te miejscowości, gdzie tacy ludzie mieli być poszukiwani, dworzanom Naszym na regestrach, przez podkanclerza Naszego koronnego, księcia Maciejowskiego podanemi zostały, a przytem rozkazaliśmy, list Nasz rozesłać po całem tamecznem państwie Naszem, dla tego: aby, jeśli i w inszych miejscowościach, tacy ludzie wyśledzonymi i znalezionymi będą, nikt ich nie ośmielił się bronić i wstawiać się za nimi.”


Jednak poddani Nasi, Żydzi ze wszystkich zamków, miast i dworów Naszych W. X. Litewskiego, przysłali do Nas zażalenie i wielce się uskarżali, iż dworzanie Nasi: Siła i Jan Korczujs, pospołem z nie­którymi dzierżawcami i urzędnikami Naszymi, według rozkazu Naszego nie postępując, wynajdują dla siebie w tem korzyści, winnych ludzi nie poszukują, a tylko samym Żydom z urodzenia trudności i ucisk wielki sprawiają, po drogach ich bezustannie przytrzymują i więżą, w domy ich przyjeżdżając nieznośne im czynią ciężary, i z tego względu, Żydzi ci, na jarmarki jeździć się nie ośmielają, zakupy czynić zaniedbują i do wielkiego doszli upadku.”


Bronili także przed Nami swej niewinności, iż ludzi takowych, co od wiary chrzeciańskiej odstąpiwszy do zakonu żydowskiego przeszli, i oddalili się z Naszego państwa koronnego, lub wywiezieni zostali, i takich którzy z tamecznych obywateli W. Xieztwa od wiary chrześciańskiej odstąpili i obrzezania dokonali, między sobą nie mają i takowych u siebie nie przechowują, i że nic o takich nie wiedzą: poddając się zarazem pod karę taką: iż w razie gdyby u kogo z nich człowiek taki, któryby z wiary chrześciańskiej do zakonu żydowskiego przystąpił, był znaleziony i komuby to słusznem prawem dowiedzionem zostało, ten ma być gardłem i konfiskatą majątku bez miłosierdzia ukaranym, byleby tylko człowiek uczciwy nie cierpiał. I błagalnie bili przed Nami czołem, abyśmy utrapień i dolegliwości im nie sprawiali, i aby już ich nie chwytano i domów im nie pustoszono.”


Jakoż gdy i Wasze Miłoście wstawiając się za nimi, pisali do Nas, byśmy tych Żydów w sprawiedliwości zachowali, i uczciwych za winnych karać nie polecili, więzić ich, szkody im czynić i do upadku doprowadzać: gdyż obecnie z domów swoich nigdzie jeździć się nie ośmielają, co i podskarbi ziemski, marszałek i pisarz Nasz pan Jan Gronostaj zaświadcza, pisząc do Nas, iż Żydzi ci na jarmark Lubelski, w skutek tych wexów nie przybyli, przyczem w mytach Naszych wielka szkoda się dzieje.”


Dla tego też, jakkolwiek kazaliśmy takich ludzi, którzyby od wiary chrześciańskiej odstąpili i obrzezazania dokonali i z miasta Naszego Krakowa, jako i z innych miast koronnych do tamecznego państwa Naszego wyszli, śledzić i poznawać, a poznawszy urzędom Naszym podawać o tem do wiadomości, i jeśliby tacy ludzie winnymi się okazali, aby ich według słusznego prawa karano, jednakże nie poleciliśmy aby niewinni za winnych karę ponosili. Jeśliby więc na którego Żyda prawdziwego rzucono podejrzenie, że on był poprzednio Chrześcianinem i do żydowskiego zakonu przystąpił, a tenby oddawna z żydowskiego pochodził pokolenia i żydowskiego zakonu swego wciąż się trzymał i tegoby dowieść żądał: będzie mógł przez świadków niewinność swą wykazać dowodnie, jakto w przywileju Naszym, wszystkim Żydom udzielonym jest wypisane.”


Lecz co się dotycze innych Żydów z rodziców ta­mecznych pochodzących albo przybyłych, którzyby od wieków w żydowskim Starym Zakonie żyli i ludzi tych u siebie nie przechowywali, takowych nie poleciliśmy więzić dworzanom Naszym, po drogach zatrzymywać, domy ich nachodzić, i sprawiać im doleglewości.”


A wielce to nas zadziwia, że oni nad wolę i polecenie Nasze działali i takową niepotrzebną trwogę wymysłu swego, między poddanymi Naszymi wywołali i szkodę w mytach Naszych sprawili.”


,,A tak gdy Wasze Miłoście takową wiadomość o bezprawnym ich postępku Nam dali, napisaliśmy do wszystkich starostów, dzierżawców i urzędników Naszych w W. Xieztwie, przykazując im, aby oni wszędzie, po zamkach, miastach i dworach Naszych, Żydów tych, tamże urodzonych i przybyłych ludzi, którzy się zdawna w żydowstwie urodzili i oddawna starodawnego zakonu swego się trzymają, a o tych ludziach, którzyby z wiary chrześciańskiej do zakonu żydowskiego przystąpili nic nie wiedzą, ich nie ukrywają, niewinnie nie chwytali, żadnego bezprawia i dolegliwości im nie czynili, po domach i po drogach chwytać i statków im zabierać nie kazali, żadnych korzyścz nich nie ciągnęli i zostawiali im swobodę. Niechaj sobie swobodnie i bezpiecznie po domach swoich mieszka­ją, za zakupami jeżdżą i targują bez żadnej przeszkody.”


Ale gdyby który żyd, takowych ludzi chrześciańskich, którzy się na zakon żydowski obrzezali, u sie­bie przechowywał i taił, a ludzie ci u niego znalezieni zostali: o tem niech Wasze Miłoście najpilniej się dowiadują, ludzi takowych przytrzymać rozkażą; Nam o tem listownie doniosą i poradzą, jakby tych ludzi zasłużenie ukarać. A gdy My z porady i pisania Waszych Miłości sprawę tę poznamy, natenczas ludzie ci, wedle swoich występków karanymi będą, a uczciwy za winnego żadnej nie poniesie kary. I My też tymże

dworzanom nie kazaliśmy ludziom uczciwym dolegliwości sprawiać, ale winnych śledzić w tych miejscowościach, których wykaz był im podany. O tem Wasze Miłoście zawiadamiam.”


Dan w Krakowie r. P. 1539, dnia 10 lipca, indykta 12.


Zygmunt Król i W. X. Lit. *)(Metr. Lit. T. 28, p. 30 z archiwum Petersburga. (Akty Zap. Ross. II p. 352.)


Podczas gdy król z jednej strony stara się tłumić namiętności ludu, podniecane coraz bardziej szerzącemi się wieściami o nawracaniu Chrześcian przez Żydów, królowa Bona kobieta pełna intryg, chciwości, żądzy panowania, otoczona swymi przybocznymi, Gamratem, Krzyckim, Latalskim i Kmitą *)(Szujski. II p. 221.); z drugiej strony, podnieca żarliwość duchowieństwa i niweczy zamiary szlachetnego króla *)( Z Cassel. Juden p. 133.). Zgromadzenia synodalne Piotrkowskie pod przewodem biskupa Gamrata, odbywane, raz po raz wydają dekreta ścieśniające towarzyską swobodę Żydów koronnych i godząc przeciw reformie Lutra, budzą nienawiść ku wszystkim innowiercom.


Akademia krakowska daje przykład czynnej nietolerancyi, burząc ich świątynie. *)(Łukaszewicz. Hist. szkół I p. 32.)


W r. 1542 odbyty pod prezydencyą biskupa Gamrata synod, następne wydał do duchownych wszystkich dyecezyj rozporządzenie:


Najświętszy Synod, rozważywszy jakie niebezpieczeństwa Chrześcianom i Kościołowi zagrażają ze strony Żydów, zewsząd wygnanych, a w Polsce przyjętych, którzy nie wzdragają się mieszać świętości z ohydą (sacra cum profanis), postanowił, aby coś gorszego jeszcze z ich pobytu w kraju nie wynikło, czego się obawiać należy, wspólne uczynić przed majestatem królewskim przedstawienia, by liczba Żydów w prowincyi Gnieźnieńskiej, a głównie w mieście Krakowie, do pewnej miary zredukowaną została i oddzielne jej wyznaczono siedlisko.”


W innych również miejscowościach, gdzie przedtem nie byli, wzbronić im pobytu, i sprawić, aby domów od Chrześcian nie zakupowali, a kupione już, na­tychmiast Chrześcianom odprzedali; w razie zaś gdyby tego nie uczynili, domy te z rozkazu królewskiego mają im być zabrane.”


Synagogi ich nowe, nawet murowane w Krakowie, powinny być zburzone.”


Miłość chrześciańska wprawdzie, nakazuje je tolerować, ale liczba ich wzrastać nie powinna. Według świętych kanonów, nie wolno im odnawiać starych synagog, tembardziej zakazanem im jest wystawianie murowanych.”


Mamkom chrześciańskim pod najsurowszemi karami wzbronić karmienia dzieci żydowskich i od­wrotnie.”


Prócz tego, na rynkach publicznych miast i grodów, na mostach wzbronionym im ma być wystawianie rzeczy na sprzedaż, a tylko w domach swoich niech je sprzedają.”


Odzież odmienną od Chrześcian, jakto niegdyś było, przywdziać powinni; we wszystkich innych prowincyach, sług i niewolników niech nie trzymają, a gdyby ich mieli, powinni je natychmiast oddalić i wrócić im wolność.”

W mieście zaś Krakowie prócz sześciu gmachów dla nauki, innych między Chrześciany mieć nie powinni, według ustaw między stolicą papiezką a biskupami palatynami krakowskimi zawartych.”


Wreszcie Żydzi, z dozwolenia panów świeckich, w wielu miejscowościach, publicznych nie powinni piastować urzędów i mieć nad Chrześcianami jakąśkolwiek jurisdykcyę.”


Ponieważ zaś, Żydzi w dni świąteczne chrześciańskie, prace swoje publicznie uskuteczniają, i handel prowadzą, wbrew świętym kanonom i publicznym prawom, na szkodę swobody chrześciańskiej; należy przeto działać, aby im to wzbronionem było i złe usuniętem zostało.” *)(Wężyk: Const. Synodor. ks. IV. p. 267.)


Czy przedstawienie to Piotrkowskiego synodu, pożądany skutek osiągnęło? nie mamy bliższych szczegółów.


Z miejscowych ograniczeń swobód Żydów, widoczna tylko, iż magistraty, na własną rękę postanowienia te powoli w wykonanie wprowadzać poczęły.


Zabroniono Żydom w dni świąteczne chrześciańskie pokazywać się tłumnie na ulicach, a w 1544 i 1545 r., sam Zygmunt wydał dla niektórych miast uchwały, w celu ograniczenia liczby Żydów i ścieśnienia tych swobód, jakich w pierwszych czasach panowania jego, używali. *)Łukaszewicz. Obraz I p. 360. — Perles p. 325.)


ROZDZIAŁ XIV.

Stan oświaty Żydów za Zygmunta Starego.


Większy stosunkowo do innych krajów materyalny dobrobyt Żydów Polskich znacznie się przyczynił do rozwoju ich umysłowego życia w tym kraju. Wieki średnie, nacechowane klęskami i prześladowaniem Żydów na Zachodzie nie mogły wpłynąć na odrodzenie kultury żydowskiej, która w Hiszpanii za czasów Majmonidesa, tak świetnym zajaśniała blaskiem. Polska była jedynym krajem, gdzie rozproszone szczątki wielkiego niegdyś narodu, mogły zjednoczyć duchową działalność dla przechowania i krzewienia swej bogatej rabbinicznej literatury. *)(In hoc quoque amplissimo Regno, pisze o Polsce autor dziełka p. t. de Rebeca Polona, — mercatura atque ac litteratura inter Judaeos pariter floreant.“ Dziełko to, poświęcone pamięci uczonej Izraelitki Rebeki, rodem z Polski (XVII w.) zaczyna się zdaniem: „Non in­commode quisquis fuit, Poloniam nonnemo paradisum Judaeorum appelavit. Sive enim turbam, multitudinemque spectes, qua pleraque alia regna gens Judaica illic vincit, sive libertatem, cujus ingentem speciem nobilium, quorum tamen revera sunt mancipia, patrocinio debet, vix alibi tanta, quantum Sarmaticus ille ager indulget, felicitate eos frui videas.“


Byłto wprawdzie kierunek wyłączny, jednostronny, ale znajdujący swe usprawiedliwienie w wyjątkowem stanowisku plemienia, które żyjąc jedynie religijną wiarą i tradycyami przeszłości, w nich znajdowało ostatnią ulgę w cierpieniach i zaspokojenie swych duchowych pragnień.


Stopniowe wyłamywanie się z pod więzów tradycyi, tak na polu literatury, jak i praktycznego życia, niemożebnem było tam, gdzie wszystko stało przeszłością, wszystko cokolwiek miało związek z wspomnieniem zagasłej świetności, było świętem i nietykalnym.


Z jednej strony troska o teraźniejszość, żądza korzystania z wszelkich źródeł zysku i dóbr materyalnych; z drugiej, namiętne zamiłowanie w metafizycznych badaniach i księgach rabbinicznej literatury, wyrobiły w Żydach tę dwoistość charakteru, do dziś dnia niewzruszenie utrzymaną, która dla myślącego człowieka, stanowi przedmiot psychologicznych uwag i dociekań.


W źadnem plemieniu, oświata, pod ilościowym względem uważana, nie ma tak wielkiego zakresu, ile u Żydów. Każde dziecię żydowskie bez wyjątku, otrzymuje w szkołach pierwsze zasady nauki czytania i pisania. Szkoły wyższe przy synagogach zwykle fundowane, zawdzięczają swoje istnienie i początek, rabbinom, którzy już od czasu panowania Rzymian w Judei, byli ich głównymi przewodnikami. Zwykłym przedmiotem wykładów w nich, była egzegeza, jakiej księgi Pisma, z objaśnieniami moralnemi i prawno-filozoficznemi, porównania, allegorye, i alluzye treści historycznej lub przyrodniczej.


Zdolniejsi z pomiędzy uczniów w dojrzalszym wieku będący, tworzyli pewne systemata, które później znane były pod nazwą Mischny i Deuterosis czyli od­rodzenia prawa. Uczeni teologowie, z tychże szkół powstali, utworzyli w ciągu wieków Synedrium. Słynni za czasów rzymskich nauczyciele Hillel i Schamai, niemało się przyczynili do rozwoju tychże szkół. Symboliczna kosmologia, znana później pod nazwą kabbały, w szkołach wzięła swój początek. Jamnia, Pumpedita, Tiberyada, Cezarea, nabyły z czasem rozgłośnego dla swych szkół imienia.


Po rozproszeniu Żydów, w każdej miejscowości, gdzie schronienie znaleźli, powstawały szkoły i akademje, w których najuczeńsi rabbini zajmowali się wykładem religijno-prawnych przedmiotów.


W ciągu wieków, trzy wybitne wyrobiły się kierunki wykładów, od swej miejscowości: portugalskiemi, hiszpańsko-włoskiemi i niemiecko-polskiemi szkołami zwane.


Szkoły portugalskie, jednoczyły z wykładem talmudu i zastosowanie praktyczne; do szkół hiszpańsko-włoskich przyłączyli się najsłynniejsi poeci i grammatycy żydowscy; niemiecko-polskie ograniczające się na samym wykładzie talmudu, wydały znakomitych teologów i kabbalistów. *)(W tej szkole, pierwszy Jakób Falk, za czasów Zygmunta I-go wprowadził do wykładu metodę tak zwaną: Pilpul, która polegała na dysputach wzajemnych między nauczycielem a uczniami, dla zaostrzenia ich sprytu w odpowiedziach. Jost: Gesch des. Isr. Volk. II. p. 455.)


Nauką talmudyczna kwitnęła w Polsce i na Rusi już od XII w., w którym Rabbi Mardochaj i Rabbi Izaak zasłynęli między swemi współwyznawcami. *)(„Auch die Juden in Slavenlandern fingen (um. 1175—1190) an Antheil an der talmudischen Gelehrsamkeit zu nehmen, die się später lange Zeit als ein Monopol besitzen sollten.“ — Graetz: VI p.280.)


Znaczniejsze gminy ubiegały się o zaszczyt posiadania szkół talmudycznych. Najważniejszemi w początkach XVI w. były w Polsce akademie w Brodach, Lwowie, Lublinie i Krakowie. *)(Jost: Gesch. II p. 453.)


Tu zjeżdżała się młodzież żydowska ze wszystkich okolic Polski dla słuchania wykładu uczonych rabbinów *)(Ch. Malo: L’hist. de Juifs. p. 353.). W Amsterdamie najznakomitsi rabbini w XV i XVI w. byli wszyscy prawie rodem z Polski. *)( „W XV i XVI w. nasi Żydzi byli prawie w swoim rodzaju najuczeńsi” Czacki. O Żydach p. 98. N. 1.)


Dawid ben Jakób Schoberschin, z Małopolski rodem, wydał około 1537 r. w Pradze kommentarz do traktatów religijnych *)(J. C. Wolffius: Bibl. Hebr. I. p. 311.). Gedalia ben Schelomo Leibschüttz wydał w r. 1547 kommentarz p. t. Drzewo zaszczepione *)(Ibid. I. p. 281.). Katedrę języka hebrajskiego w uniwersytecie Jagiellońskim otrzymał w r. 1510 od Piotra Tomickiego uczony Leonard pochodzenia żydowskiego. *)(Łukaszewicz: Hist. Szkół I p. 53. — Za Zygmunta I, professor Stankar w Krakowie, pracował nad ułatwieniem nauki języka hebrajskiego. Czacki, p. 96.)


Czynność wydawnicza za Zygmunta Starego, nader była ożywioną. Z Włoch sprowadzeni drukarze, zakładali w Krakowie, Lublinie i we wszystkich znaczniejszych miastach, gdzie istniały akademje żydowskie, znaczne oficyny. *)(Ex Italia, saeculo XVI in Poloniam, Bohemiam, Lithuaniam, Germaniam et Belgium, commigravit Judaeorum in scriptionibus promulgandis industria, quae suffultam se sensit variis typographis quales sunt in Polonia: Cracoviensis, et Lublinensis." Wolffins. II p. 929.


Słyną podziś dzień inkunabuły żydowskie, które z pod prass ówczesnych wyszły.)


Od 1530 r. datują się stałe drukarnie hebrajskie w Krakowie, a officyna Pawła Helicza w 1540 r. rozpoczęła szereg olbrzymich wydawnictw talmudycznych *)(Lelewel: Bibliogr. ksiąg dwoje I. p. 189.). Liczba dzieł od początku XVI w. w tych drukarniach wydanych, jest dowodem znakomitej działalności ówczesnych uczonych. *)(J. S. Bandtkie: Hist. drukarń I, 247, 350, II, 94, III 144, 9.)


W 1530 r. wydano w Krakowie pięcio-ksiąg Mojżesza w języku hebrajskim. *)(Wolffius II p. 386.)


Rabbi Aaron z Kazimierza wydał w 1541 r. naśladowanie dzieła Majmonidesa p. t. Sephir Hemisoth czyli jak Czacki pisze, pierwszy talmud polski *)(Czacki: O lit. i pols. praw. II. p. 35.). Inne dzieło tegoż autora nosi tytuł: Jad Chazaka. Potwierdzonym ono zostało w 1537 r. przez urząd archidyecezalny gnieźnieński *)(Czacki: O Żydach p. 53.). Drukowane w tej epoce książki, noszą na sobie napisy rektorów: krakowskiej, poznańskiej i lubelskiej akademij żydowskich. *)(Ibid. p. 116.)


Jednostronny kierunek duchowej działalności, nie przestawał szkodliwie oddziaływać na stan towarzyski Żydów ówczesnych. Pogrążonym w metafizycznych badaniach i odepchniętym od wszelkich światowych i obywatelskich warunków życia, łatwo było obłąkać się kabbalistycznemi marzeniami i szukać ziszczenia swoich nadziei w pozaświatowej interwencyi. Umysły trzeźwiejsze widziały złe, jakie tkwiło w tym wyłącznym kierunku badania, i starały się zapobiedz temu zachęcaniem do nauk innych. W 1545 r. przedrukowano w Krakowie dzieło hiszpańskiego Żyda Palkeiry o potrzebie uczenia się nauk świeckich. *)(Ibid. p. 98.)


Synod Żydowski za Zygmunta I-go wydał odezwę do wszystkich Izraelitów polskich, aby prócz Talmudu i innemi się zajmowali naukami:


Jehova brzmi w urywku, ta odezwa, ma liczne Sephiroty, Adam miał różne doskonałości wypływy. Izraelita tedy, na jednej tylko nauce przestawać nie powinien. Pierwsza jest święta nauka, ale dla tego inne nie opuszczają się. Najlepszy jest owoc rajskie jabłko, ale czyż dla tego mniej smacznego nie mamy jeść jabłka? Wszystkie nauki nasi wynaleźli ojcowie i kto nie jest bezbożny, znajdzie początek wszystkich umiejętności w księgach Mojżesza. Co było naszą chwałą dawniej, wstydem teraz być nie może. Byli Żydzi u królów na dworze, Mardochei był uczony, Ester była mądra, Nehemiasz był radzcą perskim i lud wybawili z niewoli. Uczcie się, bądźcie użytecznymi królowi i panom a będą was szanować. Ile gwiazd na niebie, ile piasku w morzu, tyle jest Żydów na świecie; ale u nas nie świecą jako gwiazdy a każdy nas depta jak piasek. Król nasz jest tak mądry jak Salomon, tak święty jak Dawid, ma przy sobie Samuela, drugiego prawie proroka *)(Mówi o kanclerzu Samuelu Maciejowskim.). Patrzy on na wszystkich ludzi jak na las ogromny. Rzuca wiatr różne nasiona drzew i nikt się nie pyta, zkąd najpyszniejsze drzewo ma swój pochód. Czemuż i z nas cedr libański wśród tarniny powstać nie ma?” *)(Odezwę tę, pięknie na cienkim pargaminie pisaną znalazł Czacki w papierach rozrzuconych Metryki koronnej.)


Niewiadomo czy odezwa ta napuszystym i barwnym pisana stylem, skutek pożądany odniosła — sądzimy jednak, że dwie ważne przyczyny stały podówczas na przeszkodzie krzewieniu się między Żydami polszczyzny, bo do niej głównie, odezwała stosować się zdaje. Jedną przyczyną był wpływ nieprzychylny duchowieństwa, które nie dozwalało dzieciom żydowskim uczyć się w szkołach chrześciańskich *)(„Gieniusz Zygmunta I-go umiał ożywiać równie i Żydów. Znajdujemy ich drukarnie wtenczas założone, widzimy liczne ich dzieła. Znajdujemy ślady oporu duchownej władzy, aby nie uczyły się żydowskie dzieci z naszemi w jednej szkole. Upadły wtenczas ułożone dobroczynne widoki, kiedy sami Żydzi czuć zaczęli, iż pożyteczna reforma w oświeceniu jest pierwszą potrzebą." Czacki p. 99.); drugą zaś, był szkodliwy wpływ niemczyzny w całem polskiem żydowstwie rozkrzewiony. *)(Ten ostatni wpływ, do dziś dnia nie przestał oddziaływać na większość żydowskiej ludności w Polsce. Szczególna że w Rossyi, Żydzi czysto i płynnie mówią po rossyjsku, u nas żargon żydowski, z tru­dnością wykorzenić się daje.)


Łatwiej było Żydom pisać w językach niemieckim i łacińskim, aniżeli w rodzinnym, polskim. Dwaj polscy żydzi wróciwszy za Zygmunta I z dalekiej drogi, wydają w języku niemieckim opis swej podróży *)(Wolfius Bibl. I. p. 141.). Kłócący się z mieszczanami kupcy żydowscy, piszą swoją obronę po łacinie: o polskim języku żadnej nie znajdujemy wzmianki.


Z pomiędzy wszystkich nauk, medycyna najwięcej przez Żydów polskich była uprawianą *)(Gąsiorowski: Zbiór wiad. do hist. sztuki lek. w Polsce I. p. 174.). Miechowita w dziele „Descriptio Sarmatiae” wspomina z pochwałą o Żydach, którzy porzuciwszy handel, z zapałem oddali się astronomii i medycynie. )(Secta Judaeorum non usurariorum, velut fit in terris Christianorum, sed laboratorum et agricolarum et mercatorum magnorum praesidentque ut saepe fit teloneis et exactionibus publicis Hebrae i similiter Haebraeorum litteris utuntur et disciplinis, verum etiam artes liberales, astronomiam et medicinam perscrutantur.“)


Teofrast Paracelsus wezwany na dwór Zygmunta I, wspomina o Majerze Dawidzie i o dwóch innych uczniach swoich z Polski rodem. Dodać tu także należy, że na dworze Zygmunta, bawił żyd portugalski Amatus, słynny z badań swoich anatomicznych. Słabe to są wprawdzie dowody naukowej działalności ówczesnych Żydów, w porównaniu z licznym zastępem dzieł teologicznych, przez nich za Zygmunta Starego wydanych; w każdym razie, znamionują już one wielki na tej drodze postęp i poprzedzają świetny rozwój kultury Żydów za Zygmunta Augusta.


ROZDZIAŁ XV.

Prawa Żydów za Zygmunta Augusta.


Dnia 1 kwietnia 1548 r., po czterdziestoletnich przeszło rządach, Zygmunt Stary zakończył żywot doczesny. Gorliwy o dobro państwa, łaskawy, umiarkowany, ale w postanowieniach swoich energiczny, umiał sobie zgasły król zaskarbić wdzięczną pamięć poddanych i zaszczytne w historyi wspomnienie. Intrygi Bony, jedyną plamę stanowią w tym okresie wzrastającego dobrobytu Polski.


Przywiązanie jakie naród żywił do dynastyi Jagiellońskiej, ułatwiło Zygmuntowi Staremu przeprowadzenie za życia jeszcze, wyboru syna najprzód na wielkorządztwo litewskie, później na następstwo tronu.


Po objęciu berła rozpoczął młody Zygmunt August szereg prac, które miały mu zjednać cześć potomności i zaszczytną kartę w rocznikach narodowej historyi.


Idąc w polityce tak zewnętrznej, jako i wewnętrznej torem ojca, poświęcił życie całe idei trwałego połączenia Litwy i Polski w jedną państwową całość i tę myśl przeprowadził na sejmie Lubelskim 1569 roku.


Po oddaniu zwłokom ojca ostatniej posługi w Krakowie, zjechał król Zygmunt August w 1548 r. do Piotrkowa, dla konfirmacyi praw i swobód koronnych.


Na pamiętny ten sejm, gdzie po raz pierwszy sprawa o małżeństwo króla z piękną Barbarą Radziwiłłówną, przez stronnictwo Bony podniesiona została, przybyła także i deputacya Żydów Wielkopolskich z prośbą, o potwierdzenie przywileju żydowskiego Kazimierza Jagiellończyka z 1447 r.


Wzmiankowaliśmy już, iż Zygmunt Stary, uroczyście tego przywileju dla Żydów koronnych nie wznowił. Zygmunt August jednak, przychylając się do prośby deputacyi, statut ten królewską opatrzył sankcyą. *)(Perles, loc. cit.)


Na Litwie potwierdzenia żydowskiego przywileju nie znajdujemy, z powodu, że tam kodyfikacya praw ogólnych do skutku doprowadzona i dodatkami ciągle uzupełniana, oddzielnej sankcyi przywileju nie wymagała; przytem Żydzi na Litwie i Rusi, od chwili Unii

Lubelskiej, powoli zaczęli podchodzić pod rząd żydowskiego prawa w Koronie obowiązującego, a tem samem nie widzieli potrzeby wyjednania sobie przywilejów oddzielnych. *)(Leontowicz. loco cit. p. 20, Nr 2.)


Ta także przyczyna prawdopodobnie sprawiła, że prócz Wielkopolskiego, żaden inny przywilej dla Żydów w prowincyach koronnych osiedlonych, oddzielnie wydanym nie został.


Kodyfikacya praw koronnych, za Zygmunta Starego do skutku niedoprowadzona, przez Zygmunta Augusta podniesiona na nowo, miała wszystkie przywileje w jedno ogólne dla Żydów połączyć prawo. W 1548 r., Jakób Przyłuski były pleban w Mości­skach, późniejszy adept nauki Lutra, wydał w Krakowie prototypon zbioru praw pod tytułem: „Leges, seu statuta ac privilegia Regni Poloniae.” Zbiór ten, w rozdziale XXI pod tytułem: de Judaeis, zawiera przywilej pierwotny Żydów, poprzedzony obszernym wstępem czysto teologicznego charakteru, w którym przytoczono uciążliwe rozporządzenia rzymskich cesarzów przeciw Żydom wydane, ze znaczącą klauzulą: „quae apud nos desiderantur” *)(Niechęć Przyłuskiego do Żydów, każe ten wstęp uważać raczej za odezwę do sejmujących stanów aby przywileju nie potwierdziły, aniżeli za zwykłą, przedwstępną formułę do praw: „Et si autem — pisze Przyłuski — Judaei Rerum publ. sint ipsissimae pestes, nam religionis immo Dei nostri sunt professi inimici ac blasphematores, in Politia enim Gives foenoribus exagunt, in contractibus simplices circumveniunt, victum praeripiunt inopibus, neque se tantum, verum etiam monetam circumcidunt, efferunt, conflant et tanquam canes famelici circumventes civitates, nihil non audent ut ex alienis dispendiis sua faciant commoda, ut se ab interitu, inopia et servitute vindicent.”). Tytuły tego wstępu w krótkich fragmentach zawierają po większej części polemiczne cytaty; tam nawet, gdzie mówiąc o użyteczności Żydów, miał prawodawca sposobność zejścia na pole społeczne, na nowo zwraca się do teologii, wynosząc zasługi tego ludu, od którego Chrześciaństwo wzięło patryarchów i proroków swoich. *)(„Ab illorumque patriarchis et prophetis — legem: denique a Messia et Apostolis-evangelium recepimus; ita, ut nihil solidi, nihil veri, nihil sancti, in religione quoque nostra esse censemus, quod quidem ab ipsis Judaeis per praeceptum exemplum, aut saltem analogiam fidaei non sit profeetum.”)


Niedokładność tego zbioru, a bardziej religijna cecha jaką był przejęty, cecha nie zbyt duchowieństwu katolickiemu przychylna, sprawiły, że projekt Przyłuskiego przez sejmujące stany przyjętym nie został. *)(W przywileju żydowskim Przyłuskiego, brak kilku artykułów przez późniejszych zbieraczy przytoczonych, np. art. de appelatione causarum Judaeorum, de contributionibus, de causatioue inter Judaeos discordiali, de poena rebellionis i t. d.)


Czyniąc zadość życzeniu Zygmunta Augusta, który na sejmie w 1562 r. postanowił, aby odtąd prawa nie w języku łacińskim, ale polskim pisanemi były, podjął się był Jan Herburt z Fulsztyna, podkomorzy Przemyślski, przekładu wydanego już przez się zbioru praw, na język polski, pod tyt.: „Statuta i przywileje koronne.” Zbiór ten, ułożony według Przyłuskiego, zawiera prócz Bolesławskiego przywileju i późniejsze Żydów dotyczące dekreta. Przejdźmy do szczegółowych danych o stanowisku prawnem Żydów za tego panowania, tak pod względem osobowym jak i majątkowym.


Securitas (bezpieczeństwo), postanowiona w miejsce libertas (wolności), odjętej poprzedniemi dekretami królów, jest charakterystyczną cechą wszelkich rozporządzeń w tej epoce wydanych *)(Leontowicz, p. 19.). Żydzi, z wyjątkiem szlacheckich, stoją pod bezpośrednią opieką panującego, który im według miary opłacanych czyn­szów, nadaje oddzielne przywileje *)(Czacki. O Żydach, p. 49.). Ograniczenia są tylko miejscowe, wolność siedlenia się, budowania po miastach zapewniona. Pojedyncze księztwa i dzielnice nie chcąc mieć u siebie Żydów, wyrabiają sobie na to oddzielne przywileje królewskie. Tak np. zabroniono Żydom w 1563 r. siedlić się w księztwie Oświecimskiem, i budować tamże domy *)(Metr. kor. 96. f. 151.). W 1566 roku na wstawienie się królowej Katarzyny, zakazano Żydom mieszkać stale w Wieluniu *)(Metr. kor. 100 f. 150.). W swojem miejscu więcej takich przytoczymy ograniczeń; tu zaś szło nam tylko o wykazanie wyjątków od ogólnej zasady wolności osobistej Żydów, do zamieszkiwania we wszystkich okolicach państwa, gdzieby ich do tego skłoniła potrzeba. *)(Leontowicz. p. 24.)


Prawo świadczenia w sądach i trzymania czeladzi domowej, uległo w tej epoce ścieśnieniu. Statut litewski z 1566 r. stanowcze pod względem zakazu przyjmowania Żydów za świadków, zawiera orzeczenia *)(Stat. lit. IV, 51 IX, 3.) czeladzi chrześciańskiej obojga płci, pod karą aresztu i grzywien, u Żydów służyć zabroniono. *)(Vol. leg. II, p. 691.)


Co do praw majątkowych, cieszyli się Żydzi swobodą nabywania domów, placów i dóbr nieruchomych *)( W pewnych miejscowościach, jak np. w Kazimierzu pod Krakowem, na wstawienie się magistratu zabroniono nabywania więcej placów, nad wyznaczone od duchownych i cywilnych. Metr. Kor. 99, p. 299.). Aby zaś zbytecznemi ciężarami nie obarczali podwładnych włościan, osobne co do tego przepisano prawidła. *)(Metr. lit. 213, f. 606. —- Stat. lit. XII, 5. — Leont. p. 25.)


Pod względem prawa arendy, dzierżawienia ceł, myt, zrazu protegowani, w końcu panowania Zygmunta Augusta zaczęli być w tej swobodzie ograniczanymi.


Konstytucyą, z 1565 r. wzbroniono Żydom trzymania w arendę lub administracyę, ceł, myt, czopowego, szelążnego i wszelkich innych podatków Rzplitej *)(Vol. leg. II, p. 691.). Na sejmie Uniowym skarżyli się bowiem posłowie, że na Litwie, wypuszczano Żydom w dzierżawę myta, cła, targowe, słodownie, młyny i inne skarbu dochody *)(Jaroszewicz: Obraz II, p. 84.). W 1570 r. znów, upraszali Ryżanie Zygmunta, żeby uchylił zdzierstwa, których się dopuszczali Żydzi celnicy w zamku Kirholmskim, w skutek czego, doznawały przeszkody spławy na Dźwinie *)(Dogiel: Cod. dipl. V, p. 292.). Zabroniono również Żydom trzymania karczem, czy to pod swojem, czy pod obcem imieniem. *)(Vol. leg. II, p. 725.)


Kupczyć wolno było Żydom tylko na mocy paktów z miastami. W 1567 r. przyjęto za miarę, że takie tylko pakta mają moc obowiązującą, które nie umniejszają kupiectwa Chrześcian. *)(Vol. leg. II, p. 68, art. 14.)


ROZDZIAŁ XVI.

Obowiązki.


Podczas gdy sejm z 1548 r. schodził na bezowocnych o małżeństwo króla z Barbarą zatargach, hufiec Tatarów ukazawszy się na Ukrainie, pustoszył zamki, wsie i ludność zabierał w niewolę. Potrzeba obrony, nakazywała konieczność poboru nadzwyczajnych podatków. Próżno w mowie tronowej zaklinał Zygmunt August sejmujące stany, aby o obronie kraju pomyślały; domagania się egzekucyi praw, głuszyły wszelkie nawoływania do wspólnych nad najnaglejszemi potrzebami narad. Stan ten rzeczy trwał do 1550 r. Król

tymczasem, niezważając na protestacyą stanów sejmowych, bawiąc w 1549 r. naprzemian w Krakowie i Niepołomicach wydawał uchwały najżywotniejszych spraw państwa dotyczące, o którą to samo wolność, prymas Dzierzgowski, bardzo się później na Zygmunta Augusta żalił. *)(Szujski: Dzieje II, 257.)


Od tej to epoki datuje się kwestya uregulowania stałych podatków żydowskich. Miejsce dotychczasowych, zajęło tak zwane pogłówne żydowskie, t. j. podatek jednego złotego (dzisiejszych złp. 9 i gr. 18) od każdej głowy męzkiej i kobiecej rocznie płacony. Uniwersał z r. 1549 wyznaczył jednego w tym celu, na cały kraj poborcę żydowskiego *)( Metr. kor. 77, f. 214.). Szlacheckich Żydów wyłączono od opłaty tego podatku, z tem jednak zastrzeżeniem, że nie będą używać takich jak królewscy swobód. *)(Czacki: O Żyd. p. 49.)


Główne zasady poboru tego podatku polegały na tem, że komputacya głów żydowskich i ich opodatkowanie, powierzonemi zostały samym zarządom gminnym, z udziałem urzędów grodzkich *)(Vol. leg. II, p. 193.). Zarządy gminne mogły jednorazową od siebie wnosić opłatę do skarbu, z zachowaniem prawa do ściągnięcia takowej z liczby swych członków, według stosownego podziału in capita. W tej manipulacyi pośredniego poboru

podatków, większą dla siebie skarb upatrywał korzyść, aniżeli w bezpośredniem odwoływaniu się do każdego z osobna opodatkowanego. W razie niewypłacalności, odpowiedzialność ciążyła zarządy gminne. Wyjęto z pod ogólnego prawidła, Żydów niezamożnych, żyjących z jałmużny, chorych i podupadłych w skutek nagłego wypadku, jak np. pogorzeli. *)(Vol. leg. II, p. 193.)


Na Litwie, miejsce pogłównego zastąpił tak zwany podatek obrony. Uchwałą sejmową z 1551 r. dnia 19 września, datowaną w Wilnie, przedłożono królowi, aby Żydzi na obronę ziemską po czerwieńcu składali, na co król odpowiedział, że zanim podatek ten ustanowi, nakaże najprzód spisać dobra nieruchome, wszystkich właścicieli ziemskich Żydów na Litwie. *)(Zbiór praw. I, p. 447.)


Rozkaz królewski w tej mierze w tym jeszcze roku wydanym został *)(Metr. lit. 213, f. 606.). W 1564 r. ponowiono dla Żydów królewskich podatek pogłównego i wraz z tem nałożonemi zostały ciężary na włościan i mieszczan. Pier­wsi płacić mieli podatek od ziemi; drudzy od przemysłu. *)(Leontowicz: p. 41.)


Uniwersał poborowy Piotrkowski z r. 1565, podciągnął pod ten podatek wszystkich bez wyjątku Żydów, tak po miasteczkach osiedlonych, jako i po wsiach szlacheckich i duchownych. *)(Vol. leg. II p. 714.)


W 1567 r. dekret ten ponowiono *)(Ibid. II p. 737.). Prócz tego uchwalono w 1569 r., aby Żydzi potrzebne srebro do mennicy dawali, co nie było ze zbyt wielką korzyścią, szacowano bowiem podług bardzo niskiej ceny przynoszoną przez Żydów monetę. *)(Czacki: p. 49.)


W r. 1563 uchylił król konstytucyą, na mocy której, mienie Żydów i towary ich miały być taxowane dla poboru podatku po 6 groszy od grzywny. *)(Metr. Kor. 96 f. 151.)


Pobór podatku pogłównego, wymagał dla trudności, jaką jego ściąganie przedstawiało, częstych lustracyj ludności; że zaś opłata naznaczona była bardzo uciążliwą, niedziw przeto, iż opodatkowani starali się ile można, aby rzeczywistą cyfrę ludności za­taić przed władzą, a tem samem zyskać na zmniejszeniu wysokości opłaty. Księga percepty z lat 1551, 1552 i 1553 w bibliotece Czackiego się znajdująca, wykazuje, iż przy lustracyi narachowano tylko 16,589 Żydów płci obojej w Koronie. Jedyna ta cy­fra nie może nam dać rzeczywistej miary ludności ówczesnej żydowskiej, ale prawdopodobnie liczba ta, o wiele od podanej wysokością się swoją różniła.


Ustanowienie generalnej albo zwykłej opłaty pogłównego, nastąpiło dopiero w drugiej połowie XVII stulecia, z tą różnicą, że podatek ten stał się obowiązującym nietylko dla Żydów, ale i dla wszystkich opodatkowanych stanów. Pogłówne żydowskie, zaliczono do rubryki subsidium generalis contributionis *)(Vol. leg. V p. 71, 172, 239.). Żydzi jako plebs ultimae classis, składali ten podatek zrazu gminami, potem zaś in capita, bez różnicy wieku i płci *)(Vol. leg. V p. 375.). Pobory na sejmikach powiatowych naznaczane, tak zwane szosy, składały się z podymnego, wrotnego, myta, czopowego i t. d. Brano także od Żydów podatek grodzki i parafialny. Tych ostat­nich w XVII i XVIII wiekach, Żydzi już nie opłacali.


ROZDZIAŁ XVII.

Jurisdykcya.


Organizacya sądownictwa dla Żydów przez Zygmunta Starego ustanowiona, przetrwała w swej niezmienności i przez ciąg panowania Zygmunta Augusta. W końcu tej epoki napotykamy wprawdzie rozszerzenie attrybucyj władzy najznaczniejszych zarządów gminnych, zresztą zasady samorządu, w swej pierwotnej utrzymują się całości.


Dwa listy królowej Bony w r. 1549 na Litwę do namiestnika Grodzkiego Kimbara i do Żydów wystosowane, wykazują jaką ważność przypisywała władza tym zarządom i jaką ufność pokładali Żydzi w opiece królewskiej nad temi najważniejszemi objawami ich uspołecznienia *)(Metr. lit. 213, f. 4 i 59.). Każdy spór, między starszeństwem a członkami gmin rozstrzyganym bywał dekretami najwyższej władzy. Już naówczas dają się dostrzedz ślady stronniczego ducha, prywaty i pokątnych intryg między żydowskiemi gminami. Możne rodziny żydowskie, dla zyskania moralnego wpływu między swemi współwyznawcami, starają się zawładnąć sterem zarządu; w skutek czego, powstają kolizye, intrygi, kończące się zwykle nikczemną denuncyacyą przeciwnego stronnictwa, do władzy królewskiej.


W Litwie zapewnił Zygmunt August na początku panowania, iż seniorat będzie nadal sprawować zupełną nad Żydami władzę *)(Czacki: p. 50.). Toż samo miało miejsce i w innych prowincyach. Dekretem z 1551 r. wydanym dla całej Wielkopolski i dawnego udzielnego księztwa Mazowieckiego, udzielił król gminom możność obrania starszych doktorów czyli sędziów, do rozstrzygania, wszelkich spraw, według prawa Mojżeszowego, z zastrzeżeniem, że ci, przed żadną inną władzą, prócz królewskiej, nie będą odpowiadać *)(Metr. kor. 80. f. 54.). Zabronił również Zygmunt August w tymże roku, pod karą tysiąca czerwonych, aby żaden senior z miast Krakowa, Poznania, Lublina, Lwowa i Chełmna w interesa obcej nie mieszał się parafii, ale takowe, w obrębie swej własnej parafii wykonywał *)(Metr. kor. 80 f. 57.). Stwierdzając dekret swej matki, zezwolił król w r. 1553 na nowe wybory w mieście Grodnie, gdzie ciągłe prawie między rodziną Judiczów a członkami gminy, istniały zatargi. *)(Metr. lit. T. 213, f. 227.)


Dekretem z 1566 r. odwołując się do dawnych zwyczajów, dozwolono Żydom Poznańskim obrać do­ktora z obcego miasta, do administrowania i załatwiania spraw według prawa Mojżeszowego, bo doktor miejscowy mając krewnych, mógłby być stronnym w ich sądzeniu. *)(Metr. kor. 100 f. 196.)


Co się tyczy załatwiania sporów między Żydami a Chrześcianami, mamy z tej epoki kilka dekretów, określających attrybucye właściwych sądów i appellacye do władz wyższych. W dobrach dziedzicznych, uwalniano Żydów od jurisdykcyj urzędników koronnych, zostawiając tę władzę w ręku samego dziedzica. *)(Metr. kor. 76 f. 288.)


Zdarzało się często, iż nietylko gminy całe, ale i pojedyncze osoby takiemi obdarowywano przywilejami. W Brześciu Litewskim rodzina Izaakowiczów otrzymała przywilej odpowiadania z osoby i majątku tylko przed sądami: królewskim i wojewódzkim *)(Metr. lit. 96 f. 4 i 162.). W Poznaniu, niejaki Józef Nosek, w nagrodę prawości i zręczności w zawiadywaniu interesami króla, jako przyjęty w poczet sług królewskich, zwolnionym został od wszelkiej jurisdykcyi urzędników i królewskiej poddany opiece *)(Metr. kor. 100 f. 225.). Niejaki Marek Majer Reinbach, którego dyplom zwie uczciwym, wiernym i rekomendowanym sługą królewskim, wraz z żoną, synami, oraz zięciem doktorem Lipmanem i synami, otrzymują przywileje szczególne z wyłączeniem od wszelkiej, prócz królewskiej jurisdykcyi *)(Metr. kor. 109 f. 94.). To samo miało miejsce i w razach usprawiedliwionych skarg na ucisk urzędników. *)(Metr. kor. 101 f. 321.)


Żydzi w Bochni, przywilejem z 1555 r. uwolnieni zostali od wszelkiej innej jurisdykcyi, prócz wojewody, a w razie sporów cywilnych z Chrześcianami, wolno im było odpowiadać przed sądem miejscowym, wójtowskim i ławniczym. *)(Metr. kor. 85 f. 422.)


Przepisy sądzenia wojewódzkiego były następnemi: Żydzi w sprawach ze szlachtą, w sądach ziemskich sprawować się mieli; wyroki w obec seniorów żydowskich wydawał sędzia, w przeciwnym bowiem razie, wyrok żadnej nie miał mocy. Księgi spraw pod swem mieli seniorowie zachowaniem. Sprawy między samemi Żydami, oni prowadzili. Wybór ich corocznie był dokonywany. Wojewoda nie mógł nad przepis prawny zaostrzać kary. Co do formy wykonywania przysięgi, stosowano się do Żydów krakowskich i poznańskich. Najznakomitsza w Koronie gmina Lubelska takim w r. 1556 przywilejem obdarowaną została. *)(Metr. kor. 89 f. 67.)


W r. 1571 rozszerzono attrybucye najważniejszych zarządów gminnych, nadając im prawo miecza (jus gladii), t. j. prawo karania śmiercią wszystkich przestępców zamieszkałych w danej gminie. Odszczepieńców (δνςκόλoνς) od zakonu Mojżesza i przestępujących przepisy talmudyczne, pozwolono karać gardłem…


Wojewoda prócz tego miał zalecone, aby nie przeszkadzał Żydom sądzić i karać według swych praw, tych, którzyby się podobnego przestępstwa dopuścili. *)(Metr. kor. 110 f. 61.)


Z oryginalnego przywileju przez Perlesa w archiwum synagogi poznańskiej niedawno odszukanego, widzieć można, jak nieograniczoną władzą umocnionym był seniorat, składający się wprawdzie z Żydów uczonych, biegłych w swej talmudycznej nauce, ale zarazem i fanatycznych inkwizytorów, którym najmniejsze przestępstwo przeciw obrządkom, z natury rzeczy, największą zbrodnią wydawać się musiało *)(Perles: loco cit.)


Współcześnie z nadaniem Wielkopolsce tego przywileju, Lwów i cała Ziemia Ruska, za wstawieniem się przybocznej rady królewskiej, otrzymały przywilej obrania doktora Salomona ze Lwowa seniorem, z nadaniem mu władzy sądzenia i karania Żydów podległej mu dzielnicy. Przywilejem tym dozwolono również seniorowi utrzymywać szkołę dla edukowania i utrzymywania w karności młodzieży żydowskiej. *)(Metr. Kor. 109 f. 525.)


Wykazaliśmy już całą szkodliwość podobnej supremacyi zarządów gminnych. Wpatrując się bacznie w dzieje Żydów polskich, uznać koniecznie należy, że w połączeniu z innemi szkodliwemi wpływami, wpływ senioratów był jak najzgubniejszym dla postępu towarzyskiego Żydów. Złe przezeń zasiane, nietylko, że ze z biegiem czasu nie zniknęło, ale pod panowaniem królów elekcyjnych wzmogło się jeszcze, w skutek organizacyi zjazdów generalnych, na których już nie interesa cząstkowe, ale całości Żydów polskich ścierać się poczęły, z czego powstał system terroryzmu fanatycznego, tyle szkodliwego dla sprawy cywilizacyi i prawdziwej oświaty.


ROZDZIAŁ XVIII.

Handel i rzemiosła.


Jak z jednej strony przeciwnikami handlu żydowskiego było kupczące mieszczaństwo i magistratury, tak z drugiej, bezpośrednimi jego opiekunami byli panujący. Na tej opiece królów polegając, rozszerzali Żydzi zakres swoich handlowych operacyj dopóty, dopóki przeciwna strona, przy pomocy sejmujących stanów, nie zdołała, odnieść nad nimi zwycięztwa. Handel wywozowy przez nich prowadzony, nie tyle był nieprzyjaznym dla mieszczaństwa, ile han­del drobny, kramarski; ztąd też większą widzimy w prowadzeniu pierwszego, swobodę Żydów, a nic nieznaczącą prawie w handlu miejskim, coraz bardziej krępowanym surowemi rozporządzeniami magistratów.


Otwarte zewsząd dla handlu wywozowego drogi, znajdowały ze strony władzców ościennych nieprzebytą zaporę. Próżnemi były wszelkie usiłowania Żydów, aby sobie pod tym względem wyjednać protekcyę władzy. Kupców na zakazy przebywania granic ościennego państwa niezważających, chwytano i surowemi obarczano karami.


W r. 1549 podczas pertraktacyj o uznanie tytułu Cara przez Zygmunta Augusta, dworzanin Stanisław Jędrzejowski posłanym został z własnoręcznym króla listem do Iwana Bazylewicza, aby Żydom litewskim, dotychczas zamkniętą drogę handlu wywozowego do Rossyi, dostępną uczynił *)(Karamzin: VIII p. 103 — Narbutt: Dzieje IX p. 268.). W odpowiedzi jednak car Iwan nie chciał na to zezwolić: „Nie możemy — pisał on —dozwolić wstępu Żydom do Rossyi. Ten lud przywoził do nas trucizny dla ciała duszy; przedawał u nas proszki śmierć niosące, bluźnił przeciw Chrystusowi, dla tego nie chciałbym o nim słyszeć”. *)(Jaroszewicz: Obraz II p. 109 — Kojałowicz: Hist. Lituana II p. 412.)


Nietylko Rossya, ale i inne północne państwa, niechętnie widziały kupców żydowskich u siebie. Kiedy w 1561 r., podczas traktowania o połączenie Inflant z Polską, zebrał się sejm w Wilnie, na którym prócz arcybiskupa Wilhelma, znajdował się i wielki mistrz Gothard Kettler z deputowanymi wszystkich miast Inflanckich, za główny warunek Unii położono niedopuszczenie Żydów do handlu z Inflantami. *)( Dogiel: Cod. dipl. V dok. 138 — Moraczewski IV. p. 231.)


Większej swobody pod tym względem doznawali Żydzi w południowych prowincyach polskich. Przy ujściu Dniestru nad m. Czarnem rozległy w tej epoce prowadzili oni handel wspólnie z Ormianami, znajdując tylko przeszkodę w napadach Tatarów perekopskich na granice Królestwa. *)(Albertrandy: Listy Konimendoniego I p. 99, 101.)


Handel wewnętrzny Żydów, w pierwszych latach panowania Zygmunta Augusta, niemniejszej doznawał ze strony króla opieki. Tam, gdzie Żydzi jednakie z mieszczanami ponosili ciężary, handel ich na równi z chrześciańskim protegowano *)(Metr. kor. 70 ff. 29, 140.). Dekret z 1557 r., na mocy którego cło towarowo, dla wszystkich bez wyjątku kupców zrównano, przyznał Żydom równe z Chrześcianami ułatwienie, w razie gdyby cło takowe na czas pewien uchylonem zostało. *)(Metr. kor. 90 f. 107.)


W tymże roku, z powodu wojny o Inflanty toczonej, zabroniono Żydom prowadzić handel końmi. Przestępujący ten zakaz, miał być szubienicą karanym. *)(Vol leg. II p. 607.)


Od roku 1562, datują się restrykcyjne rozporządzenia władz co do żydowskiego handlu.


Pamiętny sejm egzekucyjny Piotrkowski, który miał położyć tamę wszystkim nieporozumieniom, między stanami a tronem, już od 1548 r. się toczącym, podał sposobność deputowanym do wynurzenia skarg na swobodę, jakiej Żydzi w handlu, pomimo czasowych przeszkód, ciągle używali.


Dla zadość uczynienia ogólnym żądaniom, wznowił król dekreta ojca swego z 1538 r., ścieśniające Żydów w swobodach handlowych, i w przywilejach dzierżawienia żup i ceł, na zasadzie dawnych statutów *)(Vol. leg. II p. 624.). Przy końcu egzekucyjnego sejmu Piotrkowskiego, odbytego w 1565 r. w Piotrkowie, a w następnym w Lublinie, zażądano przedstawienia paktów, jakie Żydzi z miastami zawarli. Pomimo nich, zabroniono Żydom stawać na przeszkodzie mieszczaństwu w prowadzeniu handlu, a wojewodowie i szlachta otrzymali przywilej karania przestępujących ten zakaz. *)(Reces sejmu Lubel. Vol. leg. II p. 725.)


Nie znajdujemy jednak, aby w skutek takowych ograniczeń, handel Żydów uległ jakiejś stanowczej zmianie. Wrodzona Żydom zręczność, umiała wynaleźć środki obejścia zakazów i przejednania niechęci. Zaczynają nawet w tej epoce rozległy z Gdańskiem prowadzić handel *)(Metr. kor. 96 f. 435.), zyskują wolny odbyt towarów na Podolu i Rusi *)(Metr. kor. 99 f. 17.), zwolnienie za protekcyą wojewodów, od ceł lądowych i morskich *)(Metr. kor. 99 f. 428.); w tych nawet miastach, gdzie im przebywać stale nie było wolno, handlu żydowskiego ścieśnieniu nie poddano. *)(Metr. kor. 100 f. 150.)


Wzgląd na jednakie z Chrześcianami ponoszenie ciężarów, usuwał moc restrykcyjnych przepisów *)(Metr. kor. 100 f. 323.) i zjednywał im dosyć rozległe przywileje. *)(Metr. kor. 108 f. 186.)


Zostały nam w aktach ślady korrespondencyi Zygmunta Augusta z pewnym Żydem tureckim Nasi, który odegrywał w końcu XVI wieku, ważną w dyplomacyi europejskiej rolę. Dwa listy w aktach Franciszka Krasińskiego podkanclerzego koronnego pozostałe, dowodzą wysokiego znaczenia Nasi’ego przy Ottomańskim dworze. Widać iż Nasi za summy pożyczone Zygmuntowi, które 150 tysięcy florenów ówczesnych wynosiły, przyczynne słał za Żydami polskimi prośby, gdyż w liście Zygmunta czytamy: „Oby Bóg Wszechmogący dozwolił, aby wszystko to, cośmy Wam przyrzekli, ziścić się mogło; chciejcie jednak wierzyć, że życzliwość Nasza ku Wam nigdy nie ustanie.”


W drugim znów liście będącym odpowiedzią Nasi’ego na zaniesioną prośbę, czytamy ponowne oświadczenia przyjaźni. „Śląc posła Naszego — kończy Zygmunt — Andrzeja Taranowskiego, do Wysokiej Porty, nie mogliśmy pominąć przesłania i do Was kochany przyjacielu (amice noster dilecte) słów kilku”. *)(Rękop. ostatn. lat panow. Zygm. Aug. w bibl. Hr. Ord. Krasiń.)


Pozostawiając obszerniejsze wyłuszczenie tak ciekawego faktu, dodatkowi do niniejszego tomu, w krótkich tylko zarysach podamy tu wiadomość o don Józefie Nasi, książęciu Naxos, do którego, jako do bankiera i głośnego dyplomaty, listownie Zygmunt August się udawał *)(L. Fürst: Zur Gesch. der Jüd. Aertzte 1861, p. 25 — M. A. Lewy: Don Joseph Nasi, Herzog von Naxos, seine Familie und zwei Jüd. Diplomaten seiner Zeit. Breslau 1859 — Cassel, Carmoly, Graetz, Charini, o tym przedmiocie w osobnych dziełach pisali.). Pozostali po wypędzeniu Żydów z Hiszpanii kripto-chrześcianie przez Hiszpanów Marannami zwani, chroniąc się przed grozą Inkwizycyi, udali się przy schyłku XVI wieku do Hollandyi i Turcyi, gdzie przez sułtanów: Selima I i Solimana II, łaskawie przyjęci, oddali się zawodom nauczycielskim, medycznym i kupieckim. Najznakomitszym z pomiędzy tych Żydów byli: Mojżesz Hamon, Salomon Natan Aszkenazi i Don Józef Nasi. Obdarzony wielkiemi zdolnościami dyplomatycznemi zjednał sobie Nasi tak ważne stanowisko, że mu niejednokrotnie missye dyplomatyczne powierzano. Na mocy listu sułtana, wyjednanego przez Nasi’ego u Solimana, udało mu się osłodzić nieco los Żydów, pod uciskiem Pawła IV jęczących. Za Murada IV, oddaliwszy się z publicznego życia, w ciszy tylko pracował nad polepszeniem losu swych współbraci. W zamku jego Belwedere pod Konstantynopolem, zbierali się uczeni mężowie, w celu popierania literatury hebrajskiej, do czego także i osobną założył drukarnię. Zdaje się, że stosunki Nasi’ego z Zygmuntem Augustem, nie mało się także przyczyniły do polepszenia losu Żydów w Polsce. Nasi miał także finansowy udział i w elekcyi Henryka Walezyusza na tron polski, jakto ze źródeł podanych w nocie końcowej widzimy.


O rzemiosłach w tej epoce, tylko w znaczeniu ujemnem wzmiankować można. Ograniczenia cechowe są jedynym śladem, iż Żydzi po miastach zajmowali się wszelkiemi rodzajami rękodzieł *)(Łukaszewicz: Obraz I. p. 399, 412 sq.), ale w obec ścieśniających reguł, ubocznie tylko, trudnić się niemi mogli byli.



ROZDZIAŁ XIX.

Stosunki miejskie.


Położenie Żydów po miastach, nie było zawisłem od praw ogólnych, które im opiekę i swobodę w towarzyskich stosunkach zapewniały. Jak za Zygmun­ ta Starego, tak i w tej epoce, magistratura miejska była pośrednikiem między mieszczaństwem a władzą państwową, rozstrzygając zażalenia przeciw Żydom podnoszone, w sposobie urządzających na przyszłość przepisów. Dla uniknienia przeto kolizyj, któreby z powodu tej przewagi magistratury wyniknąć mogły były, starali się Żydzi przez zawieranie układów z miastami, zapewnić sobie względy mieszkańców i opiekę ze strony władz miejskich.


W 1549 r., na przedstawienie magistratu poznańskiego, zezwolił Zygmunt August, aby wszystkie domy żydowskie, wbrew zakazom urzędowym wystawione, sprzedanemi zostały, na rzecz skarbu publicznego i kassy miejskiej. Żydzi uzyskawszy zatwierdzenie króla, zawarli z magistratem układ, mocą którego, dozwolonem im zostało posiadanie oznaczonej liczby domów, pod warunkiem opłacania podatku koronacyjnego i pogłównego. Spalone i chylące się do upadku domostwa, mogły być na nowo wystawionemi. Obcym Żydom dalszy pobyt w mieście wzbronionym został. Za uiszczeniem jednorazowej opłaty i rocznej 25 marków, zobowiązało się miasto wybudować dla Żydów szlachtuz i wyznaczyć oddzielne za kościołem Dominikańskim miejsce na spacery, z zastrzeżeniem, aby klucz od tego miejsca co wieczór u burmistrza był składanym, i wrota o oznaczonym czasie otwieranemi i zamykanemi były. W razie przekroczenia tych przepisów, kara 200 dukatów, każdej ze stron groziła *)(Staroż. pols. II p. 282. Układ ten zatwierdzili: Zygmunt III w 1617 r. i August II w r. 1697. Łukaszewicz: Obraz I. p. 77.). Mniej uciążliwe układy napotykamy w innych miejscowościach. Żydzi Bełzcy zyskują w 1550 roku potwierdzenie królewskie na układ, mocą którego, mieli używać praw i swobód w handlu i innych czynnościach, na równi z mieszczaństwem. *)(Metr. kor. 78 f. 29.)


Żydzi na Kazimierzu pod Krakowem, zawierają z magistratem układ o handel, place, domy, ogrody i propinacyę, i zyskują na to zezwolenie królewskie w 1553 r. *)(Metr. kor. 84 f. 238.)


W r. 1556, na zasadzie ugody między Żydami miasta Baru a mieszczanami, zapewniono pierwszym dziedziczne posiadanie domów. Ciężary wspólne z innymi mieszkańcami ponosić się zobowiązali, a na wojnę przyrzekli dostarczać koni. Zresztą mieli używać praw i przywilejów takich, jak inni mieszkańcy. *)(Metr. kor. 90 f. 40.)


Tegoż roku, miasto Poznań ponowny z Żydami zawiera układ. Mieli odtąd posiadać domy dziedzicznie, gdyby zaś komu innemu dom żydowski sprzedał właściciel, starsi żydowscy, prawem odkupu, mieli liczbę tych domów zupełną zachować .*)(Metr. kor. 90 f. 69.)


Darowizny Żydom przez magnatów czynione, wymagały również królewskiego zatwierdzenia.


Wojewoda Tęczyński w 1555 r. darowuje Żydom Lubelskim trzy place; jeden na wystawienie jatek publicznych, położony przy domu żyda Jelenia, a ciągnący się od drogi ku sadzawce, prowadzącej do rzeki Orzechówki; drugi plac na cmentarz, a trzeci na szpital, położony przy domu żyda Izaaka, od drogi ku sadzawce, aż do góry podzamkowej. *)(Metr. kor. 87 f. 174.)


W 1558 r. zyskują Żydzi zatwierdzenie darowizny gruntu na cmentarz, uczynionej im przez starostę Dobrzynia. *)(Metr. kor. 91 f. 28.)

W 1566 r. wojewoda hrabia z Tęczyna, ponowną czyni na rzecz żydów Lubelskich darowiznę, przez króla zatwierdzoną. *)(Metr. kor. 101 f. 12.)


W niektórych prowincyach i miastach, pobyt Żydom był wzbroniony i żadne już w tym razie układy nie pomagały. Z Prus za panowania Zygmunta Augusta wygnano Żydów bezpowrotnie *)(Czacki: p. 51.). W 1569 r. wzbronił Zygmunt na przedstawienie magistratu miasta Sieradza, nietylko pobytu Żydom w tem mieście, ale nawet i przystępu do niego, który to zakaz do 1771 r. utrzymywanym był w swej mocy *)(Star. pols. II p. 446 — Baliński, Lip.: Star. pols. I p. 204.). To samo miało miejsce i w Wieluniu. *)(Metr. kor. 100 f. 150.)


Wypędzeni z Warszawy za Zygmunta Starego Żydzi, na nowo w 1556 r. osiedlić się w niej zdołali; ale w 1570 r. Zygmunt August, przywilejem miastu nadanym, wzbronił im dalszego w Warszawie pobytu, pozwalając małej tylko liczbie pozostać, a reszcie podczas sejmów, przybywać do miasta i handlować. Nie posiadającym prawa miejskiego, pod karą konfiskaty towarów wzbronionym był handel, rzemiosłowanie i szynkowanie, tak w mieście, jako i na gruntach szlacheckich w obwodzie Warszawy leżących. Wreszcie surowo nakazał, aby zamieszkały w mieście Żyd podatki miejskie opłacał *)(Staroż. pols. II. p. 640.). Zakreślonym był w około Warszawy pas dwumilowy, w obrębie którego mieszkać im nie wolno było. *)(F. M. Sobieszczański: Rys hist. Warszawy p. 20.)


Takiż sam zakaz, zastosowanym był do Żydów w Bieczu i Krośnie zamieszkałych. *)(Metr. kor. 105 p. 74.)


W innych miastach znowu, jak np. we Lwowie, ograniczenia te miejsca nie miały, a nawet są ślady, że Zygmunt August z pogwałceniem praw osobistychnmieszkańców, protekcyę swoją nad Żydami rozciągał. *)(Zubrzycki: Kron. Lwowa p. 193.)


Pomimo ugody zawartej z Poznaniem, stosunki Żydów tamecznych z mieszkańcami, nie były ustalonemi. W 1571 r. wszczęły się bójki uliczne, którym siła zbrojna końca położyć nie mogła. Żydzi bowiem, napadłszy na dom doktora Patrusa, który przyjął chrzest, oburzyli do tego stopnia ludność poznańską, iż ta, wtargnąwszy na ulicę żydowską wyłamała kramy, zburzyła synagogę i wielu dopuściła się nadużyć. Żydzi zaskarżyli miasto podając do akt grodzkich szkodę na sto tysięcy złotych. Ale po kilkoletniem prawowaniu się, magistrat zaprzysiągł, iż nie dał powodu do rozruchu, w skutek czego nakazano Żydom milczenie. *)(Star. pols. II p. 285.)


Fakta takie jednak są wyjątkowemu, tak iż ogólnie biorąc, stan Żydów w Koronie po miastach, był dośćpomyślnym, a w niektórych miejscowościach, jak na Litwie i Ukrainie, do najświetniejszych w ich historyi należy. *)(Jaroszewicz: Obraz II p. 24.)


Okazałe świątynie i gmachy żydowskie, po dziś dzień z owej epoki w niektórych miastach pozostałe, świadczą dowodnie o towarzyskiej swobodzie, jakiej Żydzi za Zygmunta Augusta używali.


ROZDZIAŁ XX.

Spory religijne w epoce Reformacyi.

Karaita Izaak ben Abraham.


Obudzone na polu religijnych dysput duchowe życie w Chrześciaństwie, nie przeszło bez pośredniego wpływu i na umysłowe życie Żydów europejskich. Z stronniczego stanowiska swego obserwując objawy Reformacyi, widzieli Żydzi w tym religijnym przewrocie, tylko dążność narodów do porzucenia chrześciańskiej tradycyi i przyjęcia wiary Mojżeszowej, co więcej, widzieli w szerzeniu się Reformacyi tylko bezpośrednie uczestnictwo Żydów. Charakterystycznym jest pod tym względem ustęp z dzieła pewnego żydowskiego pisarza, opisujący wystąpienie Hussa na widownię reformatorskiej działalności i inny ustęp z dzieła pisanego już w XVI w., które wpływowi nawróconych na chrześciańską wiarę Żydów, z XIV i XV w., przypisują nagły wzrost nauki, przeciwnej dogmatom katolickiego kościoła. *)(Geiger: Proben jüdischer Vertheidigung w Rocznikach Liebermanna Brieg. 1854 T. I. p. 13.)


Pogląd taki na wielkie XVI stulecie, któremu literatura klassyczna grecka i wynalezienie druku, otworzyły olbrzymie pole duchowego działania, o ty­le jest ciasnym, ile jest ciasnym pogląd, ześrodkowujący wszelkie zdobycze umysłowe XVI wieku, w jednej tylko osobie Lutra, Zwingliusza albo Melanchtona. — Przyczyn olbrzymiego przewrotu religijnego XVI w. głębiej szukać należy; insze tu bowiem nad przytoczone, wystąpiły żywioły do walki. Umysły spragnione ożywczego zdroju nauki, nie mogły się pogodzić z nieruchomą ortodoxya scholastycyzmu wieków średnich. Na miejsce nieubłaganego syllogisty Arystotelesa, wstąpił tęskny i poetyczny Platon; mistyczną szkołę Pitagorejczyków zastąpiły trzeźwiejsze i z duchem czasu zgodniejsze teorye. Że w tem dziele przeobrażenia i literatura hebrajska miała pośredni udział, o tem świadectwa współczesnych filozofów przekonywają. Jan Reuchlin jeden z pierwszych zwiastunów Reformacyi, należał do najgorliwszych zwolen­ników wzgardzonej literatury hebrajskiej. Za śladem jego poszli i inni ówcześni filozofowie: Paweł Riciusz, Augustyn Justinianus i Piotr Galatinus, stanowiący poniekąd przeciwne Pfefferkornom, Hoogstrathenom i Eckiuszom stronnictwo. Lecz i niechętni Judaizmowi, nie byli pozbawieni poparcia. Paweł Fa­gi, Sebastian Münster a nawet i sam Marcin Luter zjadliwe przeciw Talmudystom pisali dyatryby. Stanowisko Judaizmu do Chrześciaństwa, w niczem się nie zmieniło. Postęp leżał w głębszem pojmowaniu hebrajskiej biblii, uznanej za równoważne źródło obok późniejszych przekładów tej księgi.


Niewszystkie ziarna rzucone przez reformatorów XV i XVI-ego stulecia, dojrzały w zupełności. Wiele z nich w rozwoju samym powiędło, lub nieoczekiwane wydało owoce. Rezultat, na obszerniejsze zakreślony rozmiary, uwydatnił się w szczuplejszych zarysach w samem tylko przeobrażeniu kościelnego i hierarchicznego życia. Obudzony ruch na polu umiejętności, mógł większe wywrzeć skutki i na żywioły, po za obrębem religijnej areny będące. Reformacya w religijnym swoim przejawie, jako reforma katolicyzmu, pośredni tylko wpływ na Żydów wywarła.


Szesnaste stulecie miało swoich męczenników, których krew jątrzyła tylko niechęć walczących obozów. Kościół panujący nacechował odstępców swoich mianem Ebionitów, Arianów, Antytrinitariuszów, Unitariusów i Socynianów. Prześladowanych odepchnęła ojczyzna. Musieli szukać przytułku na obcych ziemiach, gdzie ich jak np. w Siedmiogrodzie i w Polsce, czekało przyjęcie życzliwsze, i upragniona żądza zagranicznego nowatorstwa. Zbawienne skutki obudzonej myśli do badań i dysput filozoficznych, nadają Polsce Zygmuntowej ów wyjątkowy w całokształcie dziejów narodowych charakter. Wszystko tu garnie się do nowego życia. Literatura polsko-łacińska wzbogaca się stopniowo, samodzielnie pomyślanemi dziełami. Konferencye, zbory religijne innowierców, synody duchowne katolickie, zabiegi tranzakcyi ze strony walczących duchowo stronnictw, oto jest obraz rozwijający się przed oczyma Europy, w kraju, gdzie tolerancya religijna stanowiła zawsze kardynalną podstawę państwowego bytu. Niemniej ciekawy i budujący

obraz rozbudzonej działalności duchowej, przedstawia w owej epoce i ludność żydowska Polski. Tam gdzie w wiekach średnich i później nawet, zaledwie słabe ślady umysłowego życia napotykać się dają, gdzie z powodzi wieków zaledwie kilka postaci wybitniejsze zdobywa stanowisko, nagle uśpione siły odrętwiałego Judaizmu występują ochoczo do duchowej walki, powstają mistrze teologicznej umiejętności, zakładając szkoły i akademie duchowne, a prassy drukowe: Lublina, Krakowa i Lwowa rozpuszczają między zastałą w wyobrażeniach ludność, tchnienie nowszego życia i nowszych, względnie do czasu, wyobrażeń. Obok zaśniedziałych z natury swojej, teologicznych traktatów i filozofia żydowska domaga się uznania praw swoich do bytu. Nieznajomość krajowego języka *)(Die Juden Polens hatten blos die allgemeine Anregung von dem in ihrem Lande erwaehteu geistigen Leben erhalten, den Inhalt aber ihrergeistigen Thäthigkeit, holten sie sich ans den jüdischen Schulen Deutschlands, und so war ihnen die deutsche Sprache bekannter als polnisch und lateinisch worin die Schriften ihrer christlichen Landsleute geschrieben waren.” —- Geiger: loc. cit. p. 21.), utrudnia uczonym żydowskim zbliżenie się na polu umiejętności do swych współziomków chrześciańskich i dla tego mało mamy z owej epoki dzieł przez Żydów Polskich wydanych, o którychby istnieniu chrześciańscy uczeni wiedzieli; natomiast Litwa pomyślniejszy pod tym względem przedstawia obraz *)(In den Karäern erwacht nun auch ein neuer Bildungstrieb; aber sie sind auch rasch mit dem Inhalte der Zeitbestrebungen, mit der neueren, polnischen und lateinischen Literatur vertraut, und wie sie, dem Übergewichte der rabbinischen jüdischen Bevölkerung nachgebend, sich gerne deren Literatur, soweit sie nicht ihren Grund sätzen widerspricht, aneignen, so kennen sie auch die Arbeiten der Christen, beachten sie und vertheidigen das Judenthum ihnen gegenüber.“ loco cit.). Karaici obeznani z literaturą polsko-łacińską, przyswajają sobie jej bogate źródła wiedzy i wstępują w bliższe stosunki ze światem zewnętrznym, dla Koronnych żydów podówczas jeszcze zapartym.


Z pomiędzy nielicznej falangi bojowników żydowskich o swobodę przekonania religijnego, na bliższą zasługuje uwagę karaita Trocki — Izaak ben Abraham, urodzony w 1533 roku. Jako uczeń poważanego dla swej uczoności karaityckiego pisarza Zefaniasza ben Mardocheja z Trok, miał młody Izaak sposobność do częstych dysput teologicznych z uczonymi pisarzami ówczesnemi, zyskując na tej drodze wszechstronne ukształcenie nie tylko w dziedzinie teologji ale i filozofii, łacińskiego i polskiego języka. Wcześnie już z całym zapałem oddał się studyom chrześciańsko-teologicznych pisarzy swej ojczyzny. W pismach swoich z uwielbieniem wspomina o tolerancyi, jaka pod względem przekonań religijnych, podówczas w Polsce panowała, przeciwstawiając ten obraz, prześladowaniom jakich w Anglii i we Francyi, zwolennicy Lutra doznawać musieli. Obcując ciągle, jakto z pism jego widzieć można, z biskupami i zwolennikami Papieża rzymskiego, z „ewangielikami”, z wyznawcami greckiego kościoła — starał się także zawiązać stosunki z Ebionitami, Servetianami, Arianami, aby zasady tych wszystkich odcieni religijnych, zużytkować na korzyść swego wykształcenia teologicznego. Obok znajomości, starej, w polskim języku pisanej kroniki, obeznanym był ben Abraham ze wszystkiemi polskiemi przekładami biblii, począwszy od wydanych w Krakowie 1561, aż do litewskiej, drukowanej w Brześciu roku 1572 przez Szymona Budnego *)(Być może, iż sam należał do redakcyi tego przekładu, jakto wnieść można ze wzmianki Kondratowicza w Dziejach lit. polskiej T. II p. 90.). Z szczególną troskliwością poświęcił się badaniu dzieł trzech pisarzy, należących do postępowego kierunku, mianowicie: Paruty, (Paliurusa?) Marcina Czechowicza i Szymona Budnego. Paruta należał do pierwszych z rzędu tych, którzy w 1546 roku wystąpiwszy w obronie zasad Socyniańskich, do Polski się przed prześladowaniem Papieży schronili. Punktem wyjścia tych pisarzy był dogmat de uno vero Deo, a dzieło w tym duchu przez Parutę napisane, szczególniejszą uczonego Izaaka cieszyło się względnością.


Czechowicz należał do drugiej, w Polsce podówczas powstałej, generacyi bojowników religijnych. W początkach swego zawodu nieśmiały, później dopiero rozwija całą energię apostoła nowej nauki. Jako duchowny, przewodnicząc gminom zrazu w Wilnie, później w Kujawach i w Lublinie, zdawał się początkowo przechylać na stronę kalwinistów, jak tego oświadczenie na synodzie w 1561 roku złożone dowodzi; później jednak, porzuca tę naukę i przystępuje do innej, bronionej na synodzie 1569 roku. Polemiczne dzieło jego p. t. „Rozmowy Chrześciańskie nad rozmaitemi artykułami wiary, szczególniej nad baśniami Żydów z jakiemi przeciw Chrystusowi i Ewangelii występują” wymierzone było przeciw Judaizmowi a głównie przeciw uczonemu żydowskiemu — Jakóbowi z Bełżyc. *)(Jakób z Bełżyc (w Lubelskiem) późniejszy lekarz nadworny Zygmunta III; mąż uczony, polemizował publicznie z Czechowiczem. Wydał kilka dzieł w języku hebrajskim.)


Izaak ben Abraham znał i pierwszą rozprawę Czechowicza p. t. Trzech dni rozmowa i t. d. wydaną w 1565, w której to rozprawie, Chrześcianin, Ewangelik i stronnik Papieża występują, polemicznie rozbierając odmienne zasady wiary. Odpowiedź Jakóba z Bełżyc, zwróciła uwagę Izaaka i o niej w pismach swoich wielokrotnie wspomina.


W jaki sposób polemika Czechowicza przeciw Judaizmowi prowadzoną była, trudno wiedzieć, bo mało z pism jego do dziś dnia się utrzymało i tylko jeden egzemplarz udało się Geigerowi odszukać w antitrynitarskiej bibliotece pracowitego Krysztofa Sanda. Samodzielniejszym od poprzednich, ukazuje się na widowni ówczesnych polemicznych szranek Szymon Budny. Urodzony na Mazowszu, korzystał z opiekuńczej życzliwości możnego księcia Mikołaja Radziwiłła i na synodzie 1567 złożył oświadczenie swych religijnych zasad. Wydany przezeń w 1572 r. w Nieświeżu przekład biblii, opatrzony przypiskami obok textu Nowego testamentu, zjednał mu liczne koło zwolenników, tak, że na ogólne żądanie obranym został duchownym pewnej litewskiej gminy. Pisma jego wszystkie prawie znane były uczonemu Izaakowi.


Polemizując z tyloma religijnemi stronnictwami, nie wykroczył nigdy Izaak po za obręb czysto naukowego sporu. W korzystniejszem od swych przeciwników pozostając stanowisku, bo jako karaita opierał się w swych dowodach na źródle i przez innowierców uważanem za zasadnicze t. j. na biblii, starał się Izaak zniweczyć wszelkie przesądy wiekowe, jakie względem Judaizmu podówczas istniały. Już przy schyłku pracowitego żywota zebrał wszystkie obrony swoje i wydał w osobnem dziele któremu dał tytuł, „Chissuk Emunah” t. j. Utwierdzenie wiary. Dzieło to dwie części w sobie zawiera. Pierwsza obejmuje treść ogólnych dowodów, druga pojedyncze traktaty analizujące Nowy testament. Dzieła tego sam wykończyć nie mógł, bo go przy pisaniu przedmowy śmierć zaskoczyła. Uczeń jego Józef ben Mardochej Malinowski, karaita, zaszczytnie z pism swych teologicznych między żydami znany, wydał to dzieło w 1595 roku.


Chissuk Emunah” odznaczając się bogatą treścią swych dowodów, jest wiernym obrazem usposobienia pobłażliwego i łagodnego autora. „Kiedym się sprzeczał z Chrześcianami, pisze Rabbi Izaak, słuchali mnie bez niechęci, gdyż postępowałem z niemi wyrozumiale i łagodnie, nigdy zaś kłótliwie i namiętnie.” *)(Melo Chofnaim przez Geigera. Ed. Berlińska 1860.)


Dzieło Izaaka zyskało wkrótce wielką wziętość między współwyznawcami autora. Krążąc w mnogich odpisach pomiędzy uczniami Izaaka, karaitami i Żydami koronnemi, znanem było nawet i postronnym Żydom z któremi autor był w literackich stosunkach i między przeciwnikami. Znakomity polyhistor żydowski Józef Salomon del Medigo, przyboczny lekarz księcia Radziwiłła *)(W następnym tomie podamy obszerny życiorys tego uczonego, który w swych listach, pisanych do karaity Sara ben Nathana, skreślił obraz umysłowego stanu ludności litewskiej za Zygmunta III.) wielką wagę przywiązywał do dzieła rabbina Izaaka.



W 1615 roku sporządził rabbanita polski odpis tego dzieła, ale powodowany stronniczą namiętnością wiele w niem zbytecznych i tendencyjnych porobił przypisów, zbrojnych w umyślne fałsze i nieświadomość przedmiotu. W 1621 r. uczony Żyd hiszpański Izaak Athias wydał „Chissuk Emunah” w przekładzie hiszpańskim p. t. Fortyficascion de la ffee. W 1624 Gabriel Luria wydał toż samo dzieło w przekładzie na język niemiecki w Hamburgu. W 1640 krąży ono między żydami tureckiemi i w Prowancyi, gdzie 1690 roku Izaak Lopez sporządza plagiat onego, bez podania nazwiska autora, a Michał Gelling wydaje je ponownie w przekładzie niemieckim, ku pożytkowi dawnych swych współwyznawców.


Mnogie te odpisy i przekłady dowodzą wziętości dzieła rabbi Izaaka. Do rozprzestrzenienia się jego po całej Europie, posłużyła również dziwna okoliczność. Jan Krysztof Wagenfeil urodzony w r. 1633 w Norymberdze, później professor prawa i języków wschodnich w Altdorfie, towarzyszył hrabiemu Abensberg w 1661--67 w licznych naukowych podróżach a nawet pomknął się wraz z nim po za słupy Herkulesowe do Afryki. W Ceucie, mieście Marokkańskiem, zastawszy na jarmarku wielu żydów, wdał się z niemi w rozmowę, w której zdołał zaspokoić ich ciekawość co do losu żydów w Europie. Wdzięczni za pomyślne nowiny Żydzi, podarowali Wagenheimowi odpis Chissuk Emunah rabbi Izaaka, z czego Wagenheim nieomieszkał skorzystać, bo w 1681 widzimy już dzieło to w przekładzie łacińskim p. t. Tela ignea Satanae. Oddruk tego wydania bez przekładu, nastąpił w Amsterdamie 1705 r., poczem wyszło wydanie w przekładzie na język angielski i niemiecko-żydowski 1717 r. Wszystkie te wydania jednak, w ciągu czasu tak przekształconemi zostały, że Chrystian Bogumił Unger, pastor Głogowski, musiał przez porównanie drukowanego textu z manuskryptem Trockim, wydanie to do pierwotnego doprowadzić kształtu. *)(Geiger loc cit.)


Takim sposobem dzieło naszego rodaka, obiegło wszystkie prawie kończyny Europy, zyskując wszędzie zaszczytne przyjęcie uczonych, i wzbudzając niezmordowaną gorliwość duchowieństwa do zniweczenia jego polemicznych podstaw. Książę Orleański niezadowolony argumentami przeciwników tego dzieła, sam przedsięwziął dokonać jego analizy, ale zamiar ten w połowie pracy porzucił. Encyklopedyści XVIII-go wieku uznali dzieło rabbi Izaaka niezgłębioną studnią teologicznej wiedzy, a nawet sam Wolter poświęcił traktat oddzielny rozbiorowi tego dzieła. Zdanie jego wykazuje całą wartość Chissuk Emunah w obliczu umiejętności.


II a rassemblé — pisał Wolter o naszym współziomku — toutes les difficultés, que les incredules ont prodiguées depuis… Enfin, les incrédules, les plus de­terminés, n’ont presque rien allegué, qui ne soit dans ce „Rempart de la foi” du rabbin Isaac. *)(Wolter: Melanges T. III p. 344 (Geiger.))


ROZDZIAŁ XXI

Legacya biskupa Lippomana.


Podczas gdy z jednej strony namiętności, wskutek religijnych sporów obudzone, na drodze swobodnej wymiany zdań starały się pokonać innowiercze stronnictwa, z drugiej strony napotykamy czynniejsze nieco objawy niechęci religijnej, przeciwko Żydom skierowane.


Przytłumiona nieco za Zygmunta Starego propaganda reformacyi, na nowo pod rządami łagodnego Augusta szerzyć się poczęła. Bracia Czescy, anabaptyści, sakramentaryusze i luteranie, nie występując dotychczas otwarcie z żądaniem swobodnego wyznawania swej wiary, śmiało teraz na sejmach zaczęli się domagać zwołania soboru, na którymby prócz duchowieństwa katolickiego i najznamienitsi sekciarze: Kalwin, Beza i Melanchton się znajdowali.


Pomimo, że do zwołania soboru tego nie przyszło, jednak peryodycznie odbywane sejmiki, pod opieką możnych szlacheckich domów, znaczenie reformacyi stopniowo podnosiły.


Z żalem patrzało duchowieństwo katolickie na to zrywanie tradycyjnej nici, jaka dotychczas Polskę z Kościołem rzymskim łączyła i dla tego w listach swoich do Papieża Pawła IV, nie przestawało domagać się przysłania legata, któryby temu rozdwojeniu umysłów kres ostateczny położył. *)(Szujski: Dzieje II, p. 274.)


We wrześniu 1550 roku przybył do Polski Aloizy Lippomano, biskup Weroński, starzec surowy, groźnego względem odszczepieńców usposobienia. Nie poj­mując herezyi w znaczeniu przez prawo kanoniczne określonem, widział on w każdej wierze niezgodnej z duchem panującego rzymskiego Kościoła, szkodliwe ziarno, które zdaniem jego, w samym zarodzie zniszczyć należało. Nie zgadzał się z nim w tej mierze łagodny Zygmunt i pomimo żądania Lippomana, aby surowo przeciw herezyi wystąpił, usunął się od udziału w tak nierozważnej akcyi. Nuncyusz Lippomano przy pomocy duchowieństwa na własną rękę rozpoczął dzieło nawracania, a niechcąc otwartem działaniem przeciw Luteranom, zniechęcić sobie wyższych stanów narodu, zwrócił się z propagandą do Żydów i Tatarów litewskich, których drogą surowości chciał zjednać dla katolickiego Kościoła. *)(„Nuncyusz Lippomano— pisze Narbutt — przybył do Wilna w lecie 1555 r. i chciał Żydów i Tatarów posądzanych o różność wierzenia, nawracać drogą surowości; lecz przez to bardziej się oddalił od celu swego posłannictwa.” Dzieje nar. lit. IX p. 472.)


Brak dokładnych szczegółów dotyczących legacyi Lippomana, nie dozwala nam śledzić za całym przebiegiem jego działalności w Polsce; widoczna tylko, iż wpływ jego na położenie Żydów, nie w jednej tylko miejscowości musiał się dać we znaki, bo współcześnie z wypadkami Wileńskiemi, znajdujemy i w Koronie ślady jego zgubnej propagandy.


W r. 1556 obwiniono jakąś mieszczankę Sochaczewską Dorotę Łażencką o kradzież Hostyi, którą Żydzi kupiwszy, mieli zbezcześcić. Lippoman dowiedziawszy się o tem, zarządził ścisłe śledztwo, skutkiem czego skazano Łażencką i kilku żydów na publiczne spalenie *)(Miczyński: Zwierc. kor. na sejm r. 1618.). „Całej tej sprawy rozsądzeniu — pisze Czacki — przewodniczył nierozsądny zapał,” a pisarze ówcześni surowo ten czyn potępili *)(Czacki p. 45.); Zygmunt August oburzył się na ten czyn nieludzki i otwarcie go Lippomanowi wyrzucał *)(Szujski: II, p. 277.). Tak samo postąpiła szlachta z kasztelanem Tarnowskim na czele. *)(J. S. Bandtkie: Dzieje nar. pols. T. II, p. 159.)


Ziarno nietolerancyi w umysłach ludności przez Lippomana zasiane, zgubne zaczęło wydawać owoce, i choć znienawidzony powszechnie legat wkrótce po Sohaczewskiej sprawce, wyjechał z Polski, zaczęły się między ludem szerzyć pogłoski o sprzysiężeniu przez Żydów z dyabłami uknowanem, które wiele klęsk na nich ściągnęło.


Umysły wyższe z trwogą widziały to dziwne obłąkanie zdrowych pojęć u ludu i pismami starały się wpłynąć na ostudzenie namiętności. Szlachetny Wyjer (ur. 1515, urn. 1588), w dziele swem: De prestigiis et incantationibus, wykazał całą niedorzeczność podobnych zarzutów i zawstydziwszy oskarżycieli „niejednę niewinną ocalił ofiarę”. *)(Czacki p. 105.) Inne pismo w 1557 r. wydane pod tyt.: O czarach i czarownicach, idąc torem Wyjera, nie mało się także przyczyniło do rozszerzenia zdrowszych pojęć między ludnością.



Przykładów gwałtownego nawracania Żydów z wyjątkiem wzmiankowanych, w tej epoce nie znajdujemy. Kardynał Ruggiero w przejeździe przez Polskę, dziwił się tolerancyi, jaka pod tym względem u nas panowała *)(J. U. Niemcewicz: Zbiór pam. I, p. 6.), a jeśli weźmiemy pod uwagę fakta, które współcześnie w państwie Jana Bazylewicza miejsce miały *)(Karamzin. Hist. pań. Rossyj. IX p. 36.), pozostanie zaszczytny dla Polski rezultat.


Zresztą zauważyć trzeba, że pisarze luterscy większą w tej epoce niechęcią ku Żydom przejęci byli niż katoliccy. Przyłuski, augsburskiego wyznania, żywiej ich, aniżeli kardynał Hozyusz w swych pismach gromił. Protestant Mikołaj Rej z Nagłowic, w przeciwstawieniu do biskupa kamienieckiego Białobrzeskiego, ujemną także pod tym względem stanowi stronę.


ROZDZIAŁ XXII.

Saul Wahl.


Żydzi na Litwie i Ukrainie, przed wszystkimi innymi, za panowania Zygmunta Augusta swą pomyślnością materyalną się odznaczali. Zamożność wielu rodzin żydowskich, nieuleganie bezpośredniemu wpływowi żydów niemieckich, opór stawiany absolutystycznym dążnościom senioratów i zajmowanie się rolą, wszystko to są fakta, dowodzące niepomiernego ich stanowiska w ówczesnej epoce. *)(„Błogie dla Żydów na Litwie, pisze Jaroszewicz, było panowanie Zygmunta Augusta. Zamożność wielu familij żydowskich, podnosiła w niejaki sposób całego ludu znaczenie.” Obraz Litwy II p. 84.)


Kardynał Kommendoni w swej relacyi poselskiej, zasłużone im oddaje pochwały: „Na Ukrainie, pisze on znajdujemy Żydów, którzy nie są tak wzgardzonymi, jak w wielu innych miejscowościach. Nie tylko że się nie utrzymują z podłych zysków, lichwy i usług, ale posiadają dobra, zajmują się handlem, oddając się przytem studyom nauk wyzwolonych, medycynie i astrologii. Pełnią oni wszędzie urzędy celne i komissowe. Dochodzą nieraz do wielkich majątków, stojąc nie tylko na równi ze szlachtą, ale przewodząc tejże czasami. Nie noszą żadnych wyróżniających ich cech od Chrześcian. Pozwalają im nosić szable i inne zbroje. Wreszcie cieszą się jednakiem ze wszystkimi innymi mieszkańcami prawem." *)(J. U. Niemcewicz; Zbiór I p. 64.)


W podaniach ludowych przechowały nam się po dziś dzień, wspomnienia owej pomyślności, a choć krytyka historyczna odnosi je do czasów po-Jagiellońskich, zdaniem naszem jednak, fakta z panowania Zygmunta Augusta dostarczyły materyału do niektórych podań drastycznych, godnych chwilowej uwagi.


Żył za Zygmunta Augusta w Brześciu Litewskim, pewien zamożny Izraelita, imieniem Saul. Dla uczoności swej i hojności względem uboższej braci, wielce ceniony, zostawał on z możnemi szlacheckiemi domy w zażyłych stosunkach. Zdarzyć się raz musiało, iż podczas burzliwej narady sejmikowiczów, zdanie powołanego do rozstrzygnienia sporu Saula, znalazło niepomierną approbacyę, gdyż naraz między Żydami zaczęły obiegać pogłoski, iż mądry Saul obrany został przewodnikiem sejmu, co w ciągu wieków takiej dostąpiło wiary, iż dziś, powszechnie Żydzi nasi utrzymują, że jeden z ich współwyznawców, obrany

został królem polskim i rządy państwa, przez noc całą sprawował.


Ile w tem podaniu jest prawdy? dociec łatwo. Faktem jest tylko, że legenda ta, do potęgi historycznej podniesiona wiarogodności, trwa i żyje nieprzestając chlubnym ambitem przejmować współwyznawców Wahla. Wydane w języku angielskim dziełko i żydowska broszurka, przedmiot ten żywemi kreślą barwami. *)(Dziełka Hirsza Edelmana o Saulu Wahl w języku angielskim i hebrajskim wydanego, pomimo starań otrzymać nie mogłem. Łaskawej uczynności zawdzięczam tylko odpis tytułu tego dziełka w zbiorze jednego z tutejszych bibliopolów się znajdującego. Tytuł ten jest następny: „The greatness of Saul and progeny of Dawid being a biography of the eminent Saul Wahl i t. d. Compiled and edited by Hirsz Edelman. London 1854. Wielkość Saula i potomków Dawida; jako biografia znakomitego Saula Wahla. Ułożona i wydana przez i t. d. Dziełko to opatrzone jest w przedmowie listami wielu historyków niemieckich, którzy wydawcy za to opracowanie postaci legendowej prawie, należne składają pochwały.) Z pisarzy polskich pierwszy Lelewel w „Polsce wieków średnich,” obszerniej rzecz tę wyłuszczył i dla tego ustęp jego w całości tu przytaczamy.


Powszechnie — pisze Lelewel — jest między Żydami powtarzano, że jeden z nich, był dorywczym, jednodziennym królem polskim. Ztąd w Niemczech między nimi przysłowie: das wird nicht länger dauern, als Saul Wahl's Königthum. Pewnego razu, w czasie jednej elekcyi, niezgodna w obiorze szlachta, zgodnie uradziła była, aby tymczasowie wziąć za króla tego przechodniego, który się na pierwszym trakcie ukaże. Saul właśnie ze świtem, pojeżdżął sobie na swej bryce, jego więc tymczasowym powitano królem. Ztąd Szoel-boel wszędzie wymieniany, a ziomka naszego, adwokata Lublinera babka, z rodziny owego Saula, powtarzała mu, że w Siemiatyczach, przechowywany jest dokument złotymi literami pisany, który o zaszczycie ich przodka dostatecznie upewnia.


O królach losem, to pierwszego światła ujrzeniem, to pierwszym konia zarżeniem, to pierwszem w razie jakim pojawieniem się, do tronu powoływanych, od wieków rozmaitych nie brakło zapisków. Kronikarze polscy takowe wczesno przypominali, można tedy było mniemać, że Szoel-boel, Saul Pan, jest tych przypomnień cale dziwnym odgłosem i odnosi się do wieków zamglonej przeszłości: ale tak nie jest jak nas objaśnia uczony Jolowicz. Wyczytał on w rękopismach biblioteki Oxford i w niejakich drukach, że był w swoim czasie we Włoszech, w Padwie, rabbi Samuel Juda, którego syn Saul, w nauce paduańskiej wyćwiczony, udał się do Polski, gdzie w Brześciu Litewskim ożeniwszy się, do wielkiej zamożności i nie zwykłej doszedł wziętości. Zdarzyło się że któremuś Radziwiłłowi w podróży zabrakło pieniędzy w Padwie, zwierzył się ze swym kłopotem Samuelowi, a ten chętnie Radziwiłła znaczną summą zaopatrzył, czem zobowiązany Radziwiłł, przyrzekł wiele dobrego czynić dla Żydów a mianowicie okazać względy dla Saula. Jakoż wróciwszy, zaraz go do siebie zaprosił i w zażyłość z nim zaszedł, a gdy w nadeszłym po Zygmuncie Auguście bezkrólewiu (1572 — 1574), magnaci nie mogli się zgodzić na obiór, na wniosek Radziwiłła, wynieśli miłowanego przez siebie Saula na prezydenta elekcyi i interrexa, na jednonocnego tymczasowego króla, provisorischer König, i powierzyli mu akta koronne, w które on wpisał dogodne dla Izraela postanowienia, a między innemi, że zabójstwo Żyda, ma być śmiercią karane. Z tego wynikło, że Saul i potomkowie jego otrzymali nazwisko Wahl, niemieckie, znaczące obiór, obranie. Rzeczywiście miana polskiego na to nie było, bo to była elekcya, a Saul Wahl w dziełach hebrajskich jest tytułowany magnatem, książęciem, królem, prawodawcą narodowym. „Anglja, co się chwali że jest przytułkiem otwartym dla królów bez królestwa, ona też ma w Londynie Denisa Mosesa Samuela Esq. Saula Wahl, potomka, pewnie bhura t. j. pierworodnego, bo przy nim korona. Wie on, że Saul Wahl, utrzymując ciągle świetnie pozyskaną wziętość, wprowadzał podobno 1537 r. Zygmunta III do Krakowa. Magnacki złoty łańcuch swój, na ubogich testamentem zapisał.


Sani Wahl, był rzeczywiście zamożnym, wybudował w Brześciu, dwie wielkie synagogi, dwie łaźnie, kilka domów na studya, szlachtuz i dom sierot. Niedawno, przy zapadnięciu się synagogi, odkrył się jego herb królewski na marmurze wykuty, wyobrażający lwa, co sobie na głowę koronę kładzie, a przy nim siedzący orzeł. Wiadomo też, że familia Wahlów od Saula idąca, przybierała wprzód i potem nazwę Katzenellenbogen. Carmoly też upewnia, że zna całą Wahlów genealogię i czas przybycia jej do Polski; twierdzi on, że nie włoska z Padwy, ale niemiecka, z Niemiec przybyła, a z powodu jej nazwiska Wahl, całą tę powieść wydowcipowano i z niej przysłowie niemieckie powstało”. *)(Lelewel; Polska, w śred. II. p. 419.)


Co do nas, istnienia osobistości Saula Wahl, w wątpliwość podać nie śmiemy. Dowody jasne i przekonywające, i potomkowie Wahlów w Lublinie dziś zamieszkali, aż nadto wiarogodność tej postaci stwierdzają. Zdaniem jednak naszem, w całej tej sprawie przebija się figiel Babińskiej rzplitej, która za czasów Zygmunta Augusta i później nawet, niepoślednią w domowem życiu Polski odegrywała rolę. Że bogaty i mądry Saul przy całym kontraście obyczajów żydowskich, tak sprzecznych z obyczajami butnej i rycerskiej dawnej szlachty polskiej, był wybornym dla respubliki Babińskiej nabytkiem, wątpliwości nie ulega. Mogło się więc zdarzyć, że wesoła i żądna nowości szlachta, sprawiła raz sobie uciechę, mianując go prezydentem walnego zebrania, ale większej wagi do tego zdarzenia przywiązać niepodobna. Przedmiot ten wyborny do powiastki obyczajowej —

niepowinienby właściwie w poważnej historyi być wspomnianym, poświęciliśmy mu jednak słów kilka, dla uzupełnienia rysu epoki Zygmuntowskiej, która tak ważne w dziejach Żydów polskich zajmuje stanowisko.


Zresztą fakt powyższy nie stoi odosobnionym w podaniach. Mnóstwo ich posiada każda prowincya, każdy zakątek niemal, dawnej rzplitej. Zacząwszy od Abramkowej legendy, po rzezi Chmielnickiego i dotkliwe żarty Kaniowskiego starosty, ciągnie się nieprzerwane pasmo charakterystycznych zdarzeń, jednoczących dzieje zaściankowej szlachty z dziejami totumfackich Żydów, które mogą wywołać i uśmiech na usta słuchacza i obudzić w nim poważniejsze nieco uwagi i myśli.


ROZDZIAŁ XXIII.

Oświata Żydów za Zygmunta Augusta.


Jeśli okres Zygmuntów Jagiellonów, a głównie Zygmunta Augusta, słusznie złotym wiekiem dla literatury i ogólnej oświaty jest nazwany; to bez przesady, miano to, i dla literatury Żydów polskich, zastosować się godzi. Akademie żydowskie za królów elekcyjnych podupadłe, w tej epoce znajdują się jeszcze w pełnej działalności, wydając ze swego łona poważny zastęp uczonych talmudystów i garnąc do siebie młodzież, z dalekich stron dla kształcenia się w rabbinicznym zawodzie przybywającą. *)(Wolfius: Bibl. hebr. I, 311, 425. II, 930.) Lublin, Kraków, Lwów, Poznań i Ukraina, głównemi są w tej epoce ogniskami literackiego ruchu. Pojedyncze gminy, o własnych siłach fundują zakłady naukowe wyższe i średnie, zyskując na to pozwolenie królewskie. Są ślady wydobywania się z pod absolutyzmu zwierzchności gminnych i przejmowania się nowszym kierunkiem wyobrażeń. Na wstawienie się przybocznej Rady królewskiej, do której Żydzi Lubelscy zwrócili się z prośbą o dozwolenie im założenia szkoły, Zygmunt August w 1567 r. zezwala na wystawienie kosztem gminy, gimnazyum żydowskiego, na gruncie Izaaka May doktora, powierzając kierunek gimnazyalny rektorowi, wybrać się mającemu z grona doktorów i rabinów miejscowych. Że zaś w obec przeważnego wpływu seniorów, na kierunek wychowania młodzieży, szkoła ta mogłaby przyjść do upadku; przeto Zygmunt, wyjmując rektora z pod władzy rabina Izraela Szachnowicza, nakazał, aby ten, zamiast ulegać zewnętrznym wpływom, sam miał zwierzchnią władzę nad doktorami i rabinami lubelskimi. *)(Metr. kor. 100 f. 370.)


W dziejach Żydów koronnych, miasto Lublin, pierwszorzędne zajmuje miejsce. Opieka wojewody Łęczyńskiego, dozwoliła gminie tamecznej, rozwinąć działalność naukową i wydawniczą, której mnogie ślady w dziełach podówczas wydrukowanych, znajdujemy. Najobszerniejszy kommentarz prawny, znany pod nazwą Mischny, w Lublinie po raz pierwszy w 1569 r. przedrukowanym został.*)(Wolfius I p. 883.) Talmud Babiloński z 370 r. ery chrześciańskiej, również w tej epoce (1559 r.) w Lublinie po raz pierwszy wydano.*)(Wolfius I p. 903.) Jerozolimski talmud, w czterdzieści cztery lat później doczekał się przedruku. *)(Czacki: p. 68.)


Inne miasta zyskują przywileje bądź na założenie drukarń, bądź księgarń żydowskich. Lazar i Józef w Poznaniu, otrzymują od Zygmunta Augusta w 1566 roku przywilej na założenie drukarni książek hebrajskich i wolne takowych sprzedawanie. *)(Metr. kor. 100 f. 196.) Benedykt Lewith żyd krakowski, zyskuje od króla wyłączny przywilej sprowadzania przez ciąg lat czterech z zagranicy, ksiąg hebrajskich. Przywłaszczający sobie to prawo miał być karanym konfiskatą książek sprowadzonych. *)(Metr. kor. 100 f. 258.)


Z drukarni Izaaka Aaronowicza w Krakowie wychodzące książki, sprowadzali Żydzi Czescy, Niemieccy, Węgierscy i Tureccy. )(Krzyżanowski: Daw. Pols. p. 53.) Współcześnie wychodziły w Lublinie dzieła hebrajskie, przeważnie teologicznej treści, które Żydzi koronni skwapliwie rozkupowali.*)(J. S. Bandtkie Hist. druk. I, p. 247, 350. II, 94. III 9, 144.)


Z uczonych krakowskich słynął między Żydami w Europie Mojżesz Iserles, doktor i rektor akademii żydowskiej. Z dzieł jego przez Wolfiusza przytoczonych, wymieniamy: „Drogi Mojżesza czyli kommentarz do Arba Turim, z najdawniejszych jurisconsultów zebrany. Kommentarz do księgi Esther. Responsa i kontrawersye prawnicze. Księga o badaniu czystości zwierząt. Prawo ofiary” i t. d.


Z uczonych lubelskich, oprócz Izaaka May, znanym jest Jehuda Vega, autor wielu dzieł teologicznej treści. *)(Wolfius: I, p. 425.)


We Lwowie, oprócz seniora ziem ruskich Salomona, wspominanym jest Naphtali Hirtz, przełożony synagogi, autor kommentarza do księgi Midrasch. *)(


Uri ben Symeon z miasta Biały, w r. 1570, wydaje w Wenecyi dzieło p. t. „Groby Patryarchów,” tłumaczone na język francuzki (przez Cannoly’ego) w Bruxelli 1847 r. *)(J. Lelewel: Polska, dzieje I p. 300.)


Z matematyków i astronomów, których prawdopodobnie systemat Kopernika pobudził do badań, wielkiej dostąpił sławy Szymon z Ginsburga, który według świadectwa Kommendoniego, miał swobodny przystęp do króla i wielu panów. *)(Czacki: p. 51.)


Na Ukrainie, sztuka lekarska między Żydami kwitnęła. *)(L. Gąsiorowski: loco cit. I, p. 174.) Jerzy Christian Arnold, w rozprawie swej p. t.: O hojności królów i względach panów polskich dla rzeczy lekarskiej i lekarzów, takie daje o lekarzach żydowskich z owej epoki, zdanie. „W XVI w., pisze on, tak dalece sława lekarzy żydowskich wzrosła, że Franciszek król francuzki na długotrwałą febrę chorujący, tego tylko narodu lekarza chciał używać, a gdy w jego państwie nie znajdował się żyd, a neofity nastręczającego się, przyjąć nie chciał, wołał król sprowadzić prawdziwego Izraelitę, aby nie był bez doktora. Jednakowoż geniusz Majmonida, nie wszystkie skarby Knidyjskie sławnej szkoły Jagiellońskiej wyczerpnął, aby je całkiem do swego rodu przeniósł.” *)(J. C. Arnold: O hojności. Cz. II p. 33. R. 1807.)


Do znakomitych doktorów z tej epoki zaliczyć należy Eleazara Aschkenazi i Salomona Kalwara.


Pierwszy urodził się z ojca doktora Eliasza Aschkenazi 1514 r. na wyspie Salonice, gdzie się kształcił pod znakomitym rabinem Józefem Teizak. W 24 roku życia był już seniorem gminy w Kairo. Dzieląc chwile swych zatrudnień między uczone dysputy i naukę, zmuszonym był w 1560 r. opuścić Egipt i schronić się do jednego z miast wyspy Cypru. Podróżnik Eliasz Pesaro, napotkawszy go w tem mieście, zaszczytną o nim czyni wzmiankę w 1563 r. W 50 roku życia Eleazar Aschkenazi mówi już 10 językami i gruntowną posiada znajomość talmudu. Przewodnicząc przez lat 22 rozmaitym gminom żydowskim w Egipcie, zmuszony na nowo zostaje do schronienia się do Wenecyi, gdzie przebywał Jehuda Katzenellenbogen wielki rabin. Źle przez tego przyjęty udał się do Cremony i tu wydrukował dzieło swoje Józef Lekach, poświęcone słynnemu Józefowi Nasi, księciu Naxos. Podróżując przez czas niejaki przybywa wreszcie do Polski, gdzie zostaje nadrabinem w Poznaniu. Decyzye jego rabiniczne w tem urzędowaniu wydane, przechowały nam się w dziele Mojżesza Iserlesa: Questiones et responsa, wraz z medycznemi rozprawami w dziele jego Nobloth Chakhma zawartemi. Powołany wreszcie na seniorat krakowski, umarł tu w 1586 r. Dzieło jego, zaszczytnie przez uczonego Józefa del Medigo cenione, nosi tytuł: Sefer Maasé ha Schem. *)(Carmoly: Hist, de med. juifs. p. 157.)


Salomon Kalwar, z miasta Troki liczną prowadzi korrespondencyę z uczonymi rabinami polskimi, którzy mu tytuł doktora prawa przyznali. Syn jego, Izrael Samuel Kalwar, jest autorem wielu dzieł rabbinicznych, których lista jest w dziele Ismach Izrael w Krakowie wydanem.


Inny doktor tegoż nazwiska, Salomon z Italii, podróżował wiele po Polsce. W epoce Isserlesa bawił w Krakowie, i o nim to liczne wzmianki w dziele Isserlesa znajdujemy. *)(Carmoly: loco cit. p. 158.)


Z doktorów Karaitów należy tu zacytować: Abrahama Bali, syna Jakóba Chasan. Dzieła jego są następujące: 1) Ighereth Ha-Zon, 2) Issur ner Sab­bat, 3) Kommentarz do Sefer Mitzwoth Arona ben Elia, 4) Kommentarz do terminologii filozoficznej księgi Khevanoth ha Philosophim.


Abraham Jeruschalmi, syn Salomona, doktor w Krymie; Ezra ben Nissirn, doktor medycyny na Litwie w Trokach, Jakób ha Łucki z Łucka, tak zwany dla miejsca urodzenia na Wołyniu.


Joziasz doktor z Trok, ojciec Abrahama, autor dzieła Beth Abraham traktatu kabalistycznego i Pas Jada, zbioru rozmaitych artykułów. )(Loco cit. p. 186, 187.)


Z prawników żydowskich wymienić nam wypada Hirscha, mieszkańca miasta Lubomli, którego Zygmunt August w 1566 r., na wstawienie się swej Rady przybocznej wyniósł oddzielnym przywilejem, na stopień doktora prawa Mojżeszowego, dozwoliwszy mu sprawować ten urząd, według służących mu attrybucyj w gminie lubomlskiej. )(Metr. kor. 99. p. 28. Widać iż Izraelita ten należał do postępowców, bo niemieckie swoje nazwisko Hirsch zmienił na polskie: „Jeleń” i pod takowem, w dyplomie jest wspominanym.)


W pobieżnym tym zarysie duchowego-rozwoju Żydów, przytoczyliśmy te jedynie fakta, które stanowią dodatnią niejako stronę obrazu ich wewnętrznego życia za Zygmunta Augusta. Miłość prawdy jednakże, która w historyku powinna być wyższa nad wszelkie względy, nakazuje nam wyznać, iż dodatnie te rysy, jakkolwiek chlubne, do potęgi zasady ogólnej podniesionemi być nie mogą.


Jedna albo druga jednostka po nad zacofany wyniesiona ogół, nie może jeszcze świadczyć o pomyślnym stanie oświaty plemienia, które w jednostronnym kształcone kierunku nie szło za prądem odrodzonej cywilizacyi XVI wieku. Jeśli zestawimy stan oświaty Żydów Zygmuntowskich, ze stanem jaki dziś przed oczyma naszemi w massie Żydów się rozwija, bardzo małą między niemi znajdziemy różnicę; co gorsza, sumienny badacz w tym całym przebiegu, dopatrzy się tylko postępu malejącego, który począwszy od epoki Wazów, do chwili powstania znanej sekty Chassydów w Polsce, stopniowo zacieśnia się w zaklęte koło wsteczności, odosobnienia i wszystkich zwiastunów moralnego upadku.


KONIEC.


UZUPEŁNIENIA.


I.

Żydzi na Szlązku w wiekach średnich.


Historya Żydów na Szlązku, stanowiąca uzupełnienie obrazu ich losów w ziemiach polskich, mało dotychczas przez historyków tak polskich jak i niemieckich poruszaną była.

Z kilku prób niedostatecznych wybrałem rozprawę L. Oelsnera, dającą w szczupłych rozmiarach całkowity obraz stanu Żydów na średniowiekowym Szlązku, którą wraz z podaniem źródeł przez autora przywiedzionych, w streszczeniu do niniejszego tomu dołączani. *)(Dr. L. Oelsner: Schlez. Jud. im Mittelalt. — w Jahrb. Liebermanns. 1854.)


Stan Szlązka przed 1200 r. po Chr. dla braku odpowiednich materyałów, niedostatecznie jest jeszcze wyjaśniony. W najdawniejszych jednak źródłach, do historyi Szlązka się odnoszących, pozostało nam kilka kronikarskich notatek, świadczących o losach żydowskiego plemienia w tej prowincyi. Do posiadłości wrocławskiej jurydyki, zalicza bowiem dokument z końca XII wieku, wieś Mały Tyniec, o dwie mile od Wrocławia leżącą, jako darowiznę hrabiego Piotra, zakupioną od Żydów. *)(Stenzel: Jahresbericht der hist. Sect. der Schles. Gesch. 1841 p.41.) Ponieważ Piotr Włast, około 1110 r. klasztor tu wystawił, przeto zdaje się że jego imię z owym hrabią Piotrem pomieszano. Inne jeszcze dwie posiadłości należały w XII w. do Żydów: Tocholnica i Falknerdorf blizko Wrocławia położone, dziś już nie istniejące. Książę Henryk I w 1204 r., za odstąpienie dwóch wsi, które do klasztoru Ś. Wincentego należały, darował temuż klasztorowi wieś Falknerów, należącą do braci Józefa i Chaskiela. *)(Dokument oryg. w arch. Wrocławskiem.) Widoczna, że każdy z nich jedną tylko częścią tej posiadłości władał, gdyż z przywileju fundacyjnego Trzebnickiego dowiadujemy się, że proboszcz Ś. Wincentego, w 1203 r. tę część tylko wsi otrzymał, jaką Żyd Józef posiadał. *)(Sommersb. Siles. rer. script. I p. 816.) W 1204 r. dopiero przybyła do darowizny i część Żyda Chaskiela. *)( Sommersb. loco cit. I p. 820.) Inna wieś Sokolnice (Tocholnice) była pierwiastkowo także w posiadaniu Żydów: Józefa i Chaskiela, w 1204 jednak roku, należała do fundacji klasztornej Ś-go Wincentego, której książę Henryk I należną złożył daninę.


Już nawet w XI wieku są ślady posiadłości gruntowych Żydów, gdyż z kronik wiadomo, że Judyta żona Władysława, Czeszka, wykupowała Chrześcian z poddaństwa Żydów. *)(Stenzel: Script, r. Siles I, 64.)


Żydzi więc ówcześni nie żyli jedynie po miastach jako handlujący, ale władając ziemią, uprawiali ją jako rolnicy. *)(Tak np. w Budziszynie u Stenzla: Urkunden p. 4.) Nie długo jednak trudnili się tą uprawą, gdyż w następnem stuleciu nie znachodzimy już żadnej wzmianki o właścicielach żydowskich. Przeniósłszy się w zupełności do miast, brali dobra ziemskie w zastaw jedynie i w razach niewypłacalności dłużników, sprzedawali je na własną rękę.


Charakterystyczny pod tym względem znajdujemy w kronikach ówczesnych fakt. Wieś Cesselwitz (?), nieopodal od Henrykowa (Heinrichau), należała do trzech braci, z których jeden Stiborius jako nieoszczędny zmuszonym był pożyczać od żyda Merkelina pieniędzy. Gdy przy nadeszłym terminie wypłaty Stiborius uiścić się ze swego długu nie mógł, przelał na żyda Merkelina prawo do swego udziału, który nie zatrzymawszy tego gruntu, odstąpił go za cenę swej należytości opatowi w Henrykowie. Że zaś opat ten z rąk żyda gruntu przyjąć nie chciał, udał się więc Merkelin do Lignicy i tam na imię księcia Bolcona odstąpił dobra swoje, które też wkrótce do fundacyi klasztornej zaliczone zostały. *)(Stenzel: Gründungsbuch des Klosters Heinrichau 1854, p. 116.)


Miejscy Żydzi trudnili się po większej części bankierstwem. Przywileje im udzielone każą się domyślać znaczenia, jakiego podówczas na Szlązku używali. Wolno im było stawiać synagogi i szkoły, cmentarze zaś tylko po niektórych miastach. Gminy poczynają dopiero w XIV wieku funkcyonować; lecz już podówczas widoczne są ślady nieporozumień między Żydami a Chrześcianami. Prześladowanie rozciągało się nietylko do osób ich, ale i do świątyń. Przesądy w całej prawie Europie przeciw nim podnoszone i na Szlązku istniały. W 1219 roku wygnano Żydów po raz pierwszy z Wrocławia. *)(Klose: T. I, p. 335. Pol. Jahrbüch. der Stadt Breslau wyd. Büsching 1, 51.)


Jako servi camerae używali oni opieki bezpośredniej panujących. *)(Eichhorn: Deutsche Staats uud Rechtgesch. II, 410.) Najrozleglejsze przywileje udzielonemi im zostały, które też później stały się przykładem dla krajów innych. *)(Depping. Les juifs dans le moyen age p. 237.) Wprowadził je pierwszy do Szlązka książę Henryk IV Wrocławski (1266 — 1290); naśladowali go w tej mierze: następca Henryk V (1296), Bolko Świdnicki w 1295, Bolko II w 1328 r., Henryk Głogowski w 1299. Z tych wszystkich jednak przywilejów, jedynie dokumenta z 1299 i 1328 roku przetrwały po dziś dzień i z nich dowiadujemy się o poprzednio już Żydom nadanych. *)(Sommersb. III, 91 i 105.)


Za panowania Henryka IV stan Żydów był tak pomyślnym na Szlązku, że nawet duchowieństwo katolickie zazdrościło im tej opieki, jakiej same ze strony panującego nie używało. *)(Stenzel. Biskup p. 195.) Niejednokrotnie miasta całe Żydom Wrocławskim, Świdnickim w zastaw dawano. Bolesław III książę Świdnicki i Brzeski (Brieg) między 1323—1326 rokiem, winien był pewnemu żydowi 8,000 mark, t. j. 60 tys. talarów, coby na dzisiejszą monetę cztery razy mniej wartości od ówczesnej wynoszącej 240 tysięcy talarów miało. *)(Stenzel. Gesch. Schlesieus 1853, p. 363.) Jako rękojmię wypłacalności zastawił Bernardowi księciu Świdnickiemu miasto Nimptsh (?) z przyległościami, aby ten swojem mieniem za dług był odpowiedzialnym. *)(Stenzel: Script. I, 128 — Thebezius: Ligii. Jahrbücher II, 160.) Syn jego Wacław nie mniej rozrzutny zastawił miasto Goldberg pewnemu Żydowi. *)(Stenzel: Script. I, 143.) Zdaje się że nim był bogaty Wrocławianin Canan, który wraz z Neisskiemi (Nissa) Żydami, otrzymał w 1347 roku miasto Świdnicę, od Bolkona II w zastaw za 1013 mark .*)(Worbs. p. 227.)


W księdze ziemskiej księztwa Wrocławskiego jest wzmianka, że miasto Wrocław w 1353 r., 23 mark od ławników Goldbergskich w imieniu Canana otzymało. U Lignickich także Żydów zaciągnęli Wacław i brat jego Ludwik, około 1345 r. długi, za które Lignica poręczyła. *)(Tchoppe i Stenzel: p 557.) Nie­mniej bogatym kapitalistą, był podówczas Izaak ze Świdnicy, któremu 1348 roku, Bolko za 176 mark miasto Löwenberg zastawił *)(Sutoriusz p. 61.), a 1349 roku ustąpił prawa bicia monety.*)(Fischer: Gesch. Janer I, 227.) Pomimo tak pomyślnego finansowego stanowiska, prawa obywatelstwa Szlązkiego Żydzi nie posiadali, a nawet zastępujące je przywileje, w ciągu wieków stopniowo tracili. Henryk IV wydał w 1285 r. rozporządzenie, aby Żydzi Świdniccy tylko posługi obronne przy murach i fortecach ponosili .*)(Tchoppe i Stenzel p. 557.) W Wrocławiu byli od tego uwolnieni: zamiast powinności obronnych, winni byli płacić miastu rocznie podatki. *)(Wilkirz z 1315 u Tchoppego p. 497.) Żydzi Świdniccy korzystać z tego nie chcieli, jak się to z dokumentu z 1328 roku okazuje. *)(Loco cit. § 48, p. 525.) Ograniczenia w swobodach handlowych, rozpoczynają się z 1302 rokiem w mieście Wrocławiu.*)(Loco cit p. 445.) Wilkirze z XIV wieku noszą już na sobie ślady reakcyi prawodawczej względem Żydów. Magistrat Wrocławski pisze do Głogowian pod 1315 rokiem: „Jeszcze nasi obywatele spierają się z Żydami o wiele rzeczy (questionibus multimodis contendunt), co się u ludu crigen zowie. Jak daleko to zajdzie, nieomieszkamy was o tem powiadomić.” Skutek tych sporów jest nieznanym, to tylko pewna, że ograniczenia stopniowo wchodziły w wykonanie, a w 1319 roku wypędzono Żydów z Wrocławia. *)(Pol: wyd. Büsching T. I, p. 99.) W 1302 roku poddano Żydów pod jurisdykcyę kryminalną grodzką. *)(Tchoppe p. 444.) Wątpliwą jest kwestya, czy Żydów podówczas doświadczenia w sądach powoływano, bo choć na jednym dokumencie podpisanym jest „Heinrich Judaeus,” być może jednak, że Judaeus figuruje tu jako nazwisko, nie zaś jako konfessyonalna cecha. *)(Tchoppe i Stenzel p. 446.)


Na takich lub tym podobnych wzmiankach ogranicza się historya Żydów na Szlązku, nie przedstawiająca zresztą w swym zewnętrznym przebiegu żadnej wybitniejszej różnicy od innych, z epoki średniowiecznej nam pozostałych.


II.

Don Józef Nasi, Izraelita książę Naxos w XVI wieku.*)(Dr. Lewy: Don Joseph Nasi. Herzog von Naxos, seine Familie and zwei jüdische Diplomaten seiner Zeit. Wrocław 1859.)


Edykt Ferdynanda i Izabelli z 30 marca 1492 r., pozbawił tysiące Żydów przybranej ojczyzny. W kilka miesięcy później przedstawił się oczom Hiszpanii obraz przymusowego wychodztwa. Kohorty królewskie, wypełniając zlecenie, ściśle pilnowały wyznaczonej Żydom marszruty. Okazywanie litości nieszczęśliwym, uchodziło za zbrodnię; schronienie im udzielone surową groziło karą.


Gdy i Emanuel król Portugalski, zięć Ferdynanda takiż sam wyrok względem swych żydowskich poddanych wydał, nad pozostałemi krypto-chrześcianami rozciągnięto surową opiekę inkwizycji, dla zbadania ich istotnych religijnych przekonań i zapobieżenia odstępstwu. Pomimo czujnej straży, ludzie uczeni i słudzy ołtarza, połączywszy się węzłem wspólnych przekonań, w podziemnych sklepieniach domów swoich, zbierali się dla odprawiania żydowskich modlitw i wpajali w dzieci swoje miłość do opuszczonej religii. Gdy polityczna przewaga Hiszpanii chylić się nieco ku upadkowi poczęła, pozostała garstka marannów opuściwszy niegościnne progi swej ojczyzny, udała się w drugiej połowie XVI wieku do Hollandyi i Turcyi. W ciągu lat kilkunastu znaczny zastęp ludzi uczonych, kupców, robotników, doktorów, wywalczył sobie cierpliwością i zdolnością do pracy, stanowisko niezawisłe. Wielu doktorów żydowskich znalazło niebawem zajęcie przy boku sułtana i wyższych stanów w Turcyi, a zdolność ich i wysokie wykształcenie, utorowały im drogę nietylko do cywilnych, ale i politycznych godności. Sułtanowie Soliman II i Selim II, odznaczali się podówczas religijną tolerancyą do tego stopnia, że przyczynne słali listy do papieża Pawła VI, za gnębionymi we Włoszech Żydami. Nietylko handel i przemysł zaszczepili wędrowni Żydzi w swej nowej ojczyźnie, ale i sztuki, jak o tem pomniki piśmienne z owej epoki pozostałe wymownie świadczą.


Liczba ich w pierwszej połowie XVI wieku dochodziła w Konstantynopolu 20,000 ludzi, a w innych miastach tureckiego państwa, jak w Adryanopolu, Salonice, Jerozolimie i Rhodos, przewyższała ludność chrześciańską. Pomimo że z powodu gromadzonych bogactw, niejednokrotnie wystawiani byli na zawiść i prześladowanie pospólstwa, jednak

sułtanowie Soliman II i Selim II wraz z Muhamedem Socolli wielkim wezyrem, korzystając ze zdolności i przemyślności Żydów, obdarzali ich rozległemi przywilejami, które zachęcały Żydów innych państw do osiedlania się w dziedzinach Tureyi. *)(„Die Lage der Türkischen Juden wurde oft von andern Juden Europas beneidet und die Auswanderung nach der Türkei warm empfohlen.” Tu dadzą się odnieść wędrówki Żydów polskich do Turcyi za Zygmunta I, które tak nieszczęśliwy wzięły obrót, jak to w rozd. XIII opisaliśmy.)


Pomiędzy znakomitościami żydowskiemi, które w owej epoce nietylko na dworze ottomańskim, ale i w innych krajach zaszczytnie zasłynęły, trzej zwłaszcza Żydzi na bliższą zasługują uwagę. Byli nimi lekarze Mojżesz Hamon, Izaak Natan Aschkenasi i Don Józef Nasi książę Naxos. O dwóch pierwszych, pobieżną tylko uczynimy wzmiankę, o Józefie Nasi bliższe podamy szczegóły.


Wspomnieliśmy już jak ważną rolę odegrywali lekarze na dworze ottomańskim. Jednym z nich za Solimana II był Mojżesz Hamon. Ojciec jego Józef, z Andaluzyi rodem, poprzedził go w tej godności za Selima I. Z powołania swego ciągle przy boku sułtana zostając, towarzyszył Mojżesz Hamon swemu monarsze we wszystkich wyprawach wojennych, starając się w tych podróżach, położenie Żydów w każdej miejscowości gdzie przebywał, czynić znośniejszem, jak tego pamiętniki przezeń pozostawione dostatecznie dowodzą. Kiedy mieszkańcy Amazyi oskarżyli Żydów o zabójstwo nagle znikłego Chrześcianina i użycie krwi jego do obrządków religijnych, wielkie prześladowanie dało się we znaki niewinnie oskarżonym. Za wpływem Hamona, zlecił był sułtan ścisłe przeprowadzić śledztwo, w skutek którego, nietylko że ukrywający się podstępnie chrześcianin wykrytym został, ale i natrafiono na ślad sprzysiężenia mającego na celu, potwarzami podniecić nienawiść pospólstwa przeciw Żydom. Hamon nie poprzestał na urzędowem obwieszczeniu, iż krew Żydów niewinnie przelaną została, ale wymógł na sułtanie edykt, aby odtąd nie ważono się oskarżać Żydów o używanie krwi chrześciańskiej do uroczystości wielkanocnych.


Gruntowna znajomość języków: arabskiego, perskiego i tureckiego, usposobiła Mojżesza Hamona do objęcia dyplomatycznych posad przy dworach sprzymierzonych. Na żądanie Solimana zajął się także Hamon przekładem Biblii i ksiąg modlitewnych na język arabski, co z zadowoleniem sułtana uskutecznił. Jako doktor korzystając z zaufania sułtana, wpływał niejednokrotnie na postanowienia rządowe. Gorliwość jego naukowa uwydatniła się w wydaniu 16 dzieł w języku hebrajskim, własnym nakładem. Znaczącem jest zdanie współczesnego Salomona ben Schemtoba o Hamonie: „W Konstantynopolu zajmuje Mojżesz Hamon wysokie stanowisko obok sułtana Sulejmana, wielkiemi są jego zasługi, które każda rodzina po wszystkie wieki za wzór sobie stawiać powinna. Gdybym chciał wszystkie jego zasługi wymienić, może być nie byłoby to mu miłem. Zebrał wielką liczbę uczonych i wystawił dom nauki z wielkim nakładem. Wspaniałomyślność jego jest bez granic, a troska o los współwyznawców bezustanna. Na czele wystawionego przezeń domu nauki stoi uczony Rabbi Taitzak i talmudysta Samuel Hakhan.”


Syn jego Józef wstąpił w ślady ojca. Był lekarzem sułtana i gorliwym zwolennikiem hebrajskiej literatury. Drugi syn, mniejsze już na tem polu położył zasługi.


Nieco później zjawił się na dworze sułtana inny lekarz, który jednak na polu dyplomatycznym większe jeszcze zdolności okazał. Był nim Rabbi Salomon Natan Asckenazi. Urodził się w Udine i przybywszy do Turcyi został lekarzem wielkiego wezyra Muhameda Socolli za czasów Selima II. Użyty jako pośrednik dyplomatyczny w układach z Wenecyą, niepospolite wyświadczył sułtanowi usługi ze względu na przyjacielskie stosunki, w jakich z Dożą pozostawał podówczas. Staraniem jego zawartym został między Turcyą a Wenecyą rozejm, ku wielkiej radości żydów Weneckich, którym widok tryumfalnego wjazdu Salomona do Wenecyi, 6 lipca 1574 i przyjęcie przezeń doznane ze strony dożów i całej Signioryi wróżyły pomyślniejszą dolę.


Jakoż w istocie, szlachetny Salomon zalecił swych współwyznawców opiece senatu, który podówczas z surowemi względem Żydów wystąpił środkami i wyjednał złagodzenie restrykcyjnych przepisów. Mniej szczęśliwym był nasz dyplomata w układach z rzeczpospolitą co do zerwania stosunków z Hiszpanią. Przekonywające jego namowy rozbiły się o stałość senatorów, tak że sowicie wynagrodzony, powrócić musiał do Konstantynopola. Tu na nowo rozwinął swą dyplomatyczną działalność szczególniej w układach z Hiszpanią, na zawarcie których poseł francuzki silnie nalegał. Podziwiać należy obrotność Salomona, że nawet pod Achmetem Paschą, następcą wielkiego wezyra Sokolli i Mustafą, utrzymać się zdołał na swem stanowisku. Nieposzlakowana uczciwość jego, która żadnym namowom, ani darom uwieść się nie dała, szczególniej w sprawie z hiszpańskim posłem się uwydatniła, jak tego list ambasadora francuzkiego do króla Henryka III z 1580 r. (poprzednio króla Polskiego) dowodzi:


Wzmiankowany rabbi Salomon — pisze ambassador — oświadczył posłowi hiszpańskiemu że czyniono mu propozycyę, aby wyjednał u Paszy przedłużenie rozejmu na lat 8, za co mu tysiąc skudów uroczyście przyrzeczone, na co je­dnak rabbi Salomo odrzekł: Stafrela! (Uchowaj Boże), nigdy nie przestanę swemu władzcy służyć uczciwie i wiernie.” Wierność taka naturalnie wpływ jego i poważanie powiększyć tylko mogła; nie jest to więc przesadą, jeśli rabbi Salomon powołanie Henryka Waleziusza na tron polski, wpływowi swemu przypisuje. *)(18 Lutego 1580 r., pisze rabbi Salomon do Henryka Walezego między innemi co następuje: massime in la electione che W. M. fo electo re de Polonia, che io fu causa de tutto quelo se opero qui si ben credo che Monsior de Axc (biskup Acqs poseł przy tureckim dworze) avera tinato il tutto ase“ Negotiations du Levant: ed. Charriére I. p. 471. (A. Lewy. loc. cit p. 36).)


Po długoletniej działalności na polu dyplomatycznem, umarł rabbi Salomo 1602 r. przekazując synowi swemu Natanowi zasługę i sławę swego imienia.


Współcześnie z Rabbi Salomonem Natanem Asckenazi był na dworze sułtana słynny i przez losy faworyzowany Izraelita — Don Józef Nasi, którego wpływ na międzynarodowe stosunki w Europie, nie jednokrotnie w XVI wieku czuć się dawał.


Józef Nasi, urodzony w pierwszej połowie XVI wieku pochodził ze znakomitej hiszpańskiej rodziny Nasi, która w skutek wygnania Żydów z Hiszpanii do Portugalii się przesiedliła i tu czas długi w ukryciu i pod obcem przebywała nazwiskiem. Jednemu z członków tej rodziny udało się schronić do Antwerpii, gdzie jednak, jako w mieście flandryjskiem, należącem do Hiszpanii i przez królowę Maryę siostrę Karola V rządzonem (od 1531—1555), wiarę swych ojców skrycie tylko mógł wyznawać. Dwaj bracia Nasi, z których starszy w Portugalii pozostał, młodszy do Antwerpii się przeniósł wraz z siostrzanem Józefem i krewnym familii Abrahamem Benveniste, zawiadywali domem bankierskim, mającym podówczas wielce rozgałęzione stosunki z handlowniejszemi miastami Europy. Don Józef Nasi zmienił swe nazwisko na Don Juan Miquez, albo Miguez, Benveniste zaś, na nazwę Augustyna Enriguez.


Wkrótce potem, około 1536 r. przybyła także do Antwerpii wdowa po zmarłym w Portugalii starszym bracie Nasi, Donna Gracya Nasi, pod imieniem Beatrice de Lima wraz z córką swoją Reyną i młodszą siostrą. Bogactwa i wykształcenie zjednały jej wkrótce wstęp do wyższych to­warzystw Antwerpskich, a stosunki handlowe obrotnego domu Józefa de Nasi, dosięgły niebawem i królewskiego dworu, wszystkich miast Niderlandzkich i Francuzkich, szczególniej Lyonu, tak że i za ich wpływem donna Gracya i jej powinowaty uzyskali wstęp do królewskiej rodziny. Siostra donny Gracyi wstąpiła w związki małżeńskie ze swym szwagrem, młodszym bratem de Nasi. Niedługim jednak był jej pobyt w Niderlandach. Ciągła obawa prześladowań i edykt z 14 sierpnia 1532 r., który jak miecz Damoklesa zawisnął nad głowami Marannów żydowskich, zmusiły ją do wywędrowania z tego kraju wraz ze swym szwagrem, czemu jednak przeszkodziła śmierć ostatniego w 1547 r. Gdy zmarły żadnego męzkiego potomka nie zostawił, przeto rząd hiszpański uznał za stosowne pod osłoną religijnej żarliwości wystąpić z oskarżeniem przeciw rodzinie de Nasi, iż ta będąc żydowską, pozornie religią chrześciańską wyznawała, skutkiem czego, konfiskata miała się do jej majątku za karę rozciągnąć. Za wdaniem się jednak don Józefa, konfiskatę zmieniono na przymusową pożyczkę z terminem dwuletnim, po upływie którego, donna Gracya do Wenecyi 1549 r. się schroniła i tu pod imieniem Mendez chrześcianki napotykamy ją, prowadzącą nadal rozgałęzione z Zachodem stosunki handlowe. Zamiar donny Gracyi przesiedlenia się do Turcyi, gdzieby otwarcie żydowską mogła wyznawać religią, napotkał nieprzewidziane przeszkody w łonie własnej rodziny. Młodsza siostra Nasi, która z pod kurateli donny Gracyi wyzwolić się chciała, doniosła senatowi Weneckiemu, iż siostra jej jest pozorną chrześcianką i że ma zamiar majątek swój przenieść do Turcyi. Takież same zawiadomienie przesłała i dworowi francuzkiemu, w którego państwie rodzina Nasi miała liczne posiadłości. Senat Wenecki skorzystawszy z tej okoliczności zagarnął natychmiast cały majątek Nasich. Lecz Józef i Benveniste nie tracąc ducha udali się z prośbą do sułtana tureckiego, aby na taką grabież nie przyzwolił i w tym celu użyli pośrednictwa znanego już nam Mojżesza Hamona, który zdołał sułtana do tego kroku nakłonić wiadomością, iż donna Gracya majątek swój na usługi jego oddać zamierzyła.


Jakoż wysłanym został umyślny dworzanin do Wenecyi z rozkazem, aby senat natychmiast pozwolił rodzinie Gracyi wraz z całem mieniem wywędrować do Turcyi. Pertraktacye trwały dwa lata blisko, wreszcie około 1552 r. wyruszyła donna Gracya, inaczej Beatrice de Luna z córką swojąReyną do Konstantynopola, gdzie też otwarcie do żydowskiej wiary i do dawnego nazwiska Nasi wróciła. Józef Nasi bawił jeszcze czas jakiś w Wenecyi, poczem podążył za swą ciotką i piękną Reynę, jej córkę, pojął za żonę, przyjąwszy poprzednio dawną swą żydowską religię.


Polecony przez francuzkiego posła w Rzymie pana de Lausac i za wpływem Mojżesza Hamona, wprowadzonym został Don Józef do grona dyplomatów francuzkich i na dwór sułtana, który zdolności jego właściwie ocenić zdołał. Ze swój strony, Don Józef korzystając z rozgałęzionych stosunków umiał je zużytkować z korzyścią dla swej biedniejszej braci i uprosił sułtana aby list własnoręcznie do Papieża Pawła IV napisał, z wstawieniem się za uciśnionemi we Włoszech żydami. Gdy podówczas książę Urbino, Gwidon Ubaldo, przyjąwszy do swych posiadłości, a głównie do Portu Pesara żydów, którzy z Państwa papiezkiego wywędrowali, starał się tym sposobem zmniejszyć handel Ancony, familia Nasi, dla zapobieżenia złym skutkom jakieby wrazie niepowiedzenia się tego planu na Żydów spłynąć mogły, uroczyście nakazała kupcom żydowskim Lewantu, aby zamiast do Ancony, do portu Pesaro z ładownemi okrętami sweini przybijali, i tym sposobem handel tego miasta podnosili. Słynny rabin turecki Józef ben Lew idąc za tym przykładem, wezwał wszystkich Żydów w Turcyi zamieszkałych, aby temu rozkazowi posłusznymi byli. Dowód to niezmiernego wpływu, jakiego familia Nasich między Żydami

używała.


Przyjazny zbieg okoliczności przyczynił się do powodzenia Don Józefa na sułtanskim dworze. Sułtan Soliman w młodszych latach swego życia pałał gorącą miłością do pięknej Czerkieski, która go też następcą tronu, Mustafą obdarzyła. Intrygi huryski Roxolany jednak, usunęły Mustafę od następstwa tronu i Selim, drugi syn sułtana miał tron po śmierci jego objąć. Ofiarą tejże intrygi padł i Bajazet własny brat Roxolany. Podczas gdy Selim jako namiestnik sułtana w Kutajch przebywał, przybył właśnie do dworu sułtana Don Józef Nasi i zręcznem obejściem, układną rozmową a nadewszystko bogactwy, do tyla ujął sobie serce sułtana, iż ten napisał list do księcia Ferrary Herkulesa II, aby zezwolił krewnemu don Józefa przenieść się wraz z majątkiem do Turcyi, co też 1558 r. nastąpiło. Don Józef zyskał sobie tymczasem łaskę namiestnika Selima, który też po śmierci Bajaseta, prawo swe do następstwa tronu jeszcze więcej umocnił i obcując ciągle na dworze w Kutajch stał się nieodstępnym towarzyszem namiestnika Selima. Za jego wpływem, udało się don Józefowi urzeczywistnić dawno osnuty plan, mianowicie, na ruinach dawnej Tyberyady wystawić żydowską kolonię, uposażyć ją fabrykami i tym sposobem handel nieco dalej na wschód posunąć. Sułtan na wstawienie się Selima zezwolił na ten plan i Tyberyada wraz z przyległościami stała się wkrótce pod zarządem Don Józefa, jako jego własność znacznem ogniskiem turecko-żydowskiego handlu. Rozgłos tego wypadku doszedł do uszu francuzkiego posła w Konstantynopolu, który nieomieszkał Karolowi IX, swemu monarsze donieść, iż Don Nasi, dawniejszy jego wierzyciel, poczyniwszy mnóstwo nakładów na odbudowanie Tyberyady, wkrótce zapewne zwrotu swego kapitału jeszcze za czasów bytności w Antwerpii królowi danego zażąda od króla. Dług ten wynosił 150 tysięcy dzisiejszych talarów. Znalezienie się Francyi było na wiadomość o tem tak niepolityczne, iż Don Nasi otrzymał odmówną na swe żądanie odpowiedź. Wdanie się sułtana w tę sprawę spełzło na niczem. Posłowie Justiniani (1563), Edward Gomei (1565) jedni za drugiemi biegli do Konstantynopola z prośbą o usunięcie tego żądania, które także i następca tureckiego tronu Selim popierał.


Gdy tak negocyacye schodziły na niczem, umiera 6 września 1566 r. sułtan Seliman i tron— syn jego Selim, przyjaciel Don Józefa obejmuje. Zaraz przy wstąpieniu na tron bezprzykładna dotychczas łaska stała się udziałem naszego bohatera. Sułtan Selim mianował Don Józefa książęciem wysp: Naxos, Andros, Milo, Paros, Santorino i Timo. Dotychczasowy władzca wysp Cykladzkich: Giacomo Crispo oskarżony przez mieszkańców przed sułtanem o tyranię, wtrąconym został do więzienia i dopiero na prośbę przyjaciół zeń wypuszczony.


Don Józef Nasi licznemi bankierskiemi zajęciami obarczony, posłał jako namiestnika na wyspę Naxos, niejakiego Franciszka Santorello hiszpańskiego szlachcica, który władzę w jego imieniu przez czas niejaki sprawował. Dochody roczne z dziesięcin winnic, wynosiły około 15 tysięcy scudów, z których 2,000 Don Józef sułtanowi składać był obowiązany. Licząc pensyę dzienną z tytułu „Muteferrika” (przyboczny sułtana) dukata wynoszącą, widzimy, że położenie finansowe Don Józefa było bardzo pomyślne. Łaski doznawane ze strony sułtana przezeń, nie były bardzo na rękę wezyrowi Socolli, który też przy każdej sposobności starał się znęcać nad szczęśliwym faworytem losu. Gdy 1571 r. cesarz Maxymilian własnoręczny list Don Józefowi nadesłał wraz z wielą darami przy traktacie pokojowym z Turcyą, wezyr Socolli, gniewnie dał poznać swe nieukontentowanie. Ale nietylko Maxymilian i książę Wilhelm Oranii umieli cenić wysokie zdolności Don Józefa i jego szlachetne uczucia, które się w liście do przyjaciół w Niderlandach zamieszkałych, przy pamiętnem powstaniu przeciw Hiszpanii, tak wybitnie odcechowały. Będąc w ścisłych stosunkach z Guezami Niderlandzkimi, zachęcał ich Józef do wytrwania w walce, i przyrzekając wpłynąć zarazem na sułtana, aby wdaniem się za Maurami przyczynił kłopotów uwikłanemu w wojnę Filipowi. Do zerwania z Hiszpanią, nie przyszło, z powodu intryg Muhameda Socolli.


Szczęśliwym był Don Józef w spornej polityce z Francyą. Wymógł on na sułtanie firman, mocą którego miano skonfiskować wszystkie okręty francuzkie, stojące w porcie Alexandryi. Spowodowało to energiczne wystąpienie ze strony Francyi, które jednak do skutku nie doprowadziło; tak, że krętemi ścieżki powzięto zamiar usunąć księcia Naxos od dworu sułtana, i w tej intrydze, w której poseł francuzki, Katarzyna Medycejska i inne znakomitości udział miały, gra także rolę i dawny przyjaciel Don Józefa, doktor Dawid Hamon. Temu ostatniemu nie udało się jednak odwieść sułtana od przyjaźni dla Don Józefa, tak nawet, że wygnany na wyspę Rodos, przez rabinów Konstantynopola, i Saloniki wyklętym został.


Podczas gdy nieprzyjaciele możnego faworyta przygotowywali plan zemsty, zajętym był Don Józef dawno już powziętem postanowieniem, zdobycia dla swego władzcy wyspy Cypru, która do Wenecyan należała. Socolli sprzeciwiał się temu zamiarowi, starając się odwieść sułtana od wojny z Wenecyą, coby mu się teź i udało, gdyby nie klęska pożaru, jaka spotkała Wenecyę, zwycięztwa na stronę Don Józefa nie przechyliła. Zręczny dyplomata skorzystawszy z osłupienia Wenecyan, zdołał skłonić sułtana do wypowiedzenia im wojny, tak, że w 1575 roku, wyspa Cypr już była w ręku Turków. Zawieszenie broni za pośrednictwem innego Izraelity, Salomona Natana Aszkenazi dokonane, doprowadziło wreszcie do stanowczych układów pokojowych z Wenecyą. Wkrótce umarł i sułtan Selim, a następca jego Murad IV, niechętny zrazu Don Józefowi, stał się później jego opiekunem i przy dawnej książęcej godności pozostawił.


Lecz nie trwał długo pobyt Don Józefa na sułtańskim dworze. Oddaliwszy się do swego ustronia Belwedere, oddał się znowu finansowym negocyacyom z różnemi potentatami Europy, starając się przy tej sposobności wpłynąć na los swych postronnych współwyznawców.


Z owego to czasu datuje się korrespondencya jego z królem Zygmuntem Augustem, o której w tekście wspomnieliśmy. Dwa ułamki w księdze korrespondencyj podkanclerzego Krasińskiego, w dawnej bibliotece Świdzińskiego (dziś Hr. Ord. Krasińskich) pozostałe, z których jeden tylko w „Poglądzie na stosunki Polski z Turcyą i Tatarami” (Warszawa, 1860 r. p. 135) Julian Bartoszewicz zamieścił, pozwalają wnioskować, że Don Józef starał się także wpłynąć na Zygmunta Augusta, aby przywileje Żydom udzielone rozszerzył, od czego miało zależeć doprowadzenie do skutku pewnych finansowych z dworem królewskim negocyacyj.


Dwa te ułamki w kopii z rękopisu Korrespondencyj podkanclerzego, brzmią jak następuje:


Judaeo Nasi

Sigismundus Augustus rex:

Exceleus domine amice Nr. dilecte.

Redit ad Felicitatem vm. Joannes Vancimulius Vincentinus pro expeditione negotii centinus per ipsum nobis enarati, expectabimus nos ut communibus votis felices eventus respondeant.


Interimque procurabimus in promptu habere omnem illam summam quae ad centumquinquaginta millia suis temporibus exuberanda ascendit; Deus Optimus Maximus una cum suo Ministro transmittendo ad nos reducat, ut omnia hinc inde promissa adimpleri possint, ab eodem C. v. intelligere poterit quam prompta sint voluntas nostra, et animi propensio erga illam stam respectu privilegiorum suo tempore confirmandorum quam cujusvis alterius officii praestandi, quod ab ipso Vancimulio plenius intelliget, quem illi pro securitate sua ex animo commendamus.


Varsaviae, die XXV Februari.


Do Żyda Nasi


Zygmunt August król:


Dostojny panie przyjacielu Nasz ukochany!


Wraca do Łaskawości Waszej Jan Wancimulius Vincentinus, dla zawarcia interesu Nam opisanego; chcielibyśmy, aby wspólnym życzeniom, szczęśliwe wypadki uczyniły zadość.


Tymczasem zaleciliśmy niezwłoczne przygotowanie owej summy, która do stu pięćdziesięciu tysięcy, przez ciągły przyrost, doszła.


Oby Bóg Najmiłościwszy zezwolił, aby z przyjazdem waszego pełnomocnika, wszystko z tego powodu przyobiecane ziścić się mogło. Chciejcie uznać jak niezachwianą jest wola Nasza i usposobienie ducha względem zatwierdzenia owych przywilejów i spełnienia innej jakiejkolwiek usługi, o czem od posła Naszego Wancimuliusa szczegółowo się dowiecie, któremuśmy dla bezpieczeństwa ustnie tę sprawę powierzyli.


Warszawa, dnia 25 lutego

1570 r.


Drugi list przez Jędrzeja Taranowskiego podczaszego halickiego, we trzy miesiące później Don Józefowi przesłany, zdaje się już być odpowiedzią na otrzymaną pożyczkę i zapewnieniem królewskich względów za okazaną gotowość do dalszych usług finansowych.


List ten brzmi:


Illustris Princeps amice noster dilecte. Gratissima est nobis egregia ista voluntas Illtis Vestrae erga nos, quam nobis partim litterae Illtis Vestrae repraesentant, partim etiam renunciant ii, qui istinc ad nos reverti solent. Quod cum ita sit, persuadere sibi debet Illtas Vestra, paratos nos vicissim esse atque fore ad referendam parem gratiam Illtis Vestrae, quotiescunque se ejus declarandae occasio praebuerit, Nunc cum in negotiis nostris mitteremus istuc ad Excelsam Portam nobilem Andream Taranowski, internuncium nostrum, voluimus illum sine nostris ad Illustritatem vestram litteris discedere, postulantes ab Illte vestra ut siqua in re, in negotiis nostris, opere, officio, favore Illtis Vstra opus habuerit, sentiat sibi has Nras litteras magno apud Illtem Vram in rebus omnibus adjumento fuisse.


Datum Varsaviae, die VII martii anno MDLXX.



Oświecony książę, przyjacielu nasz ukochany.


Miłą jest Nam dobra wola Wasza względem Nas, którą Nam poczęści list Waszej Światłości przedstawia, częścią ci, którzy ztamtąd do Nas powracać zwykli. Z tego względu może być Wasza Światłość przekonaną, że i My zarówno jesteśmy gotowi do świadczenia Wam podobnych usług, ilekroć się potemu sposobność nadarzy. Teraz zaś gdy w interesach Naszych wyprawiamy do Wysokiej Porty szlachetnego Andrzeja Taranowskiego posła Naszego, nie możemy pominąć przesłania i Waszej Światłości słów kilku, życząc sobie aby w razach potrzeby, list Nasz mógł Waszej Światłości pożądaną we wszystkiem wyświadczyć przysługę.


Dan w Warszawie, dnia 7 marca 1570 roku.


Niewiadomo jak długo korrespondencya ta się ciągnęła, bo brak po temu odpowiednich wiadomości; to tylko pewna, że stosunki możnego żydowskiego kapitalisty z Zygmuntem Augustem nie były bez przyjaznego wpływu na usposobienie króla względem współwyznawców Don Józefa zamieszkałych w Polsce.


Prócz zajęć specyalnemu zawodowi swemu odpowiednich, miał Don Józef staranie o krzewienie hebrajskiej literatury, do której się z szczególną przykładał troskliwością. Bogata książnica jego w Belwederze, zaopatrzoną była w najszacowniejsze rękopiśmienne pięcioksięgi, które używały powszechnej w Europie wziętości. Założywszy drukarnię zebrał znaczną liczbę uczonych i wespół z niemi krzątał się około wydawnictwa licznych dzieł filozoficznej i teologiczno-hebrajskiej treści. Sam napisał traktat „Ben Porath Jo­seph” czyli dyalog między autorem dzieła a pewnym uczonym chrześcianinem w kwestyi religijnej.


Śmierć Don Józefa Nasi w sierpniu 1579 r., ogólną żałobą współwyznawców jego uczczoną została. Umarł bezdzietnie, a z pozostałej rodziny, jedna tylko wdowa Donna Reina odziedziczyła po nim owe szlachetne uczucia i zdolności umysłowe, które go dobroczyńcą Izraelitów XVI wieku i świecznikiem ówczesnych europejskich dyplomatów

uczyniły.






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz